Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 15 maja 2026 12:23
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

100 lat parafii p.w. św. Stanisława Biskupa i Męczennika

Przemiany gospodarcze w XIX wieku na terenie wsi Myszków, Mijaczów i Pohulanka przyczyniły się do wzrostu ilości mieszkańców tych miejscowości. Działalność duszpasterska wśród mieszkańców była utrudniona ze względu na brak własnego kościoła parafialnego. Wierni z Myszkowa należeli do parafii Żarki, skąd do kościoła było około 7 km. Mieszkańcy Mijaczowa należeli do parafii Mrzygłód, oddalonego o około 6 – 7 km. Natomiast wierni z Pohulanki należeli do parafii Włodowice, z której odległość wynosiła około 6 km. Drogi do kościołów parafialnych prowadziły poprzez lasy i tereny bagniste.
Podziel się
Oceń

 

Przemiany gospodarcze w XIX wieku na terenie wsi Myszków, Mijaczów i Pohulanka przyczyniły się do wzrostu ilości mieszkańców tych miejscowości. Działalność duszpasterska wśród mieszkańców była utrudniona ze względu na brak własnego kościoła parafialnego. Wierni z Myszkowa należeli do parafii Żarki, skąd do kościoła było około 7 km. Mieszkańcy Mijaczowa należeli do parafii Mrzygłód, oddalonego o około 6 – 7 km. Natomiast wierni z Pohulanki należeli do parafii Włodowice, z której odległość wynosiła około 6 km. Drogi do kościołów parafialnych prowadziły poprzez lasy i tereny bagniste.

 

Na początku XX wieku na terenie zaboru rosyjskiego, gdzie znajdowały się wyżej wymienione wsie, doszło do złagodzenia polityki caratu względem Kościoła katolickiego. Ukaz tolerancyjny cara Mikołaja II z 1905 roku określał warunki tworzenia nowych parafii oraz złagodził przepisy dotyczące budowy nowych kościołów. Ludność katolicka mogła zwracać się do władz rządowych z prośbami, o pozwolenie na rozgraniczenie dotychczasowych parafii i tworzenie nowych parafii. Po pozytywnej, rządowej decyzji, władze diecezjalne powoływały odpowiednie komisje.

 

W 1907 r. zorganizowano komitet budowy kościoła w Myszkowie. Na jego czele stał Konrad Bobrowski. Komitet zwrócił się w imieniu mieszkańców Myszkowa, Mijaczowa i Pohulanki do władz w Będzinie z prośbą, o poparcie inicjatywy tworzenia nowej parafii, na terenie której było około 3100 wiernych. Na podstawie protokołu Komisji Rządowo-Kościelnej w Będzinie, warszawski generał-gubernator nie wniósł sprzeciwu w sprawie wydzielenia nowej parafii. 29 I (11 II) 1911 r. biskup kielecki August Łosiński wydał dekret tworzący nową parafię. Administratorem parafii został mianowany ks. Marceli Jezierski. Początkowo nabożeństwa odprawił on w kaplicy, w Mijaczowie należącej do Bauerertzów.

 

W okresie X – XII 1917 r. opiekę nad parafią sprawował proboszcz z Przybynowa ks. Adam Adamek. 20 XII 1917 r. nowym administratorem w myszkowskiej parafii został ks. Jan Pałczyński. Przyczynił się on do wzrostu religijności parafian. Z jego inicjatywy powstało m.in. Stowarzyszenie Robotników Chrześcijańskich oraz Stowarzyszenie Młodzieżowe. W związku z długotrwałą chorobą ks. Pałczyńskiego, 17 IV 1920 r. administratorem parafii został ks. Jan Kałuża. Oprócz działalności duszpasterskiej, organizował on działalność dobroczynną dla najuboższych. Na terenie parafii zorganizowano liczne stowarzyszenia religijne, m.in. Parafialną Akcję Katolicką i Stowarzyszenie Straży Honorowej Serca Pana Jezusa.

 

Budową kościoła zajmował się Komitet Budowy Świątyni i inż. Wiktor Filipczyński. Wysokie koszty budowy kościoła w styli neogotyckim z cegły licowej oraz I wojna światowa wydłużyły termin zakończenia budowy. Jednakże już od 22 VIII 1914 r., można było w murach świątyni odprawiać Mszę św., a 8 IX 1914 r. świątynia została poświęcona przez zawierciańskiego dziekana. Od tego czasu, nabożeństwa odprawiano w mijaczowskiej kaplicy i myszkowskim kościele. Kościół został wybudowany dzięki dobrowolnym ofiarom parafian. Długość budynku wynosiła 50 m, a szerokość, wraz z bocznymi kaplicami, 20 m. Mury były wysokie na 15 m. Dach wykonano w czerwonej dachówką z Korwinowi. Dachówką były też pokryte dwie zakrystie. W kościele i zakrystiach były 22 żelazne okna. Chór był wykonany z drewna. Po 1920 r. na zewnątrz dobudowano szkarpy wzmacniające mury, przed wejściem urządzono dużą kryptę oraz wzniesiono więżę do wysokości murów. W nawie i prezbiterium wstawiono okna, a posadzkę betonową zastąpiono terakotową. W głównym ołtarzu umieszczono duży obraz patrona parafii, a w poprzecznej nawie wybudowano dwa prowizoryczne ołtarze – św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Serca Pana Jezusa. Ostatecznie, 22 IX 1935 r., kościół został konsekrowany przez biskupa częstochowskiego Teodora Kubinę.

 

Od 1932 r., w parafii pracowało dwóch duchownych. Księża mieszkali w plebani, wybudowanej w 1924 r. W 1939 r. wybudowano nową plebanię.

 

W okresie międzywojennym, do myszkowskiej parafii przyłączono mieszkańców wsi Czarna Struga i Połomia (1922), Nowej Pohulanki (1935) oraz wsi Ciszówka (1936). W 1939 r. parafia liczyła 8020 wiernych.

 

W czasie II wojny światowej, w kościele były odprawiane oddzielne Msze św. dla ludności polskiej przez polskich duchownych i ludności narodowości niemieckiej przez niemieckiego duchownego. W czerwcu 1941 r., polscy duchowni zostali usunięci z plebani, gdzie zamieszkali niemieccy żandarmi. Proboszcz zamieszkał w starej plebani, a wikariusze w wynajętych mieszkaniach. Rok później, władze niemieckie zrabowały z kościoła dzwon ważący 450 kg.

 

Po zakończeniu wojny, księża przystąpili do rozwoju pracy duszpasterskiej oraz prac naprawczych w kościele. W 1949 r. zakończono polichromie ścian i sklepienia kościoła. Zainstalowano nowe witraże oraz zakupiono dwa nowe dzwony, które ważyły 450 i 257 kg. Umieszczono je w drewnianej dzwonnicy obok kościoła. Natomiast w Ciszówce, wybudowano kaplicę o wymiarach 3,5 x 5,5 m. Do 1952 r. odrestaurowano plebanię, a w kościele zainstalowano nowy ołtarz oraz balustrady z białego alabastru. Od 1956 r., w mijaczowskiej kaplicy nieregularnie odprawiano Msze św. 9 IX 1959 r. nadano kaplicy wezwanie Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. Od 1960 r., odprawiano tam codziennie Mszę św. i inne nabożeństwa. W tym czasie, parafia myszkowska liczyła około 11 tysięcy wiernych. Od 8 VIII 1969 r., działalność ks. Kałuży wspierał wikariusz – audiutor cum iure succesionis ks. kanonik Józef Feruga.

 

W okresie powojennym do myszkowskiej parafii, na wniosek mieszkańców, przyłączono wieś Helenówka (1959) oraz wieś Kolonia Remby (1965). Myszkowska parafia stała się jedną z największych, pod względem terytorialnym i liczby wiernych.

 

W latach 60-tych, dużą uwagę zwrócono na katechizację dzieci i młodzieży. Po wycofaniu religii ze szkół w 1961 r., zorganizowano punkty katechetyczne w starej plebani, kaplicy w Mijaczowie i domu parafialnym w Pohulance. Utworzono też ośrodek duszpasterstwa akademickiego.

 

Ponieważ władze administracyjne nie wyrażały zgody na tworzenie nowych parafii, biskup częstochowski Stefan Baryła zaczął tworzyć wikariaty terenowe w ramach istniejących parafii. W Mijaczowie funkcję wikariusza terenowego pełnił w latach 1970 – 1973 ks. Marian Skoczowski. 25 IX 1973 roku wikariuszem terenowym mianowano ks. Mariana Kuzię. Także na Pohulance od 25 XI 1975 r. funkcję wikariusza terenowego pełnił ks. Józef Franczak.

 

5 XII 1993 r. obowiązki proboszcza myszkowskiej parafii objął ks. mgr lic. Stefan Jachimczak. Nowy proboszcz przeprowadził dokończenie budowy wieży kościelnej, zaprojektowanej w początkowych planach. W 1996 r. podwyższono wieżę o 34,5 m. W tym czasie, została też zbudowana nowa ambona oraz odnowione prezbiterium, w którym zainstalowano nowy ołtarz soborowy. Został on konsekrowany przez arcybiskupa częstochowskiego Stanisława Nowaka, 11 VI 1995 r. Założono dziewięć witraży oraz położono nową posadzkę w prezbiterium. Dokonano odnowienia kaplicy św. Antoniego Padewskiego. W trakcie obchodów 60-lecia konsekracji kościoła, świątynia otrzymała od wawelskiego proboszcza relikwie św. Stanisława ze Szczepanowa. Wykonano okazałe drzwi wejściowe z płaskorzeźbami kościołów p.w. Biskupa Stanisława Męczennika. W następnych latach, w prezbiterium zainstalowano stalle oraz witraże. Wstawiono cztery konfesjonały w stylu neogotyckim. W latach 2001 – 2005 wykonano w kościele nową polichromię. Dokonano złocenia ambony, Stelli oraz nowo zbudowanych ołtarzy bocznych. Ksiądz proboszcz był też inicjatorem utworzenia w 1997 r. Parafialnej Akcji Katolickiej, której członkowie aktywnie uczestniczyli w uroczystościach parafialnych, diecezjalnych i ogólnopolskich.

 

Dzieje myszkowskiej parafii p.w. św. Stanisława Biskupa i Męczennika były nierozerwalnie związane z rozwojem miejscowości. Parafia stała się ecclesia matrix dla nowych parafii, utworzonych na terenie dzisiejszego Myszkowa p.w. – Narodzenia Najświętszej Marii Panny na Mijaczowie, św. Andrzeja Boboli na Pohulance, Świętych Apostołów Piotra i Pawła w południowo-zachodniej dzielnicy miasta, Męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Ciszówce, św. Anny w Będuszu i Trójcy Przenajświętszej w Nowej Wsi.

Kazimierz Miroszewski

 

Szerzej patrz: Kazimierz Miroszewski przy współpracy z Jarosławem Durką, Markiem Nitą i ks. Janem Związkiem, Po obu stronach Warty. Zarys dziejów Myszkowa. Publikacja do kupienia w Miejskim Domu Kultury w Myszkowie.

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama