Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
wtorek, 24 marca 2026 00:31
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

ASFALT WPROST NA ZIEMI

(Bliżyce) Mieszkańcy Bliżyc, miejscowa OSP, Rada Sołecka, przedsiębiorcy.  10 lat zajęły im starania, aby Powiat Myszkowski wyremontował bardzo zniszczoną drogę przez wieś. Gdy wiosną 2010 ruszyły prace, radość była wielka, ale… krótka. Już na etapie robót mieszkańcy wytykali częstochowskiej firmie Dromet, która wygrała przetarg na modernizację drogi, że ich robota to zwykła fuszerka. Nie pomagały interwencje w Powiatowym  Zarządzie Dróg. Na początku 2011 już pojawiły się pęknięcia i szczeliny. Od roku dyrektor PZD był jak ściana: „grubość warstw betonu asfaltowego w nawierzchni (drogi) jak również podbudowy z kruszywa łamanego na chodnikach jest prawidłowa” –pisze dyrektor PZD Józef Pabian w maju br. I powołuje się m. in. na badania Laboratorium Drogowego „Bitum”  „zarówno po wykonaniu robót ulegających zakryciu, jak i robót widocznych, związanych z nawierzchniami jezdni i chodników”. Niestety. Dokumenty sobie, a droga sobie. Kilkadziesiąt pęknięć, rozchodzące i zapadające się chodniki. W czerwcu mający już dość spychologii dyrektora PZD mieszkańcy pojechali do Myszkowa, do starosty Wojciecha Pichety. I ten dał „zielone światło” na wykonanie odwiertów, dla zbadania grubości poszczególnych warstw „nowej” drogi w Bliżycach. Wyniki badań mówią nie tylko o fuszerce, ale wręcz skandalu, aferze drogowej jak podkradanie kruszywa przy budowie polskich autostrad. Okazało się, że w Bliżycach asfalt na niektórych odcinkach drogi firma Dromet ułożyła…. wprost na ziemi. „Brak podłoża, beton asfaltowy położono na ziemi”- brzmi lakoniczny wpis z protokołu odwiertów.
Podziel się
Oceń

(Bliżyce) Mieszkańcy Bliżyc, miejscowa OSP, Rada Sołecka, przedsiębiorcy.  10 lat zajęły im starania, aby Powiat Myszkowski wyremontował bardzo zniszczoną drogę przez wieś. Gdy wiosną 2010 ruszyły prace, radość była wielka, ale… krótka. Już na etapie robót mieszkańcy wytykali częstochowskiej firmie Dromet, która wygrała przetarg na modernizację drogi, że ich robota to zwykła fuszerka. Nie pomagały interwencje w Powiatowym  Zarządzie Dróg. Na początku 2011 już pojawiły się pęknięcia i szczeliny. Od roku dyrektor PZD był jak ściana: „grubość warstw betonu asfaltowego w nawierzchni (drogi) jak również podbudowy z kruszywa łamanego na chodnikach jest prawidłowa” –pisze dyrektor PZD Józef Pabian w maju br. I powołuje się m. in. na badania Laboratorium Drogowego „Bitum”  „zarówno po wykonaniu robót ulegających zakryciu, jak i robót widocznych, związanych z nawierzchniami jezdni i chodników”. Niestety. Dokumenty sobie, a droga sobie. Kilkadziesiąt pęknięć, rozchodzące i zapadające się chodniki. W czerwcu mający już dość spychologii dyrektora PZD mieszkańcy pojechali do Myszkowa, do starosty Wojciecha Pichety. I ten dał „zielone światło” na wykonanie odwiertów, dla zbadania grubości poszczególnych warstw „nowej” drogi w Bliżycach. Wyniki badań mówią nie tylko o fuszerce, ale wręcz skandalu, aferze drogowej jak podkradanie kruszywa przy budowie polskich autostrad. Okazało się, że w Bliżycach asfalt na niektórych odcinkach drogi firma Dromet ułożyła…. wprost na ziemi. „Brak podłoża, beton asfaltowy położono na ziemi”- brzmi lakoniczny wpis z protokołu odwiertów.

 

Za kontrolę jakości wykonywanych w Bliżycach robót odpowiadała firma Lafrentz-Polska z Poznania, jako Inżynier Kontraktu.  Za nadzór, w tym wypełnianie obowiązków Inspektora Nadzoru Lafrentz zainkasował 34 tys. zł. Niby niewiele, przy wartości prac na ponad 4 miliony wykonywanych przez Dromet. Tylko czy 34 tysiące za nadzór, który był albo fikcyjny, albo nieudolny, to jednak nie o 34 tysiące za dużo?

 

Zgodnie z normą droga w Bliżycach powinna mieć 4 cm asfaltu ścieralnego, pod nim 8 cm asfaltowej podbudowy zasadniczej.  Ponieważ drogę poszerzano do szerokości 5,5 m, kilkadziesiąt centymetrów poszerzanej drogi powinno pod asfaltem mieć: 25 cm kruszywa w dwóch warstwach, a poniżej jeszcze 15 cm piasku jako warstwa drenażowa. Wszystko oczywiście właściwie zagęszczane maszynami.

 

„Jezdnia została poszerzona bez zdejmowania warstwy ornej. Poszerzenie wykonano w ten sposób, że zmielono ziemię z pozostałą warstwą starej jezdni dodając cement” –pisze Rada Sołecka Bliżyc do dyrektora PZD Józefa Pabiana. Na dowód dołączają zdjęcia, jeszcze z okresu prac. Jak groch o ścianę. Dyrektor PZD Myszków ma swoje papiery, wyniki badań z laboratorium (Bitum), i odpisuje:

 

„Roboty budowlane wykonywane były zgodnie z dokumentacją, ustaleniami z Inspektorem Nadzoru i Wykonawcą”.  „Roboty odbierane były na bieżąco  po zgłoszeniu przez Kierownika budowy Inspektorowi Nadzoru, potwierdzone wpisem do dziennika budowy”.

 

Czyżby więc mieszkańcy Bliżyc byli bandą oszołomów, którzy chcą jedynie oczernić wykonawcę, Inżyniera Projektu?

 

Jeden z członków Rady Sołeckiej: -Pisma zaczęły krążyć między nami, a PZD dopiero w tym roku. Wcześniej, w 2011 chodziliśmy, prosiliśmy. Żeby PZD wezwał Dromet do poprawek. Wszystkie nasze argumenty były jak groch o ścianę. Ewidentnie dyrektor bronił wykonawcy. Zastanawialiśmy się, dla kogo on właściwie pracuje?

 

Droga zaczęła się sypać już wiosną 2011. Chodnik, po niecałych 2 latach wygląda, jakby miał lat kilkadziesiąt.

 

Ostatecznie dyrektor PZD Józef Pabian przyznał, że chodnik w Bliżycach wymaga poprawek na długości 1 km, polegających na przełożeniu  i wyrównaniu kostki brukowej. Złą jakość prac PZD potwierdziło podczas wizji 17.04. Jak pisze w maju br. PZD do Rady Sołeckiej „zobowiązano wykonawcę firmę Dromet do usunięcia usterek. Do dzisiaj nie zostały usunięte.

 

-Wykonawca miał utwardzić pobocza. Przy posesji 111 rósł wielki kasztan, więc pozostawili pniak szerokości 1m. Już po zakończeniu robót PZD obcięło wystający pniak do poziomu jezdni. Tu teren jest trudny, dlatego rowy miały być wyłożone płytami ażurowymi. A w wielu miejscach płyt nie ułożono, więc już w maju 2010 ulewa zniszczyła świeżo co wykopane rowy –mówi członek Rady Sołeckiej.

 

Spotkania i pisma pomiędzy Radą Sołecką i PZD, przez rok nie dały żadnego efektu. Mieszkańcy poszli się do starosty Wojciecha Pichety.  I ten zarządził, to czego od dawna dopominała się Rada Sołecka Bliżyc. 26 czerwca z udziałem wykonawcy (Dromet) oraz  Lafrentz-Polska w roli Inżyniera Kontraktu (Marek Ciszewski) i Inspektora Nadzoru (Jarosław Pasieka, Lafrentz) wykonano odwierty kontrolne, dla zbadania grubości poszczególnych warstw drogi. Sześć próbek wykazało nie tyle błędy, co całkowicie nieprawidłową budowę drogi. Tylko w jednym badanym miejscu warstwa asfaltu (podbudowa i warstwa ścieralna) miały 14,5 cm (norma to 12 cm). Ale za to pod asfaltem nie było już nic. W pozostałych odwiertach warstwy betonu asfaltowego wachały się między 5-12 cm; kolejno 6, 5, 12, 10, 7,2 cm. Jeden z pomiarów wykazał, że pod warstwą ścieralną asfaltu w ogóle nie ułożono podbudowy. Inny pomiar pokazał, że warstwy asfaltu ułożono „wprost na ziemi”. A gdzie jest 25 cm kruszywa i 15 cm piasku?

 

Te pytania zadaliśmy zarówno firmie Dromet sp. z o.o. z Częstochowy, oraz Lafrentz-Polska z siedzibą w Poznaniu, której PZD zapłacił właśnie za pilnowanie jakości robót.

 

Czy tak sfuszerowane prace budowlane nie wymagają budowy drogi od podstaw?

 

Czy firma Dromet przyznaje się do wykonania drogi niezgodnie z normami?

 

W jaki sposób i kiedy firma zamierza wykonać remont–budowę drogi od nowa?

 

Pytamy Dromet w mailu z 1.08. Do 8.08 redakcja nie otrzymała odpowiedzi.

 

W jaki sposób Lafrentz-Polska wykonywało obowiązki Inżyniera Kontraktu skoro, każdy pomiar jakości prac potwierdził rażące odstępstwa od norm budowlanych ujętych w dokumentacji?

 

Czy Kierownik Zespołu Inżyniera Kontraktu Marek Ciszewski, z zwłaszcza zobowiązany przepisami Prawa Budowlanego do troski o jakość robót Inspektor Nadzoru Jarosław Pasieka, nie potwierdzili nieprawdy, dokonując odbioru robót potwierdzonych wpisem do  Dziennika Budowy o ich rzekomym prawidłowym wykonaniu?

 

Czy Państwa pracownicy, zwłaszcza inżynier nadzoru byli w zmowie z wykonawcą, skoro dopuścili do tak rażących zaniedbań w jakości wykonanych prac budowlanych?

 

Również Lafrentz-Polska do dzisiaj nie odpowiedziało na pytania redakcji z 1 sierpnia.

 

Pytań, na razie bez odpowiedzi jest więcej. Dyrektor PZD długo bronił się przed sprawdzeniem widocznych gołym okiem błędów, powołując  się na dokumentację powykonawczą, w tym badania Laboratorium Drogowego „Bitum”. Proste pytania nasuwają się od razu: to badania są fikcją, czy próbki, dostarczane do badań są fałszowane?

 

Dariusz Lasecki, radny Rady Powiatu Myszkowskiego uważa, że największą wadą robót drogowych na terenie powiatu jest właśnie brak wystarczającego nadzoru ze strony PZD, nierzetelna praca Inspektorów Nadzoru: -PZD płaci za nadzór, ale kto sprawdził, ile razy, kiedy inspektorzy nadzoru byli na budowie? W przetargach na usługi nadzorcze powinniśmy ściślej określać warunki wykonywania nadzoru, ilość godzin pracy, itp. Niestety, o jakości pracy PZD też nie mam zbyt dobrego zdania. Dwa tygodnie temu poprosiłem pisemnie PZD, o przesłanie dokumentów przetargu na drogę  Niegowa-Ogorzelnik, ponieważ umieszczonych w PIP-e nie da się odczytać.

 

Rzeczywiście, otwarcie plików PDF tego przetargu nie było możliwe, ale udało nam się je skopiować w inny sposób. Wysłaliśmy radnemu. Od PZD dokumenty, które radny mógłby otrzymać w minutę, PZD dostarczył radnemu 7.08. Ale jak zauważyliśmy, PZD ciągle pomija w ogłoszeniach o wyborze oferty, jakie ceny oferowały firmy za wykonie robót drogowych. Pomija nawet cenę oferowaną przez zwycięzcę. Do rzecznika Starostwa Powiatowego wysłaliśmy wniosek, aby PZD w BIP ujawniło nie tylko zwycięzcę, ale również oferowane ceny. Na maila z 1.08 – jak się Czytelnicy pewnie już domyślają - nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Podobnie PZD nie podaje cen, za jakie będzie modernizowana droga Osiek-Koclin-Pińczyce i droga w Siedlcu Dużym.

 

W tym tygodniu firma Dromet z Częstochowy rozpoczęła prace przy przebudowie drogi Wysoka Lelowska-Żarki. Za 1,1 mln zł. Tylko czy drogowcy i ich nadzorcy nie powinni najpierw wytłumaczyć się przed prokuratorem z drogi w Bliżycach?

 

Jarosław Mazanek

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Czytelnik ubawionyTreść komentarza: Biedne krówki. Ale to zupełnie jak ci z bandy Epsteina. Oni też bili nieletnie kobiety, a nawet gotowali i jedli je żywcem. Jenak USA to państwo prawa i dlatego wszyscy są i ostatecznie będą całkowicie bezkarni: https://www.youtube.com/watch?v=_U9-obBSJrc . Za to w naszym kraju prawo już całkowicie zezwierzęcało i za takie wyczyny na krowach idzie się do pierdla. Powtórzmy - Za krowy nie ludzi. W dodatku lewacka pani profesor Magdalena Środa już publicznie postuluje prawa obywatelskie dla zwierząt domowych. A w takiej Hiszpanii niecały rok temu upadł (tylko 3 głosami) pomysł by zalegalizować małżeństwa ludzi i zwierząt. Ale i tego należy się u nas ostatecznie spodziewać , bo prac nad tym projektem w UE nie zaprzestano.Data dodania komentarza: 21.03.2026, 15:18Źródło komentarza: BIŁ METALOWYM PRĘTEM CIELNĄ KROWĘ. W OBORE BYŁY WCIEŃCZONE KROWY, A ZA OBORĄ TRUCHŁA CIELĄT. TO OBOK NASAutor komentarza: CzytelnikTreść komentarza: No to może pogadajmy o lewackich osiągnięciach: Lista Epsteina" To FIKCJA. Dlaczego NIKT Się Jej Nie Boi. - https://www.youtube.com/watch?v=_U9-obBSJrc. A wiec lewackie Demokratyczne amerykańskie prokuratory i sady już dawno załatwili tym bandytom i ludożercom dzieci absolutną wolność oraz nietykalność. A wszytko zgodnie z literą prawa. PS. A co z aferą podkarpacką zorganizowaną w Polsce przez banderowską mafię w jej burdelach...???? Tylko grzecznie pytam szanowną Redakcje. Co ? Cisza?, ani jednego tekstu u was nie dostrzegłem. Ciekawe dlaczego...????Data dodania komentarza: 19.03.2026, 11:00Źródło komentarza: Opus Dei. Brudne pieniądze, handel ludźmi i skrajnie prawicowa organizacja kościelnaAutor komentarza: Brudna, śmierdząca Jura zapraszamy !Treść komentarza: Większość mieszkańców Jury kocha swój smog . I nie przeszkadza im, że truje. 😂 brud też nie przeszkadza :(Data dodania komentarza: 15.03.2026, 10:43Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?Autor komentarza: Brać się za miotłyTreść komentarza: Jaki przykład dajemy młodym ludziom! Czego ich uczymy, że brud na ulicach to nie problem. Czy nasze gminy naprawę są takie biedne, że nie mają na miotły? Wstyd rządzący wstyd. A zimą jak nie ma śniegu to nie można na bieżąco sprzątać? Zresztą od kilku tygodniu już śniegu nie ma to na co czekać!!!!😤Data dodania komentarza: 14.03.2026, 08:51Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?Autor komentarza: KatarzynaTreść komentarza: Tylko człowiek zatruwa swoje jedzenie (pestycydy) i mając teraz wiedzę i inne możliwości ogrzewania naszych domów zatruwa powietrze (smog, który m.in. Związek benzo[a]piren – substancję rakotwórczą) i dziwimy się, że chorujemy. Będziemy chorować niestety to przykre ale sami to sobie robimy. Zgadzamy się jako społeczeństwo na smog i na pestycydy i antybiotyki w mięsie.Data dodania komentarza: 14.03.2026, 08:45Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?Autor komentarza: Smog zabijaTreść komentarza: SROZE zabija 😤Data dodania komentarza: 14.03.2026, 08:38Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?
Reklama
Reklama
Reklama