Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 14 maja 2026 21:14
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

SĄD ŁAGODNY DLA PIJANEGO KIEROWCY. TO BYŁY BURMISTRZ, POLITYK PIS

(Myszków) Janusz R. były burmistrz Myszkowa, a obecnie wiceprzewodniczący Rady Powiatu Myszkowskiego z PiS-u usłyszał już wyrok w sprawie podejrzenia jazdy po pijanemu. Sąd Rejonowy w Myszkowie uznał, że doszło do przestępstwa, ale nieprawomocny wyrok jest dla Janusza R. niezwykle łagodny: warunkowe umorzenie postępowania karnego na okres próby wynoszący 3 lata. Aby taki wyrok był dopuszczalny, oskarżony musiał być osobą niekaraną i dawać -zdaniem Sądu-rękojmię tego, że nie popełni przestępstwa w przyszłości. I właśnie ten drugi wymóg, to najsłabsza część wyroku. Sytuacje w których w ostatnim czasie Janusz R., radny z PiS-u był w delikatnie mówiąc „słabej kondycji” w miejscach publicznych, nie są odosobnione.
SĄD ŁAGODNY DLA PIJANEGO KIEROWCY. TO BYŁY BURMISTRZ, POLITYK PIS
To, że radny jeździ po pijanemu PiS-owi wyraźnie nie przeszkadza, skoro jest nawet wystawiany do reprezentowania Rady Powiatu Myszkowskiego na oficjalnych uroczystościach. Innym radnym wyraźnie nie przeszkadza jego towarzystwo
Podziel się
Oceń

Jak informuje nas prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, prokuratura nie zgadza się z wyrokiem, uważa go za rażąco łagodny  i wniosła od niego apelację. 
O sprawie karnej wiceprzewodniczącego Rady Powiatu Myszkowskiego pisaliśmy ostatni raz 10 czerwca w Gazecie Myszkowskiej  nr 23. Proces zakończył się 17 czerwca, po przesłuchaniu ostatnich świadków i wysłuchaniu stron, a 29.06.2022 orzekający w sprawie sędzia Marek Zachariasz ogłosił wyrok. Jak relacjonuje nam rzecznik prasowy SO w Częstochowie SSO Dominik Bogacz Sąd Rejonowy w Myszkowie na podstawie art. 66 par. 1 KK warunkowo umorzył postępowanie karne wobec Janusza R., nakładając 3 letni okres  próby. Oskarżony ma też zapłacić 6 tys. zł na Fundusz Pomocy Ofiarom Przestępstw i Pomocy Postpenitencjarnej.  
Ma zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 1 roku, z zaliczeniem okresu zatrzymania prawa jazdy od dnia zdarzenia, czyli 17 maja 2021. Janusz R. ma też zapłacić koszty procesu. Warto zauważyć, że gdyby wyrok był już prawomocny, Janusz R. już mógłby odzyskać uprawnienia do kierowania samochodem. Ale musi z tym jeszcze poczekać, gdyż Prokuratura Rejonowa w Myszkowie złożyła w tej sprawie apelację, została ona już skierowana do Sądu Okręgowego w Częstochowie. Rozprawa będzie na początku października.
NIEKARANY. ALE CZY DAJE SZANSĘ, ŻE JUŻ PIJANY ZA KÓŁKIEM NIE SIĄDZIE?
W uzasadnieniu wyroku z 29.06.2022 warunkowo umarzającym postępowanie karne wobec Janusza R. Sąd Rejonowy zawarł tezy takiej decyzji. Referuje nam je sędzia Dominik Bogacz, rzecznik częstochowskich sądów. Jak ustalił Sąd, w dniu 17 maja 2021 r w Koziegłowach oskarżony jechał Toyotą będąc w stanie nietrzeźwym, stwierdzono u niego zawartość 0,77 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu. Oskarżony nie przyznawał się do winy, ale na podstawie oględzin pojazdu, zeznań świadków i częściowo wyjaśnień oskarżonego złożonych najpierw w śledztwie, którym Sąd nie dał wiary, ustalono ponad wszelką wątpliwość okoliczności przestępstwa. Sąd ustalił, że oskarżony przejechał  samochodem tylko 1 metr, co miało znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy i wyczerpał znamiona przestępstwa z art. 178a par. 1 Kodeksu Karnego niezależnie od przejechanego dystansu. 
Dlaczego jednak Sąd zastosował art. 66 KK i warunkowo umorzył postępowanie karne tytułem próby? Taki wyrok, gdyby się utrzymał, oznaczałby, że Janusz R. dalej będzie w świetle prawa osobą niekaraną.

Jak tłumaczy sędzia Dominik Bogacz, aby zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary wina i społeczna szkodliwość czynu sprawcy musi być nieznaczna a postawa sprawcy jego dalszy tryb życia dawać rękojmię, że nie popełni już przestępstwa. Musi być też w chwili zarzucanego mu czynu osobą niekaraną. I tak właśnie uznał SR Myszków: sprawca niekarany, szkodliwość czynu niewielka, bo przejechał tylko 1 metr. Trzy lata rygoru zawieszenia postępowania karnego to maksymalny  okres, w którym sprawca jazdy po pijanemu musiałby się pilnować, aby ponownie nie wpaść w kolizję z prawem. 
Od tego wyroku prokuratura wniosła apelację 21 lipca a 19. sierpnia 2022 akta sprawy wpłynęły do Sądu Okręgowego w Częstochowie.
To nie pierwsza wpadka alkoholowa byłego burmistrza
Mieszkańcy Myszkowa bardzo dobrze pamiętają koniec kariery Janusza R. na stanowisku Burmistrza Miasta Myszkowa. Po zatrzymaniu Janusza R. w okolicach Sandomierza. Dokładnie 10 lipca 2010 roku patrol policji zauważył jadący wężykiem samochód. Policjanci za nim, kierowcę zatrzymali. Wynik: 1,07 promila. Później zatrzymany do wytrzeźwienia Janusz R. próbował jeszcze oskarżać policjantów, że go okradli z z pieniędzy. Za jazdę po pijanemu został skazany i na jakiś czas zniknął z polityki. Ale wrócił, został radnym powiatowym, nawet Wiceprzewodniczącym Rady Powiatu Myszkowskiego.  I jak widać, wraz  polityką radnego dopadły stare nawyki. Kolejny raz siada za kółkiem po pijanemu. Sąd uznał to za udowodnione, ale przyjął, że Janusz R. przestawił będąc w stanie nietrzeźwości niesprawny samochód tylko o metr. To się trochę nie klei z ustaleniami jakie w początkowym okresie śledztwa przestawiała prokuratura: Toyota Auris z Januszem R. stała niemal na środku drogi pomiędzy Koziegłowami, a Koziegłówkami. Kierowcy innych pojazdów zatrzymali się, sprawdzić co  się stało, poczuli woń alkoholu, Janusz R. przesunął samochód „o metr” i uciekł w pola. Wrócił, gdy nadjechali policjanci oraz zeznający w procesie jego kolega, mechanik Łukasz A. Ten przyjechał uruchomić samochód i go zabrać. 

Opisywane zdarzenie z udziałem Janusza R. miało miejsce 17 maja 2021. Nasza gazeta dotarła do opisu zdarzenia niewiele wcześniejszego, bo z marca 2021. To relacja pracownika firmy z siedzibą przy ulicy Kopernika, wzdłuż torów: -Na kamerze monitoringu zobaczyliśmy, że stoi jakiś mężczyzna i sika na nasze ogrodzenie. Do ogólnodostępne miejsce, parking przy ulicy. Wyszliśmy. Mężczyzna ledwie stał na nogach i sikał. Zresztą cały się obsikał. Od razu poznaliśmy, że to były burmistrz Myszkowa. Obok stał samochód, kluczyki w stacyjce, drzwi kierowcy otwarte. Nie wezwaliśmy policji, ale zabraliśmy mu klucze od samochodu i odwieźliśmy pod dom. Powiedział wybełkotał, że mieszka na Strażackiej, ale nie chciał, żeby go podwozić pod sam dom. Dzień później przyjechał z kolegą panem A. po samochód do firmy (Łukaszem A.- tym samym, który 2 miesiące później odbierał  jego samochód z drogi pod Koziegłowami). 

30 listopada 2020. Okres w którym przez całą Polskę, również przez Myszków przetaczają się demonstracje kobiet, tzw. Strajk Kobiet. Największa w Myszkowie demonstracja ma miejsce właśnie w tym dniu. Przed Sądem Rejonowym w Myszkowie radny PiS Janusz R. pcha się do mikrofonu, bełkocze. Wraz z innymi skacze w rytm skandowanego hasła: „Kto nie skacze, ten za PiS”. Zdecydowanie nie był to jego dobry dzień jeśli chodzi o kondycję motoryczną. Oba te zdarzenia które opisujemy poprzedzały zatrzymanie Janusza R. na drodze pod Koziegłowami. Bełkotanie pod sądem ponad pół roku wcześniej. Opisywane przez naocznych świadków zdarzenie z sikaniem, zakończone odebraniem mu samochodu z marca 2021. I wreszcie zdarzenie z 17 maja 2021 które sąd ocenił jako jazdę po pijanemu, ale  że „jechał tylko metr”. Oczywiste jest postawienie pytania jak więc znalazł się na środku drogi w samochodzie z zawartością 0,77 mg/l alkoholu? Na nogach tu przyszedł?
Aby warunkowo umorzyć postępowanie karne sprawdza musiał być niekarany. A każdy wie, że Janusz R. był skazany za jazdę po pijanemu pod Sandomierzem. Ale to czyn z 2010 roku, skazanie uległo już zatarciu i Janusz R. w roku 2021 nie figurował w rejestrze skazanych. Nawet jeżeli sąd miał w pamięci tamtą wpadkę z alkoholem oskarżonego, nie mógł jej wziąć pod uwagę w ocenie czynu z roku  2021. Zostaje ocena sądu, czy czyn rzeczywiście ma „znikomą szkodliwość społeczną i czy sprawca daje rękojmię, że więcej przestępstwa, zwłaszcza podobnego nie popełni. Pijani kierowcy to zmora polskich dróg. Janusz R. w ciągu 11 lat dwa razy usłyszał wyrok za jazdę po pijanemu, a jego inne ekscesy w miejscach publicznych też są powszechnie znane. Niektóre nawet opisywane. Jest też osobą publiczną, dzięki poparciu PiS-u na prominentnym stanowisku, co nawet po postawieniu mu zarzutów nie spowodowało ani u niego, a ani w partii rządzącej refleksji, żeby usunął się w cień do zakończenia procesu. Bierze wysoką dietę wiceprzewodniczącego Rady Powiatu Myszkowskiego. Na drugim fotelu, jeszcze ważniejszym, po fotelu Przewodniczącego Rady Powiatu Myszkowskiego zasiada inny oskarżony, lekarz Wojciech P. Stanowisko też zawdzięcza PiS-owi. Jemu Prokuratura Okręgowa zarzuca szereg oszust, fałszowanie dokumentacji medycznej pacjentów. Proces ciągnie się od 2018 roku. Wiele rozpraw było przekładanych. Najbliższy termin to 22 września 2022r. 
Został już Sądzie Okręgowym w Częstochowie wyznaczony termin rozprawy apelacyjnej Janusza R. oskarżonego o jazdę po pijanemu.  Odbędzie się ona 4 października 2022, sala 48 o godz. 12:30. Będziemy tam!


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama