Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 15 maja 2026 07:17
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

DO STREFY PRZEZ WODĘ I DZIURY

(Myszków) Od 2 tygodni mamy upał, ale taki już jest cykl  w przyrodzie, że po fali upałów spodziewać się możemy ulewnego deszczu. Na 100% dojazd do kilku firm przy ul. Pułaskiego, za Urzędem Skarbowym będzie utrudniony przez tworzące się w rozlewisko.  I tak jest lepiej. Do końca czerwca, pod rozlewiskiem ukrywały się niebezpieczne dwie głębokie wyrwy. Niejeden samochód wpadł w nie, przykryte wodą. Po kilku tygodniach upominania się i sygnalizowania problemu, Urząd Miasta Myszkowa zlecił załatanie dwóch dziur. Prace wykonano w dniach 26-27 czerwca. Problem rozlewiska pojawiającego się po każdym deszczu pozostał. Wodę za każdym razem wypompowują strażacy. A przedsiębiorcy, których problem nie jest rozwiązany od kilku lat śmieją się, gdy słyszą od burmistrza, że miasto wspiera rozwój przedsiębiorczości w Myszkowie. Słyszeli to z ust burmistrza Włodzimierza Żaka i starosty Wojciecha Pichety choćby 17 czerwca, gdy obaj przemawiali podczas otwarcia hali przemysłowej firmy VIG.  Burmistrz, starosta i wszyscy goście na otwarcie musieli przedostać się przez rozlewisko. Niejeden wpadł w wyrwę przykrytą lustrem mętnej wody.      
Podziel się
Oceń

Ulica, która kilka lat temu była dojazdem tylko do Urzędu Skarbowego i kilku firm umiejscowionych w dawnych magazynach dzisiaj jest też jedynym dojazdem do marketu budowlanego MRÓWKA, betoniarni WŁODAR, a od 17 czerwca do VIG-u, który w nowej hali prowadzi przerób odpadów, główne filtrów samochodowych. Rozlewiskiem z dziurami próbowaliśmy zainteresować burmistrza Włodzimierza Żaka  tuż po uroczystości otwarcia VIG, na którym również był. Czy nie ma sprzeczności pomiędzy słowami, że miasto wspiera rozwój biznesu i potężną wyrwą w jezdni, żeby to istniejących firm dojechać? Czy załatanie dwóch dołów, dzień po uroczystym otwarciu, nie byłoby gestem burmistrza, że słowa o wsparciu dla biznesu nie są tylko pustym frazesem? Burmistrz odpowiedział mi, że jest harmonogram robót naprawczych miejskich ulic i nic się nie da „przyśpieszyć”.  Kilkadziesiąt osób, dziesiątki kontrahentów dalej do firm przy Pułaskiego musiało jeździć ryzykując utopieniem samochodu.

 

O odwodnieniu „nie ma mowy”

Dziury załatane. OK. Już nie zgubimy tam koła, ale po każdej ulewie tworzy się spore jezioro na środku ulicy. Do rzecznik UM Myszków Małgorzaty Kitali-Miroszewskiej  27. 06 wysyłamy pytanie: Jak Urząd Miasta Myszkowa zamierza rozwiązać problem zalewania ulicy Pułaskiego (za Urzędem Skarbowym) przez wody napływające z „pól będuskich”?

Rzecznik UM odpowiada: - „Problem z wodą nie polega tylko na ich spływaniu z „pól będuskich”, ale także z wyżej położonej drogi wojewódzkiej. Budowa kanalizacji w  ul. Pułaskiego rozwiązałaby problem, lecz o tym na razie nie ma mowy”.

Czy rzeczywiście, żeby ulicy nie zalewało po każdym deszczu trzeba wykonać kanalizację w drodze wojewódzkiej? Przecież wzdłuż Pułaskiego na Będusz jest rów. Ale  Urząd Miasta Myszkowa  uważa, że usunięcie rozlewiska możliwe będzie, gdy wydamy kilkaset tysięcy na budowę kanalizacji. Ale przecież o tym „nie ma mowy” jak pisze urzędniczka-rzeczniczka. O czym nie ma mowy? Pytanie dla urzędników obraźliwe?

Odpisujemy więc raz jeszcze, aby wyjaśnić o czym „nie ma mowy”: jak zwykle ogólniki, z których niewiele wynika. Co ma znaczyć np .sformułowanie, że „o tym na razie nie ma mowy”?  Nie ma mowy o budowie kanalizacji?  Gdy firma Budulec budowała Mrówkę wykonała odwodnienie ze swojego terenu wprowadzając wody opadowe do rowu za  Urzędem Skarbowym. Właściciele innych firm wskazują, że należy po prostu udrożnić stary kanał za Urzędem Skarbowym na granicy z firmą KOMA. Ale ze strony UM tradycyjnie urzędniczy  bełkot z którego nic nie wynika.  Już ustnie ponowiłem żądanie wyjaśnienia, co znaczy „o tym nie ma mowy” i jak Urząd Miasta Myszkowa zamierza rozwiązać problem. Od 1 lipca 2013 do dzisiaj nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Szukamy rozwiązań sami

Urząd Miasta Myszkowa, żeby rozwiązać problem rozlewiska chce budowy kanalizacji deszczowej drodze na Będusz. Czy to rzeczywiście koniecznie? Od skrętu do Urzędu Skarbowego droga prowadzi przez pola, z prawej strony jest rów. Po co kanalizacja? Ze strefy przemysłowej za „skarbówką” byłoby dodatkowo pod górkę, a wody opadowe jakoś zawsze płyną w dół.

Razem z Markiem Konofalskim, którego firma obuwnicza KOMA jest pierwsza za rozlewiskiem szukamy kratki kanalizacyjnej w miejscu, gdzie teren jest najniższy. Jak twierdzi właściciel KOMY, pod stertą piachu jest kratka, która odprowadzała przed laty wodę do rowu za Urzędem Skarbowym, gdzieś pomiędzy jego firmą, a skarbówką. Zarówno on, jak i naczelnik myszkowskiego Urzędu Skarbowego, z którą rozmawialiśmy, deklarują, że nie bez problemu udostępnią teren, gdyby udrożnienie starego kanału lub budowa od postaw wymagała wejścia w ich teren.  Bo wszystkim zależy na rozwiązaniu problemu, co nie powinno kosztować więcej niż kilka tysięcy złotych.  Zależy wszystkim, może poza Urzędem Miasta Myszkowa, którego rzeczniczka odpisuje, że o tym „nie ma mowy”. Cokolwiek ten urzędniczy bełkot znaczy, bo wyjaśnień nie otrzymaliśmy.

Jarosław Mazanek

 

 

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama RentSTEEL  -stal pręty siatka wypalanie plazmą