Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 16 maja 2026 01:59
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

PICHETA PRZYZNAŁ ŻE ZLECIŁ WYCISZENIE WULGARYZMÓW STAROSTY!

(Myszków) Czytelnicy zapewne pamiętają historię z wyciszeniem głosu w nagraniu sesji Rady Powiatu w Myszkowie z 25 marca, gdy staroście z PiS-u Piotrowi Kołodziejczykowi wymsknęło się kilka przekleństw. Kto słuchał sesji na żywo, mógł usłyszeć wulgaryzmy wypowiadane przez Kołodziejczyka. Kto chciałby ocenić ten incydent później, korzystając z nagrania sesji, które zgodnie z prawem musi być dostępne dla mieszkańców, nie ma tej możliwości, gdyż ścieżka dźwiękowa obrad Rady Powiatu w Myszkowie na kilkanaście sekund jest wyciszona. Pisaliśmy o tym w artykule „Kilkanaście sekund ciszy” w GM z 7 maja, zastanawiając się, kto mógł dokonać manipulacji nagraniem, które -naszym zdaniem- jest dokumentem, przy którym majstrować nie wolno. Sprawa się wyjaśniła na sesji 24 czerwca 2021, kiedy na pytania kierowane do Zarządu Powiatu o manipulację nagraniem, starosta Piotr Kołodziejczyk powiedział, że odpowie na to pytanie Przewodniczący Wojciech Picheta. I ten przyznał, że nagranie zostało zmanipulowane na jego polecenie:
Podziel się
Oceń

-Pojawiły się tam treści, które nie powinny być w miejscu publicznym eksponowane, podjąłem decyzję, żeby to wyciszyć, to nie zostało skasowane- mówi w 36 minucie sesji 24 czerwca 2021 przewodniczący Wojciech Picheta.
Radna Dorota Kaim-Hagar poprosiła o opinię prawną na piśmie, chcąc się dowiedzieć, czy decyzja Przewodniczącego Rady Powiatu Wojciecha Pichety o wyciszeniu nagrania jest dopuszczalna. I opinia taka powstała, ale już wiele tygodni po tym, jak Przewodniczący Rady Powiatu dokonał -naszym zdaniem nieuprawnionej- manipulacji nagraniem z obrad. 
Radni, w tym Dorota Kaim-Hagar, pytali o legalność działania Przewodniczącego Rady Powiatu Wojciecha Pichety 24 czerwca. Dopiero 28 czerwca w opinii prawnej wypowiedziała się powiatowa prawniczka, adwokat Anna Zachariasz. Adwokatka przytacza w opinii, że „w żadnym przepisie ustawy o samorządzie powiatowym nie przewidziano, iż wszelkie działania, czynności podejmowane przez organy samorządu terytorialnego powinny być pozbawione wulgaryzmów”. Ale odwołała się do Ustawy o języku polskim, która w art. 3 ust. 1 pkt 2 mówi o „przeciwdziałaniu jego (języka polskiego) wulgaryzacji”. I na tej postawie uznała, że usunięcie wulgaryzmów z nagrania Rady Powiatu umieszczanych na stronach BIP „mieszczą się w katalogu działań legalnych”. 
Ani w jednym procencie nie zgadzamy się z tą karkołomną obroną działania Wojciecha Pichety, który zlecił wyciszenie przekleństw starosty Kołodziejczyka. Przeciwdziałanie wulgaryzacji języka polskiego na pewno nie może być uzasadnieniem do manipulacji nagraniem z obrad samorządu! Jak pisaliśmy w maju, wtedy nie mając wiedzy kto, na czyje polecenie zmienił ścieżkę dźwiękową obrad sesji Rady Powiatu w Myszkowie z 25.03.2021, możemy mieć do czynienia z przerobieniem dokumentu, a więc przestępstwem przeciwko dokumentom. Z moich rozmów z radnymi opozycji wynika, że rozważają w tej sprawie złożenie do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia takiego przestępstwa. Sprawa o tyle stała się łatwiejsza, że gdyby prokuratura zgodziła się z nami, że manipulacja przy ścieżce dźwiękowej nagrania z obrad powiatu nosi znamiona przestępstwa, czy choćby wykroczenia, to wiemy już kto zlecił wykonanie tej manipulacji nagraniem. Zlecił to Przewodniczący Rady Powiatu Wojciech Picheta.
W życiu publicznym wielokrotnie dochodziło do używania słów wulgarnych. Czasem był to obyczajowy bon ton, gdy mikrofon uchwycił coś, co mówca powiedział po cichu, albo sądząc, że mikrofony są wyłączone. Można tu przypomnieć choćby wpadki Marszałka Sejmu Józefa Zycha z PSL (1995-97), który zaklął, sądzą, że mikrofon jest wyłączony: „Nie przychodź mi tu, k...., z takimi rzeczami”. Albo gdy salwę śmiechu wywołały jego słowa: „Nie po raz pierwszy staje mi... przed Izbą”. Gdy posłowie się uspokoili, Marszałek Sejmu dokończył: „Staje mi w pamięci pan poseł Iwiński, który zadał pytanie o relacje z organizacjami i parlamentami.”
Mamy prawo odsłuchiwać, analizować nagranie z obrad Rady Powiatu w Myszkowie w żaden sposób nie zmanipulowane. PiS, zwłaszcza starosta Kołodziejczyk, wolał pójść drogą manipulacji, być może przestępstwa, usuwając niewygodne słowa. Choć wystarczyłoby, żeby Piotr Kołodziejczyk przeprosił za to, co mu się wymsknęło z ust. Najlepiej w kulturalny sposób, bez wulgaryzmów. 
Obowiązek udostępniania nagrań z obrad Rady Powiatu w Myszkowie należy do Przewodniczącego Rady Powiatu i jest oczywiste, że radny Wojciech Picheta tego obowiązku nie dopełnił, albo dopełnił wadliwie. Będziemy więc żądać udostępnienia nagrania niezmanipulowanego. Brak udostępnienia mieszkańców, wyborcom nagrania w takiej wersji, żeby było słychać każde wypowiedziane słowo może być przedmiotem skargi skierowanej do Wojewody Śląskiego, który powinien podjąć interwencję w trybie nadzoru prawnego. 
Na koniec warto jeszcze zwrócić uwagę na kontekst sesji z 28 kwietnia 2021, kiedy radna Dorota Kaim-Hagar pyta po raz pierwszy, co się z stało z głosem w nagraniu sesji z 25 marca, gdzie następuje kilkunastosekundowa cisza w wypowiedzi starosty Piotra Kołodziejczyka. Przypomnijmy jej pytanie: -Staroście wymsknęło się niecenzuralne słowo. No cóż, może się zdarzyć każdemu, miał włączony mikrofon i oczywiście nie oczekuję, żeby w protokole to słowo się znalazło. Natomiast ku mojemu zaskoczeniu zostało to wykasowane z nagrania obrad sesji- mówiła Dorota Kaim-Hagar. Przewodniczący Rady Powiatu Wojciech Picheta odpowiedział jej wtedy, że pierwszy raz słyszy o czymś takim, więc musi sprawdzić. Był 28 kwietnia 2021. W BIP-e Starostwa Powiatowego w Myszkowie od wielu dni jest nagranie sesji, ze zmienioną ścieżką dźwiękową, wulgaryzmy, czy jeden wulgaryzm starosty Piotra Kołodziejczyka jest wyciszony na nagraniu, a 24 czerwca 2021 Wojciech Picheta pytany ponownie o tę sprawę, przyznaje, że „podjął decyzję, żeby to wyciszyć”. Nasuwa się logiczny wniosek, że miesiąc wcześniej Przewodniczący Rady Powiatu kłamał, mówiąc do radnych, że nic o manipulacji nagraniem nie wie. Trudno rozstrzygnąć, czy Wojciech Picheta znajdzie jeszcze jakiś sposób, by kolejny raz się skompromitować. Może jeszcze zdoła nas czymś zaskoczyć. Bagaż kompromitujących doświadczeń i czynów jak garb ciągle mu rośnie. 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama