PROKURATOR JANECZEK ZAWSZE NIEWINNY

  • 08.01.2021, 13:34
  • Jarosław Mazanek
PROKURATOR JANECZEK ZAWSZE NIEWINNY Czynności policji podczas kolizji z 18 lutego 2018. Zawiercie ul. Wojska Polskiego
(Zawiercie, Myszków) W połowie maja 2020 opisaliśmy historię kolizji o prostym i wydawałoby się oczywistym w kategoriach „kto winien, a kto poszkodowany” przebiegu. Pan wyjeżdża z bramy, na ulicy Okólnej w Zawierciu, pani jedzie prawidłowo ulicą i bęc! Wg notatki policyjnej sporządzonej na miejscu, 6 kwietnia zachowanie kierowcy zakwalifikowano jako niezachowanie ostrożności i wymuszenie pierwszeństwa przejazdu.

Nikomu na szczęście nic się nie stało, mogło skończyć się nawet bez udziału policji, gdyby pan wyjeżdżający z bramy zachował się tak, opisaliśmy zdarzenie: przepraszam, zagapiłem się, moja wina. Było jednak zupełnie inaczej. I wydaje się, że kluczowe znaczenie  w sprawie ma to, kim jest wyjeżdżający z bramy nieuważny kierowca: to szef Prokuratury Regionalnej w Katowicach, zawiercianin Tomasz Janeczek. O historii tej pisaliśmy w artykule „ZDERZYŁEŚ SIĘ Z WAŻNYM PROKURATOREM?  MASZ PECHA!”, kiedy finał sprawy nie był jeszcze znany. Dochodzenie w sprawie o wykroczenie drogowe przekazano do Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie. Co jakiś czas dopytywaliśmy  o finał -wydawałoby się- prostej i oczywistej sprawy. Finał jest jednak zaskakujący, niespodziewany. Po prostu skandaliczny: KPP w Myszkowie umorzyło postępowanie w sprawie o wykroczenie  z powodu… NIEWYKRYCIA SPRAWCY! Jakim cudem można w takiej sprawie nie wykryć sprawcy?
Pani Małgorzata, która jechała 6 kwietnia 2020 roku ulicą Okólną w Zawierciu swoim Renault Clio miała w sprawie status poszkodowanej od samego początku, mimo podejrzeń, że sprawa, ze względu na to, kto wymusił jej pierwszeństwo, jest przeciągana. Że prokuratura w tej sprawie wykonuje początkowo dziwne zabiegi, żeby prowadzić sprawę tak, jakby doszło do wypadku (wtedy sprawę nadzoruje prokurator). Choć nikt nie odniósł obrażeń, więc czynności powinna prowadzić policja.  Sprawa ostatecznie po decyzji Prokuratury Okręgowej w Krakowie z 4 maja  2020 wróciła do Zawiercia na policję jako zwykłe wykroczenie. Decyzję w tej sprawie wydał Prokurator Prok. Okręgowej w Krakowie  Leszek Brzegowy, który umorzył postępowanie przed wszczęciem śledztwa.  Po uprawomocnieniu się jego decyzji, sprawa miała  wrócić do Policji w Zawierciu, „w związku z realizacją przez sprawcę znamion wykroczenia z art. 86 par. 1 Kodeksu Wykroczeń.” Kilka zdań wcześniej prok. Brzegowy napisał, że „niewątpliwie zasady ruchu drogowego zostały naruszone przez kierującego Mazdą CX3, który nie zachował należytej staranności lokując przód samochodu na drodze głównej, bez uprzedniego upewnienia się o możliwości wykonania takiego manewru”. 


W artykule z maja 2020 przytaczaliśmy też treść „Notatki informacyjnej o zdarzeniu drogowym” KPP Zawiercie z 14 kwietnia 2020, gdzie jako sprawcę kolizji wskazano Tomasza J. Od początku wiemy, że to funkcjonariusz publiczny, wysoko postawiony  szef Prokuratury Regionalnej Tomasz Janeczek. Jak napisano w notatce: „trzeźwy, posiada uprawnienia do kierowania pojazdem. Rodzaj zdarzenia: zderzenie pojazdów boczne. Zdarzenie nastąpiło z winy: Kierującego. Przyczyna: Nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu. Rozstrzygnięcie: wniosek o ukaranie.” 
Czy może być bardziej oczywisty i jednoznaczny przebieg kolizji drogowej? Wydawałoby się to niemożliwe… A jednak. Gdy sprawa wraca do KPP w Zawierciu uczestnik kolizji, domniemany sprawca prokurator Tomasz Janeczek składa wniosek o wyłączenie ze sprawy KPP w Zawierciu i przekazania innej jednostce policji. Spawa trafia do Myszkowa. Pytamy więc w Myszkowie co jakiś czas, o finał sprawy. 19 listopada wysyłamy szczegółowe pytania do KPP w Myszkowie, gdyż o sprawie nieoficjalnie mówi się że jej „ukręcono łeb”: „Jeżeli to prawda, że -jak słyszeliśmy- dochodzenie zakończyło się umorzeniem „z powodu niewykrycia sprawcy” proszę o informację co stanęło na przeszkodzie do wykrycia sprawcy, gdyż okoliczności tej kolizji, wg  faktów powszechnie znanych były proste i oczywiste.”
29 listopada  rzeczniczka prasowa KPP w Myszkowie st. asp. Barbara Poznańska odpisuje: „W odpowiedzi na Pana pytanie dotyczące zdarzenia drogowego zaistniałego w dniu 06.04.2020 roku w Zawierciu informuję, że prowadzone czynności wyjaśniające w tej sprawie przez policjantów z Zespołu ds. Wykroczeń KPP w Myszkowie zostały zakończone. W dniu 16 listopada 2020 roku na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego, odstąpiono od skierowania wniosku o ukaranie do Sądu z powodu niewykrycia sprawcy czynu”. Nie była to odpowiedź na wszystkie pytania redakcji. Ponawiamy więc 1 grudnia wniosek do KPP w Myszkowie o wyjaśnienie, co w tej -wydawało się oczywistej sprawie stanęło na przeszkodzie do wykrycia sprawcy? 
Co jest niejasne? Wcześniej dowiedzieliśmy się, że KPP w Myszkowie w tej sprawie czekało na jakąś opinię biegłego. Jaką i po co? 
Pytamy o tę opinię: „Na podstawie Ustawy o dostępie do informacji publicznej wnoszę o udostępnienie uzasadnienia do decyzji o odmowie skierowania sprawy o wykroczenie do Sądu, oraz udostępnienie treści opinii biegłego, która wg mojej wiedzy została w sprawie zlecona przez KPP Myszków.”
Zadajemy jeszcze jedno pytanie, które w tej sprawie aż ciśnie się na usta: jakim cudem KPP w Myszkowie miało w tej spawie trudność z ustaleniem sprawcy? 
Na nasze pytania i wniosek o udostępnienie opinii biegłego na razie nie dostaliśmy odpowiedzi. Pozwolimy sobie na chwilę zapomnieć kto wyjeżdżał  z bramy, jaki przebieg miała kolizja w Zawierciu, w której policjanci z Myszkowa sprawcy nie wykryli i zastanowimy się kiedy może nie dojść do wykrycia sprawcy? 
Ktoś uderzył nasz samochód na parkingu. Nie było świadków, sprawca odjechał, nie było monitoringu. Jest kolizja, sprawca niewykryty. To niestety dość częste historie. 
Puśćmy wodze wyobraźni. Jedziemy ulicą i z bramy z impetem wyjeżdża i uderza nas czarna Mazda. Szyby zaklejone ciemną folią, nie widać kierowcy, brak tablic rejestracyjnych. Sprawcy udaje się odjechać. Policji nie udaje się wykryć czyj to samochód. Brzmi jak z filmu gangsterskiego, ale historia nie jest nieprawdopodobna. Albo są tablice, ale auto okazuje się być skradzione. Sprawca porzuca samochód, nie udaje nam się rozpoznać twarzy, bo Covid, kierowca był w maseczce. Badania śladów w samochodzie, nawet DNA nie prowadzą do wykrycia sprawcy. Też bardzo sensacyjne, ale nie niemożliwe. 
Ale teraz drodzy Czytelnicy przeczytajcie raz jeszcze  początek artykułu, gdzie opisujemy przebieg zdarzenia, przeczytajcie na naszym portalu raz jeszcze artykuł „ZDERZYŁEŚ SIĘ Z WAŻNYM PROKURATOREM?  MASZ PECHA!”
KPP w Myszkowie na razie nie odpowiedziało na pytanie, jakim cudem w tej sprawie nie wykryto sprawcy. Poszkodowana, pani Małgorzata udostępniła nam pisemne „Zawiadomienie pokrzywdzonego o niewniesienie do sądu wniosku o ukaranie: 
„Przeprowadzone czynności wyjaśniające nie dostarczyły podstaw do skierowania wniosku o ukaranie w sprawie: zdarzenia drogowego zaistniałego w dnu 6.04.2020 około 15.10 w Zawierciu na ulicy Okólnej w rejonie skrzyżowania z ulicą Szpitalną z udziałem kierujących pojazdami Mazda CX3 i Renault Clio przeciwko (tu ważne -od redakcji): N/N (!) z powodu: niewykrycia sprawcy wykroczenia”. -podpisał się pod tym Kierownik Referatu ds. wykroczeń KPP w Myszkowie st. asp. Dariusz STECZ. 
Anonimowo komentuje dla nas to postanowienie doświadczony policjant: „-Pierwszy raz w historii  jest taka kolizja, że ktoś się włącza do ruchu i brak odpowiedzialnego. W tej sprawie nawet ubezpieczyciel uznał kierowcę Mazdy za winnego, na podstawie postanowienia Prokuratury Okręgowej w Krakowie i szkoda poszła z OC sprawcy. Ciekawe, czy teraz, po tym postanowieniu KPP Myszków pan prokurator będzie odkręcał sprawę wypłaty odszkodowania ze swojego OC,  bo mu zniżki poszły?
Jak jest brak winy, to się kończy wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego, a nie z powodu niewykrycia sprawcy. Tu sprawca w sposób dość oczywisty był ustalony. To rozstrzygnięcie to gniot.”


Pierwsza kolizja. Pan prokurator wyprzedza na skrzyżowaniu. Kto winien? Wyprzedzany kierowca!

loadingŁaduję odtwarzacz...

Nagranie video: zapis z monitoringu pokazuje, jak pan Arkadiusz z włączonym prawym kierunkowskazem zwalnia i stopniowo skręca w prawo  w ulicę Żyły. W tym momencie jadący z wyraźnie dużo większą prędkością uderza w niego prokurator Janeczek. Kogo skazano? Pana Arka!

Dwa lata wcześniej, 16 lutego 2018 w Zawierciu na ulicy Wojska Polskiego, głównej arterii z Poręby do Zawiercia dochodzi do kolizji, choć początkowo śledztwo prowadzone  jest  z tezą,  mógł to być wypadek. Skrzyżowanie ulicy  Wojska Polskiego w Zawierciu z ulicą Miodową, a raczej ulicą Władysława Żyły, gdyż w tę ulicę skręcał  w prawo, jadący od centrum Zawiercia pan Arkadiusz Kwiatkowski. W artykule „ZDERZYŁEŚ SIĘ Z WAŻNYM PROKURATOREM?  MASZ PECHA!” pisaliśmy, że kolizja na ulicy Okólnej nie jest pierwszą, w której uczestniczy w prokurator Tomasz Janeczek, a wokół sprawy dzieją się dziwne rzeczy. Wtedy nie znaliśmy szczegółów tej pierwszej kolizji z lutego 2018. Ale udało nam się dotrzeć do pana Arkadiusza, w którego bok uderzył prokurator Janeczek. Przekazał nam całe akta sprawy, w której to on, został uznany za winnego spowodowania kolizji. Zgodził się też na podawanie nazwiska. 
Z akt sprawy o wykroczenie jaka toczyła się przed sądem wynika, że pan Arek miał włączony prawy kierunkowskaz, skręcał w prawo, kiedy uderzył go w prawy, tylny bok samochód Toyota Yaris. Za kierownicą: Prokurator Prokuratury Regionalnej w Katowicach Tomasz Janeczek. Kto winien? Prok Janeczek tuż po zdarzeniu tłumaczył, że kierujący Roverem jechał przy  osi jezdni z włączonym lewym kierunkowskazem, więc był pewien, że skręci w ul. Miodową (w stronę szpitala), ale nagle zaczął odbijać w prawo. Kierując Toyotą, Tomasz Janeczek miał wykonać „manewr omijający” dla ratowania sytuacji, wjechał nawet na chodnik, ale doszło do zderzenia. Na miejscu zjawia się mnóstwo policji, prokuratorzy, jak mówi Arkadiusz Kwiatkowski w liczbie trzech. W związku z podejrzeniem, że doszło do wypadku (pogotowie udzieliło pomocy żonie pana Arkadiusza), a jednym z jego uczestników jest prokurator, do prowadzenia śledztwa wyznaczono Prokuraturę Okręgową w Opolu. Sprawę nadzorem objęła też Prokuratura Regionalna we Wrocławiu.

Śledztwo umorzone. To jednak kolizja, nie wypadek

6 czerwca 2018 Prokurator Prokuratury Okręgowej w Opolu Anna Skroban-Wojciechowska decyduje o umorzeniu śledztwa, ponieważ z jego ustaleń wynika, że nie doszło do wypadku, lecz do wykroczenia z art. 86 par. 1 kw. Zdarzenie drogowe jest kolizją, nie wypadkiem, uznała pani prokurator, dlatego powinno być prowadzone przez KPP Zawiercie jako sprawa o wykroczenie. Sprawa wraca więc na policję w Zawierciu, gdzie zapada decyzja o  zasięgnięciu opinii biegłego sądowego Tomasza Dudka „w celu ustalenia, który z kierujących pojazdami naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym i w jakim stopniu przyczynił się do powstania kolizji”. 21 września powstaje zlecona opinia. Zacytujmy główne wnioski: 
-biegły zauważył na podstawie monitoringu, że gdy kierujący Rover 45 włączył prawy kierunkowskaz, Yaris był 20 m za nim. Naszym zdaniem w terenie zabudowanym, w rejonie przejścia dla pieszych i dwóch skrzyżowań to odległość bardzo duża, pozwalająca na bezpieczne reagowanie na to, co dzieje się na drodze. 
-biegły zauważa, że ok. 2 sekundy później (dalej z włączonym p-rawym kierunkowskazem) Rover 45 zaczyna skręcać w prawo w ulicę Żyły. Kolejna uwaga redakcji: 2 sekundy na drodze to bardzo, bardzo dużo czasu na reakcję!
-mija kolejna sekunda i kierowca Toyoty omija z prawej (wjeżdżając na chodnik) skręcającego w ul. Żyły Rovera 45. Dochodzi do zderzenia. 
Podsumujmy: na odcinku około 30 metrów Rover 45 ma włączony prawy kierunkowskaz, zwalnia i skręca w prawo, kiedy z impetem uderza go z prawej kierujący Toyotą.  
Ale oddajmy głos biegłemu, który ustalił: „rozpatrywanie zdarzenia w aspekcie manewru wyprzedzania przez kierującego Toyotą nie znajduje uzasadnienia, gdyż zgodnie z definicją wyprzedzania nie było mowy o przejeżdżaniu obok pojazdu poruszającego się w tym samym kierunku.” Mówiąc wprost: biegły napisał, że tak wyprzedzać nie wolno- z prawej strony- gdy jeszcze kierowca samochodu „wyprzedzanego” ma włączony prawy kierunkowskaz. 
Sprawdźmy jakie są końcowe wnioski biegłego: do powstania zdarzenia przyczynił się zarówno kierujący samochodem marki Rover 45 jak i  kierujący Toyotą Yaris. Dlaczego? Odpowiedzialność kierowcy Toyoty (którym był prokurator Tomasz Janeczek już omówiliśmy). Ale dlaczego kierujący Roverem Arkadiusz Kwiatkowski? Biegły przytoczył ogólną zasadę ruchu drogowego Art. 22 ust. 2 pkt 1 Kodeksu Drogowego, że skręcając w prawo, kierujący jest zobowiązany zbliżyć się do prawej krawędzi jezdni. Dowody, zwłaszcza nagranie z monitoringu, pokazuje, że dłuższy czas Rover 45 jedzie przy osi jezdni (choć ma włączony prawy kierunkowskaz) a na kilka, kilkanaście metrów przed ul. Żyły po łuku skręca w prawo. Zdaniem biegłego pan Arkadiusz wykonał skręt nieprawidłowo, czym przyczynił się do spowodowania kolizji. Tak samo jak pan prokurator, który z kolei nieprawidłowo wyprzedzał. Mamy więc dwóch winnych lub współwinnych, których winę we właściwych proporcjach powinien ocenić Sąd.
Kolizja z winy obu kierowców. Ale ścigają jednego!

KPP w Zawierciu decyduje więc, o prowadzeniu postępowania w sprawie spowodowania kolizji zarówno przez kierującego Roverem 45, który miał -jak ocenił biegły- nieprawidłowo wykonać manewr skrętu  w prawo, jak i przeciwko kierowcy Toyoty Yaris, który miał nie zachować ostrożności i wykonywał niedopuszczalny w tym miejscu manewr wyprzedzania z prawej strony. KPP w Zawierciu decyduje o rozdzieleniu tych spraw, co jest standardową procedurą, gdy mamy dwóch potencjalnych sprawców kolizji.  Ślad po tym znajdujemy w notatce KPP Zawiercie z 25. września 2018. Do sądu idzie wniosek policji  w sprawie o wykroczenie przeciwko Arkadiuszowi Kwiatkowskiemu, bo sprawa dla policji jest już zakończona. Inaczej z drugim, potencjalnym sprawcą kolizji. „Czynności wyjaśniające przeciwko Tomaszowi Janeczek celem skierowania wniosku o ukaranie do Sądu o czyn z art 86 par. 1 kw będą dalej prowadzone”. KPP Zawiercie w jego przypadku nie może skierować drugiego wniosku o ukaranie, gdyż Tomasz Janeczek objęty jest immunitetem jako prokurator. Sprawa dotycząca ewentualnej odpowiedzialności prokuratora za spowodowanie kolizji nie trafiła więc do Sądu, tylko do Rzecznika Dyscyplinarnego Prokuratury Generalnej. 
5 maja 2020 pytaliśmy o wynik postępowania dyscyplinarnego, jeżeli takowe było wszczęte. Przypomnimy odpowiedź Biura Prasowego Prokuratury Krajowej, które wtedy odpowiedziało niezwykle szybko, jeszcze tego samego dnia: 
-”W sprawie kolizji z pierwszej połowy 2018 r. zapadł nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Zawierciu. Sąd orzekł, że sprawcą wykroczenia był Arkadiusz K. Został on ukarany karą grzywny. Jak wykazało postępowanie, Pan prokurator Janeczek nie był sprawcą tej kolizji, a pokrzywdzonym, zatem nie było podstaw do wszczęcia wobec niego postępowania dyscyplinarnego” -pisze Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.
Pan Arkadiusz Kwiatkowski udostępnił nam akta swojej sprawy. 16 XII 2019 Sąd Rejonowy w Zawierciu uznał go winnym spowodowania kolizji, ukarał grzywną 300 zł i obciążył kosztami postępowania. W uzasadnieniu wyroku sporządzonym przez orzekającego w sprawie sędziego Pawła Cisowskiego, że pan Arkadiusz nieprawidłowo wykonywał manewr skrętu w prawo i doprowadził do zderzenia z Toyotą kierowaną przez Tomasza Janeczka (w tej sprawie w roli świadka, uczestnika zdarzenia). W uzasadnieniu wyroku są jednak jednoznaczne stwierdzenia sądu, że „kierujący Toyotą Yaris naruszył przepisy ruchu drogowego, nie stosując się do ogólnej zasady ograniczonego zaufania, oraz nie zachowując szczególnej ostrożności w związku z tym, że zbliżał się do skrzyżowania”. „Świadek powinien być absolutnie pewny, a nie tylko przekonany, iż kierujący poprzedzającym go pojazdem  zamierza wykonać manewr skrętu w lewo, gdyż w przeciwnym  razie nie mógłby wykluczyć, iż kierujący Roverem będzie kontynuował jazdę na wprost, a co za tym idzie, nie będzie możliwości ominięcia tego pojazdu z prawej strony” -czytamy w uzasadnieniu wyroku.  Sąd odnosi się tu do wyjaśnień świadka Tomasza Janeczka, który zeznał, że sądził iż kierujący Roverem 45 skręci w lewo, że nawet „widział lewy kierunkowskaz”. Nagranie z monitoringu pokazało ponad wszelką wątpliwość (opisał to biegły), że jeszcze, gdy pojazdy dzieliła odległość 20 metrów, Rover 45 miał już włączony PRAWY kierunkowskaz.  Sąd uznając winnym kolizji pana Arkadiusza wyraźnie wskazał też współwinę prokuratora Tomasza Janeczka. Dzisiaj wiemy, że wyrok ten został utrzymany, a Sąd Okręgowy w Częstochowie odrzucił apelację którą w imieniu obwinionego Arkadiusza Kwiatkowskiego złożyła Adwokat Joanna Bryndal. 
Teraz ważny moment w tej historii: 5 maja 2020 pytamy czy i jaką winę, odpowiedzialność dyscyplinarną poniósł drugi uczestnik kolizji, na którego współwinę wskazał zarówno biegły, jak Sąd Rejonowy w Zawierciu? „”W sprawie kolizji z pierwszej połowy 2018 r. zapadł nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Zawierciu. Sąd orzekł, że sprawcą wykroczenia był Arkadiusz K. Został on ukarany karą grzywny. Jak wykazało postępowanie, Pan prokurator Janeczek nie był sprawcą tej kolizji, a pokrzywdzonym, zatem nie było podstaw do wszczęcia wobec niego postępowania dyscyplinarnego” -przypominamy odpowiedź Działu Prasowego Prokuratury Krajowej.
Czytając akta sprawy trudno się zgodzić, że „pan prokurator Janeczek nie był sprawcą tej kolizji, a pokrzywdzonym” Jest wystarczająco dużo dowodów, by mówić również o jego winie, lub współwinie. 
SR Zawiercie oceniał winę pana Arkadiusza. W drugim postępowaniu przed Sądem powinna być oceniona wina prokuratora Janeczka, wobec którego jednoznacznie biegły ocenił, że przyczynił się do kolizji (nieprawidłowe wyprzedzanie itd.) Tak skończyłaby się każda sprawa o wykroczenie, gdzie winy nie można w sposób jednoznaczny przypisać jednemu uczestnikowi zdarzenia. W osobnych postępowaniach zwykle Sądy skazują obu uczestników kolizji,  ważąc skalę winy każdego z uczestników kolizji, czy wypadku. W sprawie kolizji z 16 lutego 2018 na ulicy Wojska Polskiego jeden ze sprawców został ukarany, a drugi -bo jest prokuratorem – uniknął jakiejkolwiek odpowiedzialności. To oczywisty wniosek. 
We wrześniu 2020 Sąd Okręgowy w Częstochowie odrzucił apelację Arkadiusza Kwiatkowskiego od wyroku uznającego go za winnego spowodowania kolizji. Ale w treści  apelacji sporządzonej przez Adwokat Joannę Bryndal jest kilka ciekawych stwierdzeń wartych zacytowania, odnoszących się do faktów i okoliczności samej kolizji, pracy policji i prokuratury na miejscu zdarzenia.  Obrońca wskazuje na dwuznaczną rolę świadka Tomasza Janeczka, który podczas rozprawy 27.09.2019 zeznał, „rzeczywiście poleciłem prokuratorowi Szczygieł (z-ca Prokuratora Rejonowego w Zawierciu, służbowo podlega świadkowi, jako szefowi Prokuratury Regionalnej w Katowicach) poszukać i zabezpieczyć monitoring jako obiektywny dowód przebiegu zdarzenia”. Obrońca pana Arka wskazuje też w apelacji, że to nie prowadzący czynności na miejscu prokurator Szczygieł, czy policjant,  tylko prokurator  Tomasz Janeczek, uczestnik kolizji, być może jej sprawca (wtedy nie było to ustalone) poinformował go, że może zabrać uszkodzony samochód z  miejsca zdarzenia. Czy to powoduje wrażenia, że prokurator Janeczek, który równie dobrze mógł się okazać sprawcą kolizji (wyprzedzanie w sposób niedopuszczalny, na skrzyżowaniu) już na miejscu jest traktowany  przez służby państwowe w sposób szczególny? Uprzywilejowany? 
„Na miejsce zdarzenia -pisze adw. Joanna Bryndal- jak to ustalił Sąd I instancji, przyjechało kilku prokuratorów, z czego jeden z nich wskazał, że „to on trzęsie całym Zawierciem i tą waszą policją”.  W kontekście tych słów, które miały paść, obrońca obwinionego oceniła jako błędną decyzję Komendanta Wojewódzkiego Policji w Katowicach z 13 maja 2019, w której odmówił wyłączenia Komendanta Powiatowego Policji w Zawierciu od udziału w tej sprawie. Zdaniem KWP Katowice nie było powodów do przekazania sprawy innej jednostce policji, ponieważ „prokurator w niniejszej sprawie nie skorzystał  z przysługującego mu uprawnienia -zlecania wykonania czynności Policji”. Proces przed Sądem dowiódł czegoś odwrotnego: że prokurator Tomasz Janeczek, choć był uczestnikiem kolizji, to od początku instruował podległych sobie prokuratorów co mają robić (polecenie zabezpieczenia monitoringu). 
Serwis prawo.pl przytacza inną sprawę, gdzie sprawcą stłuczki był Prokurator Prokuratury Rejonowej w Tychach Paweł M., który w mieście najechał na tył poprzedzającego go auta. Mandatu nie przyjął, sprawa trafiła do rzecznika dyscyplinarnego, który uznał, że prokurator uchybił godności zawodu, zarzucając, że odmawiając przyjęcia mandatu chciał uniknąć odpowiedzialności karnej. Sprawa trafiła do Sądu I instancji  przy Prokuratorze Generalnym, który uznał winę Pawła M., stwierdzając, że swoim działaniem uchybił godności prokuratora. Prokurator Paweł M. odwołał się do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego (nieuznawanej za legalny sąd, o czym orzekły Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej  oraz Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego), która potwierdziła winę prokuratora, ale odstąpiła od wymierzenia kary. 
„Sąd I instancji dokonał błędnej oceny sytuacji, jakoby był to czyn szkodliwy społecznie. -Co więcej kara upomnienia, gdyby ją pozostawić spowodowałaby zatrzymanie awansu prokuratora na trzy lata. Kolejną konsekwencją jest wydłużenie o 3 lata uzyskanie przez prokuratora kolejnej stawki awansowej, co oznacza konsekwencje finansowe rzędu 10-15 tysięcy złotych, która to kwota jest kilkadziesiąt razy wyższa niż zaproponowany prokuratorowi mandat. Zatem taka kara byłaby karą rażąco niewspółmierną w rozumieniu art. 438 pkt 4 kpk”  Sygnatura akt II DSI 50/20, wyrok z 8 października 2020 r. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.
Szukając materiałów o zasadach odpowiedzialności dyscyplinarnej prokuratorów trafiliśmy na artykuł „Odpowiedzialność służbowa i dyscyplinarna prokuratorów w świetle Prawa o prokuraturze”. Autorzy omawiają zmiany jakie zaszły w tym względzie po 2016 roku, gdy Prokurator Generalny i Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przeprowadził spore zmiany w ustawie, przyjęte przez  Parlament. 
Jest tam taki fragment: „Godność urzędu prokuratorskiego rozumiana być powinna jako pewien standard zachowania w różnych służbowych i pozasłużbowych okolicznościach, standard formułujący wobec prokuratorów podwyższone wymagania powodujące, że powinni oni stanowić rodzaj wzorca dla innych osób uczestniczących w czynnościach służbowych. Wiąże się to również z różnymi ograniczeniami, czy zakazami dotyczącymi prokuratora w porównaniu z innymi osobami. Stanowi ona pewien abstrakcyjny wzorzec mający na celu wzbudzenie szacunku społecznego dla prokuratorów”. źródło: Prokuratura i Prawo 3, 2017. Współautor: Tomasz Janeczek.

Prokurator Tomasz Janeczek w przeciągu nieco ponad 2 lat (luty 2018- kwiecień 2020) uczestniczył w Zawierciu w dwóch kolizjach, gdzie w pierwszej był  wskazywany jako co najmniej współwinny zdarzenia, a w drugiej zarówno policja z Zawiercia, jak i Prokuratura Okręgowa w Krakowie w sposób jednoznaczny wskazała go jako sprawcę. W obu sprawach nie poniósł ŻADNEJ odpowiedzialności. Ani służbowej, ani karnej.

Pani Małgorzata, która 6 kwietnia 2020 jechała w Zawierciu ulicą Okólną, a z bramy wyjechał samochód marki Mazda  kierowany przez Tomasza Janeczka i tak może mówić o szczęściu. PZU, które było ubezpieczycielem Mazdy wypłaciło jej odszkodowanie, uznając, że kierujący Mazdą ponosi wyłączną winę za kolizję. Takie były ustalenia policji z Zawiercia i Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Może ona wręcz mówić o podwójnym szczęściu, że Komenda Powiatowa Policji w Myszkowie kończąc to postępowanie nie obwiniła jej za kolizję! Policjanci z Myszkowa mogli przecież uznać, że niepotrzebnie jechała tą ulicą, że mogła przecież inną. Śmiejemy się trochę, ale dokładnie tak napisał biegły sądowy, Certyfikowany Rzeczoznawca  Samochodowy z zakresu ruchu drogowego inż. Tomasz Dudek w opinii uzupełniającej w sprawie pana Arkadiusza Kwiatkowskiego: że mógł bezpieczniej wjechać w ulicę Żyły od ulicy Rolniczej. Żeby było jasne: skręt w ulicę Władysława Żyły z Wojska Polskiego jest dozwolony, zarówno gdy jedziemy do centrum Zawiercia, jak i od Poręby. Ale -panie Arku- po co się pan pchał tędy, jak można od Rolniczej? Chodzi o to, że skręt w ulicę Żyły z ulicy Wojska Polskiego gdy jedziemy  od centrum Zawiercia, to niemal zawrócenie o 180  stopni. Chcąc wykonać ten manewr prawidłowo, zbliżając się do prawej krawędzi jezdni, jak mówi art. 22 Kodeksu drogowego, nie zmieścimy się w pasie ul. Żyły. Sprawdziliśmy. Nie da się. Ląduje się w wtedy w krzakach po lewej, zajmując całą ulicę Żyły, na szczęście w tym miejscu niezbyt ruchliwą. Gdyby ktoś w tym samym czasie jechał ulicą Żyły w  kierunku  Wojska Polskiego, musielibyśmy zostawić pół samochodu na ruchliwej Drodze Krajowej 78, co mogłoby być bardzo niebezpieczne, aczkolwiek zgodne z przepisami. Ale co by się stało, gdyby jechał za nami jakiś ważny prokurator? Jak w nas przyładuje, nie ma pewności komu Sąd przypisze winę. Porównania do głębokiego PRL-u wydają się uzasadnione, gdy w społeczeństwie funkcjonowało przeświadczenie, poparte wieloma prawdziwymi historiami, że prokurator, milicjant bywali bezkarni. A jak milicjant zatrzymał pijanego prokuratora,  to mógł jeszcze mieć problemy w pracy, że przeszkodził mu w podróży… 

Jarosław Mazanek

Zdjęcia (8)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu gazetamyszkowska.pl. MyszPress s.c. z siedzibą w Myszkowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe