Mały Dawid odzyskał mamę! Po naszej interwencji EDEN po prostu ją wypuścił!

  • 12.06.2020, 09:43 (aktualizacja 12.06.2020, 09:50)
  • Jarosław Mazanek
Mały Dawid odzyskał mamę! Po naszej interwencji EDEN po prostu ją wypuścił!
O historii Zbigniewa Hacasia i jego partnerki Ilony, która uległa wypadkowi, przeszła skomplikowaną operację neurologiczną i o decyzji Sądu Rejonowego w Myszkowie, który zdecydował o odebraniu im 4 letniego Dawida o czym matka chłopca nawet nie mogła się dowiedzieć, gdyż przebywała w Domu Opieki EDEN, pisaliśmy już dwa razy.

Po naszym artykule Sąd Rejonowy w Myszkowie wstrzymał decyzję o odebraniu dziecka. Przypomnijmy, że decyzja Sądu została wydana bez wywiadu środowiskowego, bez wizyty w domu w Żarkach Letnisko, gdzie pan Zbyszek mieszka z synem Dawidem, na podstawie pomówień ojca kobiety. Sprawę sąd załatwił „na telefon”. 
Kurator Sądowa, zobowiązana do oceny sytuacji rodzinnej tylko zostawiła kartkę w drzwiach. Gdy Zbigniew Hacaś skontaktował się z Kurator Sądową, usłyszał, że ma „czekać na decyzję”. Ale w jakiej sprawie? O co chodzi? -dopytywał. Dowiedział się, jak przyszły panie z PCPR (Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie) już z decyzją Sądu o odebraniu chłopca i umieszczeniu go w rodzinie zastępczej. Powodem decyzji Sądu miały być rzekome zaniedbania w opiece nad chłopcem, zagrożenie przemocą domową. Matka chłopca, Ilona Świderska -teraz już możemy podać jej pełne nazwisko, gdyż udało nam się porozmawiać z panią Iloną- o niczym nie wiedziała, gdyż po leczeniu szpitalnym trafiła do Centrum Medycznego EDEN na rehabilitację pourazową. Ale był początek epidemii koronawirusa. Do placówki nie wpuszczano pana Zbyszka, gdyż dla Państwa Polskiego jest „obcy”. Choć Ilona i Zbigniew żyją wspólnie od kilku lat, mają dziecko. 
Ilonie, jak opowiada jej partner, nie układały się relacje z ojcem. Rodzinne konflikty podsycane i „pielęgnowane” przez lata są często najtrudniejsze do rozwikłania. Gdy Ilona Świderska 8 lutego uległa ciężkiemu wypadkowi doszło do uszkodzenia mózgu, konieczna była trepanacja czaszki. Dzisiaj, gdy udało nam się z nią spotkać, porozmawiać, Ilona pokazuje nam głowę, gdzie wyraźnie widać deformację czaszki. Po prostu sporego jej fragmentu nie ma pod skórą. Ale o tym później.
W szpitalu w Częstochowie do kontaktu wpisano jednak jej ojca. Partner, z którym tworzy rodzinę, był dla szpitala „obcy”. Po leczeniu szpitalnym Ilona miała problemy z mową, częściowy niedowład prawej ręki. Można by jej stan porównać do uszkodzeń neurologicznych jak po ciężkim udarze. Trafiła do Domu Opieki EDEN na pograniczu Myszkowa i Zawiercia. 
-Na początku w Edenie jeszcze się z Ilonką widziałem, ale później ojciec zabrał jej telefon, z powodu epidemii ośrodek zamknięto. Nie wiem nawet czy Ilonka wie, że próbowano nam odebrać syna. Raz jeszcze z nią rozmawiałem telefonicznie, ale przez telefon bardzo trudno było ją zrozumieć -mówi Zbigniew Hacaś.
W tym czasie Sąd Rejonowy w Myszkowie zdecydował o zawieszeniu wykonania decyzji o odebraniu Ilonie i Zbyszkowi syna Dawida. Na 2 czerwca wyznaczono rozprawę, podczas której będą mogli odpowiedzieć na pytania Sądu, wyjaśnić swoją sytuację rodzinną. Czy możemy liczyć na uchylenie decyzji o odebraniu im Dawida?  Trzeba poczekać. Ale jedno jest pewne. Ilona Świderska będzie mogła sama wziąć udział w rozprawie. 11 maja udało nam się ją wyciągnąć z EDENU. Mimo problemów z mową Ilona Świderska w pełni rozumie co się z nią dzieje, jest samodzielna. 

CZY ILONA ŚWIDERSKA ZOSTAŁA UMIESZCZONA W PLACÓWCE WBREW SWOJEJ WOLI? 
7 maja ponownie skontaktował się z redakcją Zbigniew Hacaś: -Nie wiem co mam robić. Udało mi się podać Ilonce telefon. Rozmawiamy, choć dalej bardzo trudno ją zrozumieć. Ale wyraźnie zrozumiałem, że chce wyjść do domu, do Żarek Letniska, do Dawidka. Rozmawiałem z kierowniczką Edenu, panią Małgorzatą Nowak. Ta mi powiedziała, że jej nie wypuszczą, bez zgody ojca. Co mam robić?
Rada nasza była prosta: jeżeli jest pan pewien, że partnerka chce opuścić ośrodek, jest tego świadoma, to proszę zadzwonić do Edenu, powiedzieć, że jedzie pan po  nią. A jak jej nie wypuszczą, proszę wezwać policję. Przecież pańska partnera to osoba dorosła, nie jest ubezwłasnowolniona. Jeżeli chce opuścić ośrodek, nie mogą jej zatrzymywać wbrew jej woli. To jak opuszczenie szpitala „na własne żądanie”.
-To poproszę jeszcze jej dorosłego syna, niech też pisze do Ilonki, niech się upewni, że mama chce do domu. Z nią kontakt był lepszy rano, później chyba dostaje jakieś leki, bo po południu dużo trudniej się z nią dogadać. Jakby otumaniona była -mówi Zbigniew Hacaś.
Później z Karty Wypisowej Centrum Medycznego Eden wyczytaliśmy, że w ośrodku kobieta była faszerowana lekiem Ketrel, stosowanym przy leczeniu schizofrenii i choroby dwubiegunowej. Lekarz geriatra Wojciech Picheta zalecił dalsze branie leku po opuszczeniu placówki. 
Na co stosuje się ten lek? Jak podaje firma Medicover to lek przeciwpsychotyczny stosowany w leczeniu schizofrenii, choroby dwubiegunowej. Lek ma „silny wpływ na sferę psychiczną pacjenta”, a jego stosowanie musi być obłożone ścisłą kontrolą lekarza. Jak pisze firma, lek wywołuje uczucie senności, często więc „przez pacjentów postrzegany jest jako lek na sen”. Mówiąc prościej, po prostu otumania. Ilona Świderska nie choruje na chorobę dwubiegunową ani schizofrenię. Przeszła operację neurologiczną w wyniku wypadku. 

Poniedziałek. 11 maja. Jak wyciągnęliśmy Ilonę z Edenu
W poniedziałek rano redakcja Gazety Myszkowskiej wysłała na Edenu maila, który w całości drukujemy poniżej. Dla pewności zadzwoniliśmy do ośrodka, przekazując informację, że taka korespondencja wyszła. W wiadomości jasno wyraziliśmy obawę, że istnieje podejrzenie, że Ilona Świderska przebywa w ośrodku wbrew swojej woli. Oto treść wiadomości:
„Od wielu tygodni w Domu Opieki Eden przebywa Ilona Świderska, z której utrudniają Państwo kontakt z synem Dawidem lat 4 oraz ojcem dziecka Zbigniewem Hacasiem.
Wg. informacji przekazanych nam przez p. Zbigniewa, pani Ilona czuje się już lepiej, kontaktuje się z partnerem telefonicznie, i wyraźnie artykułuje wolę powrotu do domu. Potwierdza to jej dorosły syn, że mama  chce wrócić do domu, do synka Dawida, do Żarek Letniska.
Wg informacji przekazanych nam przez Zbigniewa Hacasia, Dom Opieki Eden od wielu dni uzależnia wypuszczenie p. Ilony od zgody/decyzji jej ojca.
Te okoliczności wskazują jako wysoce prawdopodobne, że Ilona Świderska jest w Edenie przetrzymywana wbrew jej woli, a nie jest osobą ubezwłasnowolnioną. Nawet w przypadkach potrzeby umieszczenia w domu opieki osoby chorej psychicznie, czy niezdolnej do zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych, umieszczenie jej w placówce wymaga zgody przedstawiciela ustawowego- gdy taki jest ustanowiony- lub zgody sądu- w formie orzeczenia. Mówi o tym art. 38 Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego.


Sprawę tę dla Gazety Myszkowskiej tak komentuje adwokat Paweł Matyja:
„W analizowanym przypadku, w sytuacji gdy brak jest zgody samej zainteresowanej lub jej przedstawiciela ustawowego, jak również gdy brak jest orzeczenia sądowego, które uzasadniałoby umieszczenie takiej osoby w domu opieki – możemy mieć do czynienia z naruszeniem Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, a szczególnie jej art. 5, który gwarantuje prawo do wolności.
Nie ma jakichkolwiek podstaw prawnych, aby to personel danego domu/ośrodka pomocy arbitralnie decydował o tym kogo należy w nim zatrzymać, w sytuacji gdy dana osoba kwestionuje zasadność jej pobytu w tejże placówce.
Tematem umieszczania osób w domach opieki wielokrotnie zajmował się Europejski Trybunał Praw Człowieka. Mowa o sprawach skierowanych przeciwko Polsce.
I tak np. w 2014 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że przymusowe umieszczenie osoby ubezwłasnowolnionej w domu opieki społecznej narusza prawo do wolności i przyznał skarżącej 6000 Euro zadośćuczynienia za doznaną szkodę niematerialną. W 2018 r. częściowo ubezwłasnowolniony mężczyzna, który wbrew woli został umieszczony w domu opieki, dzięki skardze do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, dostał 20 tys. zł zadośćuczynienia.
Powyższe wyroki pokazują, że nawet w przypadku osób ubezwłasnowolnionych możemy mieć do czynienia z naruszeniem ich prawa do wolności. W przypadku osoby której prawo do samostanowienia nie zostało w żaden sposób ograniczone, naruszenie prawa do wolności jej tym bardziej oczywiste.” pisze w opinii adwokat Paweł Matyja. 
Jak ustaliliśmy ze Zbigniewem Hacasiem, chce on partnerkę odebrać od Państwa dzisiaj, po godz. 13:00 Jeżeli będzie mu to uniemożliwione, wezwiemy na miejsce policję w celu sporządzenia notatki z interwencji.
Niejako niezależnie od tego, czy Ilon Świderska opuści dzisiaj swobodnie Dom Opieki Eden, zostanie w tej sprawie przekazana skarga do Rzecznika Praw Obywatelskich, którą „pro bono” zaoferował się w jej imieniu przygotować adwokat Paweł Matyja.


Z drobnymi zmianami to cała treść wiadomości, jaką 11 maja o godz. 10:44 wysłaliśmy na adres mailowy EDENU. I co się stało dalej? Nikt z placówki nie odpowiedział na nasze zarzuty. Ani 11 maja, ani żadnego kolejnego dnia do dzisiaj. Ale stało się coś innego: 


-Panie redaktorze. Jestem po prostu szczęśliwy. Zadzwoniłem jak pan kazał, powiedziałem, że jadę po Ilonkę. Nic mi nie powiedzieli. Podjechałem pod bramę. Po prostu bez słowa wyjaśnienia wypuścili Ilonę z budynku, podeszła pod bramę i odjechaliśmy! Jak gdyby nigdy nic! Dosłownie nie wiem, jak mamy panu dziękować. Bez pana interwencji to by jej nie wypuścili! Jest 15:10, właśnie podjeżdżamy pod dom w Żarkach Letnisko!
Na spotkanie ze Zbyszkiem Hacasiem jego partnerką Iloną Świderską umawiamy się za kilka dni. Pani Ilona pokazuje głowę, wyraźnie zdeformowaną po urazie. Gestem pokazuje, jakby wstydząc się, że ma takie krótkie włosy. 
-Ilonka miała piękne, długie włosy. Ale do operacji musieli ją całkiem ogolić. Ale włosy odrosną -mówi Zbigniew Hacaś. 
Gdy pytamy Ilonę Świderką, czy chciała już wcześniej wrócić do domu, wyraźnie kiwa głową. Z mowy można czasem zrozumieć pojedyncze słowa. Ale porusza się sprawnie. Na kartce notesu próbuje nam napisać „chciałam wyjść”. Ale niesprawna prawa ręka nie chce jej słuchać. Tylko podpisała się „Ilona” Widać, że irytuje ją, że nie może wyraźnie powiedzieć, że jej nie rozumiem. Ale uśmiecha się. Gołym okiem widać, że nas w pełni rozumie, że ocenia sytuację. Tylko ta mowa…
Zbigniew Hacaś: -Napisali w tym wypisie z Edenu, że ma mieć pomoc  przy wykonywaniu czynności codziennego użytku jak przygotowanie posiłków, ubieranie, pomoc przy kąpieli. Ilonka to wszystko robi sama! Jak ją zrozumiałem, to tam w ośrodku nic z nią nie robili. Tylko jedzenie i spanie. Teraz pomyślimy o prawdziwej rehabilitacji, już znalazłem ośrodek, niestety to nawet kilka tysięcy miesięcznie opłat. 
2 czerwca cała trójka, pani Ilona Świderska, partner Zbigniew Hacaś i czteroletni synek Dawid wybierają się do Sądu Rejonowego w Myszkowie na rozprawę. Sąd być może wtedy rozstrzygnie, czy uchylić swoją wcześniejszą decyzję o umieszczeniu Dawida w rodzinie zastępczej. Eden nie odpowiedział na nasze zarzuty, że Ilona Świderska mogła przebywać w ośrodku wbrew swojej woli. Przebywała tam od 27 marca do 11 maja. Specjalistyczny ośrodek nie miał prawa nie zauważyć faktu, że nie była ona osobą ubezwłasnowolnioną. Żaden Sąd nie wydał też postanowienia o umieszczeniu jej w ośrodku. Gdy opadną emocje, a Ilona Świderska poczuje się jeszcze lepiej, otwartą kwestią zostanie sprawa możliwego odszkodowania o jakie będzie mogła się zwrócić, za przetrzymywanie jej w ośrodku wbrew jej woli. Centrum Medyczne EDEN nie skomentowało takiego zarzutu. 

Jarosław Mazanek

Zdjęcia (3)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu gazetamyszkowska.pl. MyszPress s.c. z siedzibą w Myszkowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Czytelnik
Czytelnik 20.12.2020, 04:59
Rodzin nie wpuszczają a pracownicy mogą wchodzić i wychodzić. Jak zaczęła się epidemia to rodzin nie wpuścili, a zaprosili sobie na imprezę zakonnice. Wszystko można sprawdzić na fb. Zero informacji o stanie podopiecznych, nawet jak się pyta. Opieka lekarska zerowa, lekarze z Myszkowa chyba fikcyjnie wystawiają papiery, a ludzi od początku istnienia Ośrodka nikt nie bada. Zapytajcie, która przychodnia się nimi zajmuje. W Edenie jest ze 100 osób. Pewnie znajdziecie kolejnego doktora cyborga. Najgorzej mają ci leżący, chociaż płaci się za opiekę grubą kasę. Pielęgniarka koordynująca Małgorzata jest bezczelna i wyrachowana. Rzeczy osobiste giną na potęge. Podobno nawet współwłaściciele tego obiektu odsprzedali udziały jak się zorientowali co się dzieje. Umieralnia.
wierny czytelnik
wierny czytelnik 13.06.2020, 20:56
Gratulacje dla Redaktora za skuteczną interwencję :)

Pozostałe