Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
niedziela, 29 marca 2026 15:20
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

TO JUŻ NIE OSIOŁ Z CHORYM GARDŁEM

(Pińczyce) - Po kilku latach starań mamy wreszcie nowy lekki samochód ratowniczo – gaśniczy - cieszy się komendant OSP w Pińczycach Marcin Będkowski. Ford Transit – kontener zastąpił wysłużonego Żuka, którym ochotnikom z Pińczyc było już często wstyd jeździć. - W naszym starym Żuku sygnały wyły jak osioł, i to w dodatku z chorym gardłem, nie mówiąc o ciągłym psuciu się świateł i innych rzeczy – wspomina Będkowski.
Podziel się
Oceń

(Pińczyce) - Po kilku latach starań mamy wreszcie nowy lekki samochód ratowniczo – gaśniczy - cieszy się komendant OSP w Pińczycach Marcin Będkowski. Ford Transit – kontener zastąpił wysłużonego Żuka, którym ochotnikom z Pińczyc było już często wstyd jeździć. - W naszym starym Żuku sygnały wyły jak osioł, i to w dodatku z chorym gardłem, nie mówiąc o ciągłym psuciu się świateł i innych rzeczy – wspomina Będkowski.

 

W sobotę, 26 czerwca Ford Transit został oficjalnie przekazany strażakom. Klucze od pięknego, nowego wozu przekazał pińczyckim ochotnikom prezes Zarządu Powiatowego OSP Zdzisław Ucieklak  i burmistrz Jacek Ślęczka. Podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do zgromadzenia środków na zakup i wyposażenie samochodu, zwłaszcza radnym Rady MiG Koziegłowy przekazał radny Józef Lazar.

 

Nowy samochód nie jest co prawda „uzbrojony”, ochotnikom z Pińczyc wcale to jednak nie przeszkadza.

 

-Większą część uzbrojenia już posiadamy, należy więc je tylko zamontować, by było bezpiecznie przewożone – tłumaczy komendant Marcin Będkowski. Samochód nie posiada też zbiornika na wodę, ale tej, jak podkreślają strażacy, w całym kraju ostatnio wszyscy mają już serdecznie dość. - Do pożaru w tym roku wyjeżdżaliśmy tylko raz, a i tak okazało się, że niepotrzebnie, bo na miejscu było już kilka zastępów. Natomiast do wypompowania wody z piwnic wyjeżdżaliśmy już ponad 20 razy. Do tego dochodziły wyjazdy do usuwania połamanych drzew. Do takich akcji nasze nowe auto nadaje się doskonale – wyjaśnia komendant i wspomina: - Kiedyś, tylko w jednym roku, mięliśmy 56 wyjazdów do wypompowania wody z piwnic i do wszystkich tych akcji używaliśmy naszego lekkiego samochodu ratowniczo-gaśniczego marki „Żuk”. Dlatego właśnie teraz zdecydowaliśmy się na zakup lekkiego samochodu. Zdarzało się też, że do akcji, trwających do późnych godzin nocnych ruszaliśmy zaraz po pracy. Nie jest przyjemnością, kiedy jest się zmęczonym, kiedy prowadzi się działania w deszczu albo na mrozie, wracać do wychłodzonego auta i jechać do kolejnej interwencji. Teraz będziemy mieć nie tylko dobre ogrzewanie w wozie, ale przede wszystkim będzie to szczelny samochód, gdzie podgrzewane są też lusterka i przednia szyba. To poprawi nasze bezpieczeństwo w czasie działań zimowych – mówi Będkowski.

 

Dodaje, że w używanym przez pińczyckich ochotników Żuku podczas styczniowej katastrofy energetycznej temperatura wynosiła co najwyżej 2 stopnie Celsjusza, a jego szyby były zupełnie zamarznięte. W nowym Fordzie jest wyciszona kabina i doskonała sygnalizacja świetlna i dźwiękowa, co szczególnie cieszy komendanta Będkowskiego: - W naszym starym Żuku sygnały wyły jak osioł, i to na dodatek z chorym gardłem, nie mówiąc o ciągłym psuciu się świateł i innych rzeczy. Wysłużone auto wymagało zatem gruntownego remontu, ale zdaniem wielu strażaków z Pińczyc byłyby to pieniądze wyrzucone w przysłowiowe „błoto”.

 

Większą część „uzbrojenia” nowego auta stanowić będą pompy oraz sprzęt pomocny przy walce z wysoką wodą. Strażacy z Pińczyc marzą, że w przyszłości uda się im pozyskać dodatkową pompę szlamową o wyższej wydajności niż ta, którą dysponują obecnie. Na wyposażeniu Forda będą również piły spalinowe oraz, w razie konieczności, agregat prądotwórczy i maszty oświetleniowe. – Chcemy kilka masztów jeszcze dokupić, wtedy, w razie potrzeby, będziemy mogli oświetlić obszar o dużej powierzchni. Oczywiście w samochodzie będzie zostawione miejsce na agregat wysokociśnieniowy, który w przyszłości też mamy zamiar pozyskać. Do czasu jego zdobycia do większych pożarów będziemy wyjeżdżać naszym kochanym „staruszkiem” czyli Starem 244 – mówi Marcin Będkowski.

 

Lekki Ford ma jeszcze jedną zaletę. W odróżnieniu od tzw. wozów ciężkich i średnich może nim kierować każdy strażak posiadający prawo jazdy kategorii B oraz wymagane badania. Do jazdy średnim wozem bojowym wymagane jest już prawo jazdy kategorii C, które w pińczyckiej jednostce posiada jedynie trzech druhów.

 

- Myślę, że teraz około 95 procent wyjazdów będzie prowadzone nowym lekkim samochodem. Gdybyśmy pozyskali jakiś używany średni samochód, co mieliśmy w planach, moglibyśmy nim wyjechać może do kilku akcji, a koszt jego utrzymania byłby stanowczo wyższy – dodaje na koniec Będkowski.

 

PIŃCZYCKI ŻUK DO MYSZKOWA!

Wysłużony Żuk, co wyje jak osioł i często się psuje, którym wstyd już było jeździć pińczyckim strażakom, został przez nich podarowany OSP Myszków. Ich Żuk jest w jeszcze gorszym stanie, więc z podarunku kolegów z Pińczyc strażacy z Myszkowa cieszą się… z konieczności. Sytuacja pokazuje, jak potrzeby jednostek OSP traktuje burmistrz Myszkowa.

Robert Bączyński

Jarosław Mazanek


Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaRentSTEEL  -stal pręty siatka wypalanie plazmą
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: SąsiadkaTreść komentarza: Znam tą rodzinę mieszkam niedaleko tej patologi pomimo zgłoszeń powinni dawno ratować zwierzęta mało tego dzieci są tam jeszcze w tej patologi gdzie opieka społeczna na skargi sąsiadów jak córki przyjeżdżają z dziećmi piją i nogi rozkładają na widoku dzieci nikt nie reagujeData dodania komentarza: 27.03.2026, 22:48Źródło komentarza: BIŁ METALOWYM PRĘTEM CIELNĄ KROWĘ. W OBORZE BYŁY WYCIEŃCZONE KROWY, A ZA OBORĄ TRUCHŁA CIELĄT. TO OBOK NASAutor komentarza: KobietaTreść komentarza: Proszę sobie nie drwić z tej dziewczyny, która była w depresji. Kobieta została zgwałcona najpierw przez swojego chłopaka a następnie doszło do zbiorowego gwałtu. Sprawców nie złapano. Po gwałcie zbiorowym załamała się i próbowała popełnić samobójstwo, które doprowadziło do sparaliżowania. Dwa lata walczyła o możliwość eutanazji. Nie jestem zwolenniczką eutanazji ale też nie będę oceniać jej. Nie drwij człowieku.Data dodania komentarza: 27.03.2026, 20:06Źródło komentarza: ORGANISTA ZATRZYMANY NA WNIOSEK PROKURATURY!Autor komentarza: Smog zabija ludziTreść komentarza: Są dofinansowania i rodzina też może pomóc w finansowaniu starszej osobie z niską emeryturą a nie tylko czekać po spadek. Nawet łatwiej jej będzie obsłużyć nowy piec. Jeżeli starsza osoba jest sama nie ma spadkobierców to co innego. Smog zabija.Data dodania komentarza: 27.03.2026, 19:48Źródło komentarza: 24 mieszkańców kontra 12 kopciuchów. Jeśli postępowania potwierdzą naruszenie przepisów uchwały antysmogowej, właściciele będe musieli wymienić pieceAutor komentarza: TomekTreść komentarza: Zabrakło jednej istotnej informacji. Sądził paleo czy neosędzia bo taki cyrk ostatnio bardzo modny w tzw. wymiarze sprawiedliwości.Data dodania komentarza: 27.03.2026, 14:29Źródło komentarza: 20 LAT WIĘZIENIA ZA ZABÓJSTWO KSIĘDZA W KŁOBUCKU. PROKURATOR CHCIAŁ DOŻYWOCIAAutor komentarza: rozumnaTreść komentarza: Nie można posądzać kogoś jak nie ma dowodów w sprawie. A może dzieci sobie zmyśliły i teraz niewinna osoba ma spierniczone życieData dodania komentarza: 27.03.2026, 13:24Źródło komentarza: ORGANISTA ZATRZYMANY NA WNIOSEK PROKURATURY!Autor komentarza: TomekTreść komentarza: Mam nadzieje ze taki nakaz wymiany ogrzewania jest równoznaczny ze sfinansowaniem tej operacji przez władze. Jak ktoś ma głodową emeryturę (a takich jest większość) to już widzę jak pędzi po kredyt by być trendy. Najpierw godne dochody a potem nakazy i zakazy!Data dodania komentarza: 27.03.2026, 09:02Źródło komentarza: 24 mieszkańców kontra 12 kopciuchów. Jeśli postępowania potwierdzą naruszenie przepisów uchwały antysmogowej, właściciele będe musieli wymienić piece
Reklama
Reklama
Reklama