Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
środa, 6 maja 2026 13:11
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

ZAMIAST SPRZĄTAĆ ŚMIECILI

(Myszków) W Myszkowie trwa właśnie zbiórka odpadów wielkogabarytowych. Mieszkańcy wystawiają przed dom stare meble, telewizory, opony. Gminne Saniko zbiera je i wywozi. Jeżeli sądzicie, że elektrozłom i inne duże odpady zostaną legalnie poddane recyklingowi, możecie być w błędzie. Przynajmniej te, zbierane w ubiegłym tygodniu w dzielnicy Mijaczów zamiast do PSZOK (Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów, w bazie Saniko przy ul. Prusa), pracownicy Saniko wywozili na łąkę przy ul. Lnianej, bocznej od ul. Dworskiej na Osińskiej Górze. Tam brat pracownika Saniko, kierowcy ciężarówki, rozbijał przywiezione lodówki, telewizory, stare komputery. A nieprzydatne resztki palił. Nielegalna utylizacja odpadów, jak twierdzi jeden ze świadków, trwała przynajmniej od 2009 roku. Nagrania i zdjęcia, które przekazaliśmy Straży Miejskiej jako dowody w sprawie, doskonale dokumentują to, co działo się w zaciszu ulicy Lnianej od 2013 roku: samochody ciężarowe Saniko przywożą odpady, mężczyzna który tam mieszka, przywiezione telewizory, lodówki i inny złom elektroniczny rozbija. Oddziela złom, plastiki. Nieprzydatne części pali, a cenniejsze surowce prawdopodobnie sprzedaje na własną rękę. A firma Saniko płaci mniejsze rachunki za utylizację odpadów, które trafiają na PSZOK. Interes popsuli dopiero dziennikarze Gazety Myszkowskiej.      
Podziel się
Oceń

(Myszków) W Myszkowie trwa właśnie zbiórka odpadów wielkogabarytowych. Mieszkańcy wystawiają przed dom stare meble, telewizory, opony. Gminne Saniko zbiera je i wywozi. Jeżeli sądzicie, że elektrozłom i inne duże odpady zostaną legalnie poddane recyklingowi, możecie być w błędzie. Przynajmniej te, zbierane w ubiegłym tygodniu w dzielnicy Mijaczów zamiast do PSZOK (Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów, w bazie Saniko przy ul. Prusa), pracownicy Saniko wywozili na łąkę przy ul. Lnianej, bocznej od ul. Dworskiej na Osińskiej Górze. Tam brat pracownika Saniko, kierowcy ciężarówki, rozbijał przywiezione lodówki, telewizory, stare komputery. A nieprzydatne resztki palił. Nielegalna utylizacja odpadów, jak twierdzi jeden ze świadków, trwała przynajmniej od 2009 roku. Nagrania i zdjęcia, które przekazaliśmy Straży Miejskiej jako dowody w sprawie, doskonale dokumentują to, co działo się w zaciszu ulicy Lnianej od 2013 roku: samochody ciężarowe Saniko przywożą odpady, mężczyzna który tam mieszka, przywiezione telewizory, lodówki i inny złom elektroniczny rozbija. Oddziela złom, plastiki. Nieprzydatne części pali, a cenniejsze surowce prawdopodobnie sprzedaje na własną rękę. A firma Saniko płaci mniejsze rachunki za utylizację odpadów, które trafiają na PSZOK. Interes popsuli dopiero dziennikarze Gazety Myszkowskiej.

 

Jest  środa, 7 października. Jeden z mieszkańców dzielnicy decyduje się podzielić z Gazetą Myszkowską swoimi obserwacjami: - Już nie mogę na to patrzeć, od kilku lat obserwuję co pan M., (brat kierowcy z Saniko, jak ustaliliśmy) tu wyrabia. Ci z Saniko przywożą mu odpady. Dawniej widziałem, że rozbija stare meble, odzyskuje drewno. Ale część odpadów, pianki, szmaty, pali. Ale ostatnio co się dzieje, to już przesada. Całe odpady z Mijaczowa tu trafiają, bo tam właśnie trwa zbiórka tych wielkogabarytowych.

 

Na filmach, które otrzymaliśmy widać wyraźnie co się dziele na Lnianej. Jest wcześnie rano. Ciężarówka z logo Saniko podjeżdża. Trzech mężczyzn w firmowych ubraniach zrzuca na łąkę meble, stare komputery, telewizory. Taki duży, czarny, z rozbitym kineskopem dokumentujemy późnej na własnych zdjęciach. Odjeżdżają. Wtedy mężczyzna, który mieszka obok (brat kierowcy ciężarówki z Saniko) odpady segreguje, rozbija przy pomocy siekierki i szpadla. Prymitywnie, bez zachowania żadnych norm utylizacji odpadów. Do gleby sypią się resztki z kineskopów, rozbijanej elektroniki komputerów. Sytuacja powtarza się, ponownie ciężarówka Saniko przywozi złom elektroniczny, mężczyzna to rozbija, część „posegregowanych” odpadów pracownicy Saniko zabierają z powrotem na ciężarówkę. Gdzie wywożą dalej, nie wiemy.

 

Gdy po rozmowie z mieszkańcami podchodzimy do mężczyzny z siekierą w ręku, ten na pytanie „dlaczego rozbija tu nielegalnie odpady?” początkowo zaprzecza, ale po chwili ucieka na własne podwórko. Wzywamy Straż Miejską. Strażnicy dokumentują co zastali na miejscu. Właściciel siekiery już do nas nie wychodzi. Pojawia się żona, której towarzyszą 2 ujadające psy. Później Straż Miejska wzywa ich właścicielkę do udokumentowania, czy posiadają aktualne szczepienia. Później  już w siedzibie Straży Miejskiej składamy oficjalnie zawiadomienie o przestępstwie.

 

Komendant Straży Miejskiej w Myszkowie Sławomir Pabiasz informuje, o wszczęciu czynności w dwóch sprawach: - Wobec mężczyzny, który tam mieszka prowadzimy czynności w sprawie zarzutu nielegalnego wypalania odpadów. Strażnicy miejscy zabezpieczyli na miejscu liczne ślady świadczące o tym, że na posesji były wypalane odpady, w tym plastiki i inne szkodliwe. Drugą sprawę prowadzimy w kierunku zarzutu nielegalnego wyrzucania odpadów przez pracowników firmy Saniko. Obie sprawy prawdopodobnie skończą się skierowaniem wniosków do Sądu, który w tych przypadkach może na sprawców nałożyć kary grzywny do 5000 zł. Wszyscy mężczyźni, który mogą być zamieszani w te sprawy zostali już przesłuchani; potwierdzili, co robili na ul. Lnianej.

 

Janusz Trąbski, prezes SANiKO tłumaczy, że nic nie wiedział o tym, co robią jego pracownicy na Lnianej: - Pracownik przywłaszczył sobie sprzęt ze zbiórki odpadów, który powinien trafić na naszą bazę.

 

Gazeta Myszkowska: - Na filmach z 5-7X widać trzech  pracowników, nie jednego.

 

Trąbski: - Sporządziliśmy notatkę. Kierowca przyznał się, że przywłaszczył sobie sprzęt zbierany z ulic. Wyciągniemy z tego konsekwencje. Odpady z tej ulicy uprzątnęliśmy. Zużyty sprzęt elektroniczny zabiera firma z Krakowa, za co płacimy około 100 zł/tonę.

 

GM: - Czyli pracownicy Saniko wywożą złom elektroniczny na łąkę, tam brat jednego z nich, dokładnie kierowcy to rozbija, wyciąga co cenniejsze surowce, a odpady mniej atrakcyjne zabierają z powrotem. A spółka gminna przymyka na to oko, bo dzięki temu macie niższe koszty utylizacji odpadów.

 

Trąbski: - Na pewno nie przymkniemy oka, na to co ujawniła Gazeta Myszkowska.

 

GM: - Wg jednego świadka proceder trwa nawet od 2009 roku. Na nagraniu z 2013 roku widać, jak wasz pracownik 3 lipca 2013 ładuje pojemnik 120 litrów należący do Saniko do bagażnika Audi, numery rejestracyjne i twarz kierowcy są dobrze widoczne. Mężczyźni się żegnają, Audi odjeżdża. Można podejrzewać, że to pojemnik kradziony?

 

Trąbski: - Do samochodu prywatnego ładował pojemnik? Nie mam pojęcia, muszę to wyjaśnić. Nic nie sugeruję.

 

GM: - Nagranie udostępniliśmy Straży Miejskiej, jako dowód. Może pan obejrzeć. Zapytam jeszcze raz o konsekwencje, jakie wyciągnie pan od pracowników. I jakość kontroli w pańskiej firmie.

 

Prezes Janusz Trąbski: - Konsekwencje na pewno będą, a kontrolę nad pracownikami wzmocnimy. Temu kierowcy dziwię się najbardziej, bo mu zostało kilka miesięcy do emerytury.

 

Będziemy informować czytelników, jak sprawa zakończy się dla nieuczciwych pracowników gminnej spółki Saniko, który urządzili sobie lewy interes na odpadach recyklingowych.

 

Jarosław Mazanek

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Odpady przemysłowe a zużyta chusteczka no nosa w osobówce, to równica. Trywializuje Pan problem.Data dodania komentarza: 5.05.2026, 20:10Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY! J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Nie bardzo zrozumiemy, co wg. Pana jest "OK". Bo dolina Warty dalej zasypana w miejscu, gdzie nie ma możliwości nawet zmieniać ukształtowania terenuData dodania komentarza: 5.05.2026, 20:08Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY! J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: To nie uszczypliwości, tylko fakty. Firma realizuje budowę, a odpady z niej jadą nad Wartę. Pytanie tylko, czy za ich wiedzą. Twierdzą, że "papiery mają w porządku" (tak pisali rok temu). To zachodzi podejrzenie fałszowania kart przekazania odpadów, bo odpady są tam, gdzie nie miały prawa trafićData dodania komentarza: 5.05.2026, 20:07Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY!Autor komentarza: SebastianTreść komentarza: Brak znajomości znaczenia słowa odpad .... teraz to każdy powinien na samochodzie mieć tabliczkę "ODPADY" bo każdy przecież jakieś ma w samochodzie redaktor teżData dodania komentarza: 5.05.2026, 14:30Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY!Autor komentarza: MariuszTreść komentarza: Takie uszczypliwości do Polskiej firmy NDI są chyba nie na miejscu bo są to oszczerstwa niepoparte żadnymi dowodami (nigdzie nie widać napisu NDI) na miejscu tego kto to pisał bałbym się o założenie sprawy w sądzie o zniesławienie i oszczerstwaData dodania komentarza: 5.05.2026, 14:25Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY!Autor komentarza: JanuszTreść komentarza: Artykuł niczego nie wnosi do sprawy i jest jakiś nieaktualny - WIOŚ prowadził sprawę wszytsko jest okej nie ma zanieczyszczeń, Prokuratura prowadzi sprawę ale tak jak w reportażu materiał został kupiony (mógł być to również piasek wtedy skład piasku też ma być winny) więc odpowiada Pan Rafał Wody Polskie nałożyły karę finansową na Pana Rafała więc ma Pan chyba nieaktualne informacjęData dodania komentarza: 5.05.2026, 14:19Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY!
Reklama
Reklama
Reklama