Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 22 maja 2026 08:53
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

ŚLEDZTWO UTKNĘŁO. RODZINA CHCE WYNAJĄĆ DETEKTYWA

Sprawa zaginięcia mieszkanki Jaworznika, pochodzącej z okolic Golubia Dobrzynia Moniki Wilgorskiej-Stanewicz w lipcu przyciągała uwagę całej Polski, ale jak każda sensacja, żyła kilka najwyżej kilkanaście dni. Moniki nie odnaleziono, Prokuratura Rejonowa w Myszkowie prowadzi w tej sprawie śledztwo, przyjmując za najbardziej prawdopodobną wersję, że kobieta jest ofiarą nieumyślnego zabójstwa. Jedyny trop prowadził do partnera Moniki, z którym mieszkała w Jaworzniku. Był ostatnią osobą z którą widziano zaginioną. Pochodzący ze Zdowa mężczyzna był nawet zatrzymany, ale po 48 godzinach prokuratura wypuściła mężczyznę bez żadnych zarzutów. W sprawie pełno jest plotek o znęcaniu się konkubenta nad zaginioną. Jak ustaliliśmy, ma on sądowy zakaz zbliżania się do swojej byłej żony. Ale ciągle nie są to dowody, że ma on związek z zaginięciem, czy śmiercią Moniki Wilgorskiej-Stanewicz.
Podziel się
Oceń

Ten artykuł ukazał się w Gazecie Myszkowskiej nr 35 w dniu 27-08-2021:

Myszkowska prokuratura już kilka tygodni temu przyznała, że śledztwo utknęło w martwym punkcie, choć sprawdzane są liczne informacje, pojawiającej się ślady. Niestety nic na razie nie doprowadziło do odnalezienia kobiety lub jej ciała.
Rodzina zaginionej choć postanowiła pomóc w śledztwie i na portalu zrzutka.pl pojawiła się prośba byłego męża zaginionej o pomoc w zbieraniu środków na wynajęcie detektywa i  adwokata.

„Zbieramy na detektywa dla zaginionej Moniki Wilgorskiej-Stanewicz, która zaginęła 9.07.2021 w Jaworzniku w województwie śląskim. Po kilku dniach wyłowiono jej auto ze stawu w Zawierciu. Monika miała wracać do domu pod Golub Dobrzyń, jednak ktoś uniemożliwił jej tą szansę.
Prosimy o każdą możliwą symboliczną wpłatę. Na matkę czeka córka .
Chcemy wynająć detektywa, koszt to 20 tys plus VAT, potem może adwokat . Jeżeli sprawa rozwiąże się prędzej przekażemy te pieniądze na inny cel o czym będziemy informować” -pisze w opisie celu zrzutki Mariusz Stanewicz, były mąż zaginionej i ojciec jej córki. Dziewczynka, która w tym roku przystąpiła do I Komunii Świętej po zaginięciu mamy, mieszka z ojcem. 
Nasza redakcja skontaktowała się z Mariuszem Stanewiczem oferując naszą pomoc.   Czytelników zachęcamy do wsparcia celu zbiórki. Wkrótce napiszemy więcej o tym jak żyła zaginiona Monika, dlaczego próbowała opuścić dom konkubenta w Jaworzniku. Choć jest poszukiwana jako zaginiona, nawet jej najbliżsi nie wierzą w odnalezienie jej żywej. Ale chcą wyjaśniania sprawy i jeżeli do śmierci Moniki ktoś się przyczynił- wykrycia i ukarania sprawcy. 
Informacja o zrzutce: https://zrzutka.pl/hy6tdn „Na detektywa dla zaginionej Moniki Wilgorskiej-Stanewicz i adwokata dla rodziny” id:hy6tdn. Cel zbiórki to 35 tys. złotych. Gdy o tym piszemy,  57 osób wpłaciło łącznie 2355 zł. 
O sprawie zaginionej Moniki pisaliśmy w artykule: „Nie ma ciała. Nie ma zbrodni. Zaginionej Moniki z Jaworznika ciągle nie odnaleziono”. 
 

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama