Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 15 maja 2026 17:40
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

ZASKAKUJĄCY WYNIK KONKURSU NA DYREKTORA SP ZOZ. LEKARZE REZYGNUJĄ Z PRACY. Pielęgniarki piszą: POPIERAMY LEKARZY

(Myszków) Nie Krzysztof Kułacz tylko lekarz chorób wewnętrznych Adam Miśkiewicz został w czwartek 15 października wybrany na stanowisko dyrektora SP ZOZ w Myszkowie. We wtorek 20 października -jak się dowiadujemy- nowy dyrektor zaczął pracę. Reakcje na ten wybór komisji konkursowej, jak się okazuje zatwierdzony w poniedziałek przez Zarząd Powiatu Myszkowskiego są bardzo ostre: wielu lekarzy mówi, że -znając dobrze A. Miśkiewicza z czasów, gdy był kierownikiem Interny- nie zamierza z nim współpracować. We wtorek gdy A. Miśkiewicz objął stanowisko z całą pewnością dwoje lekarzy złożyło wypowiedzenia i już ich nie ma w Szpitalu. Pielęgniarki szpitala -anonimowo- piszą do Zarządu Powiatu, że popierają lekarzy rezygnujących z pracy. Wypowiedzenia zapowiada więcej medyków, a jednocześnie wielu lekarzy jest chorych na Covid-19 lub na kwarantannie. Jeżeli pojawią się nowe wypowiedzenia składane przez lekarzy, bardzo możliwe, że dojdzie do paraliżu pracy szpitala. A wszystko przez decyzję o wyborze nowego dyrektora SP ZOZ-u, która spotkała się z takim oporem środowiska.
ZASKAKUJĄCY WYNIK KONKURSU NA DYREKTORA SP ZOZ. LEKARZE REZYGNUJĄ Z PRACY. Pielęgniarki piszą: POPIERAMY LEKARZY
Adam Miśkiewicz nowy dyrektor SP ZOZ Myszków. Zdjęcie ze strony adammiskiewicz.pl
Podziel się
Oceń

Kułacz, który od początku września zarządza szpitalem i całym SP ZOZ Myszków szybko zdobył sobie zaufanie personelu szpitala: lekarzy, pielęgniarek. Konkursu wydawał się formalnością, pracujący tymczasowo (p.o. dyrektora) Kułacz uratował szpital przed wizerunkową katastrofą z zakupami respiratorów. Kupił ich więcej, taniej i nie na przedpłatę. 

W konkursie  startował oprócz Krzysztofa Kułacza i Adama Miśkiewicza jeszcze Ireneusz Stokowacki. Ale jak się dowiadujemy, ten ostatni w dniu konkursu, czyli 15 X zrezygnował, wycofał swoją kandydaturę. Zostało dwóch kandydatów i to właśnie Adam Miśkiewicz, zdobył więcej głosów komisji, złożonej w większej części z radnych powiatowych. Rada Powiatu, zdominowana przez PiS -przypomnijmy, nie zgodziła się, aby o wyborze dyrektora współdecydował  radny Rafał Kępski. Jedyny, z radnych proponowanych do komisji konkursowej nie kojarzony z PiS-em. Wynik konkursu był tak wielkim zaskoczeniem, że od razu kilku lekarzy zapowiedziało, że nie wyobraża sobie współpracy z nowym dyrektorem i wolą odejść z myszkowskiego szpitala. Powodem mają być negatywne doświadczenia z czasów, gdy Adam Miśkiewicz (do 2018 roku) był kierownikiem Oddziału Chorób Wewnętrznych, czyli tzw. „interny”.  O tym, że nazwisko nowego dyrektora SP ZOZ wywołuje emocje świadczy fakt, jak dużym zainteresowaniem cieszy się nasz artykuł opublikowany 16 X na portalach gazetamyszkowska.pl i kurierzawiercianski.pl W kilka dni artykuł dotarł do ponad 8 tys. odbiorców. Opisaliśmy w nim reakcje na taki wynik konkursu. 

We wtorek 20.10.2020, jak się dowiadujemy dr Adam Miśkiewicz zaczął pracę jako dyrektor SP ZOZ Myszków. Dzień wcześniej Zarząd Powiatu Myszkowskiego uznał wynik konkursu, i powołał A. Miśkiewicza na stanowisko dyrektora SP ZOZ Myszków.
Adam Miśkiewicz jest lekarzem chorób wewnętrznych, specjalistą gastrologii, doktorem nauk medycznych. I do jego doświadczenia, kompetencji jako lekarza, nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Gorzej z oceną jego osoby jako szefa, a przecież właśnie na zarządzaniu personelem w znaczniej części polega posada dyrektora SP ZOZ, w tym głównie szpitala. 
Adam Miśkiewicz na swojej stronie internetowej adammiskiewicz.pl podaje informację że pracował od 2006 roku w Szpitalu Powiatowym w Myszkowie. Około roku 2014 został kierownikiem interny, ale w roku 2018 zrezygnował z tego stanowiska. Umowę rozwiązano za porozumieniem stron, ale nie jest tajemnicą, że doszło do ostrego konfliktu nie tylko z dyrektorem szpitala, którym był Khalid Hagar. Kierującemu oddziałem Adamowi Miśkiewiczowi zarzucano despotyzm, brak umiejętności współpracy z innymi lekarzami. Z powodu konfliktów z kierownikiem oddziału ze szpitala odeszło wtedy kilkoro młodych, obiecujących lekarzy rezydentów.  Tych najcenniejszych bo w trakcie, a nawet pod koniec specjalizacji, za którą płaci Ministerstwo Zdrowia. Cześć z nich wróciło… gdy Miśkiewicz przestał być kierownikiem interny. 
Jedna z lekarek, która odeszła przed 2018 rokiem, a teraz ponownie pracuje na internie zgodziła się z nami porozmawiać, pod warunkiem nie wymieniania jej z nazwiska: -Został mi jeszcze rok do zrobienia specjalizacji. Zaczęłam ją, gdy kierownikiem oddziału był Adam Miśkiewicz. To był koszmar. Byłam w trakcie urlopu macierzyńskiego, kierownik zmuszał mnie do dyżurów, w taki sposób, że straszył, że jak nie wezmę dyżuru, to nigdy nie zrobię specjalizacji. Mówił, że „oddział ma być na pierwszym miejscu, nie rodzina”. To było ciągłe zastraszanie, że jak chcę mieć gdzie wracać, to mam natychmiast brać dyżur. Zmuszał do brania przynajmniej 7 dyżurów w miesiącu. Współpracę z Adamem Miśkiewiczem, jako moim przełożonym na oddziale wspominam jako traumę psychiczną. To despota, wszystkie polecenia wydawał w formie groźby.
Razem ze mną, czy w podobnym czasie odeszły również inne dwie młode lekarki. 

-Zamierza pani zostać na oddziale, żeby dokończyć specjalizację?
-Nie chcę do tego wracać i na pewno stąd odejdę jak i inni rezydenci. To pierwsze o czym rozmawialiśmy między sobą, gdy padło, że nowym dyrektorem szpitala będzie Adam Miśkiewicz.  Rezydent to dla szpitala bardzo cenny pracownik, bo za nas płaci Ministerstwo Zdrowia, więc wszędzie nas przyjmą. 
-Czy dobrze rozumiem, że Adam Miśkiewicz, szczególnie źle traktował lekarki, zwłaszcza młode?
-Miały z nim problemy również inne koleżanki, dlatego wszystkie odeszły. Nie jest tajemnicą, że gdy dyrektorem szpitala był dr Dariusz Kaczmarek, padła propozycja, żeby kierownikiem oddziału został ponownie lek. med. A. Miśkiewicz. Wtedy lekarze powiedzieli, że jak tak się stanie to odejdziemy, i dyrektor Kaczmarek nas posłuchał. 
Dariusz Kaczmarek, który do września był dyrektorem SP ZOZ potwierdził tę informację. Jak mówi, gdy były problemy z obsadą lekarską na internie, szukano zarówno lekarzy jak i kandydata na kierownika oddziału, padła propozycja kandydatury doktora Miśkiewicza, który w szpitalu pełni jedynie dyżury w poradni endoskopowej: -Przyszli do mnie lekarze i lekarki z informacją, że odejdą, jeżeli kierownikiem zostanie dr Adam Miśkiewicz. Wycofałem się więc z tego pomysłu. 
Jak wiemy, stanowisko kierownika Oddziału Ch. Wewnętrznych zgodził się objąć lek. med. Jacek Kret, który w przeszłości już nim zarządzał. Ale miał postawić warunek, że wróci na to stanowisko, jeżeli na odział wrócą ci lekarze, z którymi współpracę sobie ceni. Tak na internę wrócił lek. med. Khalid Hagar. Teraz wiemy, że Hagar był pierwszym lekarzem, który natychmiast zrezygnował z pracy, gdy pojawiła się informacja o wyborze nowego dyrektora w osobie Adama Miśkiewicza. Ale może ktoś uznać, że odejście Hagara o niczym nie świadczy, gdyż jego konflikt z dawnym podwładnym był  powszechnie znany. Możliwe. Ale teraz, niestety tę informację otrzymaliśmy z drugiej ręki, również kierownik interny Jacek Kret, miał zadeklarować, że nie widzi możliwości współpracy z nowym dyrektorem. Doktor Kret przebywa obecnie na kwarantannie. Gdy kontakt z nim będzie możliwy, okaże się czy zamierza kontynuować pracę w myszkowskim szpitalu. 
O relacjach i to nie  sprzed kilku lat, ale obecnych doktora Miśkiewicza z innymi lekarzami, zwłaszcza z interny, którą kilka lat temu zarządzał, a teraz to stanowisko piastuje Jacek Kret opowiada jeden lekarzy. Prosi o anonimowość: -Doktor Miśkiewicz nie pracuje na oddziale, ale przyjmuje w szpitalnej pracowni  endoskopii. Pamiętam, że była taka sytuacja, że był poproszony o konsultację na internie, powiedział mniej więcej tak, że „jego noga na tym oddziale nie stanie”. To się spytam retorycznie, czy jak został dyrektorem, dalej będzie unikał interny?
Jak się okazuje, jest to zdarzenie dobrze znane również pielęgniarkom myszkowskiego szpitala. Jedna z nich opowiada: -Bardzo dobrze to pamiętam. Był to dla nasz szok, że lekarz odmówił konsultacji na oddziale. Tak właśnie powiedział, że „jego noga tam nie stanie” -mówi prosząca o zachowanie anonimowości pielęgniarka. Sama zadzwoniła do redakcji,  żeby podzielić się uwagami w imieniu swoim, ale jak mówi, również innych pielęgniarek. 

PIELĘGNIARKI PISZĄ DO STAROSTY KOŁODZIEJCZYKA
-Napisałyśmy pismo do Zarządu Powiatu, że solidaryzujemy się z lekarzami, którzy decydują się odejść  z pracy, w proteście dla takiego rozstrzygnięcia konkursu. Wiele z nas też się zastanawia, czy tu będzie dało się pracować, bo pamiętamy doktora Miśkiewicza z czasów, gdy był kierownikiem interny. Pismo jest anonimowe, bo boimy się o pracę -mówi nasza rozmówczyni.

Gdy Adam Miśkiewicz był kierownikiem interny w myszkowskim szpitalu, z powodu konfliktów z nim odeszło, jak podliczyliśmy, przynajmniej 5 młodych lekarzy. A właściwie lekarek, gdyż to same kobiety. Gdy okazało się, że ma on być dyrektorem SP ZOZ Myszków co najmniej taka sama liczba lekarzy już złożyła wypowiedzenia lub je zapowiedziała. Do środy 21.X -jak udało nam się potwierdzić- z całą pewnością wypowiedzenia złożyło dwoje lekarzy. 
Z nowym dyrektorem SP ZOZ Myszków próbowaliśmy się skontaktować na numery komórkowe, jakie ustaliliśmy. Dzwoniliśmy też do sekretariatu dyrektora. Wysłaliśmy wreszcie maila z pytaniami. Pytamy m.in. o to, czy zaskoczyły go negatywne reakcje na wieść, że to został dyrektorem SP ZOZ. Pytamy też, czy to prawda, że zamierza zatrudnić lekarza Wojciecha Pichetę na stanowisku „doradcy dyrektora SP ZOZ”? To pytanie o tyle ważne, że coraz głośniej mówi się o tym, że o utworzenie stanowiska „doradcy” ze wskazaniem, że to właśnie Picheta miałby je objąć był pytany pełniący obowiązki dyrektora równo 60 dni Krzysztof Kułacz. I miał odmówić. Jest więc bardzo ciekawe, czy po wygranym konkursie przez Adama Miśkiewicza w SP ZOZ pojawi się kolejny doradca, i czy będzie to Wojciech Picheta. Nowy dyrektor na razie nie udzielił nam odpowiedzi. 
Przypomnimy, że Picheta jest radnym powiatowym, przewodniczącym Rady Powiatu Myszkowskiego. W przeszłości był posłem, zarządzał też myszkowskim szpitalem. Przez kilka ostatnich lat jednak bardziej znany przez pryzmat udowodnionych mu przestępstw (Sąd warunkowo umorzył postępowanie karne tytułem próby) ale i nowych zarzutów o oszustwa na szkodę NFZ. Chodzi o zarzuty wyłudzania środków z funduszu za świadczenia wykonywanie przez Wojciecha P. w NZOZ Światowit. Od roku, choć akt oskarżenia jest w myszkowskim sądzie, proces karny Wojciecha P. nie ruszył z miejsca. 

Pod koniec sierpnia 2020 Rada Powiatu Myszkowskiego przyjęła skład Komisji Konkursowej do wyboru Dyrektora SP ZOZ Myszków. Wiadomo, że w powiecie rządzi PiS, i to Piotr Kołodziejczyk ma decydujący głos w najważniejszych sprawach powiatu. W poprzednim konkursie, który nie przyniósł rozstrzygnięcia, w komisji był radny Rafał Kępski, jedyny reprezentujący opinię opozycji. W konkursie, który ostatecznie 15 X 2020 wyłonił Adama Miśkiewicza na dyrektora SP ZOZ Myszków radni nie dopuścili Kępskiego do pracy w komisji. Rada Powiatu Myszkowskiego przyjęła skład Komisji Konkursowej w składzie w całości przedstawionym przez Zarząd Powiatu: Andrzej Jastrzębski, Zdzisława Polak, Marlena Wiśniewska, Mariusz Kolasa, Janusz Romaniuk (przewodniczący), Zbigniew Siwek (lekarz, przedstawiciel załogi; kandydaturę zgłaszał Przewodniczący Rady Powiatu Wojciech Picheta) i Andrzej Szustak (przedstawiciel Rady Społecznej SP ZOZ). 
 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama