Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 14 maja 2026 22:01
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

CZY BĘDZIE NAS STAĆ NA OGRZANIE MIESZKAŃ?

(Myszków) Bez względu na to, czym ogrzewamy domy i mieszkania, jedno jest pewne: zima będzie droga i nie bardzo jest pewne, czy kaloryfery będą ciepłe. Mimo obietnic rządu, że „węgiel płynie” firmy ciepłownicze alarmują, że węgla dla ciepłowni nie ma i jest koszmarnie drogi. O tym, że podwyżki ceny ogrzewania dotkną wszystkich, jest pewne. Kto kupuje węgiel po 3400 zł lub gaz propan (do zbiornika) do ogrzewania domu, w cenach 100, 200%, a nawet 300% wyższych niż rok temu, już czuje ciężar podwyżek. Dlaczego drożeje ogrzewanie i jak wysokich jeszcze podwyżek możemy się spodziewać rozmawiamy z Prezesem U&R Calor sp. z o.o. Bogusławem Ulanowskim, prezesem firmy, do której należą 23 ciepłownie na Śląsku, Zagłębiu i Dolnym Śląsku. W tym ciepłownia w Myszkowie, która ogrzewa ponad pół Myszkowa.
CZY BĘDZIE NAS STAĆ NA OGRZANIE MIESZKAŃ?
W wywiadzie telewizyjnym Prezes U&R Calor, spółki która ogrzewa Myszków mówił o drogim węglu i problemach z jego zakupem
Podziel się
Oceń

Przedsiębiorstwa ciepłownicze alarmują: będzie bardzo drogo

Na początku sierpnia TVN wyemitowała materiał, w którym o groźbie bardzo wysokich podwyżek dla odbiorców ciepła w blokach mówił prezes firmy U&R Calor sp. z o.o. z Wojkowic Bogusław Ulanowski. Calor jest właścicielem łącznie 23 ciepłowni w Zagłębiu, na Śląsku i Dolnym Śląsku. W materiale padły alarmujące stwierdzenia, że ogrzewanie mieszkań zimą może zdrożeć nawet kilkukrotnie. Węgiel choć drogi, ciągle jest nawet dla dużych odbiorców, jakim są ciepłownie trudno dostępny. Droga zima to niemal pewnik, ale czy ciepło w ogóle będzie w kaloryferach? A jak będzie, to czy mieszkańców będzie stać na zapłacenie rachunków? O tym rozmawiamy z Prezesem U&R Calor Bogusławem Ulanowskim. Rozmowa była przeprowadzona na początku sierpnia:

Gazeta Myszkowska: -W wywiadzie dla TVN na początku sierpnia powiedział pan o tragicznej sytuacji branży ciepłowniczej, nawiązując do niezwykle wysokich cen węgla, którego dodatkowo nie ma.  Czy grozi nam sytuacja, że mieszkańcy połowy Myszkowa będą jesienią mieli zimne kaloryfery i czy cena ogrzewania nie będzie kosmiczna? Do tego stopnia, że lokatorów nie będzie stać na zapłacenie rachunków?

Bogusław Ulanowski, prezes U&R CALOR sp. z o.o: -Jaki będzie koszt ogrzania mieszkań zimą to w tej chwili trochę wróżenie z fusów. Problem dotyczy faktycznie całej branży, nie tylko Calora. Mogę powiedzieć o sytuacji jaka jest na dzień dzisiejszy. 
Sytuacja jest bardzo zła. Mamy propozycje zakupu węgła, również z Polskiej Grupy Górniczej, uczestniczymy w aukcjach. Te ceny proponowane są w przedziale 1500-1600 zł. Ceny węgla sięgają nawet 1700 zł. Co to oznacza? Że  GJ (gigadżul) to będzie około 200 zł przy produkcji energii cieplnej z węgla. Przy obecnych cenach węgla. W Myszkowie oznacza to wzrost ceny przynajmniej o 25% dla odbiorców, przy obecnej koszcie wyprodukowania 1 GJ na poziomie 150 zł. Warunek: jeżeli utrzymają się obecne ceny węgla. Dostajemy informacje, że węgla będzie nadmiar. Jakoś nie sądzę. 

-Po pańskim wywiadzie dla TVN w którym mówił pan o drogim, niedostępnym węglu, spojrzałem ile jest go na placu przy ciepłowni w Myszkowie. Resztki.
-Najprawdopodobniej jedna wywrotka, zestaw 25 ton. Borykamy się z ogromnymi problemami, tylko doraźnie dowozimy węgiel.
-Teraz trwa jeszcze sezon letni, mieszkańcy Myszkowa otrzymują od was tylko ciepłą wodę. Czy jest ryzyko, że zabraknie wam węgla i woda w kranach będzie zimna?
-Uspokajam zupełnie odbiorców ciepła myszkowskich. Nie zadzieje się coś takiego, że my tego ciepła nie podamy. Nie sądzę, żebyśmy nie podali ciepła na zimę. Z inicjatywy burmistrza Włodzimierza Żaka spotkaliśmy się z prezesem Henrykiem Drechnowiczem z Papierni (obecnie Schumacher- Packaging sp.z o.o.- red). 
Pewne rzeczy ustaliliśmy, co do wspólnego zaopatrzenia się w opał. Jest też możliwe, że jakieś 5 MW Papiernia będzie miała nadwyżki, które my chętnie weźmiemy.
GM: -Kilka lat temu, zanim  Papiernię przejęła firma Schumacher wykonaliście połączenie z ich siecią, która zasilała w ciepło część miasta, dzielnicę Mijaczów. Bo tej części miasta groziło odcięcie od źródła ciepła. Nasza gazeta sporo wtedy pisała, o problemach z ogrzewaniem Mijaczowa. Czy dzisiaj ten konektor, połączenie waszych sieci ciepłowniczych i Papierni jest używany?
-Dzięki wtedy wykonanemu połączeniu możemy korzystać z ciepła z Papierni, gdy mają nadwyżki. Fajnie pan redaktor przypomniał dramatyczną sytuację Myszkowa w tamtym czasie, bo groziło miastu nie podanie ciepła do dzielnicy Mijaczów. Stanęliśmy wtedy na wysokości zadania i odbiorcy bez zakłóceń to ciepło mieli. Wspólnie z prezesem Papierni pracujemy nad uzgodnieniem wspólnej polityki paliwowej i ogłosimy najprawdopodobniej, że Myszków jest niezagrożony jeśli chodzi o dostawy ciepła. 
-Cena GJ jak pan mówi, może wzrosnąć o około 25%. Czy o tyle wzrosną rachunki za ogrzewanie mieszkań? 
-Wyszliśmy z ceny bodajże  70 zł/GJ, teraz koszt produkcji 1 GJ to już 160 zł/GJ, a pewnie będzie 200 zł/GJ. Czyli od momentu gdy nastąpił krach na rynku paliwowym, wzrost cen energii cieplnej jest trzykrotny. Ale to się dzieje ewolucyjne. Można więc oczekiwać, że został nam przewidywany wzrost o 25-30%. Pod warunkiem utrzymania się obecnych cen węgla.
Gdyby się udało, że kupimy węgiel taniej, nagle z ceny 1700 dostaniemy węgiel za 1000 zł, to cena zostanie obniżona. Nasze taryfy są zatwierdzane przez Urząd Regulacji Energetyki. Jeżeli nasze koszty będą niższe, to zmniejszy się cena energii cieplnej do odbiorców. 
W Myszkowie mamy wybudowane układy kogeneracyjne, bardzo nowoczesne. De facto, te urządzenia jeszcze nie były używane. Gdybyśmy uzyskali cenę gazu na poziomie korzystnym, ciepło z tego układu będzie tańsze, bo te urządzenia produkują ciepło i energię elektryczną. Ale to nie zależy od nas. Wszystko zależy od rynku paliw. 

-Jadąc do pana słyszę w radio, że nie wiadomo nawet, czy będzie węgiel. 
-Płyną statki z węglem i czekają kilka dni, żeby je rozładować. Nie ma miejsca w portach. Ogromny problem jest z logistyką. My możemy kupić węgiel który jest w polskich portach za ok. 1700 zł/tona. Do tego trzeba doliczyć rozładunek, koszty transportu. 
Przy tak wysokich cenach węgla ciepło dla mieszkańców będzie drogie. My przeliczamy standardowe 50 metrowe mieszkanie, którego koszt ogrzania może wynieść około 1200 zł miesięcznie. Nie wiem, kto będzie sobie mógł na to pozwolić, przy obecnych wynagrodzeniach. Z tego co słyszę od prezesów spółdzielni mieszkaniowych, spółdzielnie mają potężny kłopot ze ściąganiem należności czynszowych, w których są zaliczki na ogrzewanie. To może nastąpić wielki, wielki krach. A my nie będziemy dostarczać ciepła, jak ktoś nam nie będzie płacił. 
Dla nas ważne też, jaka będzie ściągalność płatności. Jeżeli my będziemy mieli wystawione faktury dla odbiorców, ale będą to środki tylko na papierze, z których ściągnięciem będą kłopoty, to my nie zapłacimy za gaz, węgiel. I nastąpi zatrzymanie produkcji ciepła. To wystąpiło w Szczytnej na Dolnym Śląsku. Były duże zatory płatnicze, zarządca nie prowadził z nami rozmów, więc zatrzymaliśmy dostawy ciepła. Wtedy zarządca zapłacił nam niebagatelną kwotę około 700 tys. zł.  Co prawda z funduszu remontowego. 

-Chyba w latach 90-tych XX wieku, sporo miejsca w gazecie poświęcaliśmy tematom  zatorów płatniczych, mieszkańcom bloków co chwilę groziło odcięcie dostaw ciepła. Sądzi pan, że dzisiaj, gdy koszty ogrzewania tak drastycznie rosną, taka sytuacja, może powrócić? Spółdzielnie znowu wpadną w spiralę zadłużenia? 
-To już nastąpiło. W różnych miejscach w Polsce już dochodzi do wstrzymania dostaw ciepła. My też mieliśmy jedną taką sytuację. Ale obawiam się, że to pójdzie lawinowo w sezonie grzewczym. Wtedy pojawią się duże faktury, i nie udźwigną tego ani lokatorzy, ani spółdzielnie. Już teraz my dokładamy do biznesu, bo taryfy np. robimy z kalkulacją ceny węgla 1000 zł/tona, składamy propozycję taryfy do URE, a w tym czasie cena węgla skacze do 1500, 1700 zł. A zatwierdzenie nowej taryfy trwa nawet do 6 miesięcy. My przynajmniej 500 zł dokładamy do każdej tony. Ceny idą w górę, a my nie możemy tych cen przenieść na odbiorców. 
Ostatecznie to zrobimy, ale obawiamy się, że odbiorcy zaprzestaną płatności. Nie mogę mówić kto, ale już w Myszkowie z jednym z odbiorów mamy zaległości. 
Sytuacja robi się bardzo niebezpieczna. Są takie miejsca w Polsce, np. Świebodzice na Dolnym Śląsku, gdzie cena GJ osiągnęła 450 zł przy produkcji ciepła z gazu. To powoduje, że koszt ogrzewania mieszkania wyniósł ok. 3000 zł miesięcznie. 

GM: -Dopłaty są do węgla, dla odbiorców indywidualnych. Nie ma żadnych rozwiązań, które zmniejszyłyby obciążenia albo producentów, albo odbiorców końcowych, tak żeby ogrzewanie mieszkań nie było koszmarnie drogie. 
-My gaz 1,5 roku temu kontraktowaliśmy na poziomie 90 zł/MWh. Teraz, ten sam gaz możemy kontraktować za 900 zł/MWh. Wzrost ceny gazu jest 10 -krotny. W tym czasie nasza taryfa wzrosła 5 krotnie. A koszt paliwa w kosztach 1 GJ to 70-80%. Reszta to pozostałe koszty: pracownicy, obsługa kotłowni, energii elektrycznej.  Indywidualni odbiorcy gazu mają cenę 200 zł/MWh. Gdybyśmy my tyle płacili, a płacimy 900 zł/MWh to cena ciepła do mieszkań w naszej taryfie wynosiłaby około 120 zł, przy produkcji ciepła z gazu, jak mamy w Świebodzicach.
Dobrze byłoby, gdyby znalazły się rozwiązania doraźnie, które pozwoliłyby ulżyć trochę nam, producentom ciepła, aby ogrzewanie mieszkań było tańsze. Aż się ustabilizują ceny gazu, węgla na niższym poziomie. Cała branża ciepłownicza w Polsce czeka na te rozwiązania
-mówi Bogusław Ulanowski.
rozmawiał:  Jarosław Mazanek


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama