Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 15 maja 2026 02:01
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

ZAWIERCIAŃSKI POLICJANT ZAMIESZANY W HANDEL NARKOTYKAMI. W KAJDANKACH WYPROWADZONY Z KOMENDY!

(Częstochowa) Sąd Rejonowy w Częstochowie zdecydował 7 października o tymczasowym aresztowaniu Mariusza P. ze Zdowa i jego kolegi Mirosława S., mieszkaniec Żarek, który jest policjantem w KPP Zawiercie. Obaj są podejrzani o sprowadzenie do Polski i dalszą sprzedaż pośrednikowi w Krakowie ponad 100 kg marihuany w roku 2014 i na początku 2015 roku. Wiele osób liczyło na to, że prokuratura i policja znalazły dowody na to, że Mariusz P. mieszkający teraz w Jaworzniku gm. Żarki został zatrzymany w związku z zaginięciem Moniki Wilgorskiej-Stanewicz. Podejrzewa się, że kobieta mogła być zamordowana. Mężczyzna nie wpadł z w związku ze sprawą zaginięcia, być może zabójstwa kobiety, ale posiedzi w areszcie za narkotyki. Mariusz P. był już w połowie lipca zatrzymany na 48h w związku z zaginięciem kobiety, ale wyszedł bez żadnych zarzutów. Intensywna praca śledczych pozwoliła jednak na zgromadzenie dowodów, dających podstawy do postawienia zarzutów dotyczących narkotyków. Kilka osób zamieszanych w tę sprawę łączy to, że są lub byli mieszkańcami Zdowa.
ZAWIERCIAŃSKI POLICJANT ZAMIESZANY W HANDEL NARKOTYKAMI. W KAJDANKACH WYPROWADZONY Z KOMENDY!
Mirosław S. policjant z KPP w Zawierciu prosto z sądu trafił do aresztu. Poprosił aby o tym powiadomić żonę
Podziel się
Oceń

/ten artykuł ukazał sie 14.10.2021 w Gazecie Myszkowskiej i Kurierze Zawierciańskim/

Prokuratura podejrzewa, że kobieta, która zaginęła w dziwnych okolicznościach 9 lipca 2021 nie żyje. Mariusz P. od chwili zaginięcia był stawiany w kręgu osób podejrzewanych, że mógłby mieć coś wspólnego z zaginięciem, ewentualnie zabójstwem kobiety. 
6 X o godz. 6.01 policjanci kryminalni i antyterroryści drugi raz wkroczyli do jego domu w Jaworzniku. Został zatrzymany.  Dzień później Sąd Rejonowy w Częstochowie wydał postanowienie o trzymiesięcznym areszcie dla Mariusza P. Ale nie w związku z zaginięciem Moniki. Mariusz P. jest podejrzany o wprowadzenie do obrotu co najmniej 100 kg marihuany. 
Sąd zdecydował na tym samym posiedzeniu o areszcie drugiego mężczyzny, któremu stawiane są takie same zarzuty. To Mirosław S., policjant służby czynnej w KPP Zawiercie. Mężczyzna został zatrzymany w trakcie służby i jak się dowiedzieliśmy, Komendant KPP w Zawierciu już wszczął procedurę jego wydalenia z Policji.
Sąd uzasadnił decyzję o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu wobec Mariusza P. i Mirosława S. kierując się obawą matactwa, oraz realnym zagrożeniem wysoką karą, powyżej 8 lat pozbawienia wolności. Sędzia podkreślała, że areszt jest uzasadniony, gdyż podejrzani mogliby na wolności próbować się kontaktować z innymi osobami zamieszanymi w sprawę. 
Sąd uznał za wiarygodne dowody przedstawione przez prokuraturę, że podejrzani w roku 2014 i w I kwartale 2015 sprowadzili z zagranicy i wprowadzili do obrotu w Polsce nie mniej niż 100kg marihuany. W sprawę zamieszane są jeszcze inne osoby. 
Mariusz P. ma też zarzut prowadzenia w sierpniu 2021 roku samochodu po użyciu substancji narkotycznej, konkretnie amfetaminy. Sąd dostrzegł też, że nie zachodzi obawa, że nie będzie miał kto zaopiekować się jego dziećmi, które pozostają pod opieką ich matki. 
Taka decyzja Sądu ucina spekulacje, że zatrzymanie Mariusza P., byłego partnera zaginionej Moniki, ma bezpośredni związek z jej zaginięciem. W sprawie od początku pojawiały się szczątkowe informacje, że jej partner Mariusz P. mógłby być zamieszany w handel narkotykami. I że kobieta mogła o tym wiedzieć, a nawet chcieć to wykorzystać. Na pewno Mariusz P. zwrócił na siebie uwagę po zaginięciu kobiety. Wtedy intensywniej śledczy przyjrzeli się podejrzeniom, że może być zamieszany w handel narkotykami.
Decyzja Sądu Rejonowego w Częstochowie o zastosowaniu aresztu wobec obydwu mężczyzn jest nieprawomocna. 
7 X wieczorem wypuszczony został  trzeci mężczyzna, wobec niego Prokuratura Okręgowa w Częstochowie zdecydowała, że nie zostaną mu postawione żadne zarzuty.  To Artur F. ze Zdowa, kolega aresztowanego Mariusza P., który również pochodzi ze Zdowa. Artur F. został zatrzymany, z podejrzeniem, że mógłby mieć związek z zaginięciem Moniki Wilgorskiej- Stanewicz, wcześniej przesłuchiwany w tej sprawie złożył bardzo niespójne zeznania. Pojawiły się informacje, że mężczyzna miałby targnąć się na swoje życie, ale odratowany trafił do szpitala. Policjanci ustalając jego miejsce pobytu faktycznie odnaleźli go w szpitalu, ale brak dowodów, że trafił tam po próbie samobójczej.
-Ten mężczyzna został zwolniony w czwartek wieczorem, bez postawienia mu żadnych zarzutów. Jego zeznania nie były spójne, ale brak dowodów, które pozwalałyby łączyć go ze sprawą poszukiwanej kobiety -mówi w piątek 8 X prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.
-Ale mogę potwierdzić, że w dniu dzisiejszym (piątek) na terenie posiadłości aresztowanego Mariusza P. trwały dalsze czynności, z badaniem gruntu włącznie. Wcześniej te czynności nie zostały dokończone z powodu niesprzyjającej pogody -mówi prok. Ozimek.
Pisaliśmy już o tym, że na posesji Mariusza P. w dniu jego zatrzymania 6 X trwały intensywne czynności dochodzeniowe. Policjanci przekopywali niektóre miejsca na podwórku, używając szpadli. 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama