Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
niedziela, 22 marca 2026 23:17
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

W WINNICACH JUŻ PO „ŻNIWACH”

(Myszków) Z końcem października w winnicach, także tych położonych na terenie naszego powiatu, zakończyły się zbiory winogron, tzw. „winne żniwa”. Z tej okazji odwiedziliśmy najbardziej chyba znanego na naszym terenie propagatora uprawy winorośli Jana Kierasa, oraz innego mieszkańca Myszkowa, Janusza Kuśmierka, właściciela największej winnicy w powiecie myszkowskim.
Podziel się
Oceń

(Myszków) Z końcem października w winnicach, także tych położonych na terenie naszego powiatu, zakończyły się zbiory winogron, tzw. „winne żniwa”. Z tej okazji odwiedziliśmy najbardziej chyba znanego na naszym terenie propagatora uprawy winorośli Jana Kierasa, oraz innego mieszkańca Myszkowa, Janusza Kuśmierka, właściciela największej winnicy w powiecie myszkowskim.

 

Jan Kieras, którego podczas zbiorów odwiedziliśmy już po raz trzeci,  to miłośnik prawdziwego wina, propagator winnictwa i winiarstwa, przekonany, że uprawa winorośli i produkcja wina może być doskonałym uzupełnieniem produkcji rolniczej na naszym terenie, a nawet alternatywą dla niej. Sam, w swojej przydomowej winnicy uprawia 200 krzaczków.

 

- W tym roku założyłem w winnicy murawę. Wysiałem mieszanki traw, ale zostawiłem nieobsiane pasy, szerokości ok. 1,5 metra, przy krzakach, żeby nie było „konkurencji” z winoroślą. Trawę kosi się raz na 10 dni, wykaszana trawa zgarniana jest pod krzaki. Wtedy ziemia nie wysycha. W winnicy trawę powinno wysiewać się dopiero w trzecim roku. Zmienił się też u mnie w tym roku system prowadzenia winorośli, na wspornikach w kształcie litery V, gdzie ramiona owoconośne są na wysokości 140 – 180 centymetrów. Unika się w ten sposób przymrozków, uszkodzenia rozwijających się pąków przez przymrozki radiacyjne, które nawet w maju mogą występować do wysokości 80 centymetrów. Lepsza jest przez to przewiewność w winnicy, winorośl jest dzięki temu mniej podatna na choroby grzybowe – opowiada o zmianach w swojej uprawie Jan Kieras. Na tegoroczną pogodę nie narzeka, choć nie ukrywa, że mogła być lepsza. – Niekorzystne były warunki w okresie kwitnienia i zawiązywania jagód. Susza spowodowała, że niektóre odmiany niezbyt równo zawiązywały owoce – mówi.

 

Jan Kieras od dawna usiłuje przekonać rolników czy właścicieli gospodarstw agroturystycznych, że zakładanie winnic i własna produkcja wina może znacznie podreperować ich budżety. Zainteresowanym służy radą i sadzonkami, które rozdaje. - W tym roku wyhodowałem 4 tysiące sadzonek, które będę rozdawał na przedwiośniu, a może jeszcze przed zimą, jeżeli listopad dalej będzie bez mrozów. W tym roku zainteresowanym zakładaniem winnic przydomowych rozdałem tysiąc sztuk sadzonek, po 10 – 15 na osobę.

 

Pomysłów na „zarażanie” winnictwem ma więcej. Być może uda mu się we wrześniu przyszłego roku zrealizować planowany już od trzech lat pomysł: widowiska plenerowego pt. „Święto młodego wina”.

 

WIĘKSZY MA GORZEJ

 

Właścicielem największej winnicy w powiecie myszkowskim jest mieszkaniec Myszkowa Janusz Kuśmierek. - Nie wypada mi się chwalić, ale w okolicach, w powiecie myszkowskim chyba faktycznie jestem największym winnicznikiem. Moja winnica liczy 2 tysiące krzewów. Przyjmując średnią 2 kilogramów owoców z krzaka, daje mi to rocznie 4 tony winogron do przerobienia – przyznaje Janusz Kuśmierek. Jak sam mówi, ma w życiu trzy pasje: wino, śpiew i malarstwo. Śpiewająco realizuje się w chórze. Choć jest malarzem – amatorem spod jego pędzla wychodzą prawdziwe arcydzieła, jego płótna ozdabiają cały dom. Sporą jego część wypełniają także beczki i gąsiory z winem. Bo póki co, pan Janusz wino produkować może wyłącznie dla siebie. – Kiedyś nawet by sprzedać jedną butelkę wina trzeba było mieć własne laboratorium, własny skład celny i każdorazowo wzywać urzędnika celnego. On przyjeżdżał, przy nim winnicznik nalewał wino do butelki, urzędnik  przyklejał banderolę. Było to skomplikowane. Teraz można samemu to robić, ale trzeba winnicę zgłosić do oficjalnej sprzedaży. Takie zgłoszenie musi jednak uzyskać zatwierdzenie Urzędu Celnego, Urzędu Skarbowego, Sanepidu i jeszcze szeregu innych instytucji. Noszę się z zamiarem przebycia tego „prawnego gąszczu” bo jednak tego wina mi przybywa i można byłoby je sprzedawać – śmieje się Janusz Kuśmierek. Już tylko drobne porównanie wskazuje, że produkcja własnego wina może być bardzo opłacalna. Za ilość winogron potrzebną do wyprodukowania jednej butelki wina, pan Janusz na targu uzyskałby 2,50 zł, najwyżej 3 złote. Za butelkę wina ok. 20 złotych. Wina naprawdę smacznego i co najważniejsze, zdrowego!

 

- Różnica w winach produkowanych przez pana Janusza polega na tym, że są one w praktyce zupełnie pozbawione chemii, oprysków. W procesie produkcji chemia jest ograniczona do absolutnego minimum. Inaczej jest z kolei w winach, które są dostępne w obrocie hurtowym czy sklepach. Są to wina produkowane w dużych zakładach, na skalę przemysłową. Ich producent, winiarz, nie może pozwolić sobie na to, by wino było niestabilne, innymi słowy, to wino musi w butelce wytrzymać przez długi okres czasu. Wina, które produkuje pan Janusz są winami naturalnymi, które powinny być spożywane w dość krótkim okresie czasu. Przez to są zdrowsze. Dość dużo mówiło się o takim pojęciu, jak „francuski paradoks”. Polega to na tym, że przy takim samym spożyciu tłuszczu przez Amerykanów i Francuzów, Francuzi mają 12 razy mniej zawałów serca niż Amerykanie. Naukowcy wiążą to ze spożyciem czerwonego wina, a co za tym idzie składnika resveratlor, który znajduje się w czerwonym winie. Składnik ten znajduje się głównie w skórkach czerwonych winogron. To taki magiczny związek, który robi dziś zawrotną karierę na całym świecie, produkowane są kosmetyki na jego bazie itd. Ten składnik odpowiada za przemieszczanie i likwidację wolnych rodników, czyli komórek, które potencjalnie mogą spowodować raka. Przez naukowców został ochrzczony marketingowym terminem „eliksir młodości”, czy długowieczności. I akurat wina, które produkuje pan Janusz mają dość sporo, w dużym stężeniu, ten składnik. Wina marketowe, dostępne w obrocie, z dużych przemysłowych winnic są tego zazwyczaj pozbawione, ponieważ w procesie m.in. butelkowania, produkcji zostały w dużej mierze schemizowane. To jest taka podstawowa różnica dlaczego warto pić wina od małych lokalnych winiarzy, nie tylko te marketowe – mówi pan Maciej, kolega i pomocnik Janusza Kuśmierka.

 

Trzeba bowiem dodać, że Janusza Kuśmierka zastajemy przy produkcji wina. Wraz ze swym kolegą w specjalnej maszynie oddzielali szypułki od owoców. Korzystając z okazji zapytaliśmy zatem, jak powstaje domowe wino. - W pierwszej kolejności trzeba oddzielić szypułki od owoców, zmiażdżyć owoce i umieścić w kadzi do maceracji, czyli takiej wstępnej fermentacji. Maceruje się kilka dni, do momentu wyciągnięcia ze skórek jak najwięcej wartości. Po kilku dniach, od 7 do 10 dni, odciskamy. Zostaje samo wino i wtedy zlewamy je do balonów, beczek czy kadzi. Wtedy wino najpierw fermentuje burzliwie, a później po tygodniu, dwóch, cały czas trwa fermentacja cicha. Kiedy cicha się kończy, to się robi później obciąg tego wina. Wylewa się te obumarłe drożdże, inne cząstki, które opadają na dno, wyrzuca się je, a wino znów się do czystego zbiornika zlewa i wtedy już ono sobie leżakuje i dojrzewa – tłumaczy Janusz Kuśmierek. W odpowiedzi na pytanie kiedy można je degustować winnicznik z Myszkowa śmieje się. - Spróbować można nawet teraz, tego tzw. „burczoka”, pierwszego soku, ale on szkodzi na trawienie. Można przypłacić to bardzo długim pobytem w toalecie. Młode wino można już spróbować po pół roku, ale najbezpieczniej jest by do roku czasu dojrzewało leżakując. A później praktykuje się, że wino z własnych winnic kosztuje się od zbioru do zbioru – wyjaśnia Janusz Kuśmierek.

 

Robert Bączyński

 

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Czytelnik ubawionyTreść komentarza: Biedne krówki. Ale to zupełnie jak ci z bandy Epsteina. Oni też bili nieletnie kobiety, a nawet gotowali i jedli je żywcem. Jenak USA to państwo prawa i dlatego wszyscy są i ostatecznie będą całkowicie bezkarni: https://www.youtube.com/watch?v=_U9-obBSJrc . Za to w naszym kraju prawo już całkowicie zezwierzęcało i za takie wyczyny na krowach idzie się do pierdla. Powtórzmy - Za krowy nie ludzi. W dodatku lewacka pani profesor Magdalena Środa już publicznie postuluje prawa obywatelskie dla zwierząt domowych. A w takiej Hiszpanii niecały rok temu upadł (tylko 3 głosami) pomysł by zalegalizować małżeństwa ludzi i zwierząt. Ale i tego należy się u nas ostatecznie spodziewać , bo prac nad tym projektem w UE nie zaprzestano.Data dodania komentarza: 21.03.2026, 15:18Źródło komentarza: BIŁ METALOWYM PRĘTEM CIELNĄ KROWĘ. W OBORE BYŁY WCIEŃCZONE KROWY, A ZA OBORĄ TRUCHŁA CIELĄT. TO OBOK NASAutor komentarza: CzytelnikTreść komentarza: No to może pogadajmy o lewackich osiągnięciach: Lista Epsteina" To FIKCJA. Dlaczego NIKT Się Jej Nie Boi. - https://www.youtube.com/watch?v=_U9-obBSJrc. A wiec lewackie Demokratyczne amerykańskie prokuratory i sady już dawno załatwili tym bandytom i ludożercom dzieci absolutną wolność oraz nietykalność. A wszytko zgodnie z literą prawa. PS. A co z aferą podkarpacką zorganizowaną w Polsce przez banderowską mafię w jej burdelach...???? Tylko grzecznie pytam szanowną Redakcje. Co ? Cisza?, ani jednego tekstu u was nie dostrzegłem. Ciekawe dlaczego...????Data dodania komentarza: 19.03.2026, 11:00Źródło komentarza: Opus Dei. Brudne pieniądze, handel ludźmi i skrajnie prawicowa organizacja kościelnaAutor komentarza: Brudna, śmierdząca Jura zapraszamy !Treść komentarza: Większość mieszkańców Jury kocha swój smog . I nie przeszkadza im, że truje. 😂 brud też nie przeszkadza :(Data dodania komentarza: 15.03.2026, 10:43Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?Autor komentarza: Brać się za miotłyTreść komentarza: Jaki przykład dajemy młodym ludziom! Czego ich uczymy, że brud na ulicach to nie problem. Czy nasze gminy naprawę są takie biedne, że nie mają na miotły? Wstyd rządzący wstyd. A zimą jak nie ma śniegu to nie można na bieżąco sprzątać? Zresztą od kilku tygodniu już śniegu nie ma to na co czekać!!!!😤Data dodania komentarza: 14.03.2026, 08:51Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?Autor komentarza: KatarzynaTreść komentarza: Tylko człowiek zatruwa swoje jedzenie (pestycydy) i mając teraz wiedzę i inne możliwości ogrzewania naszych domów zatruwa powietrze (smog, który m.in. Związek benzo[a]piren – substancję rakotwórczą) i dziwimy się, że chorujemy. Będziemy chorować niestety to przykre ale sami to sobie robimy. Zgadzamy się jako społeczeństwo na smog i na pestycydy i antybiotyki w mięsie.Data dodania komentarza: 14.03.2026, 08:45Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?Autor komentarza: Smog zabijaTreść komentarza: SROZE zabija 😤Data dodania komentarza: 14.03.2026, 08:38Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?
Reklama
Reklama
Reklama