Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 2 listopada 2026 03:19
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

FILMOWE LATO… W ŚMIECIACH

(Złoty Potok) XIII Lato Filmowe w Złotym Potoku już za nami. Jak zawsze cieszyło się ogromną popularnością. Od 15 do 17 lipca, pod gołym niebem na błoniach przy hotelu Kmicic w Złotym Potoku można było obejrzeć takie filmowe hity jak „Incepcja”, „Jak zostać królem”, drugą część filmu „Och Karol” czy „Salę Samobójców”. Nie zabrakło koncertów muzycznych, konkursów dla publiczności i spotkań z gwiazdami. Po festiwalu w pamięci wielu osób pozostały miłe wspomnienia, niestety, po imprezie pozostała także masa śmieci.  
Podziel się
Oceń

(Złoty Potok) XIII Lato Filmowe w Złotym Potoku już za nami. Jak zawsze cieszyło się ogromną popularnością. Od 15 do 17 lipca, pod gołym niebem na błoniach przy hotelu Kmicic w Złotym Potoku można było obejrzeć takie filmowe hity jak „Incepcja”, „Jak zostać królem”, drugą część filmu „Och Karol” czy „Salę Samobójców”. Nie zabrakło koncertów muzycznych, konkursów dla publiczności i spotkań z gwiazdami. Po festiwalu w pamięci wielu osób pozostały miłe wspomnienia, niestety, po imprezie pozostała także masa śmieci.

 

Obserwując z jakim przyjęciem spotykają się zapraszane do Złotego Potoku gwiazdy srebrnego ekranu łatwo można wyciągnąć wnioski na temat kondycji polskiego kina. Okazuje się, że dziś status „gwiazdy” posiadają aktorzy występujący głównie w serialach. I o ile goszczący na Jurajskim Lecie Filmowym w piątek 15 lipca Marcin Bosak przyciągnął tłumy fanów (a właściwie fanek) to już Mikołaj Krawczyk – który spotkał się z publicznością dzień później – przeżywał ich prawdziwe oblężenie. Aktor znany głównie z roli w serialu „Pierwsza Miłość” najpierw udzielał się wokalnie podczas koncertu zespołu Vintage, później odpowiadał na pytania publiczności. Autografy skończył rozdawać wraz z końcem projekcji pierwszego sobotniego filmu. W niedzielę scenę na błoniach najpierw opanowali muzycy z zespołu Shaleyesh, a później Grażyna Barszczewska, znana choćby z partnerowania Romanowi Wilhelmemu w „Karierze Nikodema Dyzmy”. Aktorka, która sama o sobie mówi, że uwielbia role, które nie eksponują urody, opowiadała publiczności o jednej ze swoich pasji, jaką są podróże. Jedna z nich zawiodła ją aż do Indii, gdzie dostała też propozycję zagrania w jednej z produkcji słynnego „Bollywoodu”. – Musiałam zrezygnować, bo wiązałoby się to z półrocznym pobytem w Indiach. Tam produkuje się jednocześnie 400 filmów, a grający w nich aktorzy przyjmowani są przez publiczność równie gorąco jak tu – dzieliła się swoimi wrażeniami aktorka. Publiczności opowiadała także o wspólnej pracy z Robinem Williamsem, na planie filmu „Jakub kłamca”. – Kręciliśmy głównie w Budapeszcie, po angielsku. Choć był to film amerykański, jego kręcenie pod względem zawodowo aktorskim nie różni się specjalnie od naszych produkcji. Ale uderzyło mnie to, jakim człowiekiem był Williams, uznana w świecie gwiazda ekranu. Wspaniały kolega, szalenie koleżeński, tak bardzo „normalny”, szanujący każdego na planie – wspominała Barszczewska.

 

ZOSTAJĄ WSPOMNIENIA I… TONY ŚMIECI

 

Niestety, Jurajskie Lato Filmowe ma też i drugie oblicze, „śmieciowe”. Po odwiedzających w tych dniach „turystach” pozostają tony śmieci. Powoli zaczynamy odnosić wrażenie, że impreza organizowana jako święto filmu przeradza się w weekend spędzony przez wielu pod znakiem napojów wyskokowych, do którego oglądanie filmów pod chmurką to tylko dodatek.

 

W tym roku ilość śmieci wyraźnie przerosła możliwości organizatora, gminy Janów, gdyż zarówno w poniedziałek jak i we wtorek po imprezie trudno było dostrzec ruch przy sprzątani lasu wokół stawu Amerykan. Na błoniach, w miejscu tegorocznej imprezy, we wtorek kiedy odwiedziliśmy Złoty Potok, było już czysto. Za to lasy po drugiej stronie „Amerykana” … Tu śmieci było więcej niż trawy i opadłych szyszek. Wszystko dosłownie tonęło w śmieciach! A przecież turyści, szczególnie w okresie wakacyjnym odwiedzają ten zakątek jury również w tygodniu. Napotykani w lesie turyści w poniedziałek, wtorek patrzyli na las z przerażeniem i zdziwieniem, że śmieci nikt nie sprząta.

 

 STARAMY SIĘ

 

- Proszę nas pochopnie nie oceniać, nie wyciągać zbyt szybko wniosków, bo staramy się jak najszybciej oczyścić ten teren, ale po tak popularnej imprezie, gdzie uczestniczyło ponad 10 tysięcy ludzi, potrzeba więcej czasu na uprzątnięcie śmieci. Niestety przy tych pracach bierze udział tylko 12 pracowników. Oni też muszą kiedyś odpocząć, zjeść. Zaczynają sprzątać już od 4.00 rano. Porządki zaczęliśmy od błoni, później będziemy sprzątać las -  tłumaczy wójt gminy Janów Sławomir Krzyształowski. Jak zapewnia wójt, do niedzieli wszystkie papiery, puszki i butelki znikną. - Przez śmieci nie zlikwidujemy imprezy. Co roku turyści zostawiają mnóstwo odpadków w pobliskim lesie, ale jakoś sobie z tym radzimy. Potrzebujemy na to tylko trochę czasu - dodaje wójt.

 

Na całym świecie, po imprezach plenerowych przyciągających tysiące widzów pozostają sterty śmieci. Ale od sprawności i wyobraźni organizatora zależy, czy już następnego dnia śmieci znikną. Gdy jedni kończą zabawę, zamiatacze zaczynają wytężoną pracę. Dolina Wiercicy na rolę śmietnika na pewno nie zasługuje. Tego testu z organizacji Gmina Janów z pewnością nie zdała.

 

Justyna Kot

Robert Bączyński


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Aniela Treść komentarza: Bardzo przykro się patrzy na ten porzucony krzyż… Kiedyś to by było nie do pomyślenia Data dodania komentarza: 31.10.2026, 15:58 Źródło komentarza: CHRYSTUS NA ŚMIETNIKU J Autor komentarza: Redakcja Treść komentarza: Bardzo dobre uwagi, dziękujemy. Nas zastanawia jedna rzecz jeszcze. Może przeoczyliśmy, ale nie pamiętam głosu Kościoła, księży, aby kiedykolwiek apelowali o umiar, modlitwę czy zwykłą rozmowę zamiast plastikowych ozdób. Głosu refleksji w tym plastikowym szaleństwie. Jest w tym też aspekt korzystny dla parafii które są administratorami większości cmentarzy : mniej plastiku i szkła z woskiem, elektroniki która niestety trafi do śmietnika, a nie pojemnika na elektroodpady, to mniejsze koszty utrzymania nekropolii. Czyli oszczędności w kasie proboszcza, a jak wiadomo, księża umieją liczyć. Data dodania komentarza: 31.10.2026, 11:34 Źródło komentarza: CHRYSTUS NA ŚMIETNIKU Autor komentarza: Marek Treść komentarza: 300 milionów zniczy i tonu plastiku tyle zostaje śmieci po 1 listopada. Nawet 9 kg odpadów z jednego grobu po Wszystkich Świętych. W skali kraju generuje to nawet 120 000 ton śmieci. Brudne szkło od wosku uniemożliwia recykling. Nowy problem znicze LED, które są elektrośmieciem, który nie może trafić do śmietnika. Należy go oddać do pojemnika na baterie. Do tego dochodzi fakt, że te plastikowe ozdoby w większości pochodzą z Chin lub materiały plastikowe do produkcji kwiatów czyli w dużej mierze wspieramy Chiński przemysł. Data dodania komentarza: 31.10.2026, 11:14 Źródło komentarza: CHRYSTUS NA ŚMIETNIKU Autor komentarza: Czytelniczka Treść komentarza: Ludzie złoci naprawdę tego tyle trzeba nastawiać na te groby. Data dodania komentarza: 30.10.2026, 13:48 Źródło komentarza: CHRYSTUS NA ŚMIETNIKU Autor komentarza: Tadeusz Treść komentarza: Krzyż na śmietniku… Tylu katolików codziennie teraz tam śmieci i nikt go nie zauważył? Tak głośno walczą wiarę, a tutaj taki przykład. Jestem oburzony. Data dodania komentarza: 30.10.2026, 13:10 Źródło komentarza: CHRYSTUS NA ŚMIETNIKU Autor komentarza: Czerwony Dziadek Treść komentarza: Dodam że całkowita frekwencja była poniżej 33%. A wiec zadecydowała tylko trzecia cześć uprawnionych do głosowania. A więc 2/3 mieszkańców miała to referendum w nosie. I to w tej dziwnej sprawie jest przerażające. Bo przypominam Pana Matyjaszczyka póki co za nic nie skazano prawomocnym wyrokiem. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 00:31 Źródło komentarza: Referendum w Częstochowie. 97% głosujących za odwołaniem prezydenta
Reklama
Reklama
Reklama