Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 14 maja 2026 13:38
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

ZDERZYŁEŚ SIĘ Z WAŻNYM PROKURATOREM? MASZ PECHA!

(Zawiercie) Zdarzenie jakich setki miesięcznie, tysiące rocznie. Ktoś się zagapił, nie zauważył innego pojazdu i stłuczka. Zwykle kończy się nawet bez udziału policji, jeżeli sprawca przyznaje się do winy. Uniknie wtedy obowiązkowego mandatu za wykroczenie. Sprawa do ubezpieczyciela i koniec… Ale nie w tym przypadku. Jednym z uczestników kolizji nie jest „zwykły” obywatel, ale ważny jak się okazuje prokurator i to szef Prokuratury Regionalnej w Katowicach Tomasz Janeczek. A wtedy i udział policji na miejscu kolizji to za mało. Przyjeżdża sam Prokurator Rejonowy w Zawierciu, osobiście prowadzi oględziny. Choć sprawa wydawała się prosta i oczywista: kierujący (ważny prokurator) wyjeżdża z bramy prosto pod jadący samochód pani Małgorzaty. Jak mówi poszkodowana, nawet nie spojrzał czy coś nadjeżdża i bęc! Na miejsce wezwano policję. Patrol w „Notatce informacyjnej o zdarzeniu drogowym” w miejsce „sprawca”: wpisał: Janeczek, Tomasz, Polska, trzeźwy. Koniec sprawy? NIE! Po miesiącu od kolizji, a ta miała miejsce 6 kwietnia, mąż pani Małgorzaty, pan Marek usłyszał w miejscowej prokuraturze, że „sprawa jest skomplikowana”. -W czym skomplikowana? -mówi nam pan Marek- prosta kolizja. Żona jedzie prawidłowo ulicą Okólną, tam gdzie skrzyżowanie ze Szpitalną. Z bramy warsztatu wyjeżdża pan prokurator i nie zatrzymuje się, wyjeżdża prosto przed nią. Zderzenie. Nikomu na szczęście nic się nie stało, choć samochody mocno rozbite, zwłaszcza żony Renault Clio. Ubezpieczenie nie chce nam wypłacić odszkodowania, bo trwa postępowanie. I jeszcze jak mi dano do zrozumienia, sprawa będzie prowadzona w prokuraturze, nie wiadomo której. Szlag mnie trafia. Sprawa jak Szydło 2.0 z Oświęcimia! Jeszcze nie wiadomo, czy żona nie będzie musiała się tłumaczyć, że np. dlaczego nie zahamowała. Sprawa jest prosta i czytelna: wymuszenie pierwszeństwa.
ZDERZYŁEŚ SIĘ Z WAŻNYM PROKURATOREM?  MASZ PECHA!
Wszyscy uczestnicy kolizji byli trzeźwi
Podziel się
Oceń

Zdarzenie drogowe, wszystko wskazuje  na to, że zwykła kolizja, miało miejsce 6 kwietnia o 15:15 jak zanotowali policjanci w „Notatce informacyjnej o zdarzeniu drogowym”. Sprawca: pisaliśmy, „ważny prokurator”. Rodzaj zdarzenia: zderzenie pojazdów boczne. Przyczyna: nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu. Rozstrzygnięcie: Wniosek o ukaranie. 
Dalsze czynności nie są dla nas do końca jasne. Gdyby osoba uznana przez policjantów za sprawcę, po prostu przyjęła mandat, byłoby po sprawie. Ale na którymś etapie czynności prok. Janeczek musiał ujawnić, że jest prokuratorem, dodajmy od siebie „ważnym”, bo z Prokuratury Regionalnej, dodatkowo jej szefem. Jednak wcale nie oznacza to, że czynności na miejscu zdarzenia musiał prowadzić inny miejscowy prokurator. Tylko wtedy, gdy zachodzi podejrzenie, że zdarzenie drogowe nie było kolizją, lecz wypadkiem drogowym. Wtedy reguły są takie, że gdy w wypadku uczestniczy policjant -na miejsce zdarzenia powinien przybyć ktoś z jego zwierzchników. Gdy zachodzi podejrzenie przestępstwa z udziałem prokuratora (jako ofiary lub potencjalnego sprawcy) czynności prowadzi prokurator. 
Pan Marek: -Jak już mówiłem, po miesiącu zadzwoniłem do prokuratury, spytać o zakończenie tej sprawy. Wtedy dowiedziałem się, że to skomplikowane, coś takiego, że badane jest czy ktoś ucierpiał w tym zdarzeniu. Od początku było wiadomo, że nikt nie ucierpiał, nikt nie zgłaszał żadnych dolegliwości. 
Pytamy o tę rozmowę Prokuratora Rejonowego w Zawierciu Piotra Janoskę: -Tak, potwierdzam, że  mąż uczestniczki zdarzenia pytał o los tej sprawy. My przekazaliśmy ją do Prokuratury Regionalnej, celem wyznaczenia innej prokuratury do zbadania sprawy.  Potwierdzam, że osobiście prowadziłem czynności na miejscu zdarzenia. Byłoby jednak niewłaściwe, żeby nasza prokuratura w Zawierciu dalej prowadziła tę sprawę, gdy jednym z uczestników zdarzenia drogowego jest mój zwierzchnik, Prokurator Prokuratury Regionalnej. 
Kurier Zawierciański: -Zdarzenie drogowe wyglądało na zwykłą kolizję, o dość oczywistym przebiegu. Dlaczego więc na miejsce przybył prokurator? 
-Gdyby sprawca przyjął mandat, a czyn wyczerpywałby znamiona wykroczenia, nie byłoby potrzeby wzywać prokuratora. Tam były jednak okoliczności, związane ze stanem zdrowia poszkodowanych, które mogły kwalifikować zdarzenie jako przestępstwo, a wtedy udział prokuratora na miejscu jest konieczny- mówi Prokurator Rejonowy w Zawierciu Piotr Janoska.

Do Prokuratury Krajowej w Warszawie wysłaliśmy pytania 5 maja: -Do naszej redakcji zgłosiła się uczestniczka kolizji z udziałem Prokuratora Prok. Regionalnej Tomasza Janeczka, kolizja z dnia 6.04.2020 w Zawierciu. Z notatki informacyjnej o zdarzeniu drogowym z KPP Zawiercie udostępnionej nam przez drugiego uczestnika zdarzenia, wynika podejrzenie, że to prok. Janeczek jest sprawcą kolizji, a policja złożyła wniosek o ukaranie. Prok. Janeczek nie przyjął jednak mandatu, a poszkodowana nie może uzyskać odszkodowania, do czasu zakończenia sprawy.
Uczestnik zdarzenia, pani Małgorzata została poinformowana telefonicznie (dokładniej dzwonił jej mąż), w Prokuraturze Rejonowej w Zawierciu, przez Prokuratora Rejonowego Piotra Janoskę, że „sprawa jest skomplikowana, trafi może do Prokuratury Krajowej”.
W związku z tym zdarzeniem drogowym wnoszę o udzielenie odpowiedzi na pytania:
1. Której prokuraturze zlecono czynności dot. kolizji z dnia 6.04.2020 z udziałem prok. Tomasza Janeczka?
2. Czy wobec odmowy przyjęcia mandatu karnego przez prok. Janeczka zostanie/zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne?

-Odnośnie zdarzenia z 6 kwietnia 2020 r. zapadła decyzja Zastępcy Prokuratora Generalnego o przeniesieniu postępowania sprawdzającego do jednostki prokuratury spoza regionu, w którym Pan prokurator Tomasz Janeczek pełni służbę, tj. do Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Decyzji ta podjęta została w celu zapewnienia bezstronnego prowadzenia postępowania.
W chwili obecnej  brak jest  podstaw, aby twierdzić , że funkcjonariusz policji wykonujący czynności na miejscu zdarzenia zaproponował Panu prokuratorowi przyjęcie mandatu karnego. Obecnie w postępowaniu gromadzony jest materiał dowodowy” -
odpisał Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.

JAK TO BYŁO W ROKU 2018?
Nasze źródło donosi też, że już wiosną 2018 roku prokurator Tomasz Janeczek uczestniczył w innym zdarzeniu drogowym na terenie Zawiercia, innej kolizji.  Sprawa miała się zakończyć postępowaniem dyscyplinarnym, gdyż w tamtym zdarzeniu prokurator miał odmówić przyjęcia mandatu. Spytaliśmy o tę sprawę Prokuraturę Krajową, jej rzecznik zaprzeczył takiej wersji wydarzeń: -W sprawie kolizji z pierwszej połowy 2018 r. zapadł nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Zawierciu. Sąd orzekł, że sprawcą wykroczenia był Arkadiusz K. Został on ukarany karą grzywny. Jak wykazało postępowanie, Pan prokurator Janeczek nie był sprawcą tej kolizji, a pokrzywdzonym, zatem nie było podstaw do wszczęcia wobec niego postępowania dyscyplinarnego  -pisze Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.
Do tej sprawy wrócimy, jeżeli uda nam się dotrzeć do Arkadiusza K., którego jak podaje Prokuratura Krajowa, uznano winnym kolizji. Bardzo chcielibyśmy poznać jego wersję, jak zapamiętał tamto zdarzenie, i późniejsze czynności w sprawie.

Finał: jednak kolizja!
6 maja Prokuratura Krajowa informowała nas, że do zbadania sprawy zostanie wyznaczona inna prokuratura. Jak mówił nam w prok. rejonowej w Zawierciu, jej szef, Prokurator Piotr Janoska „byłoby niezręcznie, gdybym miał prowadzić czynności w sprawie, w której jako strona uczestniczy mój przełożony”. Bo szef Prokuratury Regionalnej, uczestnik kolizji to faktycznie jego zwierzchnik. Dlaczego piszemy, że to na pewno kolizja, skoro sprawę badano, czy ktoś przypadkiem nie ucierpiał? Pan Marek, mąż poszkodowanej właśnie otrzymał korespondencję z prokuratury. Najpierw Regionalnej w Katowicach, że „zgodnie z decyzją z 21 kwietnia” decyzją podkreślmy to aż Zastępcy Prokuratora Generalnego, akta sprawy przekazano do Krakowa, do tamtejszej Prokuratury Okręgowej. Pismo z 4 maja. To ważne, bo już w tym samym dniu, 4 maja 2020 Prokuratura Okręgowa w Krakowie wydała decyzję o umorzeniu postępowania przed wszczęciem śledztwa. Gdy decyzja się uprawomocni, jak pisze Prokurator Leszek Brzegowy z Prok. Okręgowej  w Krakowie, sprawa wróci.. do KPP w Zawierciu „w związku z realizacją przez sprawcę znamion wykroczenia  z art. 86 par. 1 Kodeksu Wykroczeń. W uzasadnieniu do decyzji, prok. Brzegowy odniósł się do kwestii braku powodów do wszczęcia śledztwa: „na miejsce nie została wezwana pomoc medyczna, z uwagi na brak konieczności takiego działania. Skontaktowano się telefonicznie z panią Małgorzatą (tu nazwisko) i uzyskano informację, że skutkiem zdarzenia nie była ona leczona i nie odniosła obrażeń.” I dalej ocena faktów: „niewątpliwe zasady ruchu drogowego zostały naruszone przez kierującego Mazdą.”

Policja nie miała wątpliwości, kto w tej sprawie jest sprawcą kolizji, Prokuratura Okręgowa w Krakowie też nie. O finale sprawy z udziałem Ważnego Prokuratora poinformujemy, gdy sprawa faktycznie będzie zakończona, co wbrew pozorom nie jest takie oczywiste. Od decyzji Prokuratury Okręgowej w Krakowie można bowiem złożyć zażalenie do Sądu. 


Napisz komentarz

Komentarze

basia 29.05.2020 09:41
Immunitety oraz szereg innych .....??? juz dawno powinno sie zlikwidować!!!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama