Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 19 czerwca 2026 15:55
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

SPRAWA DLA POGOTOWIA CZY LEKARZA RODZINNEGO?

(Myszków) Pan Henryk z Myszkowa własne doświadczenia z myszkowskim pogotowiem ratunkowym wspomina bardzo dobrze. Ale oburzyło go, w jaki sposób wezwana załoga karetki potraktowała jego żonę. Jego zdaniem interweniujący lekarz nie udzielił jej odpowiedniej pomocy. Myszkowskie pogotowie wyjaśnia z kolei, że w chwili interwencji nie było potrzeby hospitalizacji pacjentki, a pomoc jej udzielona była adekwatna do jej stanu.
Podziel się
Oceń

(Myszków) Pan Henryk z Myszkowa własne doświadczenia z myszkowskim pogotowiem ratunkowym wspomina bardzo dobrze. Ale oburzyło go, w jaki sposób wezwana załoga karetki potraktowała jego żonę. Jego zdaniem interweniujący lekarz nie udzielił jej odpowiedniej pomocy. Myszkowskie pogotowie wyjaśnia z kolei, że w chwili interwencji nie było potrzeby hospitalizacji pacjentki, a pomoc jej udzielona była adekwatna do jej stanu.

 

- Wezwałem pogotowie w piątek rano (23 kwietnia) do mojej chorej żony. Już dzień wcześniej odebrało jej mowę i nie potrafiła ustać na nogach. Już wcześniej trafiła do szpitala z podejrzeniem udaru mózgu, na szczęście trafiła tam na czas i lekarze zdołali jej pomóc. Wtedy, w piątek, gdy przyjechało do mojego domu myszkowskie pogotowie, to lekarz był w stosunku do mnie i żony opryskliwy. Nie dał żadnej recepty czy skierowania, ani też nie pozostawił wskazówek, co dalej robić. Na odchodne powiedział mi, że powinienem w takiej sytuacji wzywać nie pogotowie ratunkowe, ale lekarza rodzinnego. Byłem tak oburzony jego zachowaniem, że sam miałem wyrzucić go za drzwi. Jak można zostawić człowieka w takim stanie bez słowa? – mówi nam pan Henryk z Myszkowa, nie kryjąc swojego oburzenia i rozżalenia podczas wizyty w naszej redakcji – Gdy już pogotowie odjechało, zadzwoniłem do mojej córki z Dąbrowy Górniczej i ona jeszcze tego samego dnia zawiozła żonę do tamtejszego szpitala. Lekarze ze Szpitala Specjalistycznego im. S. Starkiewicza podjęli decyzję, że powinna w szpitalu pozostać. Przebywała tam kilka dni.

 

Pan Henryk nie umie zrozumieć zachowania lekarza. Jak wspomina, sam ma dobre wspomnienia związane z myszkowskim pogotowiem. Kilka tygodni wcześniej wymagał pomocy lekarskiej z powodu zakrzepicy żył w nodze. Lekarz, który przyjechał wtedy w karetce pogotowia, nie tylko był kulturalny, ale przede wszystkim udzielił fachowej pomocy: zabrał do szpitala, wykonał badania, przepisał leki i dał zalecenia na przyszłość.

 

Do dyrekcji myszkowskiego SP ZOZ, w skład którego wchodzi pogotowie ratunkowe, zwróciliśmy się o zajęcie w tej sprawie stanowiska. W odpowiedzi otrzymaliśmy wyjaśnienie podpisane przez jednego z interweniujących lekarzy Jana Olearczyka. Jak informuje, powodem wezwania były zawroty głowy i podejrzenie udaru u pani Kazimiery, żony pana Henryka. „Po przyjeździe na miejsce przeprowadzono badania podmiotowe, przedmiotowe ze szczególnym uwzględnieniem objawów neurologicznych oraz możliwie badania dodatkowe. W wyniku, czego wykluczono u chorej stan bezpośredniego zagrożenia życia. Rozpoznano: zespół dementywny, marskość wątroby, starość, zmiany zwyrodnieniowe stawów kręgosłupa. W wyniku, czego udzielono chorej pomocy doraźnej, podając lek przeciwbólowy oraz informując rodzinę o konieczności kontaktu ze swoim lekarzem pierwszego kontaktu celem kontynuacji leczenia wyżej wymienionych schorzeń. W chwili interwencji zespołu chora nie wymagała hospitalizacji” – czytamy w nadesłanym piśmie.

 

Wojciech Picheta, dyrektor myszkowskiego SP ZOZ nie chce oceniać zdarzenia, którego nie był świadkiem:  – Wiem, ze swojego doświadczenia zawodowego, że lekarzom zdarza się podczas pełnienia dyżurów gorszy dzień, ale też dochodzi do takich sytuacji, że rodziny pacjentów traktują pogotowie ratunkowe jako lekarza rodzinnego na kółkach. W takich przypadkach, gdy życzenia i oczekiwania rodziny nie zostaną spełnione, dochodzi do pewnych zgrzytów – mówi W. Picheta. (AK)


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Tomek Treść komentarza: Teraz to znajdą ale w Afryce. W naszym regionie wszystkie zakłady metalurgiczne i szkoły dawno temu zlikwidowano. No chyba że zgłoszą się magistry po dziwacznych nikomu niepotrzebnych studiach. Data dodania komentarza: 10.06.2026, 17:01 Źródło komentarza: AXA Stenman Poland Sp. z o.o. Zawiercie poszukuje pracowników w zawodzie Szlifierz/Odlewnik Autor komentarza: Zaciekawiony Treść komentarza: Szok szok 😣 czekam na ciąg dalszy … Data dodania komentarza: 4.06.2026, 21:54 Źródło komentarza: Lekarze Wojciech P. i Beata J-B. Razem 7 oskarżonych. Akt oskarżenia w sądzie! J Autor komentarza: Redakcja Treść komentarza: Nie odpowiadamy za to, co pisze Gazeta Wyborcza. Data dodania komentarza: 3.06.2026, 23:17 Źródło komentarza: Lekarze Wojciech P. i Beata J-B. Razem 7 oskarżonych. Akt oskarżenia w sądzie! Autor komentarza: Myszkowska LEWICA Treść komentarza: Niedawno kolega mi pokazał stare numery GW. W których redaktor naczelny opiewał osiągnięcia i super uczciwość, oraz nieskazitelność ducha Wojciech P. oraz też skazanego malwersanta , również byłego starostę Mariana W. Odkryłem też że ta lewacka dziś gazeta opluwała LEWICĘ jak tylko się dało, a nawet jeszcze gorzej. Ot taka prawda dziejowa. NIE MA TO JAK GUMOWY KRĘGOSŁUP. Data dodania komentarza: 3.06.2026, 17:56 Źródło komentarza: Lekarze Wojciech P. i Beata J-B. Razem 7 oskarżonych. Akt oskarżenia w sądzie! Autor komentarza: Rodzic Treść komentarza: Również tak uważam jak M Data dodania komentarza: 1.06.2026, 16:38 Źródło komentarza: BĘDZIE GORĄCO. SZKOŁA W PILICY BRONI DYREKTORA Autor komentarza: zgred Treść komentarza: Najwyraźniej cierpicie na efekt poszczepienny, który rzucił wam się wam na oczy. Po szpricy oby tylko się tylko na tym skończyło. Bo te OSTATNIO masowe turboraki ... PRZERAŻAJĄ. Data dodania komentarza: 31.05.2026, 16:26 Źródło komentarza: Kopciuchy trują nie tylko zimą
Reklama
Reklama
Reklama