Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
niedziela, 22 marca 2026 20:44
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

W Poraju sesja z minutnikiem w ręku?

 (Poraj) 22 listopada podjęte zostały zmiany w statucie porajskiej gminy, określające ilość i czas wypowiedzi  radnych oraz gości podczas sesji. „To nie knebel na usta radnych” – twierdzi wójt Łukasz Stachera. Z jego słowami nie zgadza się radna Zdzisława Polak, znana z zabierania głosu w każdej chwili, w każdej sprawie… Jej zdaniem te zmiany godzą w wolność wypowiedzi i uprzywilejowują przewodniczącą rady i wójta. To właśnie Zdzisława Polak wnioskowała o zmiany w statucie. Jednak jej wniosek dotyczył szczegółowego określenia czasu, koniecznego do powiadamiania radnych o sesji nadzwyczajnej. Łamiącym się głosem radna Polak krzyczała, że nie o takie zmiany wnioskowała. Zarzutów radnej nie mógł znieść wójt Łukasz Stachera, który postanowił w odwecie powiedzieć radnej, żeby zamiast wiecznie narzekać, zaczęła pracę na rzecz rozwoju gminy. Nie wiadomo jeszcze czym czas wypowiedzi radnych będzie mierzony. Stoper, telefon, zegarek, a może minutnik kuchenny zaprojektowany przez gminnego artystę? Czas pokaże.      
Podziel się
Oceń

 (Poraj) 22 listopada podjęte zostały zmiany w statucie porajskiej gminy, określające ilość i czas wypowiedzi  radnych oraz gości podczas sesji. „To nie knebel na usta radnych” – twierdzi wójt Łukasz Stachera. Z jego słowami nie zgadza się radna Zdzisława Polak, znana z zabierania głosu w każdej chwili, w każdej sprawie… Jej zdaniem te zmiany godzą w wolność wypowiedzi i uprzywilejowują przewodniczącą rady i wójta. To właśnie Zdzisława Polak wnioskowała o zmiany w statucie. Jednak jej wniosek dotyczył szczegółowego określenia czasu, koniecznego do powiadamiania radnych o sesji nadzwyczajnej. Łamiącym się głosem radna Polak krzyczała, że nie o takie zmiany wnioskowała. Zarzutów radnej nie mógł znieść wójt Łukasz Stachera, który postanowił w odwecie powiedzieć radnej, żeby zamiast wiecznie narzekać, zaczęła pracę na rzecz rozwoju gminy. Nie wiadomo jeszcze czym czas wypowiedzi radnych będzie mierzony. Stoper, telefon, zegarek, a może minutnik kuchenny zaprojektowany przez gminnego artystę? Czas pokaże.

 

22 listopada radni gminy Poraj podjęli uchwałę zmieniającą dotychczasowy statut gminy. Sesje gminne słyną głównie z długości… Od początku istnienia samorządu w prowadzeniu sesji nie pomaga fakt, że każdy temat i projekt uchwały jest omawiany wcześniej przez radnych na komisjach. Często więc obrady się przedłużają, bo nigdy nie wiadomo kiedy dyskusja całkowicie odbiegnie od tematu i zmieni się w zwykłą awanturę. A te pojawiają się często. By wyjść temu naprzeciw Rada Gminy Poraj chciała wprowadzić zmiany w statucie, które miały ograniczyć długość wypowiedzi radnych i gości sesyjnych. To zaś ma podnieść – zdaniem przewodniczącej porajskiej rady Katarzyny Kaźmierczak – merytorykę sesji. Choć już teraz statut daje możliwość przewodniczącej rady dyscyplinowania radnych np. poprzez odebranie głosu – to to nie zawsze działa. Radni mogą również wnioskować o zamknięcie dyskusji – z czego korzystają. Ale zwykle jest jeszcze jakiś ad vocem… Powstał pomysł, który zyskał poparcie radnych,  by czas wypowiedzi na sesji ograniczyć. W jednym temacie każdy – poza przewodniczącą i wójtem – będzie mógł się wypowiedzieć 2 razy – za pierwszym przez 5 minut, za drugim – przez 3 minuty.  Wprowadzone zmiany godzą – zdaniem radnej Zdzisławy Polak – w wolność wypowiedzi i są kneblem na usta radnych i zaproszonych gości.

 

- Statut opracowany został w miesiącu lutym. Myślę, że celem opracowania nowego statutu było to, że prosiłam o poprawki w punkcie powiadamiania na sesje nadzwyczajne. Są w gminie problemy z powiadamianiem o sesjach nadzwyczajnych. W dalszym ciągu w tym punkcie się nic nie zmieniło. Nie wiemy w jakim czasie powinniśmy otrzymać zawiadomienie – to statut nam powinien określać. Wygląda na to, że główny cel zmian w statucie to zamknięcie ust radnym i zaproszonym gościom. Jak wynika z projektu statutu, to (…) „inne osoby w tym publiczność mogą zabrać głos po uzyskaniu zgody przewodniczącego, czas wystąpienia nie może przekraczać 5 min” – wyraziła swe niezadowolenie z zapisu w statucie radna Polak, choć akurat ten punkt radnej nie dotyczył.

 

Radnej nie podobało się również to, że przewodnicząca rady i wójt są uprzywilejowani, bowiem ich wypowiedzi nie ogranicza ani czas ani ilość, ani tematyka wypowiedzi. A także zapis o ograniczeniu ilości replik do jednej: – Dlaczego tylko jedna replika? – pytała Z. Polak. Ale jednorazowe repliki, to nie jedyne powody niezadowolenia radnej.

 

- Jeżeli chcemy zabrać głos na takiej sesji jak dziś, to musimy w okresie międzysesyjnym zadać pytanie przewodniczącej na piśmie. Pani przewodnicząca to dopuści do sesji lub nie. Po co te ograniczenia? Powiedzcie mi państwo po co my sobie zamykamy możliwości? Jest tylu radnych. Jak widzicie wielu nie zabiera głosu, tego czasu nie marnujemy. Nie wszyscy mają coś do powiedzenia. Umożliwmy tym zaproszonym gościom, radnym by byli wysłuchani. Dlaczego chcemy wprowadzić ograniczenia? Do czego to prowadzi? To efekt działania pana przewodniczącego (mowe o Przemysławie Bąku - przewodniczącym komisji ds. budżetu - przyp. red.). Wniosek formalny, zabrać głos, ograniczyć, demagogia… Ja wszystko mówię prawdę i wszystko mogę udowodnić – radna Z. Polak niemal krzycząc, pytała.

 

- Pani radna, wzywam do uspokojenia emocji, które są tu najgorszym możliwym doradcą – apelowała przewodnicząca rady Katarzyna Kaźmierczak.

 

- Ale ja się wcale nie denerwuję – krzyczała radna Polak.

- Mam odmienne wrażenie – kontynuowała przewodnicząca.

 

- To pani wrażenie – nie dawała za wygraną radna Polak.

 

- Myślę, że pani radna nadinterpretuje te zapisy – po swojemu jak zwykle. Te zapisy absolutnie nie mówią, by ktoś nie został dopuszczony do głosu. Dobrze pani wie, że na komisjach nie ma ograniczeń czasowych, one mogą trwać bardzo długo, by wyczerpać tematykę. Na sesji mamy być merytoryczni. 5 minut to naprawdę bardzo dużo czasu – wyjaśniła Katarzyna Kaźmierczak.

 

- Proszę mi jeszcze powiedzieć, bo mówiąc zabrała mi pani czas – będzie stoper? – zwróciła się do przewodniczącej radna Polak.

 

- A w czym problem? – odpowiedział ktoś z sali.

 

- W dzisiejszych czasach każdy ma pod ręką zegarek, stoper, telefon…- wyjaśniła przewodnicząca.

 

- Proszę przeczytać wyraźnie statut. Wnioski merytoryczne musza być zgłaszane pisemnie. Podam przykład. Chce pani zgłosić budowę przejścia dla pieszych przy ulicy Kąpielowej. To wniosek merytoryczny, bo potrzebne są na niego środki finansowe. Gdy radny w ciągu roku budżetowego chce zgłosić taki wniosek, to musi w swoim uzasadnieniu podać w jaki sposób widzi realizację tego wniosku. Co do zapytań – te składa się w sprawach mniej złożonych w celu uzyskania informacji i wyjaśnień. Może być ono złożone także w trakcie sesji Proszę rozróżniać wnioski merytoryczne i zapytania – wyjaśniła sekretarz gminy Maria Magdalena Gurbała.

 

Do dyskusji wrócił temat sesji nadzwyczajnych. Zwołuje się je bez zachowania terminu siedmiodniowego. Nie ma jednak mowy ani w ustawie o samorządzie gminnym ani w statucie gminy o czasie minimalnym z jakim powinni zostać radni powiadomieni o sesji nadzwyczajnej.

 

- No ile? – pytała o czas konieczny do powiadomienia o sesji nadzwyczajnej radna Polak.

 

- Mniej niż 7 dni – odpowiedziała sekretarz.

 

- Osiem minut – rzucił zdenerwowany dyskusją wójt Łukasz Stachera.

 

- Może być za dwie godziny, może być za dwa dni, to zależy od potrzeby – tłumaczyła dalej M.M. Gurbała.

 

- Jak praktykuje się to w innych miejscach? – próbowała rozładować napięcie przewodnicząca pytając obecnych na sali – Mariusza Musialika oraz Rafała Kępskiego, którzy są radnymi powiatowymi. Ci jednak nie zostali dopuszczeni do głosu. Na to pytanie i szereg innych odpowiedział wójt Łukasz Stachera.

 

-  Tylko u nas jest problem pani radna Polak. Pani to zawsze podnosi temat sesji nadzwyczajnych… a za darmo pani nie przychodzi na te posiedzenia. Jedna normalnie radna ciągle się odzywa. Inni nie mówią. Pani cały czas powtarza siedem dni, siedem dni… Nigdzie nie jest napisane siedem dni. Jeśli zwołujemy sesję nadzwyczajną, to znaczy, że mamy nadzwyczajne rzeczy do podjęcia. Siedział u mnie w piątek prezes Rafał Kępski. Dostał telefon od starosty. Znaczy od przewodniczącego Szczerbaka, że jest sesja za 2 godziny. Pojechał, podjęli ważne uchwały dla rozwoju powiatu. To samo my robimy, ale cały czas jest nam to wytykane. Jest napisane do 7 dni, więc możemy ją zwołać za godzinę, za dwie… Rekompensatą tego, że się przychodzi na sesję jest dieta, którą się otrzymuje. Nie widzę tu problemu. Pani za każdym razem podkreśla, że jest sesja nadzwyczajna… W każdym protokole można zobaczyć co się działo. Zawsze pani twierdzi, że a to podeślą za późno dokumenty, a to czemu sesja została zwołana… Mamy takie przepisy prawa. Do 7 dni. Pani ma przyjść, dostać dokumenty i działać na rzecz gminy. A nie, że my musimy się wstrzymywać, bo musimy zawieźć pani dokumenty. Ja tak nie będę robił. Radni muszą zrozumieć, a tylko pani nadal tego nie rozumie, że sesja nadzwyczajna, jak sama nazwa wskazuje, jest nadzwyczajna, powodowana przez sytuacje nadzwyczajne. Takowe są. Jeśli mamy pewne rzeczy, to je robimy i będziemy robić. A statut nie jest przeciwko komuś. Bo dobrze wiemy, jak pani przewodnicząca prowadzi obrady. Statut jest po to, by zachować porządek na sesji. Aby były pewne możliwości do tego, by wykorzystywać te instrumenty w sytuacjach nagłych. Nie widziałem dziś, mierzyłem czas, by ktokolwiek przekroczył czas 5 minut – zdenerwował się wójt Stachera.

 

Katarzyna Kieras

 

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Czytelnik ubawionyTreść komentarza: Biedne krówki. Ale to zupełnie jak ci z bandy Epsteina. Oni też bili nieletnie kobiety, a nawet gotowali i jedli je żywcem. Jenak USA to państwo prawa i dlatego wszyscy są i ostatecznie będą całkowicie bezkarni: https://www.youtube.com/watch?v=_U9-obBSJrc . Za to w naszym kraju prawo już całkowicie zezwierzęcało i za takie wyczyny na krowach idzie się do pierdla. Powtórzmy - Za krowy nie ludzi. W dodatku lewacka pani profesor Magdalena Środa już publicznie postuluje prawa obywatelskie dla zwierząt domowych. A w takiej Hiszpanii niecały rok temu upadł (tylko 3 głosami) pomysł by zalegalizować małżeństwa ludzi i zwierząt. Ale i tego należy się u nas ostatecznie spodziewać , bo prac nad tym projektem w UE nie zaprzestano.Data dodania komentarza: 21.03.2026, 15:18Źródło komentarza: BIŁ METALOWYM PRĘTEM CIELNĄ KROWĘ. W OBORE BYŁY WCIEŃCZONE KROWY, A ZA OBORĄ TRUCHŁA CIELĄT. TO OBOK NASAutor komentarza: CzytelnikTreść komentarza: No to może pogadajmy o lewackich osiągnięciach: Lista Epsteina" To FIKCJA. Dlaczego NIKT Się Jej Nie Boi. - https://www.youtube.com/watch?v=_U9-obBSJrc. A wiec lewackie Demokratyczne amerykańskie prokuratory i sady już dawno załatwili tym bandytom i ludożercom dzieci absolutną wolność oraz nietykalność. A wszytko zgodnie z literą prawa. PS. A co z aferą podkarpacką zorganizowaną w Polsce przez banderowską mafię w jej burdelach...???? Tylko grzecznie pytam szanowną Redakcje. Co ? Cisza?, ani jednego tekstu u was nie dostrzegłem. Ciekawe dlaczego...????Data dodania komentarza: 19.03.2026, 11:00Źródło komentarza: Opus Dei. Brudne pieniądze, handel ludźmi i skrajnie prawicowa organizacja kościelnaAutor komentarza: Brudna, śmierdząca Jura zapraszamy !Treść komentarza: Większość mieszkańców Jury kocha swój smog . I nie przeszkadza im, że truje. 😂 brud też nie przeszkadza :(Data dodania komentarza: 15.03.2026, 10:43Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?Autor komentarza: Brać się za miotłyTreść komentarza: Jaki przykład dajemy młodym ludziom! Czego ich uczymy, że brud na ulicach to nie problem. Czy nasze gminy naprawę są takie biedne, że nie mają na miotły? Wstyd rządzący wstyd. A zimą jak nie ma śniegu to nie można na bieżąco sprzątać? Zresztą od kilku tygodniu już śniegu nie ma to na co czekać!!!!😤Data dodania komentarza: 14.03.2026, 08:51Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?Autor komentarza: KatarzynaTreść komentarza: Tylko człowiek zatruwa swoje jedzenie (pestycydy) i mając teraz wiedzę i inne możliwości ogrzewania naszych domów zatruwa powietrze (smog, który m.in. Związek benzo[a]piren – substancję rakotwórczą) i dziwimy się, że chorujemy. Będziemy chorować niestety to przykre ale sami to sobie robimy. Zgadzamy się jako społeczeństwo na smog i na pestycydy i antybiotyki w mięsie.Data dodania komentarza: 14.03.2026, 08:45Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?Autor komentarza: Smog zabijaTreść komentarza: SROZE zabija 😤Data dodania komentarza: 14.03.2026, 08:38Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?
Reklama
Reklama
Reklama