Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 23 marca 2026 08:15
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

UKARANA KIERUJĄCA I GRZYWNA DLA POLICJANTA

(Myszków) Sędzia Marek Zachariasz, uzasadniając wyrok skazujący Natalię Kazimierczak stwierdził, że jej słowa nie mogą być głównym dowodem w sprawie przekroczenia przez nią prędkości w sierpniu 2012 roku w Lgocie Nadwarciu. Sędzia wychwycił niepewność we wnioskach końcowych kobiety, gdzie asekurowała się słowami „staram się zawsze jeździć z dozwoloną prędkością”. Ale w sprawie został też ukarany mandatem  100 zł policjant, który wykonał niedopuszczalny eksperyment, siadając za kierownicę BMW pani Natalii i co sam ostatecznie potwierdził, jechał nim w terenie zabudowanym aż 75 km/godzinę. Choć sąd nie uznał wyjaśnień kobiety za wiarygodnie, ta podtrzymuje, że nie przekroczyła dozwolonej prędkości i zapowiada apelację.      
Podziel się
Oceń

(Myszków) Sędzia Marek Zachariasz, uzasadniając wyrok skazujący Natalię Kazimierczak stwierdził, że jej słowa nie mogą być głównym dowodem w sprawie przekroczenia przez nią prędkości w sierpniu 2012 roku w Lgocie Nadwarciu. Sędzia wychwycił niepewność we wnioskach końcowych kobiety, gdzie asekurowała się słowami „staram się zawsze jeździć z dozwoloną prędkością”. Ale w sprawie został też ukarany mandatem  100 zł policjant, który wykonał niedopuszczalny eksperyment, siadając za kierownicę BMW pani Natalii i co sam ostatecznie potwierdził, jechał nim w terenie zabudowanym aż 75 km/godzinę. Choć sąd nie uznał wyjaśnień kobiety za wiarygodnie, ta podtrzymuje, że nie przekroczyła dozwolonej prędkości i zapowiada apelację.

 

13 maja przed myszkowskim sądem stanęła pani Natalia Kazimierczak. O jej sprawie pisaliśmy w poprzednim numerze Gazety Myszkowskiej, w artykule „Sprawiedliwość czy urażona duma policjanta”. Kobieta nie przyjęła mandatu za przekroczenie – nieprzekroczonej – jej zdaniem prędkości. W dodatku podczas kontroli policjant groził jej odebraniem dowodu rejestracyjnego za rzekomo wadliwy prędkościomierz, a gdy to nie poskutkowało, chciał odebrać prawo jazdy. Protokół spisywał 4 godziny. A w międzyczasie wsiadł za kierownicę jej samochodu, by sprawdzić prędkościomierz i przekroczył dopuszczalną prędkość o 25 km/h. Te wszystkie kwestie podniesione zostały przed sędzią Markiem Zachariaszem. Zeznawali dwaj policjanci – Mateusz Będkowski i Michał Wdowik oraz pasażer pani Natalii.

 

- Kojarzę obwinioną, daty nie pamiętam, wydarzenie dotyczyło akcji „Prędkość” w Lgocie Nadwarcie. Ustawiliśmy się w tej miejscowości oznakowanym radiowozem w godzinach popołudniowych. Radiowóz stał po prawej stronie patrząc w kierunku Koziegłów. Był widoczny dla uczestników ruchu. Byłem dowódcą patrolu, towarzyszył mi Wdowik. Nie mieliśmy ustalonego kierunku pomiaru, zatem prędkość pojazdów zbliżających się mierzyliśmy obustronnie urządzeniem Rapid 2ka. Miejsce, w którym mierzyliśmy prędkość, to teren zabudowany, gdzie można poruszać się z prędkością 50 km/h. Na urządzeniu ustawiliśmy tolerancję dla pomiaru 10 km/h, więc mierzyliśmy od 60 km/h. Prędkość została przez Natalię Kazimierczak przekroczona w znacznym zakresie. Znam zasady użycia tego urządzenia. Pomiar ma być wykonany szybko, a urządzenie musi być ustawione równolegle do osi jezdni – kąt 0 stopni. Rapid 2ka nie ma wbudowanego sygnalizatora, który pozwalałby określić, że położenie jest właściwe. To kwestia rutyny i doświadczenia osoby wykonującej pomiar. Ja mierzyłem prędkość pojazdu obwinionej – wyjaśnił przed sądem st. sierż. Mateusz Będkowski.

 

- Czy może pan stwierdzić ze stuprocentową pewnością, że zmierzył prędkość obwinionej w sposób właściwy, z zachowaniem wspomnianych wcześniej zasad równoległości do podłoża oraz do osi jezdni? – dopytywał sędzia Marek Zachariasz.

 

- Być może mogło być tak, że nie było to tak, że prędkość była zmierzona idealnie. Znaczy, zmierzona prędkość była idealnie. Ale te zasady, o których mówimy teraz, są to zasady, które pozwalają jak najszybciej zmierzyć prędkość zbliżającego się pojazdu. Jeśli kąt nie jest zachowany, to urządzenie zmierzy prędkość, ale w dłuższym czasie. I może być taka sytuacja, że nie zdąży się zatrzymać pojazdu, który przekroczył prędkość – kontynuował wyjaśnienia policjant.

 

Kobieta nie zgadza się, że prędkość 71km/h na urządzeniu pomiarowym było odczytane z jej pojazdu. –Przecież to mógł być pomiar z innego auta, a zatrzymali akurat mnie. Przecież o stojącym patolu poinformował mnie kierowca Poloneza, więc zwolniłam do 40 km/h – wspomina po rozprawie rozgoryczona kobieta i zapowiada odwołanie od wyroku. W ocenie sądu jej zeznania nie były wiarygodne. Sędzia dał wiarę wyjaśnieniom policjantów, którzy na rozprawę przynieśli nawet urządzenie Rapid 2ka. Funkcjonariusz Będkowski pokazywał nawet jak „suszy spod pachy” i przekonywał, że ma w tym na tyle dużą wprawę, że potrafi pachę do jezdni ustawić prostopadle, by urządzenie było schowane i mogło zmierzyć prędkość auta jadącego równolegle do osi jezdni. Policjanci zeznali, że kilkugodzinne spisywanie protokołu było faktycznie zbyt długie, ale to przez złożoność sprawy i przez przeszkadzającego pasażera Natalii Kazimierczak, który ich zdaniem nakłaniał kobietę do nieprzyjmowania mandatu. St. sierż. Będkowski stwierdził, że to Natalia Kazimierczak namówiła go do testu sprawności prędkościomierza w jej BMW. Funkcjonariusz bez zastanowienia wsiadł za kółko prywatnego samochodu i rozpędził go do 75 km/h w terenie zabudowanym – takie wskazanie miało badanie przeprowadzone przed jego kolegę, sierż. Wdowika.

 

– Dałem się ponieść emocjom i przekroczyłem prędkość. Dobrowolnie poddałem się karze w kwocie 100 zł. Tutejszy sąd wydał wyrok. Zakończyło się także postępowanie służbowe. Odbyłem rozmowę dyscyplinującą z wpisaniem do akt – zeznał Będkowski.

 

Będkowski – jak opowiadała nam pani Natalia – groził jej zabraniem dowodu rejestracyjnego i prawa jazdy. Podczas rozprawy słowom tym zaprzeczył. Nieco inne zdanie miał jego kolega – sierż. Wdowik, który zeznał, że gróźb ze strony Będkowskiego pod adresem Natalii Kazimierczak nie słyszał, ale następnego dnia po zdarzeniu Będkowski sam mu o tym powiedział. Sierż. Wdowik zeznał także, że to jego kolega podjął decyzję o pomiarze i zatrzymaniu BMW, którym kierowała Natalia Kazimierczak. Twierdził – odmiennie od Natalii Kazimierczak – że jej samochód nie mijał się z żadnym innym. Zeznał też, że on pomiarów, gdy samochody się mijają lub wyprzedzają nie wykonuje, bo urządzenia często fałszują pomiar. Na wynik badania nie mają – zdaniem policjantów – wpływu pojazdy jadące za tym pierwszym. Rapid mierzy prędkość tylko pierwszego ze zbliżających się pojazdów. -Jeżeli nawet mam wewnętrzne przekonanie, że pojazdy jadące za kontrolowanym także przekroczyły prędkość, to nie potrafię im tego udowodnić – wyjaśnił Będkowski.

 

Oskarżyciel publiczny z ramienia KPP Myszków – Robert Skorek poparł swój wniosek o uznanie Natalii Kazimierczak winnej zarzucanego jej czynu. Obwiniona prosiła o uniewinnienie, bo jak stwierdziła: - Wiem, w których miejscach policja stoi i prawie zawsze staram się jechać z prędkością dopuszczalną, z reguły zwalniam do 40, bo nie wiem jaką tolerancję prędkości mają ustawioną policjanci – powiedziała kobieta.

 

Sąd jej próśb nie wysłuchał i ukarał ją mandatem 100 zł oraz innymi kosztami w wysokości 130 zł.

 

- Zacznę od mowy końcowej obwinionej gdzie powiedziała: staram się – tu cytuję – raczej jeździć z prędkością dozwoloną. Świadczy to, że nie była pewna swojej prędkości. W przedmiotowej sprawie nie ma mowy o błędzie urządzenia pomiarowego. Prędkość ta bez cienia wątpliwości pochodzi od pani BMW. Czas pokazany przez policjanta naocznie do wglądu dla pani i pasażera to 1 minuta 7 sekund, której nikt nie kwestionuje. Biorąc pod uwagę dystans pomiarowy, związane z tym czynności – przejechania odcinka, zatrzymania się, dojścia do radiowozu – jest zbliżony do tych, które państwo wykonaliście. Nadto w niezgodzie z innymi przepisami prawa pan Będkowski dokonał eksperymentu, którym potwierdził, że urządzenie działa prawidłowo. Ten argument jako dowód koronny przekonuje sąd bez wątpliwości, że pierwszy pomiar był jak najbardziej rzetelny. (…) Wyświetlenie pomiaru nie mogło pochodzić od innego pojazdu poruszającego się z któregokolwiek kierunku wcześniej. Taka sytuacja jest wykluczona. Nadto spontaniczność policjanta, który w przypływie euforii siada do obcego pojazdu i chce natychmiast udokumentować, że pani nie ma racji - też ma swoją wymowę dowodową. Bo jak ocenić zachowanie, gdzie policjant podejmuje się karkołomnej czynności. Wsiada do obcego pojazdu i eksperymentuje… A gdyby doszło do wypadku, kolizji, jak ogromne konsekwencje miałoby dla tego policjanta prawo karne. On jednak czyni to, by wykazać swoją rację. Instruuje jak to urządzenie działa. Ten instruktaż, to obnażenie pracy tego urządzenia – dowodzi o prawdomówności, wiarygodności i rzetelności wykonanej czynności. Pani deklaracje słowne o kontroli prędkościomierza nie wytrzymują krytyki z obiektywnym zapisem na urządzeniu. Bo to, że mi pani powie, że pani sprawdzała prędkościomierz, to mogło tak być lub nie musiało. Żadnym dowodem jest to ostrzeżenie przez innych użytkowników, bo albo się to ignoruje, albo liczy że mogą stać w innym miejscu (...). Prędkość pojazdu w klasie BMW jest nieuchwytna i ciężko odnieść ją do prędkości faktycznej. Inaczej prędkość odczuwana jest w Maluchu (Fiat 126 p.) Stąd też propozycja mandatu była adekwatna  – uzasadnił wydany wyrok sędzia Marek Zachariasz i tłumaczył jeszcze, że niewłaściwe zachowanie policjantów podczas kontroli nie mogło być tematem jego osądu. Z wyrokiem pani Natalia nie zgadza się i zapowiada, że na pewno się od niego odwoła.

 

Katarzyna Kieras

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Czytelnik ubawionyTreść komentarza: Biedne krówki. Ale to zupełnie jak ci z bandy Epsteina. Oni też bili nieletnie kobiety, a nawet gotowali i jedli je żywcem. Jenak USA to państwo prawa i dlatego wszyscy są i ostatecznie będą całkowicie bezkarni: https://www.youtube.com/watch?v=_U9-obBSJrc . Za to w naszym kraju prawo już całkowicie zezwierzęcało i za takie wyczyny na krowach idzie się do pierdla. Powtórzmy - Za krowy nie ludzi. W dodatku lewacka pani profesor Magdalena Środa już publicznie postuluje prawa obywatelskie dla zwierząt domowych. A w takiej Hiszpanii niecały rok temu upadł (tylko 3 głosami) pomysł by zalegalizować małżeństwa ludzi i zwierząt. Ale i tego należy się u nas ostatecznie spodziewać , bo prac nad tym projektem w UE nie zaprzestano.Data dodania komentarza: 21.03.2026, 15:18Źródło komentarza: BIŁ METALOWYM PRĘTEM CIELNĄ KROWĘ. W OBORE BYŁY WCIEŃCZONE KROWY, A ZA OBORĄ TRUCHŁA CIELĄT. TO OBOK NASAutor komentarza: CzytelnikTreść komentarza: No to może pogadajmy o lewackich osiągnięciach: Lista Epsteina" To FIKCJA. Dlaczego NIKT Się Jej Nie Boi. - https://www.youtube.com/watch?v=_U9-obBSJrc. A wiec lewackie Demokratyczne amerykańskie prokuratory i sady już dawno załatwili tym bandytom i ludożercom dzieci absolutną wolność oraz nietykalność. A wszytko zgodnie z literą prawa. PS. A co z aferą podkarpacką zorganizowaną w Polsce przez banderowską mafię w jej burdelach...???? Tylko grzecznie pytam szanowną Redakcje. Co ? Cisza?, ani jednego tekstu u was nie dostrzegłem. Ciekawe dlaczego...????Data dodania komentarza: 19.03.2026, 11:00Źródło komentarza: Opus Dei. Brudne pieniądze, handel ludźmi i skrajnie prawicowa organizacja kościelnaAutor komentarza: Brudna, śmierdząca Jura zapraszamy !Treść komentarza: Większość mieszkańców Jury kocha swój smog . I nie przeszkadza im, że truje. 😂 brud też nie przeszkadza :(Data dodania komentarza: 15.03.2026, 10:43Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?Autor komentarza: Brać się za miotłyTreść komentarza: Jaki przykład dajemy młodym ludziom! Czego ich uczymy, że brud na ulicach to nie problem. Czy nasze gminy naprawę są takie biedne, że nie mają na miotły? Wstyd rządzący wstyd. A zimą jak nie ma śniegu to nie można na bieżąco sprzątać? Zresztą od kilku tygodniu już śniegu nie ma to na co czekać!!!!😤Data dodania komentarza: 14.03.2026, 08:51Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?Autor komentarza: KatarzynaTreść komentarza: Tylko człowiek zatruwa swoje jedzenie (pestycydy) i mając teraz wiedzę i inne możliwości ogrzewania naszych domów zatruwa powietrze (smog, który m.in. Związek benzo[a]piren – substancję rakotwórczą) i dziwimy się, że chorujemy. Będziemy chorować niestety to przykre ale sami to sobie robimy. Zgadzamy się jako społeczeństwo na smog i na pestycydy i antybiotyki w mięsie.Data dodania komentarza: 14.03.2026, 08:45Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?Autor komentarza: Smog zabijaTreść komentarza: SROZE zabija 😤Data dodania komentarza: 14.03.2026, 08:38Źródło komentarza: ZIMĄ SMOG WIOSNĄ PIACH. DLACZEGO JURA NIE LUBI TURYSTÓW?
Reklama
Reklama
Reklama