Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 14 maja 2026 13:47
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

Jak to jest z tą nauką?

Nauka na odległość, której od marca br. doświadczają uczniowie i nauczyciele, to nowość, z którą nie wszyscy sobie radzą. Co innego uczestniczyć w lekcji bezpośrednio gdy można: zapytać, dopytać, czy przyjść na zajęcia dodatkowe, a co innego gdy trzeba zapewnić sobie dobrą organizację, odbiór video i opanować system komunikacji.
Jak to jest z tą nauką?
Zdalne nauczanie
Podziel się
Oceń

Nauczyciele dostali od ministerstwa dowolność sposobu nauczania, oceny ucznia i pełną odpowiedzialność za przekazanie wiedzy programowej. Minister Edukacji ujął to tak: -W każdej metodzie nauczania, czy tradycyjnej, czy w kształceniu na odległość, to od współpracy nauczyciela z uczniami zależy, czy są efekty, czy nie.- Rodzice twierdzą, że takie nauczanie nie zdaje egzaminu, że jest to jedynie zdalne zadawanie zadań, które uczeń musi sam sobie omówić i opracować, następnie odesłać do oceny. Rodzice kwestionują również samodzielność ocenianych prac uważając, że poszkodowany jest ten uczeń, któremu rodzice nie pomagają, bowiem, nie można zweryfikować autorów zadań. Rodzi się więc pytanie czy zawsze ocenia się ucznia, czy czasem rodzica? 
Zapytałam ucznia pierwszej klasy technikum jak ocenia obecny system i jak sobie z nim radzi: -Sam system jest ogólnie dobry z wyjątkiem startu, gdy serwery nie wytrzymywały przeciążenia. Z 1/4 przedmiotów mamy konferencje on-line, z 3/4 nauczyciele wysyłają nam zadania do wykonania i odesłania. Zwykle wskazują materiał w podręczniku lub przesyłają własne opracowania, czy pliki z Internetu. Czasem się gubię w tych zadaniach. Niektóre przychodzą na skrzynkę mailową, inne są umieszczane w systemie, zdarza się, że coś mi umknie, bo tych emaili ze szkoły przychodzi dużo. Co do samodzielności. Nauczyciel nie jest w stanie stwierdzić kto tak naprawdę napisał zadanie - ja czy tata i nikt się nie przyzna jak jest naprawdę. Dobre jest to, że rozwiązując zadanie mogę się wspomagać internetem, ale są też sprawdziany on-line, podczas których jestem pytany bezpośrednio. Klasówki są inne, polegają na tym, że nauczyciele wskazują nam np. zadania typu quiz z konkretnym ograniczeniem czasowym, w którym musimy się zmieścić. Problem jest wtedy, gdy w międzyczasie strona nagle jest niedostępna. Jeżeli chodzi o oceny, myślę, że w systemie zdalnym mam trochę lepsze.

Jak zdalna edukacja wygląda od strony szkół średnich, zapytaliśmy u samego źródła: 
„Gazeta Myszkowska”: Minęło kilka tygodni od zmiany sposobu nauczania. Nauka zdalna, to inne możliwości kontaktu z uczniem, a dla ucznia trudność z zadawaniem pytań, a może nawet ze zrozumieniem materiału. Nie zawsze podręcznik wszystko tłumaczy, dlatego potrzebni są nauczyciele. Jak szkoła rozwiązała ten problem?
Eugeniusz Bugaj, Dyrektor Zespołu Szkół nr 1 im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Myszkowie; - Wprowadzony od 16 marca w szkole system komunikacji za pomocą poczty elektronicznej nauczyciel-uczeń i uczeń-nauczyciel w dniu dzisiejszym sprawdza się w pełni. Oczywiście jest on tylko jedną z wykorzystywanych metod komunikacji. Nauczyciele korzystają również z innych form komunikowania się z uczniami: komunikatory, portale społeczne, które pozwalają na bardziej indywidualny kontakt z uczniem i wyjaśnieniem trudności zawartych w materiałach przekazywanych pocztą, i w podręcznikach.
GM: Czy już dziś można stwierdzić z jakimi przedmiotami uczniowie (i rodzice) mają największe problemy. Jakie to przedmioty? Czy dla tych uczniów są lekcje dodatkowe? 
-Każdy uczeń jest odrębną indywidualnością, jedni mają większe problemy inni mniejsze, zależne od zdolności i umiejętności. Na dzień dzisiejszy nie mam sygnałów, że uczniowie są z jakiegoś przedmiotu zagrożeni. Uczniowie mający problemy kontaktują się z nauczycielami uczącymi w celu ewentualnej poprawy lub bliższego wyjaśnienia materiału. 
GM: Czy każda szkoła ma narzuconą z góry formę nauki, prezentacji materiału? Czy dopuszczalna jest dowolność?
-W przypadku prezentowania materiału i przekazywania go uczniom oraz odsyłania prac, odpowiedzi, wypracowań, referatów, i in., obowiązują konta klasowe utworzone dla każdej klasy na poczcie elektronicznej. Poza tym nauczyciel nie ma narzuconej formy pracy z uczniem, jak wspomniałem wykorzystują różne środki komunikacji na jakie pozwalają nam: łącza internetowe, posiadany sprzęt i umiejętności. Potrzebującym uczniom wypożyczono ze szkolnych zasobów 9 laptopów.
GM: Klasówki, sprawdziany... Jak technicznie to się odbywa? Jak pilnujecie, by uczniowie nie „ściągali”?
-W obecnej sytuacji nie ma możliwości pełnej kontroli nad tym czy uczniowie ściągają, czy nie. Nawet zajęcia z wizją nie dają możliwości kontroli. W zasadzie nie powinno się w obecnej sytuacji prowadzić oceniania, jednak ustawodawca narzucił taki obowiązek szkołom nie wskazując jednocześnie konkretnych rozwiązań. Trzeba więc, poszukać złotego środka: sprostać wymaganiom prawnym, nie dokładać nauczycielom pracy biurokratycznej i oceniać tak, aby było to najlepsze dla uczniów i przede wszystkim ich wspierało i motywowało do uczenia się w tej trudnej sytuacji. Oceniając ucznia obecnie przede wszystkim doceńmy, że uczeń jest aktywny, że próbuje, że kontaktuje się z nami, warto oceniać nie tylko konkretne efekty pracy, ale przede wszystkim zaangażowanie, sumienność, terminowość. Proponuję również wyłączyć myślenie o tym, że uczeń na pewno nie zrobił danej pracy sam, że napisała to cała rodzina albo skorzystał z Internetu. Podejrzewając uczniów o niesamodzielność tracimy tylko niepotrzebnie swoją i uczniów energię. Może uczeń nie z lenistwa tak zrobił, może w domu czy rodzinie dzieje się coś złego. To czego teraz doświadczamy jest czymś zupełnie nowym i nieznanym. Nikt z nas nie był przygotowany na taką sytuację, a uczniowie, szczególnie ci młodsi nie do końca rozumieją to co się dzieje, przede wszystkim emocjonalnie. Nauczyciel najlepiej zna swoich uczniów, wie jaką mają sytuację domową, jakie mają możliwości i warunki do nauki – stąd najważniejsze teraz w ocenianiu jest dawanie wsparcia, koncentracja na tym co uczeń zrobił dobrze, co mu się udało, jakie zrobił postępy, rozmowa o trudnościach, pytanie uczniów jak mogą je przezwyciężyć, ale też, jeśli to możliwe rozmowa o emocjach, o tym jak się czują. Celem oceniania jest także przekazywanie uczniowi informacji jak powinien się dalej uczyć.
GM: Istnieje prawdopodobieństwo, że w tym roku szkolnym uczniowie do klas nie wrócą. Jak będą klasyfikowani? Czy nie ma zagrożenia, że uczniowie nie radzący sobie z tą (samodzielną) formą nauki zostaną pokrzywdzeni w końcowej ocenie? Czy nauczyciele biorą ten fakt pod uwagę?
-Obowiązkowe jest, również w obecnej sytuacji, wystawienie w skali stopniowej ocen rocznych, w tym ocen przewidywanych. Można np. zaproponować ocenę przewidywaną taką samą jak ocena uzyskana w klasyfikacji śródrocznej. Jednocześnie wskazać, w jaki sposób zainteresowani uczniowie mogą uzyskać ocenę wyższą. Jak już wspomniałem nie miałem sygnałów dotyczących problemów z ocenianiem uczniów, klasy maturalne zostały sklasyfikowane pozytywnie więc mam nadzieję, że podobnie będzie w przypadku pozostałych klas.
GM: Matury. Jak podczas egzaminów pisemnych będą pilnowani zdający? Czy to w ogóle możliwe?
-Zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji narodowej z dnia 10 kwietnia 2020 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19  w § 1 ust. 4 minister edukacji przesuwa termin egzaminu maturalnego, nowy harmonogram, organizacja i przebieg zostaną ogłoszone w terminie późniejszym.
GM: Bardzo dziękuję za rozmowę.

Jak w nowej sytuacji radzą sobie szkoły podstawowe powiedziała nam Agnieszka Pęczek, Dyrektor Szkoły Podstawowej Nr 1 w Myszkowie: 
GM: Minęło kilka tygodni od zmiany sposobu nauczania. Nauka zdalna, to inne możliwości kontaktu z uczniem, a dla ucznia trudność z zadawaniem pytań - a może nawet ze zrozumieniem materiału. Nie zawsze podręcznik wszystko tłumaczy, dlatego potrzebni są nauczyciele. Jak szkoła rozwiązała ten problem?
- Od 25 marca nauczyciele pracują zdalnie, prowadząc z uczniami zajęcia edukacyjne z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość w realizacji podstawy programowej.  W naszej szkole większość zajęć realizowana jest w formie asynchronicznej, z wykorzystaniem materiałów edukacyjnych i kart pracy udostępnionych przez nauczyciela do samodzielnej pracy w domu (m. in. materiały udostępnione na portalach edukacyjnych, platformach edukacyjnych rekomendowanych przez MEN – www.epodreczniki.pl, www.gov.pl/zdalnelekcje, platformie CKE i OKE, a także inne dostępne materiały). 
Część zajęć realizowana jest w indywidualnym kontakcie on-line nauczyciel-uczeń w aplikacji Discord lub na platformie Zoom. Uczniowie podejmują aktywności określone przez nauczyciela, potwierdzając zapoznanie się ze wskazanym materiałem, dając podstawę do oceny ich pracy. W przypadku pytań i wątpliwości szkoła wykorzystuje dostępne środki komunikacji elektronicznej (poczta elektroniczna, media społecznościowe, komunikatory, telefon, narzędzie Google Classroom, a także od 20 kwietnia br. dziennik elektroniczny).
GM: Już dziś można stwierdzić z jakimi przedmiotami uczniowie (I rodzice) mają największe problemy. Jakie to przedmioty? Czy dla tych uczniów są lekcje dodatkowe?
- W nauczaniu zdalnym nauczyciele uwzględniają specjalne potrzeby edukacyjne uczniów, dostosowują sposoby i metody pracy do ich potrzeb i możliwości, a także na bieżąco monitorują ich pracę. W organizację procesu dydaktycznego mocno zaangażowani są również nauczyciele współorganizujący kształcenie uczniów niepełnosprawnych. W przypadku trudności z opanowaniem materiału nauczyciele na bieżąco służą uczniom i rodzicom radą i pomocą. Organizowane są indywidualne konsultacje z wykorzystaniem wszelkich możliwych środków komunikacji elektronicznej. 
GM: Czy każda szkoła ma narzuconą z góry formę nauki, prezentacji materiału? Czy dopuszczalna jest dowolność?
- Forma nauki nie jest narzucona z góry, nauczyciele samodzielnie dobierają formę prezentacji materiału, a także metody pracy z uczniami, korzystając z własnej wiedzy, umiejętności i doświadczeń. Wielu nauczycieli poszukuje nowych metod, a także dokształca się z wykorzystywania TIK (technologii informacyjno-komunikacyjnych – dopisek red.) w nauczaniu na odległość, aby proces edukacyjny był dla ucznia atrakcyjny w tych trudnych dla wszystkich czasach.
GM: Klasówki, sprawdziany... Jak technicznie to się odbywa? Jak pilnujecie, by uczniowie nie „ściągali”?
- Obecnie obowiązuje inna formuła nauczania, więc trzeba dostosować do niej sposób pracy oraz sposoby sprawdzania osiągnięć edukacyjnych. Na razie nie ma tradycyjnych klasówek i sprawdzianów, które odbywały się w sali lekcyjnej. Nauczyciele w różny sposób oceniają aktywność i zaangażowanie uczniów w naukę, w nauczaniu zdalnym.  
GM: Istnieje prawdopodobieństwo, że w tym roku szkolnym uczniowie do klas nie wrócą. Jak będą klasyfikowani? Czy nie ma zagrożenia, że uczniowie nie radzący sobie z tą (samodzielną) formą nauki zostaną pokrzywdzeni w końcowej ocenie? Czy nauczyciele biorą ten fakt pod uwagę?
- Dużą część materiału uczniowie zrealizowali w tradycyjnej formule do dnia 11 marca br. Od 25 marca br. większość uczniów naszej szkoły dobrze radzi sobie z nauką w formie zdalnej, bardzo się stara i systematycznie pracuje. Nauczyciele dobrze zorganizowali nauczanie na odległość, osiągają pozytywne rezultaty w swojej pracy. Na bieżąco oceniają pracę i zaangażowanie uczniów w naukę, i nie powinni mieć problemów z wystawieniem ocen klasyfikacyjnych. Okres zdalnego nauczania nie wpłynie zasadniczo na ocenę końcową. Jednakże zarówno zwiększony wysiłek ucznia i postępy w nauce, jak i brak jego aktywności i zaangażowania w wykonywanie zadań, mogą mieć wpływ na ocenę końcową z poszczególnych przedmiotów.
GM: Bardzo dziękuję za rozmowę. 
Już wiemy, że w tym roku szkolnym uczniowie nie wrócą do swoich ławek. Przesunięte zostały także egzaminy ośmioklasisty oraz maturalne. Te ostatnie odbędą się prawdopodobnie w czerwcu ale o maturzystach piszemy w kolejnym artykule, do przeczytania którego zapraszamy zainteresowanych Czytelników.
 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama