Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
środa, 6 maja 2026 09:34
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

ZNISZCZYŁ DROGĘ NIECH ZAPŁACI

(Myszków) Blisko 200 tysięcy złotych mogą wynieść koszty naprawy ulicy Kościuszki w Myszkowie, której nawierzchnię trzeba było sfrezować po tym, jak 11 grudnia ubiegłego roku wylała się na nią substancja przypominająca masę koksowniczą. Wyciekła ona z naczepy ciężarówki, jadącej do firmy „Reko” na ulicy Jana Pawła II, zajmującej się odpadami. Ładunek był transportowany w skandalicznych warunkach. Naprawa ulicy, będącej fragmentem drogi wojewódzkiej 793 zakończyła się trzy tygodnie temu. - Wystąpimy do sprawcy zanieczyszczenia nawierzchni z roszczeniem. Jeśli go nie uzna, wystąpimy na drogę sądową – zapowiada rzecznik Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach Ryszard Pacer.      
Podziel się
Oceń

(Myszków) Blisko 200 tysięcy złotych mogą wynieść koszty naprawy ulicy Kościuszki w Myszkowie, której nawierzchnię trzeba było sfrezować po tym, jak 11 grudnia ubiegłego roku wylała się na nią substancja przypominająca masę koksowniczą. Wyciekła ona z naczepy ciężarówki, jadącej do firmy „Reko” na ulicy Jana Pawła II, zajmującej się odpadami. Ładunek był transportowany w skandalicznych warunkach. Naprawa ulicy, będącej fragmentem drogi wojewódzkiej 793 zakończyła się trzy tygodnie temu. - Wystąpimy do sprawcy zanieczyszczenia nawierzchni z roszczeniem. Jeśli go nie uzna, wystąpimy na drogę sądową – zapowiada rzecznik Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach Ryszard Pacer.

 

 

Przypomnijmy krótko, że 11 grudnia 2015 r. wyciek z ciężarówki na dwa dni sparaliżował centrum miasta. Utrudnienia z przejazdem przez jego ścisłe centrum trwały do 13 grudnia.

 

Masa zaczęła spływać z naczepy typu „wanna”, nieprzystosowanej do transportu tego typu substancji, na kilkanaście metrów przed przejściem dla pieszych przed Zespołem Szkół nr 3. Kierowca ciężarówki zorientował się, że coś jest nie tak z ładunkiem i zjechał na chodnik vis a vis wejścia do Komendy Powiatowej Policji. Tu z naczepy spłynęła największa ilość mazi. Łącznie zanieczyściła ona około 200 - 300 metrowy odcinek drogi. Kierowca ciężarówki, mieszkaniec miejscowości Wierzchlas w powiecie wieluńskim, nie miał przy sobie dowodu rejestracyjnego auta, polisy OC, ani żadnych dokumentów stwierdzających co i gdzie wiezie (tzw. „karty odpadów”). Auto z już załadowaną naczepą odebrał w Chorzowie, z bazy firmy, która swoją siedzibę ma z kolei w Sochaczewie (woj. łódzkie). Przesłuchany przez policję zeznał, że jechał do firmy „Reko” na ulicy Jana Pawła II w Myszkowie, co w zeznaniach w procesie cywilnym wytoczonym naszej redakcji potwierdził także właściciel firmy. Właściciel firmy pozwał redakcję GM (formalnie jej redaktora naczelnego) o 300.000 złotych odszkodowania, za rzekome naruszenie jego dóbr osobistych.

 

- Miejscami fioletowo - szara maź miała 20 centymetrów grubości. W akcji ratunkowej uczestniczyły jednostki ratownictwa chemicznego z Częstochowy, policja i ekipy Powiatowego Zarządu Dróg pracującego na zlecenie Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach. Pomimo zebrania odpadu, na jezdni pozostała cienka, śliska emulsja zagrażająca bezpieczeństwu ruchu. Dlatego Zarząd Dróg Wojewódzkich w Katowicach zlecił w trybie awaryjnym sfrezowanie nawierzchni – wyjaśniał po zdarzeniu Ryszard Pacer z ZDW. Już wtedy Zarząd Dróg Wojewódzkich w Katowicach zapowiadał, że wystąpi z roszczeniem do przewoźnika o zwrot kosztów frezowania nawierzchni i jej odtworzenia. Prace zakończono 10 czerwca br.

 

W piątek 24 czerwca rzecznik PZD zapytany o to, ile kosztowały prace związane z naprawą zniszczonego fragmentu jezdni i kto za nie zapłaci, odpowiedział: - W związku ze wspomnianym zdarzeniem ponieśliśmy w roku ubiegłym koszty w wysokości nieco ponad 60,7 tys. zł. W tym roku, układanie nowej warstwy ścieralnej wycenione było przez nas (kosztorys inwestorski) na ponad 121,7 tys. zł. Wykonywał to na nasze zlecenie Powiatowy Zarząd Dróg. W tej chwili PZD rozlicza te roboty. Kiedy otrzymamy dokładną kwotę rzeczywiście poniesionych kosztów, które zapewne będą nieco niższe, wystąpimy do sprawcy zanieczyszczenia nawierzchni z roszczeniem na łączną kwotę zeszło i tegorocznych wydatków. Czy firma przewozowa zapłaci to z własnych środków, czy z ubezpieczenia, dowiemy się po tym jak uzna roszczenie i dokona przelewu. Jeśli roszczenia nie uzna, wystąpimy na drogę sądową – zapowiada Ryszard Pacer, rzecznik prasowy Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach.

 

WIOŚ POTWIERDZA: „REKO” MOGŁO ZATRUWAĆ GLEBĘ!

 

Dalej trwa wyjaśnianie przez policję kto zanieczyścił spory obszar łąk i lasu 50 metrów za płotem firmy „Reko”. Drzewa uschły tam na sporym obszarze. W styczniu br. na łące śmierdziało substancjami ropopochodnymi. Mieszkańcy dzielnicy Podlas od dawna swoje podejrzenia kierowali pod adresem sąsiadującej z łąką firmy. Wskazywali, że w „Reko” istnieje kanalizacja deszczowa (obecność kratek odpływowych potwierdziły kontrole Starostwa i WIOŚ), ale firma nie posiada zbiornika zbierającego ścieki. Gdzie więc one płyną? Wiele wyjaśnia Zarządzenie pokontrolne Śląskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Katowicach z 16 czerwca br., w którym WIOŚ wprost potwierdza: na terenie zakładu znajduje się sieć kanalizacji deszczowej, która ujmuje spływające ścieki (…) odprowadzając je POZA JEGO TEREN”.  Analiza składu próbek ścieków wykazała, że występują w nich substancje „szczególnie szkodliwe dla środowiska wodnego”. Zgodnie z wydanym zarządzeniem „Reko” Jakub Ciupiński ma natychmiast wykonać działania uniemożliwiające wydostawanie się ścieków poza teren zakładu i zapewnić ich gromadzenie w szczelnym zbiorniku. Firma powinna też uzyskać pozwolenie wodno - prawne na odprowadzanie ścieków i wód spływających z placu. Co będzie trudne, gdyż już raz „Reko” wystąpiło do Starostwa Powiatowego w Myszkowie o wydanie pozwolenia. Starostwo wykazało listę uchybień we wniosku, ale firma nie wykonała zaleceń. Otrzymała więc odmowę o czym Starostwo Powiatowe powiadomiło WIOŚ.

 

Trudno nam streszczać wszystkie wcześniejsze uchybienia i zaniedbania „Reko” w zakresie gospodarki odpadami. Pisaliśmy już o tym w Gazecie Myszkowskiej wielokrotnie. Firma odpowiedziała pozwem o przeprosiny i 300.000 zł odszkodowania za „straty moralne”.

 

Niedawno Starostwo Powiatowe w Myszkowie zwróciło się z wnioskiem do Państwowej Powiatowej Straży Pożarnej o skontrolowanie warunków przechowywania w „Reko” odpadów pod kątem zagrożenia pożarowego. I okazało się po kontroli, że również  w tym zakresie firma nie jest w porządku. Strażacy wydali liczne zalecenia mające na celu zwiększenie bezpieczeństwa pożarowego. A w szczególności odsunięcie gromadzonych odpadów od granic działki o kilka metrów. Tymczasem „Reko” mogło legalnie przechowywać odpady… tylko na utwardzonej drodze na obrzeżach działki.

 

Do sprawy będziemy mieli z pewnością powody wracać jeszcze wielokrotnie.

 

Jarosław Mazanek

 

Robert Bączyński


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Odpady przemysłowe a zużyta chusteczka no nosa w osobówce, to równica. Trywializuje Pan problem.Data dodania komentarza: 5.05.2026, 20:10Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY! J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Nie bardzo zrozumiemy, co wg. Pana jest "OK". Bo dolina Warty dalej zasypana w miejscu, gdzie nie ma możliwości nawet zmieniać ukształtowania terenuData dodania komentarza: 5.05.2026, 20:08Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY! J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: To nie uszczypliwości, tylko fakty. Firma realizuje budowę, a odpady z niej jadą nad Wartę. Pytanie tylko, czy za ich wiedzą. Twierdzą, że "papiery mają w porządku" (tak pisali rok temu). To zachodzi podejrzenie fałszowania kart przekazania odpadów, bo odpady są tam, gdzie nie miały prawa trafićData dodania komentarza: 5.05.2026, 20:07Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY!Autor komentarza: SebastianTreść komentarza: Brak znajomości znaczenia słowa odpad .... teraz to każdy powinien na samochodzie mieć tabliczkę "ODPADY" bo każdy przecież jakieś ma w samochodzie redaktor teżData dodania komentarza: 5.05.2026, 14:30Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY!Autor komentarza: MariuszTreść komentarza: Takie uszczypliwości do Polskiej firmy NDI są chyba nie na miejscu bo są to oszczerstwa niepoparte żadnymi dowodami (nigdzie nie widać napisu NDI) na miejscu tego kto to pisał bałbym się o założenie sprawy w sądzie o zniesławienie i oszczerstwaData dodania komentarza: 5.05.2026, 14:25Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY!Autor komentarza: JanuszTreść komentarza: Artykuł niczego nie wnosi do sprawy i jest jakiś nieaktualny - WIOŚ prowadził sprawę wszytsko jest okej nie ma zanieczyszczeń, Prokuratura prowadzi sprawę ale tak jak w reportażu materiał został kupiony (mógł być to również piasek wtedy skład piasku też ma być winny) więc odpowiada Pan Rafał Wody Polskie nałożyły karę finansową na Pana Rafała więc ma Pan chyba nieaktualne informacjęData dodania komentarza: 5.05.2026, 14:19Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY!
Reklama
Reklama
Reklama