Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
środa, 13 maja 2026 17:56
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

RUSZA PROCES ZA WYPADEK ŚMIERTELNY Z 2019r. TO PROCES POSZLAKOWY

(Myszków) Jeszcze we wrześniu 2021 Prokuratura Rejonowa w Myszkowie przesłała akt oskarżenia do sądu przeciwko Kamilowi G. podejrzanemu o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w Wysokiej Lelowskiej. 24 września 2019 roku dwóch kolegów Kamil G. i Mateusz K. byli widziani jak jechali od Żarek w stronę Przybynowa. W Wysokiej Lelowskiej samochód koziołkował, Mateusz K. i Kamil G. wypadli z pojazdu. Samochód MINI One należał do matki Kamila G., który wg prokuratury był kierującym. Obaj młodzi mężczyźni byli nietrzeźwi. Mateusz K. dzień później zmarł w wyniku rozległych obrażeń ciała. Miał 23 lata. Nie było bezpośrednich świadków wypadku, bardzo trudne śledztwo zmierzało do ustalenia który z mężczyzn prowadził. Prokuratura nie ukrywa, że będzie to proces poszlakowy. Zdaniem prokuratury sprawcą wypadku jest Kamil G., lat 26, który używał samochodu. Proces oskarżonego Kamila G. miał ruszyć 10 stycznia, ale ze względu na zmianę obrońcy oskarżonego, rozprawę odroczono do 13 kwietnia 2022.
RUSZA PROCES ZA WYPADEK ŚMIERTELNY Z 2019r. TO PROCES POSZLAKOWY
Zdjęcie z wypadku do którego doszło w 2019 roku w Wysokiej Lelowskiej 24września. Wg. prokuratury samochodem matki kierował Kamil G.
Podziel się
Oceń

Dwa lata trwało śledztwo, o którego postępy co jakiś czas dopytywaliśmy w Prokuraturze Rejonowej w Myszkowie. Trudność w ustaleniu przebiegu zdarzeń polegała nam tym, że choć przed wypadkiem Kamil G. (rocznik 1993r)  był widziany jako kierujący, są na to świadkowie, to ponieważ obaj uczestnicy wypadku wypadli z pojazdu, prokuratura musiała z udziałem wielu biegłych ustalić kto prowadził m.in. na podstawie rodzajów obrażeń jakie ponieśli Kamil. G. i pasażer, za którego uznano Mateusza K., wcześniej widzianego przez świadków na fotelu pasażera. Bezpośredni świadek jadący za mini obserwował tę sytuację z oddali i widział jak po kolei mężczyźni wypadają z pojazdu. Kamil G., który zdaniem prokuratury prowadził samochód był nie tylko pod wpływem alkoholu (1,55 promila), ale również pod wpływem narkotyków. W jego krwi wykryto spory poziom amfetaminy. Nietrzeźwy był też Mateusz K., który jest ofiarą śmiertelną tego wypadku. W jego krwi stwierdzono ponad 1 promil alkoholu. 


Kamil G. ma bogatą kartotekę. Urodzony w 1993r ma obecnie 28 lat. Kawaler, ma na utrzymaniu 3 letnią córkę, bezrobotny, na utrzymaniu rodziców. Był w przeszłości karany za jazdę po pijanemu. W sierpniu 2016 Sąd Rejonowy w Myszkowie skazał Kamila G. za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości, został wobec niego orzeczony zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Jak podkreśla Prokuratura Rejonowa w Myszkowie oskarżony Kamil G. był w przeszłości karany wielokrotnie, w tym również za przestępstwa narkotykowe. 


Na podstawie zebranych dowodów prokuratura uznała, że ponad wszelką wątpliwość to Kamil G. prowadził samochód Mini One w chwili wypadku w dniu 24 września 2019 roku około godziny 18:36. Jak ustaliła prokuratura Kamil G. będąc nietrzeźwy i pod wpływem narkotyków prowadził samochód i doprowadził do wypadku. Pasażer Mateusz K. (rocznik 1996), również nietrzeźwy, zmarł dzień później w wyniku rozległych obrażeń głowy i klatki piersiowej. Jest to sprawa, która od chwili wypadku bulwersuje lokalną społeczność. Kamil G. nie przyznaje się do winy, wyjaśnił, że z uwagi na doznane obrażenia po wypadku nie pamięta okoliczności z nim związanych, nie pamięta również, że przyszedł do niego Mateusz K. i że w ogóle gdzieś jechali samochodem. 
Ponieważ kierowca w wyniku wypadku również znalazł się poza pojazdem, ustalenie kto kierował samochodem prokuratura oparła na zeznaniach świadków, oraz bardzo żmudnych analizach sporządzonych w opinii sądowo-lekarskiej przez biegłych. W procesie prokuratura zawnioskowała o przesłuchanie 19 świadków, a całe akta, głównie sporządzone w sprawie opinie specjalistów to prawie 500 stron. Prokuraturę w tym procesie reprezentuje doświadczona prokurator Bogusława Gawrońska, która prowadziła śledztwo. 

Kto kierował? Biegli stwierdzili że Kamil G.

W opinii sądowo-lekarskiej z 22 listopada 2019 biegli analizowali  zarówno obrażenia ciała mężczyzn, kierunek przed- i powypadkowego toru  poruszania się pojazdu, a nawet kąt najechania  na ogrodzenie pierwszej posesji i dalsze przemieszczanie się samochodu po odbiciu od płotu. Dalej miejsce położenia obu mężczyzn po wypadku. Wszystko to wskazuje, że większe jest prawdopodobieństwo, że kierował Kamil G., a Mateusz K. który nie żyje był pasażerem. Ma na to wskazywać również rodzaj obrażeń jakie Kamil G. odniósł  w wyniku wypadku. 

Świadkowie: KIEROWAŁ KAMIL G.

Kilkoro świadków potwierdza, że przed wypadkiem widzieli dobrze im znany samochód i podejrzanego i potwierdzili, że kierowcą był Kamil G. Jeden ze świadków, który znalazł się najbliżej miejsca wypadku zeznał, że widział jak po uderzeniu w ogrodzenie  przy Częstochowskiej 30  z samochodu wypada pierwszy mężczyzna, pojazd koziołkuje na lewą stronę  i gdy jest w powietrzu wypada drugi mężczyzna, który na koniec znalazł się pod samochodem. Później już podczas czynności ratunkowych ustalono, że pod płotem jest nieżyjący Mateusz K., a pod samochodem Kamil G. Prokuratura uznaje w akcie oskarżenia, że wszystkie dowody razem pozwalają na stwierdzenie, że to Kamil G. będąc kierującym, wypadł z pojazdu później i znalazł się pod samochodem. 
W sprawie prokuratura sięgała dodatkowo po wsparcie biegłych z zakresu techniki samochodowej i rekonstrukcji wypadków oraz medycyny sądowej. Zostały przeprowadzone symulacje komputerowe przebiegu wypadku, z których wynika, że pierwszy z pojazdu wypadł pasażer w rejonie ogrodzenia. Tam znaleziono Kamila G. Kierowca zdaniem biegłych wypadł jako drugi i gdy  ruch pojazdu ustał, znalazł się bliżej wraku. Bezpośrednią przyczyną wypadku  określoną przez biegłych był „zjazd pojazdu z jezdni na pobocze, będący błędem w technice i taktyce jazdy”. Prędkość pojazdu w obszarze zabudowanym gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h określono na 80-120 km/godzinę. 
Kamila G., który od początku był podejrzanym w sprawie, badali biegli psychiatrzy. Stwierdzili u niego objawy choroby psychicznej, dokładnie zespołu psychoorganicznego oraz zespołu mieszanego  uzależnienia od substancji psychotropowych. Stwierdzili też, że w chwili wypadku Kamil G. był w odurzony narkotykami i alkoholem do tego stopnia, że miał wyłączoną zdolność kierowania swoim postępowaniem. Jednocześnie biegli uznali, że jego stan psychiczny nie wyłącza odpowiedzialności karnej i może odpowiadać za swoje czyny. Długo nie mogło dojść do przesłuchania podejrzanego, gdyż biegli psychiatrzy dwukrotnie przedłużali czas  w jakim w ich ocenie nie był zdolny do uczestnictwa w postępowaniu karnym. 
Co ciekawe, prokuratura ustaliła też na podstawie zeznań świadków, że w kilka miesięcy po wypadku podejrzany Kamil G. wielokrotnie był widziany  jako kierowca samochodu, jest aktywny towarzysko, pomaga  w prowadzeniu działalności gospodarczej rodziców. Świadkowie potwierdzili też, że 25 czerwca 2021 brał udział w  weselu w Jaworzniku. Świadkowie, którzy widzieli go na weselu podkreślali, że Kamil G. nie zachowywał się jak osoba chora psychicznie: bawił się, tańczył, rozmawiał z ludźmi. Spożywał alkohol, był w stanie nietrzeźwości. 
 

W kolejnej opinii biegli stwierdzili u Kamila G. uzależnienie od alkoholu i prawdopodobne uzależnienie też od narkotyków. W tej opinii z 2 września 2021 biegli nie stwierdzili już przeszkód do uczestnictwa podejrzanego  w toczącym się śledztwie. To pozwoliło śledczym na przesłuchanie Kamila G. w charakterze podejrzanego i sporządzenie aktu oskarżenia. 
 

Prokuratura podsumowując śledztwo, formułuje znamienną ocenę  postępowania podejrzanego, że podejrzany „czuje się bezkarny, nie wyraża skruchy, nie wyciąga wniosków ze swoich zachowań, oraz stara się uniknąć odpowiedzialności karnej.”
 

Początkowo w śledztwie podejrzany występował reprezentowany przez obrońcę z urzędu adwokata Jakuba Rabsztyna, ale przed rozprawą wyznaczoną na 11 stycznia, oskarżony zmienił obrońcę, co spowodowało odroczenie rozprawy do 13 kwietnia 2022 godzina 9:10. Obecnie obrońcą z wyboru oskarżonego Kamila G. jest adwokat Sergiusz Pośpiech. Oskarżony przebywa na wolności. Postanowieniem z 19 lutego 2021 zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe w kwocie 10 tys. zł. 
 

Radna Aneta Bernacka z Rady Miejskiej w Żarkach była zapamiętana ze swoich wypowiedzi na temat bezpieczeństwa na drodze. Jest radną obecnej kadencji, prowadzi gospodarstwo agroturystyczne Jurajskie Apartamenty. Wymieniamy akurat tę radną, gdyż to w jej firmie rodzinnej miałby być widywany oskarżony, że pomaga rodzicom w biznesie, jeździ samochodem. 

CO SIĘ STAŁO Z PIENIĘDZMI JAKIE MIAŁ ZMARŁY?

Tuż po wypadku na portalach społecznościowych pojawiły się wpisy, gdzie wcześniej widziano Mini One w Kamilem G. i Mateuszem K. jako pasażerem. Z matką Mateusza K. który nie przeżył wypadku Wiolettą Kaczmarzyk rozmawialiśmy na początku śledztwa: 

-Syn przed godziną 17-tą powiedział, że idzie na chwilę do Kamila. Wziął 5000 zł, mówiąc, że ma Kamilowi je pożyczyć. Nie wiem, co się z tymi pieniędzmi stało, później w szpitalu przy synu zabezpieczono 960 zł.  Pamiętam jak zaraz na miejscu wypadku ojciec Kamila G. mówił do żony „po coś ty mu dała kluczyki”. Przyznam, że wtedy nie wiedziałam, że Kamil G. ma już zatrzymane prawo jazdy i wyrok za jazdę po pijanemu. Gdybym to wiedziała, nie pozwoliłabym synowi z nim jeździć. 
 

Rozmawiamy ponownie 18 stycznia 2022. Pytamy czego oczekuje po tym procesie, który właśnie rusza: -Mama Kamila G. przyszła do mnie z mężem kilka dni po wypadku, gdy mój syn już nie żył. Tylko ubolewała nad swoim synem, o Mateuszu nawet nie wspomniała. Oczekuję sprawiedliwego wyroku. Chciałabym, aby przyznał się do winy, żeby rodzice Kamila G. przestali opowiadać, że ich syn jest niewinny, że to mój syn prowadził samochód. Chodzą dumnie po Żarkach, nieprzyjemności mam ja. Mój drugi syn, jakoś przed Wielkanocą to było w ubiegłym roku, był z kolegami w pobliżu ich domu, zrozpaczony, coś wykrzykiwali -mówiła Wioletta Kaczmarzyk.

Prokuratura Rejonowa w Myszkowie pod koniec 2021 roku skierowała w tym poszlakowym procesie akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Myszkowie sygn. 2K 655/21.

 Ojciec Kamila G. złożył zawiadomienie o prześladowaniu jego rodziny. 
Do sprawy wrócimy po rozprawie wyznaczonej na 13 kwietnia 2022 przed Sądem Rejonowym w Myszkowie. 

W 2019 roku pisaliśmy o tym wypadku:


 

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaRentSTEEL  -stal pręty siatka wypalanie plazmą
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomekTreść komentarza: Widzę w komentarzach że jakaś zorganizowana akcja w obronie niszczyciela przyrody. Kto sponsoruje?Data dodania komentarza: 6.05.2026, 05:29Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY!
Reklama
Reklama
Reklama