Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
niedziela, 17 maja 2026 05:28
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

RUSZA PROCES BYŁEGO STAROSTY

(Myszków) Na najbliższy wtorek 27. lutego Sąd Rejonowy w Myszkowie wyznaczył termin pierwszej rozprawy w procesie karnym byłego starosty myszkowskiego Wojciecha P. Były starosta, z zawodu lekarz jest oskarżony o podanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych, które składał jako starosta. Grozi mu teoretyczne nawet 3 lata więzienia, choć od roku 2016 to samo przestępstwo zagrożone jest wyższą karą, nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Podziel się
Oceń

Śledztwo w tej sprawie toczyło się od 2013 roku, po informacjach ujawnionych przez Gazetę Myszkowską. Akt oskarżenia, przesłany do sądu przez Prokuraturę Okręgową w Częstochowie formułuje zarzut: „Były starosta Wojciech P., a wcześniej dyrektor SP ZOZ w Myszkowie „będąc pouczonym o odpowiedzialności karnej, o zakazie prowadzenia działalności gospodarczej na własny rachunek, podał nieprawdę o nieprowadzeniu działalności gospodarczej w tym okresie, choć faktycznie prowadził dalej swoją praktykę lekarską założoną w 2001 roku w zakresie lekarza chorób wewnętrznych i lekarza wykonującego badania kierowców ubiegających się o prawo jazdy”.

 

W październiku 2017 Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie prok. Tomasz Ozimek tłumaczył dla Gazety Myszkowskiej: : „W toku śledztwa ustalono, że Wojciech P. w lipcu 2011 roku objął funkcję Starosty Myszkowskiego. Przepisy ustawy o samorządzie powiatowym nakładają na starostę obowiązek złożenia oświadczenia majątkowego w terminie 30 dni od objęcia urzędu oraz corocznie w terminie do 30 kwietnia. Przepisy te stanowią również, że podanie nieprawdy lub zatajenie prawdy w oświadczeniu majątkowym skutkuje odpowiedzialnością karną. Zgodnie natomiast z przepisami ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne, starosta nie może prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek, a jeżeli przed dniem wyboru prowadził działalność, powinien jej zaprzestać w terminie 3 miesięcy.

 

W lipcu 2011 roku Wojciech P. złożył oświadczenie majątkowe, w którym stwierdził, że nie prowadzi działalności gospodarczej.

 

Oświadczenia majątkowe o takiej samej treści w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej Wojciech P. złożył także w kwietniu 2012 roku i kwietniu 2013 roku. Oświadczenia te dotyczyły stanu na dzień 31 grudnia 2011 roku i 31 grudnia 2012 roku.

 

W trakcie postępowania stwierdzono, że Wojciech P. od 2001 roku prowadził praktykę lekarską w dziedzinie chorób wewnętrznych i badań lekarskich osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami. Ponadto ustalono, że od stycznia 2011 roku Wojciech P. pracował na podstawie umów cywilnoprawnych jako lekarz geriatra w jednej z przychodni w Myszkowie.

 

Na podstawie zeznań przesłuchanych w śledztwie świadków oraz zabezpieczonej dokumentacji stwierdzono, że w latach 2011-2012 Wojciech P. wykonywał czynności w zakresie płatnych badań lekarskich osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami. Badania te były wykonywane w gabinecie przychodni w Myszkowie, w której pracował jako lekarz geriatra. Nie były one ewidencjonowane, a dochód z nich nie był zgłoszony do opodatkowania.

 

Dopiero w styczniu 2013 roku Wojciech P. podpisał z przychodnią aneks do umowy zlecenia, dotyczący prowadzenia w przychodni badań osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami. Z ustaleń śledztwa wynika, że w 2011 roku Wojciech P. sporządził 5 orzeczeń lekarskich o braku przeciwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdami silnikowymi, a w 2012 roku 49 takich orzeczeń.

 

W toku śledztwa, prokurator przedstawił Wojciechowi P. zarzuty podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych złożonych w latach 2011-2013, w zakresie nie prowadzenia przez siebie działalności gospodarczej. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Wojciech P. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw.”

 

Efekt dziennikarskiego śledztwa

 

Śledztwo było prowadzone od sierpnia 2014 roku, wszczęte po zawiadomieniu złożonym przez naczelnego Gazety Myszkowskiej w czerwcu 2014. Zawiadomienie było efektem prowadzonego przez GM dziennikarskiego śledztwa. Wtedy Gazeta Myszkowska przekazała Prokuraturze Okręgowej zgromadzone dowody.

 

Poległ na badaniach kierowców

 

W 2013 roku prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa. Wtedy Wojciech P. zdecydował się złożyć pozew cywilny przeciwko naczelnemu Gazety Myszkowskiej o naruszenie dóbr osobistych (w sprawie strony zawarły ugodę). Ale na potrzeby procesu cywilnego dziennikarze „Myszkowskiej” uzyskali dostęp do akt zamkniętego śledztwa. Kluczowy okazał się dowód z przesłuchania Wojciecha P. odnośnie wykonywanych badań kierowców. Zeznał wtedy 30 stycznia 2014 roku: „Co się tyczy badań kierowców jakie wykonuję w ramach ww. umowy, to po wykonaniu badania ja nie pobieram żadnych opłat z tego tytułu (za te badania), przychodnia też nie pobiera za to opłat. Robi to w ramach promocji Przychodni nieodpłatnie i dlatego nie wystawiane są żadne pokwitowania za opłaty, bo ich nie ma. Osób, którym wykonuje badania jest średnio kilka w miesiącu.”.

 

Choć redakcja wysłała  na takie badania jedną osobę, a inni potwierdzali, że płacili lekarzowi za ich wykonanie, nie mieliśmy pewności, jaki jest obieg tych pieniędzy. Ale szacowaliśmy, że już jako Starosta Powiatu Myszkowskiego  Wojciech P. mógł wykonać około 50 badań rocznie. Po 3 latach śledztwa nasze wyliczenia potwierdziła Prokuratura Okręgowa w Częstochowie w postanowieniu o przedstawieniu zarzutów:

 

- Jak ustalono w toku śledztwa w roku 2011 Wojciech P. wykonał  płatne badania lekarskie 5 kandydatów na kierowców, a do 31.12.2012 roku 49 badań - wyjaśniał prok. Tomasz Ozimek.

 

Polityczna kariera: od PO do PiS-u

 

Wojciech P. - lekarz chorób wewnętrznych. Do kwietnia 2017 był radnym powiatowym, zrezygnował z mandatu. W 2005 roku bez powodzenia startuje do Sejmu z listy Platformy Obywatelskiej. W połowie kadencji zostaje posłem za Edwarda Maniurę, wybranego na burmistrza Lublińca. W X 2007 zostaje wyrzucony z PO, gdy ujawnione zostają jego rozmowy z posłanką Beatą Sawicką. Afera Sawickiej zmienia przebieg kariery Wojciecha P. i jego polityczne koalicje. W 2008 roku zostaje dyrektorem szpitala, w 2010 radnym powiatowym. Wtedy politycznie związany  z „Przyszłością”, która współrządziła w Powiecie Myszkowskim wspólnie z Platformą Obywatelską. W  2011 roku zostaje Starostą Powiatu Myszkowskiego. Ale to już całkowity rozwód z PO i zbliżenie do PiS-u, z którą „Przyszłość” wchodzi w koalicję. Wojciech P. rządzi powiatem wspólnie z wicestarostą Mariuszem Trepką (PiS; obecny Wicewojewoda Śląski). To właśnie ten czas, gdy Wojciech P. rządzi wspólnie z partią Prawo i Sprawiedliwość jest dzisiaj po latach przyczyną jego kłopotów z prawem. Koalicja Wojciecha P. i PiS-u ostatecznie przegrywa wybory samorządowe do Rady Powiatu Myszkowskiego w 2014 roku.

 

Myszkowska ponownie interweniuje: sędzia-myśliwy odsunięty od orzekania

 

Proces karny Wojciecha P. miał się zacząć (i być może skończyć na jednej rozprawie) 29.11.2017. Sprawa została przydzielona sędziemu Markowi Zachariaszowi i ten jeszcze przed terminem rozprawy zadał pytanie Prokuraturze, czy ta zgodzi się na umorzenie procesu, skoro oskarżony wcześniej, jeszcze w śledztwie, składał wniosek o umorzenie śledztwa (nie doszło do tego; prokuratura zdecydowała o skierowaniu aktu oskarżenia do Sądu). Takie pytanie zadane przez Sąd Prokuraturze, pozwala przypuszczać, że sędzia Marek Zachariasz rozważał szybkie zakończenie procesu, może nawet na jednej rozprawie.

 

Nietrudno było skojarzyć, że sędzia i oskarżony są członkami Koła Łowieckiego „Szarak”, wspólnie nawet wyznaczeni do troski o obwód łowiecki 77 Lgota Górna - Nowa Wieś. Wskazaliśmy w GM te okoliczności, a nawet kolejne, że do zarzucanych Wojciechowi P. przestępstw miało dojść na terenie NZOZ Światowit. Jego właściciel, jako wiceprezes koła łowieckiego jest w zakresie działalności myśliwskiej w pewnym sensie zwierzchnikiem sędziego. Zgodnie z orzecznictwem już sama możliwość, że obiektywizm sędziego mógłby być kwestionowany jest przesłanką za wyłączeniem się sędziego z orzekania. Jednak sędzia Marek Zachariasz złożył wyjaśnienia, że „w jego ocenie nie zachodzą okoliczności przemawiające za wyłączeniem go z postępowania”- tłumaczyła na zarządzenie Prezesa Sądu Okręgowego w Częstochowie kierownik Justyna Waszkiewicz- Kisiel. Swój wniosek o wyłączenie sędziego Marka Zachariasza w orzekaniu w procesie Wojciecha P. złożyła więc Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. 8 listopada 2017 postanowieniem Sądu Rejonowego w Myszkowie do orzekania w sprawie karnej Wojciecha P. została wyznaczona sędzia Karina Kostrzewska. Wyznaczyła ona termin rozprawy na 27.02.2018 o godz. 10.00.

 

Jarosław Mazanek

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama