Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 18 maja 2026 17:15
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

BOISKO W NIEGOWIE ODBIERALI ROLNIK I BANKOWIEC

(Myszków, Niegowa) W Sądzie Rejonowym w Myszkowie odbyła się pierwsza rozprawa w tzw. „aferze stadionowej”. Z pierwszych zeznań oskarżonych w procesie wynika, że żadna z osób w komisji, która dokonała odbioru kompleksu sportowego, nie posiadała wymaganych kwalifikacji i doświadczenia. Oskarżeni nie przyznają się do winy, choć przyznają, że kontrowersyjny protokół podpisali.
Podziel się
Oceń

Prokuratura Rejonowa w Myszkowie oskarża członków komisji powołanej przez wójta gminy, że w protokole odbioru kompleksu boisk w Niegowie poświadczyli nieprawdę co do rzeczywistego stanu technicznego obiektu, działając tym na szkodę gminy. Osobom, które wtedy pracowały w urzędzie w Niegowie, prokuratura zarzuca dodatkowo niedopełnienie urzędniczych obowiązków.

 

Zanim przewód sądowy został rozpoczęty, dwóch oskarżonych - Paweł P. i Jerzy T. złożyli wniosek o umorzenie postępowania z racji niskiej szkodliwości czynu. Argumentowali to tym, że nie posiadali wymaganych kwalifikacji do dokonania odbioru kompleksu boisk. Sędzia Magdalena Mastaj, która orzeka w sprawie, postanowiła nie uwzględniać wniosków, bo były one przedwczesne. Choć nie wykluczała, że takie rozstrzygnięcia mogą zapaść.

 

Jako pierwszy zeznawał Mirosław C., który w poprzedniej kadencji był zastępcą wójta gminy Niegowa. Oskarżony nie przyznał się do winy, choć stwierdził, że pod protokołem odbioru robót się podpisał. - Uważam, że przedstawiony zarzut nie odzwierciedla rzeczywistości. Uważam, że ja, jako przewodniczący komisji, jak i cała komisja działaliśmy w interesie i dla dobra gminy. Gdyby ten protokół nie został podpisany, to gmina stanęłaby przed zwrotem dotacji w wysokości 600 tys. zł Ministerstwu Edukacji Narodowej i Sportu.

 

BAŁAGAN W GABINECIE WÓJTA SZCZEPAŃCZYKA

Oskarżony nakreślił okoliczności, które doprowadziły do podpisania protokołu odbioru robót. Jak wspomniał, gdy został wicewójtem po wygranych wyborach w 2002 roku, okazało się, że w urzędzie gminy panuje bałagan w papierach, a niektórych dokumentów brakowało. Poprzednio gminą rządzili Mirosław Szczepańczyk i jego zastępca Krzysztof Motyl. – Ja sam z dwoma pracownikami porządkowaliśmy dokumenty w gabinecie poprzedniego wójta przez 2 – 3 miesiące. Mirosław C. zeznał, że zadania – odziedziczone po poprzednikach – nie były przygotowane pod względem finansowym, organizacyjnym i dokumentacyjnym.

 

Oskarżony zeznał, że gdy został wicewójtem, obiekty sportowe były już w budowie. Problemy z tą inwestycją wyniknęły w związku z brakiem dziennika budowy. – Wójt (Eugeniusz Madej- przyp. red.) pojechał do Starostwa Powiatowego w Myszkowie po drugą część dziennika budowy. W Wydziale Architektury zdziwiono się, że ma być on nam wydany, skoro nie zostało wydane pozwolenie na budowę.

 

Wtedy starostwo wszczęło w tej sprawie postępowanie, a PINB wydał decyzję o wstrzymaniu inwestycji.

Prokuratura prowadziła postępowanie w sprawie sfałszowania pozwolenia na budowę, którym posługiwano się w różnych instytucjach m.in. MENiS. - Poprzedni wójt Mirosław Szczepańczyk został skazany za niedopilnowanie porządku w gminie. W sprawie nieprawdziwych informacji zawartych we wniosku do ministerstwa nikt nie został ukarany.

 

Zdaniem oskarżonego, te nieprawdziwe informacje wynikały już z zakresu prac. Wykonanie robót – w opinii Mirosława C. - nie było już możliwe w chwili podpisania umowy, bo ich zakres był zbyt duży, a termin wykonania za krótki.

 

VAT I OPŁATA LEGALIZACYJNA

Mirosław C. zeznał, że po wstrzymaniu robót przez nadzór budowany zmianie uległo prawo budowlane, które dawało możliwość zalegalizowania samowoli budowlanej, ale pod warunkiem wykonania dokumentacji i opłacenia opłaty legalizacyjnej. Nie trzeba więc było dokonywać rozbiórki. W przypadku boisk w Niegowie – projekt kosztował nieco ponad 12 tys. zł, ale już opłata legalizacyjna 150 tys. zł.

 

Jak zeznał świadek, w sierpniu 2004 r. Powiatowy Nadzór Budowlany wydał decyzję zatwierdzającą projekt zastępczy GOSIR-u. Można było więc rozpocząć ponownie prace.

 

- W międzyczasie po zalegalizowaniu inwestycji okazało się, że w budżecie brakuje pieniędzy na dokończenie inwestycji. Powodem tego było, iż wzrosła wtedy stawka VAT z 7 na 22% na materiały budowlane. Poza tym należało dokonać opłaty legalizacyjnej i zapłacić za sporządzenie dokumentacji. Były rozmowy z radnymi w celu uzyskania zgody na zwiększenie środków. Te zabiegi były trudne, bo radni mieli dość tej inwestycji. Byli zdania, że można było uniknąć opłaty legalizacyjnej. Były prowadzone starania u posłów, wojewody i w ministerstwie, aby zaniechać tej opłaty. Gminy na nią nie było stać, bo była biedna.

Jak zeznał C., we wniosku o pozwolenie na wszczęcie prac budowlanych gmina wystąpiła tylko o te obiekty, które już istniały. - Chcieliśmy jak najszybciej zakończyć to, co było rozpoczęte. Zostało to zrobione w takim zakresie, na jaki było stać gminę na ten czas - dodaje. Chodziło wiec o budynek klubu (wtedy w stanie surowym), boisko piłkarskie z trybunami i elementy małej architektury.

 

Co do protokołu odbioru boisk, były wicewójt zeznał, że nie miał uprawnień, aby go podpisać. Podobnie jak pozostali członkowie komisji. - Ja i pozostali członkowie komisji takiej wiedzy i uprawnień nie posiadaliśmy, aby dokonywać takiego odbioru. Nie wiedziałem, jakie uprawienia i wiedzę są do tego potrzebne. Taka praktyka odbywała się od kilku lat, a nawet za poprzednich władz.

 

Mirosław C.: NIGDZIE SŁOWEM O ASFALCIE

- Żaden z dokumentów – ani pierwotne pozwolenie na budowę, ani wniosek do MENiS, ani decyzja o wznowieniu robót, ani decyzja na użytkowanie terenu, ani protokół odbioru – nie zawierały pojęcia boiska wielofunkcyjnego o nawierzchni asfaltowej. Nie wprowadziliśmy więc żadnego fałszu intelektualnego. (...) Założenie, żeby pokryć to boisko nawierzchnią asfaltową, wynikało z luźnych rozmów. Nie było to zatwierdzone w żadnym dokumencie. Były bowiem wątpliwości, czy by nie przykryć go inną nawierzchnią – powiedział Mirosław C.

 

Jak zeznał oskarżony, przed i po podpisaniu protokołu odbioru były prowadzone rozmowy z przewodniczącym Rady Gminy w sprawie pozyskania sponsorów na sfinansowanie nawierzchni asfaltowej. Józef M. (też oskarżony w tym procesie) jako prezes Jurajskiego Banku Spółdzielczego w Niegowie miał bowiem kontakty z przedsiębiorcami.

 

- Na chwilę obecną uważam, że z tej pozycji postawienie mnie, jak i całej komisji zarzutów o poświadczenie nieprawdy i działania na rzecz gminy, nie powinno mieć miejsca. Przytoczone przeze mnie fakty z całą stanowczością świadczą o tym, że zrobiłem to z sercem i dla dobra gminy – powiedział oskarżony.

 

Kolejnym członkiem komisji dokonującej odbiór kompleksu robót był Paweł P., pracownik urzędu. Oskarżony nie przyznał się do winy. Podtrzymał swoje wcześniejsze zeznania, które złożył na policji.

 

Wynika z nich, że oskarżony nie miał kompetencji, aby dokonać odbioru boiska, ponieważ z wykształcenia jest rolnikiem. Jak zeznał, odbywał wtedy staż w urzędzie i zajmował się innymi sprawami. Protokół – jak wyjaśnił - podpisał w Jurajskim Banku Spółdzielczym, po uprzednim jego przeczytaniu. Dodał, że nie wiedział wtedy, czy boisko było pokryte asfaltem. Ze wcześniejszych wizyt na obiekcie widział natomiast, że istnieje tam budynek klubu, boisko piłkarskie wraz z trybunami.

 

Józef M. – przewodniczący Rady Gminy w Niegowie, który również społecznie podpisał się pod protokołem, odmówił składania zeznań – zarówno przed policją, jak i sądem. Nie przyznał się do winy i nie zgodził się na odpowiadanie na pytania sądu, ani prokuratury.

Pozostali oskarżenie będą zeznawali na kolejnej rozprawie, 14 lipca.

 

Aleksandra Kubas

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama