Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 22 maja 2026 10:23
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

Od 1 czerwca zmiany w przepisach ruchu drogowego – co powinien wiedzieć każdy pieszy i kierowca

Drodzy kierowcy i piesi z dniem 1 czerwca 2021r., w życie wchodzi nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym, która dla Was przynosi spore zmiany i ma – przynajmniej w teorii – zwiększyć ochronę pieszych. Nowelizacja obejmuje nie tylko kwestię pierwszeństwa pieszych m.in. konieczność przepuszczania ich gdy wchodzą na przejście ale również prędkość samochodów w terenie zabudowanym po zmroku czy chociażby odległości pomiędzy pojazdami na drogach ekspresowych i autostradach.
Podziel się
Oceń

Ministerstwo Infrastruktury informuje, że zwiększona ochrona pieszego zostanie osiągnięta przez nałożenie dodatkowych obowiązków na kierujących. Najprawdopodobniej impulsem do zmian stał się tragiczny wypadek na ulicy Sokratesa w Warszawie (październik 2020r.), gdzie na pasach zginął ojciec rodziny, potrącony przez rozpędzony do ponad 100 km/h samochód.

Nowe przepisy obligują kierującego do zachowania szczególnej ostrożności, ustąpienia pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu, jak i wchodzącemu na nie. Przepisy nie precyzują jednak dokładnie, kogo należy uznać za wchodzącego na przejście, tzn. w jakiej odległości od "zebry" musi on się znajdować. Na podstawie ustawy z dnia 25 lutego 2021 r. o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym brzmieniem od 1 czerwca 2021r., art. 26 pkt 1 stanowi ”Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na tym przejściu albo na nie wchodzącego i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na tym przejściu albo wchodzącemu na to przejście, z zastrzeżeniem ust. 1a.” (pkt 1a dotyczy kierującego tramwajem). Co istotne, przepisy dotyczące pierwszeństwa nie zmieniają się w odniesieniu do rowerzystów korzystających z przejazdów rowerowych wydzielonych obok przejść dla pieszych. Tu w mocy pozostaje art 27, ustawy z dnia 25 lutego 2021 r. o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym brzmieniem od 1 czerwca 2021r. stanowiący, że: "Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerowi znajdującemu się na przejeździe". Pierwszeństwa nie mają więc rowerzyści wjeżdżający na jezdnię. Za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na pasy kierowca pojazdu może zostać ukarany mandatem w wysokości 350 zł i 6 punktami karnymi. To taka sama kara jak w przypadku nieustąpienia pierwszeństwa osobie, która już znajduje się na przejściu dla pieszych. W sytuacji, gdy w pobliżu przejścia lub na pasach są ludzie, już samo zaniechanie zwolnienia tempa jazdy może zostać potraktowane jako wykroczenie. Jak informuje policja, ze względu na fakt, że taki czyn nie jest ujęty w aktualnej wersji taryfikatora, kierowcy muszą liczyć się z karą w postaci mandatu od 20 do 500 zł.

Nowelizacja ustawy nakłada również obowiązki na pieszych. Regulacje zabraniają pieszemu korzystania w trakcie wchodzenia na jezdnię lub torowisko z telefonów komórkowych oraz innych urządzeń zaburzających prawidłową percepcję, zwłaszcza wzrokową. Chodzi o to, by mogli oni ocenić możliwość bezpiecznego wejścia na jezdnię. W mojej ocenie jest to bardzo trafna zmiana ponieważ, któremu z Nas kierowców nie zdarzyła się sytuacja w, której zapatrzony w telefon pieszy nagle zupełnie nie oczekiwanie przechodzi przez przejście, kompletnie nie zwracając uwagi na uczestniczące w ruchu drogowym samochody. Ustawa z dnia 25 lutego 2021 r. o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym brzmieniem od 1 czerwca 2021r., art. 14 „zabrania się: (dodano Pkt. 8) korzystania z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego podczas wchodzenia lub przechodzenia przez jezdnię lub torowisko, w tym również podczas wchodzenia lub przechodzenia przez przejście dla pieszych – w sposób, który prowadzi do ograniczenia możliwości obserwacji sytuacji na jezdni, torowisku lub przejściu dla pieszych”. Nowe przepisy w ocenie wielu osób robią z pieszych „święte krowy” nic jednak mylnego. Aktualnie podczas korzystania z przejścia dla pieszych, pieszy np. zapatrzony w telefon, można otrzymać mandat wynoszący tyle, ile za łamanie prawa drogowego dostają kierowcy co oznacza, że pieszy po stwierdzenia wykroczenia przez policję otrzyma mandat w wysokości od 20 do 500 zł.

Nowością jest również potocznie nazywana „jazda na zderzaku”. Zdaniem policji niedostosowanie prędkości do warunków ruchu i zachowanie zbyt małej odległości to główne przyczyny wypadków na autostradach. Gdy dochodzi do sytuacji awaryjnej, w praktyce nie kierowca samochodu ma szans na szybką reakcję. Zaproponowano więc, by na autostradach i drogach ekspresowych bezpieczna odległość pomiędzy pojazdami wynosiła połowę aktualnej prędkości w metrach. Oznacza to, że jadąc 120 km/h na autostradzie, od poprzedzającego auta musimy jechać w odległości co najmniej 60 metrów (chyba że wyprzedzamy/ rozpoczynamy manewr wyprzedzania). Ustawa z dnia 25 lutego 2021 r. o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym brzmieniem od 1 czerwca 2021r., art. 3 „Kierujący pojazdem podczas przejazdu autostradą i drogą ekspresową jest obowiązany zachować minimalny odstęp między pojazdem, którym kieruje, a pojazdem jadącym przed nim na tym samym pasie ruchu. Odstęp ten wyrażony w metrach określa się jako nie mniejszy niż połowa liczby określającej prędkość pojazdu, którym porusza się kierujący, wyrażonej w kilometrach na godzinę. Przepisu tego nie stosuje się podczas manewru wyprzedzania”. Mundurowi będą więc mieli możliwość ukarania kierowcy mandatem w wysokości od 20 do 500 zł. Problemem będzie jednak to, jak to zrobić. Jednakże laserowe mierniki nie mają legalizacji w tej materii i nie mogą być używane do mierzenia odległości. Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad również nie dysponuje odpowiednim sprzętem. W przypadku tego zapisu nie ma określonego taryfikatora, stąd też mandaty mogą wynieść od 20 do nawet 500 zł. Informacja ta budzi nie mijające wątpliwości w jaki sposób policja ustali czy poruszające się pojazdy zachowały bezpieczną odległość od siebie. Do udowodnienia winy będą jednak musieli być powoływani biegli, bo odstęp powinien być adekwatny do prędkości, co oznacza, że trzeba będzie ustalić obydwie te wartości.

Należy również zauważyć, że zmianie uległa prędkość jazdy w terenie zabudowanym – niezależnie od pory dnia jak to było do dnia 1 czerwca 2021r. Do tego dnia Polska była jedynym krajem w Unii Europejskiej, w którym dopuszczalna maksymalna prędkość w terenie zabudowanym zależała od pory dnia. Teraz prędkość została zrównana i wynosi ona 50 km/h. Ustawa z dnia 25 lutego 2021 r. o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym brzmieniem od 1 czerwca 2021r., art. 4 pkt 1 „Prędkość dopuszczalna pojazdu lub zespołu pojazdów na obszarze zabudowanym wynosi 50 km/h, z zastrzeżeniem ust. 2.”,

Nowelizacja przepisów, która weszła w życie 1 czerwca 2021 r., ma zapewne zapewnić wzrost bezpieczeństwa na drogach jak i przejściach dla pieszych. Oby tak się stało.


adwokat Monika Kumor

tel: 512853985


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama