Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 14 maja 2026 21:08
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

Radni zdecydują czy udzielić poręczenia firmie CALOR. Bez gwarancji może nie być ciepła

22 września radni Komisji Finansów i Budżetu Rady Miasta Myszkowa, burmistrz Włodzimierz Żak spotkali się z prezesem spółki U&R Calor, która zaopatruje pół miasta ogrzewanie i ciepłą wodę. Koszt ciepła dla odbiorców w Myszkowie, cena 1 GJ właśnie wzrósł o ok. 100%. Firma CALOR do burmistrza wystąpiła dodatkowo z wnioskiem o udzielenie na 2 lata poręczenia w kwocie do 3 mln zł. Bez gwarancji, na którą muszą się zgodzić radni, firma może nie być w stanie zrobić zapasów miału węglowego. Nie tylko jest on kilka razy droższy, ale jeszcze państwowe kopalnie żądają przedpłaty na dostawy!
Radni zdecydują czy udzielić poręczenia firmie CALOR. Bez gwarancji może nie być ciepła
Bogusław Ulanowski prezes U&R Calor sp. z. o.o. argumentował, dlaczego gwarancja miasta jest firmie niezbędna, aby mieszkańcy mieli zimą ciepłe kaloryfery.
Podziel się
Oceń

Oprócz prezesa U&R Calor Bogusława Ulanowskiego z radnymi spotkał się Henryk Drechnowicz Dyrektor Zarządzający Schumacher Packaging z Grudziądza, do której od 2016 roku należy myszkowska Papiernia. Zakład może produkować około 5 MW energii cieplnej, która uzupełni bilans cieplny dostawcy ciepła do bloków i obiektów użyteczności publicznej. Warto przypomnieć, ze historycznie dawna Papiernia ogrzewała cały Mijaczów. Firmy Calor i Schumacher zamierzają wrócić do współpracy przy ogrzewaniu mieszkań w Myszkowie, zwłaszcza, że Papiernia nadwyżki ciepła jest w stanie produkować taniej. Choć energia cieplna do mieszkań  bardzo drożeje, to dzięki temu rozwiązaniu wzrost może zostać opanowany. I jest jeszcze jeden ważny powód: Schumacher ma zapasy opału n na około 3 miesiące, a plac magazynowy ciepłowni firmy Calor przy ul. JP2 „świeci pustkami”.

Bogusław Ulanowski prezes Caloru rozpoczął swoje wystąpienie od mocnych słów- „Jest problem bardzo duży. Cena za węgiel wzrosła i za gaz też. Musimy dokładać do biznesu, jesteśmy na stratach. Stąd prośba na poręczenie tych 3 mln złotych. Da nam to bezpieczeństwo w sezonie grzewczym. Zakład sobie nie poradzi bez pomocy. Robimy wszystko by podać ciepło” – mówił. Henryk Drechnowicz dyrektor zarządzający w Schumacher Packaging dodał: -„Jesteśmy w fazie modernizacji historycznej papierni. Mamy możliwość wspomagania Caloru i Myszkowa. Możemy z naszej ciepłowni podać od 20% do 25% zapotrzebowania miasta na ciepło, żeby odciążyć Calor. Nie mamy problemu z zadłużeniem. Jeśli będziemy mieć możliwości techniczne, aby rozdzielić miasto. Energię sprzedamy po kosztach produkcji, nie jest naszym celem na tym zarabiać.  Dyrektor Schumachera został zapytany przez Adama Zaczkowskiego Przewodniczący Komisji Finansów i Budżetu: -„Kiedy można włączyć ciepło z Schumachera do Caloru?”. Dyrektor odpowiedział:  -„Myślę, że w perspektywie paru tygodni można podejmować próby zasilenia części miasta”. Od 2016 roku systemy ciepłownicze papierni i Caloru są połączone, dzięki wykonanej wtedy instalacji, gdy problem był odwrotny: to papiernia, przed przejęciem przez nowego inwestora miała problemy z utrzymaniem dostaw do dzielnicy Mijaczów  i wtedy Calor wykonał łącznik obydwu instalacji. Ale nie używane od kilku lat połączenie  wymaga przeglądu technicznego, wykonania niezbędnych napraw.

Radny Norbert Jęczalik po zabraniu głosu zadał pytanie - „Problem dotyczy całej Europy. Jeśli będą środki czy będzie można kupić surowce?”. W odpowiedzi Bogusław Ulanowski odrzekł - „Mamy zakontraktowane dostawy, ale musimy mieć pieniądze, by kupić surowce. Tak są surowce, jeśli będą pieniądze”. A Henryk Drechnowicz dodał - „Schumacher ma zasoby węgla oraz ma zabezpieczone dostawy”. Słowa te uspokoiły radnych, jednak pojawiło się kolejne pytanie zadane przez Halinę Skorek Kawkę Wiceprzewodnicząca Komisji Rozwoju, Rolnictwa, Ochrony Środowiska, Prawa i Porządku w Mieście - „Ile kosztuje jeden Gigadżul? W jakiej cenie są w Calorze i Schumacherze, czy są różne?”. Radna w odpowiedzi usłyszała, że koszty wytworzenia energii cieplnej w obu firmach są różne, Schumacher jest w stanie produkować je taniej, ale mieszkańcy będą mieli cenę wynikającą z taryfy Caloru.

Bogusław Ulanowski, mówił, że cena po podliczeniu wszystkich kosztów wynosi obecnie 160 zł za jeden Gigadżul. Sejm obecnie ustawą ograniczył wzrost kosztów ciepła systemowego, który ma wynieść nie więcej niż 40%  ale tylko dla mieszkańców. Firmy już na przełomie sierpnia i września otrzymały podwyżkę cen o 100%, płacąc obecnie od 100-140 zł/GJ.

Kamil Ambroży
Radni zdecydują o poręczeniu dla Calora. Gmina żąda gwarancji
W planie sesji Rady Miasta Myszkowa zaplanowanej na 29 września nie znalazł się punkt o udzieleniu poręczenia firmie Calor, przez Miasto Myszków. Radni co prawda rozmawiali o tej sprawie, widząc, że burmistrz nie proponuje uchwały o udzieleniu poręczenia firmie Calor. Radny Adam Zaczkowski pytał, na jakim etapie jest sprawa, pamiętając, że prezes Ulanowski na spotkaniu z radnymi 22 września mówił, że "czas nagli" i oprosi o szybką decyzję. W tle trzeba mieć ryzyko, że ewentualne kłopoty firmy Calor będą bardzo dotkliwe dla prawie połowy mieszkańców miasta i wielu instytucji, szkół, ogrzewanych ciepłem systemowym. Początek października jest ciepły, ale żeby to radnych i burmistrza nie rozleniwiło... 

Wg. naszych informacji sprawa dalej jest negocjowana. Gmina Myszków zarządzała gwarancji, np. w formie zabezpieczenia na majątku spółki U&R Calor sp. z o.o.  Z naszej strony zdanie komentarza: nieco źle jest, że problem czy zimą kaloryfery będą ciepłe, a lokatorów będzie stać na ogrzanie mieszkań spadł na gminy i firmy takie jak CALOR, w sytuacji, gdy to polski rząd i państwowe kopalnie są w ogromnej części winien bałaganu na rynku energii, który doprowadził do sprzedaży zapasów węgla i obudził się z przysłowiową "ręką w nocniku". W tym konkretnym przypadku z ręką na pustych składach węgla. 

Jarosław Mazanek
 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama