Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 14 maja 2026 04:52
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

DYREKTORKA SIĘ PRZYZNAJE, MĄŻ NIE

(gm. Niegowa) W dniu 29 X odbyła się rozprawa w procesie karnym małżeństwa G. z gminy Niegowa. Andrzej G. był radnym w gminie Niegowa w kadencji 2014-18. Jego żona Ewa G. ciągle formalnie jest dyrektorem Szkoły Podstawowej w Ludwinowie. Kobieta zarówno w śledztwie przyznaje się do napisania i podpisania za męża oświadczeń lustracyjnych, które ten miał obowiązek złożyć jako radny gminy Niegowa. Andrzej G. z kolei konsekwentnie zaprzecza, aby złożył oświadczenie lustracyjne napisane przez żonę. Oboje mimo już postawionych przez Prokuraturę zarzutów karnych poświadczenia nieprawdy w dokumentach i posłużenia się dokumentem fałszywym próbowali kandydować do samorządu. Andrzej G. w Gorzkowie Nowym do Rady Gminy. Nie zdobył mandatu, dostał 51 głosów. Ewa G. ubiegała się o mandat radnej powiatowej z komitetu Wspólny Powiat. Też bez powodzenia. Dostała 156 głosów.
Podziel się
Oceń

(gm. Niegowa) W dniu 29 X odbyła się rozprawa w procesie karnym małżeństwa G. z gminy Niegowa. Andrzej G. był radnym w gminie Niegowa w kadencji 2014-18. Jego żona Ewa G. ciągle formalnie jest dyrektorem Szkoły Podstawowej w Ludwinowie. Kobieta zarówno w śledztwie przyznaje się do napisania i podpisania za męża oświadczeń lustracyjnych, które ten miał obowiązek złożyć jako radny gminy Niegowa. Andrzej G. z kolei konsekwentnie zaprzecza, aby złożył oświadczenie lustracyjne napisane przez żonę. Oboje mimo już postawionych przez Prokuraturę zarzutów karnych poświadczenia nieprawdy w dokumentach i posłużenia się dokumentem fałszywym próbowali kandydować do samorządu. Andrzej G. w Gorzkowie Nowym do Rady Gminy. Nie zdobył mandatu, dostał 51 głosów. Ewa G. ubiegała się o mandat radnej powiatowej z komitetu Wspólny Powiat. Też bez powodzenia. Dostała 156 głosów.


 

29 X w procesie przesłuchano kilku świadków, ale wpierw sędzia Karol Gondro wysłuchał wyjaśnień oskarżonych. Ewa G. jak zeznała przebywa obecnie na urlopie zdrowotnym, Andrzej G. pracuje jako kurier. Sędzia odczytał stanowisko prokuratury w sprawie, która wyraziła zgodę na warunkowe umorzenie postępowania karnego wobec Ewy G., która przyznaje się do winy, pod warunkiem orzeczenia wobec niej kary 10.000 zł grzywny i 2 lat okresu próbnego.


 

Prokuratura postawiła Andrzejowi G. 4 zarzuty: użycia jako autentyczny dokumentu fałszywego (oświadczenie lustracyjne) w postępowaniu lustracyjnym, oraz że wykonując mandat radnego użył jako autentyczny dokument z podrobionym podpisem.


 

Oskarżonej Ewie G. Prokuratura Rejonowa w Myszkowie zarzuca w akcie oskarżenia, że w nieznanym miejscu i czasie podrobiła podpis męża na oświadczeniu lustracyjnym złożonym później w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim. Ewa G. przez sądem potwierdziła, że rozumie treść zarzutów, przyznaje się i będzie składać wyjaśnienia.


 

Z zeznań oskarżonej wynika, że w rodzinnym domu sytuacja w tamtym okresie była trudna. Mówiła o kryzysie małżeńskim oraz bardzo dużych zobowiązaniach finansowych, które wtedy przerastały ich możliwości. Mówiła o pracy na 2 etatach, późnych powrotach do domu, w którym z mężem prawie nie rozmawiała. Ten miał późno wracać z pracy, a po powrocie nadużywać alkoholu. Ewa G. zeznała, że „była zmuszona przygotować dokumenty (oświadczenie lustracyjne), chciała mu pomóc, przypominała, że takie dokumenty trzeba złożyć. „Nie działałam w porozumieniu z mężem, to była moja decyzja o przygotowaniu tych dokumentów. Przygotowałam dwie wersje dokumentów lustracyjnych, w jednej wypełniłam, że współpracował z SB, w drugiej, że nie.” „Ja nie czułam się wiarygodna do oceny, czy był czy nie TW (tajny współpracownik). Dlatego przygotowałam mu dwie wersje, żeby potem on mógł to przepisać. I nic więcej”. Oskarżona zeznała dalej, że rano te (przygotowane przez nią wersje oświadczenia lustracyjnego) zniknęły, nie pytała więcej co się z nimi stało.


 

Na pytanie sądu oskarżona zeznała, że później pytała męża czy przepisał oświadczenie, mąż miał jej odpowiedzieć, że przepisał „zgodnie z prawdą”. „Jest mi wstyd za tę sytuację, , że jako nauczyciel znajduję się w sądzie.


 

Prokurator pytała, dlaczego wypełniając oświadczenie lustracyjne, również je podpisała, zamiast np. podać mężowi do podpisu. Ewa G. tłumaczyła (sąd oceni czy to wyjaśnienia wiarygodne), że przepisywała „toćka w toćkę”, jako nauczyciel, że „gdybym miała zamiar sfałszować, poszłabym do mamy, do kogokolwiek, z prośbą o podpis”.


 

Ewa G. mówiła też co wie o współpracy Andrzeja G. z bezpieką. Przypomnijmy w tym momencie jakie zarzuty postawił dział śledczy Katowickiego IPN radnemu Andrzejowi G: że nie przyznał się do współpracy z bezpieką PRL, którą rozpoczął podczas służby wojskowej. W oświadczeniu lustracyjnym składanym jako radny zaprzeczył jednak, aby był „TW”, IPN postawił mu więc zarzut kłamstwa lustracyjnego. Proces ten był o tyle ciekawy, że aż do nieprawomocnego wyrok Andrzej G. zaprzeczał, aby podjął współpracę z SB, nie stawiał też tezy, że to nie on podpisał oświadczenie lustracyjne. Gdy przegrał proces, w apelacji pojawił się właśnie taki zarzut, że to nie on podpisał oświadczenie lustracyjne. Badanie grafologiczne potwierdziło, że to nie jego podpis, proces lustracyjny został umorzony. Wtedy prokuratura, po zawiadomieniu IPN wszczęła śledztwo w sprawie podrobienia podpisu i posłużenia się dokumentem sfałszowanym jako prawdziwym. To śledztwo doprowadziło do wykazania, że na złożonych oświadczeniach lustracyjnych są podpisy Ewy G, żony radnego.


 

29 X przed Sądem Ewa G. zeznała, że nic nie wiedziała o współpracy męża z SB w wojsku, gdy miał 21 lat.


 

Oskarżony Andrzej G. nie przyznaje się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Sąd odczytał jego wyjaśnienia złożone w śledztwie: że będąc radnym po raz pierwszy w roku 1996 sporządził osobiście i zgodnie z prawdą oświadczenie lustracyjne, które przekazał Józefowi Milewskiemu (ówczesny Przewodniczący Rady Gminy Niegowa, już nieżyjący). „Nic nie wiem więcej, może ktoś je podmienił, nie wiem, dlaczego grafolog stwierdził, że to nie był mój podpis”. O kolejnym oświadczeniu lustracyjnym, w kadencji 2000-2004, też - jak zeznał w śledztwie oświadczenia lustracyjne podpisał osobiście i „wydaje mu się, że podpis na nim jest mój” Mówił też o żonie, że „bardzo ją szanuje”. Na pytanie Sądu, jak to się stało, że to żona wypełniła mu oświadczenia lustracyjne, powiedział, że nic nie pamięta. Oświadczenia prawdopodobnie przekazał Józefowi Milewskiemu, przewodniczącemu rady. Nie był z nim w konflikcie, choć w kadencji 2006-10 odszedł z jego klubu „Pokolenia” do stronnictwa wójta.


 

Sąd wysłuchał zeznań świadków:


 

Aleksandra S-M. była pełnomocnikiem Komitetu Wyborczego, z którego startował Andrzej G. Zeznała, że z racji tej funkcji mogła odbierać i gdzieś składać oświadczenia lustracyjne kandydatów do Komisarza Wyborczego. Nie weryfikowała ich, „zebrała i złożyła”. Nie pamięta, czy oskarżony Andrzej G. przekazywał jej swoje oświadczenie lustracyjne osobiście.


 

Świadek Mirosław S. był pełnomocnikiem Komitetu Wyborczego Krzysztofa Motyla w 2006 roku. Andrzej G. startował wtedy z innego komitetu, którego pełnomocnikiem był chyba Józef Milewski. Nie pomagał kandydatom wypełniać oświadczeń lustracyjnych, jak je otrzymywał od kandydatów, to bez żadnych kopert. Oświadczenia lustracyjne przekazywał do urzędnika wyborczego. Sąd spytał dlaczego na jednym z oświadczeń lustracyjnych Andrzeja G. jest data i inne słowa napisane przez świadka. „-Poznaję mój charakter pisma”. Dlaczego pan zrobił te zapisy? - dopytywał sędzia. „Część kandydatów nie pamiętała, kiedy składała oświadczenia. Mogło być tak, że dopiero później, dopisałem brakującą datę.


 

Na rozprawę 29 X 2018 bez usprawiedliwienia nie stawił się wezwany na świadka Ryszard H. Sąd nałożył na niego karę porządkową w kwocie 500 zł.


 

Kolejna rozprawa już 3 grudnia o godz. 13.00 (JotM)


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomekTreść komentarza: Widzę w komentarzach że jakaś zorganizowana akcja w obronie niszczyciela przyrody. Kto sponsoruje?Data dodania komentarza: 6.05.2026, 05:29Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY!
Reklama
Reklama
Reklama