Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
wtorek, 24 marca 2026 06:02
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

„NIE REZYGNUJCIE Z MARZEŃ”

(Myszków) Kiedy podczas spotkania z Sędzią Anną Marią Wesołowską w Myszkowie padło pytanie czy może ona, po wielu latach orzekania patrzeć na zło tylko przez zimny pryzmat prawa, ta odpowiedziała, że zaczynając pracę jako sędzia myślała, że trzeba wyłączyć w niej uczucia. – Cieszę się, że taka przemiana we mnie nie nastąpiła. Bowiem każda sprawa to dramat człowieka, do którego należy podejść indywidualnie – mówiła najpopularniejsza sędzina w Polsce.  
Podziel się
Oceń

(Myszków) Kiedy podczas spotkania z Sędzią Anną Marią Wesołowską w Myszkowie padło pytanie czy może ona, po wielu latach orzekania patrzeć na zło tylko przez zimny pryzmat prawa, ta odpowiedziała, że zaczynając pracę jako sędzia myślała, że trzeba wyłączyć w niej uczucia. – Cieszę się, że taka przemiana we mnie nie nastąpiła. Bowiem każda sprawa to dramat człowieka, do którego należy podejść indywidualnie – mówiła najpopularniejsza sędzina w Polsce.

 

Anna Maria Wesołowska znana jest głównie z programu w telewizji TVN. Ostatnio także jako autorka poradnika prawnego dla młodzieży. – Poprzez tę publikację chciałabym przybliżyć młodzieży i nauczycielom problematykę przestępstw najczęściej popełnianych przez młodocianych – mówi o niej sama autorka. Książka „zilustrowana” jest krótkimi relacjami z autentycznych spraw, toczących się przed sądem. Każda z nich, choć inna pokazuje, jak często „chwila” może zmienić życie wielu ludzi w dramat. To jednak nie promocja publikacji była powodem wizyty Anny Marii Wesołowskiej w Myszkowie. Od wielu lat sędzina stara się „odciągnąć” młodzież od sal sądowych, zapraszając ją … do sal sądowych. - Kiedy zaczynałam swoją pracę, młodych ludzi na sali rozpraw spotykałam sporadycznie. Młodociani przestępcy byli wtedy wyjątkiem. Z czasem się to zmieniło. Od około 15 lat zaczęło dziać się coś strasznego – młodzież coraz częściej trafiała na salę rozpraw w charakterze oskarżonych. Coraz częściej widzę dzieciaki w kajdankach. Skazywałam już młodych ludzi, którzy zabili człowieka i wydłubali mu oczy, bo chcieli zobaczyć, jak gałki oczne toczą się po ulicy, także takich, którzy powiesili kolegę, bo krzywo na nich spojrzał. Zaczęłam zatem w sądzie organizować lekcje wychowawcze dla młodzieży. Zapraszam ich, by przyszli do sądu na prawdziwą rozprawę, by zobaczyli jak to wygląda „od środka”, by uzmysłowili sobie, że toczące się na wokandzie sprawy to dramat dla wielu osób, całych rodzin. Robię to, bo powiedziałam sobie, że nie będę skazywać dzieciaków bez uświadomienia im, gdzie przebiega i jak jest płynna granica, między zabawą a przestępstwem, wygłupem a zbrodnią – tłumaczyła Anna Maria Wesołowska.

 

KSIĄŻKA, KTÓRA MA COŚ ZMIENIĆ

 

Historia, która była punktem wyjścia do napisania wspomnianego poradnika wydarzyła się 8 marca w Łodzi. – 17-latek, uczeń z „czerwonym paskiem”, harcerz. W drodze do szkoły przypomniał sobie, że powinien kupić dziewczynie różę. Brakowało mu 5 złotych. Dlatego w środku dnia, na Piotrkowskiej wciągnął do bramy idącego do szkoły chłopaka z jednej z pierwszych klas podstawówki i mimo jego sprzeciwów zabrał mu pieniądze. Na odchodnym rzucił w jego kierunku harcerską finką. Okradziony chłopiec poskarżył się strażnikowi miejskiemu, ten wezwał policję. Napastnik został zatrzymany, trafił na 8 miesięcy do aresztu. Nie byłoby wam do śmiechu gdybyście zobaczyli jego minę, minę jego rodziców. Kiedyś miał wszystko, teraz wszedł na salę rozpraw w kajdankach, oskarżony o zbrodnię z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Błagał by go wypuścić z więzienia. Zmieniłam mu zarzut, wiedziałam, że to nie klasyczny rozbójnik, że to młody chłopak, który w pewnym momencie się pogubił. Został skazany na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 letni okres próby. Tego samego dnia poszłam do redakcji jednej z łódzkich gazet i poprosiłam o zamieszczanie felietonów z moich rozpraw. Na około 60 opisanych przypadków, może 3 dotyczą zdemoralizowanych przestępców. Większość to wasze wygłupy, kiedy coś zrobiliście i nie przemyśleliście tego – opowiadała najpopularniejsza polska sędzina.

 

Podczas spotkania z myszkowskimi gimnazjalistami Anna Maria Wesołowska skupiła się kilku najważniejszych zagadnieniach, dotykających dzisiejsze pokolenie nastolatków. Tłumaczyła jakie zagrożenia niosą ze sobą grooming (uwodzenie dzieci do lat 15 przez Internet), zbyt wczesna inicjacja seksualna, cyberprzemoc (mieści się w tym pojęciu także m.in. gnębienie przy pomocy filmów, nagrywanych np. przez telefony komórkowe i zamieszczanych następnie w sieci) oraz sięganie po narkotyki i alkohol. Każdy temat okraszony prawdziwymi historiami, które dla ich bohaterów niestety nie miały szczęśliwego zakończenia i swój epilog znajdywały za kratami.

 

SĘDZIA RADZI

 

O groomingu: - Zwróćcie uwagę jak korzystacie z Internetu, jak to robią wasi młodsi koledzy, rodzeństwo. Jeśli ktoś prosi w internetowych kontaktach o zachowanie tajemnicy, w 90 procentach może to oznaczać, że po drugiej stronie „sieci” może czaić się potencjalny sprawca przestępstw.

 

O wczesnej inicjacji seksualnej: - Z badań, przeprowadzonych wśród waszych rówieśników wynika, że marzycie o założeniu w przyszłości szczęśliwej rodziny. Dlaczego zatem tak łatwo rezygnujecie z marzeń? Starajcie się nie robić nic odruchowo, bo to może zaważyć na waszej przyszłości. Obcowanie z osobą nieletnią dotyczy także samych osób nieletnich. Jest to przestępstwo ścigane z urzędu.

 

O cyberprzemocy: - Jeśli ktoś kogoś gnębi, to wierzcie mi, nie jest to bohater czy klasowy komik. Nazwijmy rzecz po imieniu: to przestępca! Dlatego mówmy głośno: tak się nie robi! Nie bardzo rozumiem, dlaczego taka fajna młodzież, która chce żyć w fajnym, sprawiedliwym świecie milczy, kiedy powinna pomagać. Tym, że „nie kablujecie”, robicie wielką przysługę tej osobie. Przestępcy.

 

O sięganiu po narkotyki i alkohol: - Ani alkohol, ani narkotyki niczego nie usprawiedliwiają. Wręcz przeciwnie. W każdym przypadku w obliczu sądu są okolicznością obciążającą. Negatywne skutki działania narkotyków naprawdę są, choć może nie dostrzegacie ich dzisiaj. U mnie poplecznika dla jakichkolwiek narkotyków nie znajdziecie nigdy.

 

Rada na koniec: - Proponuję, byście w swoich szkołach zorganizowali tzw. kąciki prawne, w których znalazłyby się przepisy prawne, regulujące waszą rzeczywistość. Stwórzcie je i korzystajcie z nich – proponowała Anna Maria Wesołowska. (rb)

 

Zamiast komentarza:

 

Na spotkaniu z Anną Marią Wesołowską nie brakowało – jak to nazwała wcześniej - „klasowych komików”, których pytania czy reakcje na podejmowane tematy miały na celu rozbawić część publiczności. Nawet kwestię szkolnego gnębienia próbowano sprowadzić do kategorii „beki” pytaniem, czy będzie przestępstwem powiedzenie komuś, że śmierdzi, nawet jeśli kwestia przykrego zapachu to występujący w rzeczywistości fakt. Wesoła mina pytającego i śmiechy jego kolegów w tej sytuacji to dla mnie „siara”. Miny wesołków szybko zrzedły, kiedy zamiast odpowiedzi od sędzi, usłyszeli pytanie swej rówieśniczki, czy wezmą na siebie odpowiedzialność, jeśli w odpowiedzi na takie „taktowne uwagi” traktowana nimi osoba pójdzie w ślady Ani z Gdańska, która gnębiona przez kolegów z klasy popełniła samobójstwo. Cisza, jaka po tym zapadła była bardzo sugestywna. Szkoda tylko, że pytająca była tylko jedna, a śmiejących się chwilę wcześniej kilkanaście. „Szacun” dla tej jednej.

 

Sędzia Anna Maria Wesołowska ma rację mówiąc, że w większości mamy fajną młodzież, ale zbyt często o jej postępowaniu decyduje nieprzemyślany impuls. Kiedy poruszyła temat wczesnej inicjacji seksualnej na sali zapanowała widoczna wesołość, pojawiły się oklaski. – Powiedz, dlaczego biłeś brawa? – zapytała znienacka wyrośniętego nastolatka. – Bo lubię – odpowiedział z nietęgą miną, po dłuższej chwili namysłu. – Zrobiłeś to w sposób przemyślany, czy odruchowo? – drążyła sędzina. – Odruchowo – przyznał pytany. Pozostaje jedynie powtórzyć za Anną Marią Wesołowską: - Starajcie się nie robić nic odruchowo. Bo te odruchy mogą zaważyć na przyszłości, czasem całym życiu każdego z was. Granica między zabawą a przestępstwem, wygłupem a zbrodnią w wielu przypadkach jest bardzo cienka i płynna.

 

Robert Bączyński

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Czytelnik ubawionyTreść komentarza: Biedne krówki. Ale to zupełnie jak ci z bandy Epsteina. Oni też bili nieletnie kobiety, a nawet gotowali i jedli je żywcem. Jenak USA to państwo prawa i dlatego wszyscy są i ostatecznie będą całkowicie bezkarni: https://www.youtube.com/watch?v=_U9-obBSJrc . Za to w naszym kraju prawo już całkowicie zezwierzęcało i za takie wyczyny na krowach idzie się do pierdla. Powtórzmy - Za krowy nie ludzi. W dodatku lewacka pani profesor Magdalena Środa już publicznie postuluje prawa obywatelskie dla zwierząt domowych. A w takiej Hiszpanii niecały rok temu upadł (tylko 3 głosami) pomysł by zalegalizować małżeństwa ludzi i zwierząt. Ale i tego należy się u nas ostatecznie spodziewać , bo prac nad tym projektem w UE nie zaprzestano.Data dodania komentarza: 21.03.2026, 15:18Źródło komentarza: BIŁ METALOWYM PRĘTEM CIELNĄ KROWĘ. W OBORE BYŁY WCIEŃCZONE KROWY, A ZA OBORĄ TRUCHŁA CIELĄT. TO OBOK NASAutor komentarza: CzytelnikTreść komentarza: No to może pogadajmy o lewackich osiągnięciach: Lista Epsteina" To FIKCJA. Dlaczego NIKT Się Jej Nie Boi. - https://www.youtube.com/watch?v=_U9-obBSJrc. A wiec lewackie Demokratyczne amerykańskie prokuratory i sady już dawno załatwili tym bandytom i ludożercom dzieci absolutną wolność oraz nietykalność. A wszytko zgodnie z literą prawa. PS. A co z aferą podkarpacką zorganizowaną w Polsce przez banderowską mafię w jej burdelach...???? Tylko grzecznie pytam szanowną Redakcje. Co ? Cisza?, ani jednego tekstu u was nie dostrzegłem. Ciekawe dlaczego...????Data dodania komentarza: 19.03.2026, 11:00Źródło komentarza: Opus Dei. Brudne pieniądze, handel ludźmi i skrajnie prawicowa organizacja kościelnaAutor komentarza: Brudna, śmierdząca Jura zapraszamy !Treść komentarza: Większość mieszkańców Jury kocha swój smog . I nie przeszkadza im, że truje. 😂 brud też nie przeszkadza :(Data dodania komentarza: 15.03.2026, 10:43Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?Autor komentarza: Brać się za miotłyTreść komentarza: Jaki przykład dajemy młodym ludziom! Czego ich uczymy, że brud na ulicach to nie problem. Czy nasze gminy naprawę są takie biedne, że nie mają na miotły? Wstyd rządzący wstyd. A zimą jak nie ma śniegu to nie można na bieżąco sprzątać? Zresztą od kilku tygodniu już śniegu nie ma to na co czekać!!!!😤Data dodania komentarza: 14.03.2026, 08:51Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?Autor komentarza: KatarzynaTreść komentarza: Tylko człowiek zatruwa swoje jedzenie (pestycydy) i mając teraz wiedzę i inne możliwości ogrzewania naszych domów zatruwa powietrze (smog, który m.in. Związek benzo[a]piren – substancję rakotwórczą) i dziwimy się, że chorujemy. Będziemy chorować niestety to przykre ale sami to sobie robimy. Zgadzamy się jako społeczeństwo na smog i na pestycydy i antybiotyki w mięsie.Data dodania komentarza: 14.03.2026, 08:45Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?Autor komentarza: Smog zabijaTreść komentarza: SROZE zabija 😤Data dodania komentarza: 14.03.2026, 08:38Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?
Reklama
Reklama
Reklama RentSTEEL  -stal pręty siatka wypalanie plazmą