Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 15 maja 2026 05:56
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

RADNA APELUJE „ŻEBY SKOŃCZYĆ Z TAKIMI NIEDORZECZNOŚCIAMI”

(Myszków) Po emisji reportażu ogólnopolskiej stacji telewizyjnej powiatowi radni pytali starostę Piotra Kołodziejczyka o problem z przyłączeniem gazu do dwóch domów przy ul. Strażackiej w Myszkowie. Starosta zapewniał, że nie ma możliwości prawnej, by tutejszy urząd wydał postanowienie, umożliwiające realizację inwestycji. Wyjaśnienia Piotra Kołodziejczyka i Naczelnik Wydziału Gospodarki Mieniem nie przekonały radnej Polak, która wciąż nie mogła zrozumieć, dlaczego inwestycją celu publicznego jest budowa gazociągu i podłączenie jednego domu, podczas gdy rozbudowa tej sieci i wykonanie dwóch kolejnych przyłączy jest już interesem prywatnym.
RADNA APELUJE „ŻEBY SKOŃCZYĆ Z TAKIMI NIEDORZECZNOŚCIAMI”
W uliczce można było wybudować gazociąg, ale niemożliwe jest wykonanie kolejnych przyłączy
Podziel się
Oceń

Ten artykuł ukazał się w Gazecie Myszkowskiej 13-11-2020:

Uliczka, której dotyczy sprawa jest „niczyja” – ma nieuregulowany stan prawny. Aby przeprowadzić inwestycję, musi zostać wydana decyzja o ograniczeniu sposobu korzystania z działki. Taka decyzja została wydana, gdy budowano gazociąg i podłączano jeden dom – przedsięwzięcie uznano wtedy za inwestycję celu publicznego. Jednak przyłączenie dwóch kolejnych domów Starostwo Powiatowe w Myszkowie już nie traktuje jako zaspokojenia interesu publicznego. Pod koniec sierpnia br. Starosta Myszkowski wydał postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania o wydanie decyzji o ograniczeniu korzystania z działki (czyli wspomnianej drogi) poprzez zezwolenie na założenie i przeprowadzenie na niej rozbudowy istniejącego gazociągu poprzez przyłączenie do gazu dwóch kolejnych domów.
W uzasadnieniu postanowienia wskazano, że przedsięwzięcie (przyłączenie do gazociągu dwóch domów) służyć ma zaspokojeniu interesu prywatnego, a nie publicznego. Pod postanowieniem podpisana jest Naczelnik Wydziału Gospodarki Mieniem Ewa Klimek, a dokument sporządziła Monika Lemańska.
Na początku września PSG złożyła do Wojewody Śląskiego zażalenie na postanowienie Starosty Myszkowskiego.7 października Wojewoda postanowił uchylić w całości zaskarżone postanowienie i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia.
Po emisji krótkiego reportażu telewizyjnego, sprawą zainteresowali się niektórzy radni powiatowi, którzy podjęli ten temat podczas październikowej sesji Rady Powiatu w Myszkowie 29 października. - Na Polsacie na Interwencji leciał program o tym nieszczęsnym gazie na ulicy. Proszę powiedzieć, czy jest jakieś rozwiązanie, aby ich (mieszkańców – przyp. red.) podłączyć? Już nie chcę tutaj wchodzić w kwestie dlaczego tak się stało, że mieszkańcy chcą, a nie mogą się podłączyć, tylko prosiłbym przekazać, czy jest takie rozwiązanie, żeby mieszkańcy podłączyli się do gazu? – pytał radny Rafał Kępski.
Starosta Piotr Kołodziejczyk zapewniał radnych, że starostwo wyczerpało możliwości co do rozwiązania tego problemu: - Postanowienie zostało wydane zgodnie z wnioskiem, które złożyła gazownia to jest projekt wykonania gazociągu wraz z przyłączem i na taki wniosek została wydana decyzja. Czy jest jakieś rozwiązanie? Tak, owszem jest. Droga, przy której biegnie gaz, jest drogą Powiatowej Rady Narodowej, która w tej chwili nie istnieje. Urząd Miasta może ją przejąć do swojego mienia i wtedy nie ma problemu – Burmistrz Miasta Myszkowa wydaje zgodę na takie przyłącza.
Szczegółowej odpowiedzi na pytanie radnego udzieliła Naczelnik Wydziału Gospodarki Mieniem Starostwa Powiatowego w Myszkowie Ewa Klimek. Jak mówiła, w tej sprawie mamy do czynienia z dwoma kwestiami. Pierwsza z nich związana jest z wnioskiem Polskiej Spółki Gazownictwa z 2019 roku o ograniczenie sposobu korzystania celem budowy gazociągu wraz z przyłączem. Starostwo wyraziło na to zgodę, ponieważ – zdaniem Ewy Klimek – budowa gazociągu to cel publiczny.
W roku bieżącym PSG złożyła kolejny wniosek o ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości w celu wykonania przyłączy do budynków mieszkalnych. Według urzędników starostwa na to zgody wydać nie można. - My musimy działać zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ustawa o gospodarce nieruchomościami umożliwia wydanie decyzji o ograniczeniu sposobu korzystania, która zastępuje zgodę właściciela nieruchomości tylko jeżeli jest realizowana inwestycja celu publicznego. My na to nie mamy wpływu, musimy rozpatrzeć dokumenty jakie mamy. Gdyby gazownia złożyła wniosek na budowę gazociągu wraz z przyłączami, gdyby oni zadbali o to jako inwestor, żeby pozyskać jak największa liczbę chętnych, nie byłoby w tej sytuacji problemu. (…) Nie jest to nasza dobra lub zła wola. Tak mówią przepisy i tylko tego możemy się trzymać. Gdyby gazownia wcześniej złożyła wniosek o zmianę decyzji, że wraz z przyłączami, też byśmy to zmienili – wyjaśniała radnym Ewa Klimek. Powtórzyła też to, co wcześniej powiedział starosta Kołodziejczyk – że gdyby burmistrz Myszkowa chciał uregulować stan prawny tej uliczki i „przyjąć” ją jako drogę gminną, wówczas on mógłby wyrazić zgodę na budowę przyłączy.
Odpowiedź Naczelnik Wydziału Gospodarki Mieniem nie usatysfakcjonowała radnej Zdzisławy Polak, która stwierdziła, że to „żadne wyjaśnienie”. Nie mogła zrozumieć, dlaczego możliwe było zbudowanie gazociągu i podłączenie jednego domu, bo uznano, że to inwestycja celu publicznego: - Chciałabym się dowiedzieć jakiż to ten cel publiczny był. Jeżeli w jednym przypadku było możliwe doprowadzenie tego gazu, a do dwóch pozostałych domów jest niemożliwe, to jest po prostu dla mnie niejasne. Nie fajnie to odbieram, bo już przyjechała telewizja, już robią reportaże i to wszystko jest pod adresem rady, powiatu, starostwa. Po prostu boli mnie serce, że działamy niewłaściwie. Chciałabym, żeby się starostwo i rada powiatu wywiązywała ze swoich obowiązków i wydawała decyzje korzystne dla mieszkańców – mówiła radna Zdzisława Polak.
Wspomniała również o rządowym programie Czyste Powietrze, które ma pomagać obywatelom w wymianie pieca na ekologiczny i wskazała na fakt (o którym była również mowa w telewizyjnym reportażu Polsatu), że mieszkańcy, którzy starają się o przyłącze otrzymali nawet dotację na wymianę pieca. - No przecież to jest wprost niemożliwe w tych czasach, żebyśmy komuś tak utrudniali życie. Proszę taką decyzję zweryfikować i wydać decyzję korzystną, bo uważam, że jak jeden mieszkaniec się mógł podłączyć, rurę przeprowadzili w tej samej drodze, to dlaczego dwóch pozostałych mieszkańców nie może się do tej rury podłączyć i korzystać z gazu? Chciałabym, żeby skończyć z takimi niedorzecznościami i nie wydawać takich niekorzystnych decyzji dla mieszkańców – podsumowała Zdzisława Polak.
Wojciech Picheta i Rafał Kępski byli zgodni co do tego, że radni nie powinni podczas sesji zbyt szeroko omawiać tej sprawy. Nie dyskutowano też o tym, że PSG złożyła do Wojewody Śląskiego zażalenie na postanowienie Starosty Myszkowskiego. Wojewoda postanowił uchylić je w całości i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Radni, chyba nie chcąc zbyt szeroko rozmawiać o problemie mieszkańców, nie mówili o tym podczas październikowej sesji.
Po emisji reportażu Interwencji jedna z mieszkanek przyniosła nam list, który napisała do starosty (nie był on wysłany do P. Kołodziejczyka). Odczytywała go przed kamerą, niestety ze względu na ograniczony czas programu, nie zostało to wyemitowane w materiale telewizji Polsat. Dlatego przybliżamy słowa mieszkanki, które w liście otwartym kieruje do Piotra Kołodziejczyka:
„Panie Starosto szanowny
Odwołujemy się do pańskiego sumienia, honoru, humoru, dobrej woli. Jeżeli ma pan wyobraźnię, to prosimy sobie wyobrazić swoich rodziców, dziadków lub kogoś z rodziny na naszym miejscu. Na miejscu nas starszych ludzi, bo wszyscy jesteśmy 65+ - szuflujących węgiel lub wyciągających do ulicy kosze z popiołem, ponieważ panowie odbierający śmieci każą sobie te kosze wyciągać, bo podobno nasza ulica jest prywatna, na dodatek jest daleko od naszych domów do drogi głównej, no i na dodatek kosze są ciężkie. Proszę sobie wyobrazić jak to wygląda: jedno ciągnie, drugie pcha, a trzecie czeka na pomoc. Tak sobie radzimy. Nasze życie, zdrowie i byt w pańskich rękach. Jest pan dumny?
W czasie korona wirusa, kiedy smog jest jego cichym sprzymierzeńcem, kiedy tak ważny jest każdy haust czystego powietrza, pan nas tego pozbawia, jakie pan ma do tego prawo? Czy wolno nas tak karać? Za co? Co znaczy ten szlaban, co go nam pan postawił? Pan się trzyma przepisów, każdy przepis, nakaz, zakaz da się obejść, jeśli ma służyć czyjemuś dobru. Da się przymrużyć oko bez żadnych konsekwencji, pan o tym doskonale wie. Przecież pan jest dla nas, a nie na odwrót. Pan ma służyć ludziom, bo przecież ludzie po to pana wybrali. Pan ma pomagać, taka jest pana misja, a pan nie pomaga.
Do kogo mamy iść, kogo jeszcze prosić, kto nam pomoże? Przecież to jest w gestii pana. A może iść na kolanach prosić? Może płakać, ale to chyba nie pomoże, pan jest nieczuły na nasza prośbę.
Ciekawa jestem czy pan nie chce, nie może, czy nie bo nie?
Bo jeżeli pan nie chce to jeszcze do końca kadencji jest trochę czasu, to ludzie zdążą pana nauczyć chcieć pomagać. Przyda się ta umiejętność. A jeżeli pan nie może, to może będzie mógł ktoś inny. A jeżeli nie bo nie, to widać nie ma pan w tym żadnego interesu.”
 

Reportaż Polsatu znajdziesz tutaj:

Zbudowali sieć gazową. Z inwestycji korzysta jeden dom


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama