Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
środa, 20 maja 2026 02:15
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCIN

Firma Polmlek z siedzibą w Pułtusku należąca do Jerzego Boruckiego i Andrzej Grabowskiego w lipcu 2024 roku odkupiła udziały OSM Rokitnianka od około 500 rolników zrzeszonych w tej Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej. Ile zapłacił Polmlek za udziały? Dzisiaj firma zasłania się tajemnicą handlową, ale Łukasz Spisak, doradca zarządu Grupy Polmlek ds. komunikacji potwierdził w rozmowie telefonicznej krążącą po Szczekocinach informację, że rolnicy dostali 150% wyliczonej wartości swoich udziałów. Jak mówi nasz informator, były pracownik Rokitnianki, który w przeszłości miał wpływ na jej rozwój, udziały mają różną wartość może to być od ledwie dwóch do kilkudziesięciu tysięcy złotych. -Moim zdaniem zapłacili nie więcej niż 3,5 mln zł za udziały. Polmlek kupił Rokitniankę za ułamek jej wartości -mówi nasz rozmówca. Na początku stycznia w Rokitniance gruchnęła wiadomość, że Polmlek zamyka zakład w Szczekocinach.
Podziel się
Oceń

Produkcja sera białego, masła, śmietany znanych w regionie ma się -jak mówią pracownicy- zakończyć 27 stycznia, a pracownicy łącznie 88 osób dostali wybór: praca w innym zakładzie  Grupy Polmlek (najbliższy jest w Końskich 95 km od Szczekocin, minimum 1,5h jazdy samochodem w jedną stronę. Są też zakłady np. w Goliszowie i Lidzbarku. I 12 innych miejscach. 
„Zarząd Grupy Polmlek podkreśla, że 88 pracowników zakładu w Szczekocinach zostanie objętych programem odpraw zgodnie z przepisami o zwolnieniach grupowych. Chętni pracownicy otrzymają możliwość zatrudnienia w innych zakładach Grupy Polmlek, w tym w najbliższej Szczekocinom mleczarni - zakładzie Polmleku w Końskich” -pisze Łukasz Spisak w imieniu Zarządu Polmlek. Ale odmówił potwierdzenia, że produkcja w Szczekocinach zakończy się z końcem stycznia i jest to data zwolnień pracowników. 
PUP Zawiercie: Polmlek nie zgłosił zamiaru zwolnień grupowych
Jak oświadcza Polmlek, zwolnienia całej załogi ze Szczekocin są realizowane w ramach „zwolnień grupowych. Ale pracownicy jeszcze kilka dni temu nie otrzymali żadnych propozycji odpraw. A zwolnienia grupowe (prawdopodobnie za ich powód firma poda restrukturyzację) dają pracownikom lepszą ochronę przy zwolnieniach, np. odprawy sięgające 6 pensji. 
-Słyszałem o zwolnieniach w Rokitniance -mówi dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Zawierciu Andrzej Rus- ale my do dzisiaj (rozmawiamy 21 stycznia) nie otrzymaliśmy od firmy zgłoszenia, o zamiarze zwolnień grupowych. Od tego Polmlek powinien zacząć. My niestety nie mamy narzędzi prawnych, żeby to skontrolować, ale moim zdaniem natychmiast, w trybie pilnym do Polmlek powinna wkroczyć Inspekcja Pracy -mówi dyrektor PUP Zawiercie A. Rus. 
Dzwonimy więc do Oddziału Okręgowej Inspekcji Pracy w Zawierciu. Najpierw kilka minut durnych melodyjek, jakby PIP zniechęcał, żeby się do nich dodzwonić. Porady, informacje. Kompletnie nieprzydatne informacje. Jak już nam się udaje to przetrwać dostajemy nr służbowy do kierownik PIP w Zawierciu Małgorzaty Kaziród. 
-Polmlek zwalnia w Szczekocinach wszystkich 88 pracowników i twierdzi, że w to zwolnienia grupowe. Ale nie powiadomili PUP. A pracownicy mają kończyć pracę z końcem stycznia. Jest też podejrzenie, że firma chce tak naprawdę ominąć przepisy o zwolnieniach grupowych, dające pracownikom wyższe odprawy. Proponuje się im pracę w Końskich, to 1,5 godziny jazdy. Raczej nikt się nie zdecyduje. To może być oferta pozorna, aby nie wypłacać odpraw. Naszym zdaniem PIP powinna się tym zająć- mówimy do kier. M. Kaziród.
-Potrzebujemy  zgłoszenia żeby przeprowadzić kontrolę -mówi M. Kaziród.
-Teraz pani zgłaszam telefonicznie- mówię. 
-Musi być pisemnie, podpisane -pada odpowiedź. 
-To wyślę maila.
-Ale musi być podpisany podpisem kwalifikowanym -mówi M. Kaziród.
Przyznam, że to już mnie rozbawiło, a nawet poirytowało. -Pani inspektor, Policja, Prokuratura, nawet Premier RP przyjmują zawiadomienia o nieprawidłowościach wysłane zwykłym mailem, tą drogą można otrzymać informację publiczną. A PIP chce maila z podpisem kwalifikowanym? A może poświadczonym przez notariusza? 
-Takie mamy procedury -mówi insp. M. Kaziród. 
Zakład Polmlek w Szczekocinach, czyli dawna OSM Rokitnianka szkoli uczniów zawodówki, miejscowego Zespołu Szkół. Np. mechaników samochodowych. Teraz to około 8 uczniów. Ci mieli dostać w zakładzie informację, że z dniem 1 lutego 2026 muszą sobie szukać innego miejsca praktyk. To pośrednio potwierdza informację, że z dniem 31 stycznia 2026 dawna Rokitnianka zamyka się. Czy na zawsze?
Polmlek nie odpowiedział na nasze pytania jakie są plany nowych właścicieli związanie z majątkiem zakładu. 
-Czy majątek zakładu w Szczekocinach ma być wystawiony na sprzedaż czy też firma ma z nim inne plany?

Rozmowa z byłym członkiem zarządu OSM Rokitnianka jest przez nas nagrywana, ale umawiamy się, że nie podamy jego nazwiska: 
-Moim zdaniem Polmlek zapłacił za udziały rolników nie więcej niż 3,5 mln zł. Za te pieniądze kupił zakład wart licząc bardzo ostrożnie kilkanaście milionów. Cenne są specjalistyczne samochody do odbierania i transportu mleka. Jakieś 2 mln zł. Sporą wartość ma oczyszczalnia ścieków, co najmniej 10 mln zł. Może pracować jako oczyszczalnia gminna, dzisiaj odbiera ścieki z mleczarni i zakładowych bloków. Sporą wartość ma linia do proszkowania mleka. Teraz ze zbytem tego mleka jest problem, ale jeszcze kilka miesięcy temu każdą ilość kupowały Chiny. Właśnie utrata rynku chińskiego moim zdaniem jest główną przyczyną nagłego zamknięcia Rokitnianki. Masło bardzo dobrej jakości sprzedawaliśmy do Czech, gdzie szło 1000 ton masła rocznie. Moim zdaniem rolnicy sprzedali udziały za bezcen, po prostu odzyskali to, co przez lata odkładali w funduszu udziałowym. W spółdzielczości mleczarskiej działa to tak, że rolnik z litra mleka, za które odstawał nawet do 1,60 zł/litr  oddawał kilka groszy na fundusz udziałowy. I to mu się zbierało przez kilkadziesiąt lat. 150 % wartości udziałów, które powstawały przez dekady to ułamek wartości całej mleczarki -mówi nasz rozmówca. 
OSM Rokitnianka istnieje!
-Ale powiem panu inną ważną rzecz -mówi emerytowany kierownik z Rokitnianki- OSM Rokitnianka dalej istnieje, ma podobno kilku członków, a jedyna działalność spółdzielni która dawniej miała 500 członków, to sklepik firmowy przy ulicy Konopnickiej. I ma nawet niezłe obroty około 150 tys. miesięcznie, gdyż wyroby Rokitnianki cieszą się dobrą opinią. Ale ten sklep szybko padnie, jak nie będzie tam masła, serów ze Szczekocin. 
Polmlek chwali się, że choć zamyka zakład w Szczekocinach, to troszczy się o 500 rolników regionu:  – Dostawcom mleka po wygaszeniu produkcji w zakładzie zapewniamy ciągłość odbioru oraz bezpieczne warunki współpracy – podkreślają przedstawiciele Grupy Polmlek. (pisze Łukasz Spisak).
-Rolnicy mają umowy z Polmlek na rok, z 3 miesięcznym wypowiedzeniem. Gwarancję odbioru mleka to rolnicy mieli, jak byli członkami spółdzielni. Zobaczy pan, że za chwilę Polmlek wypowie umowy rolnikom, albo zaproponuje gorsze ceny. Moim zdaniem rolnicy są w tej sprawie bardzo naiwni -mówi emerytowany kierownik z Rokitnianki. 
Szczekociny, miasteczko około 3300 mieszkańców aż huczy od plotek, kto faktycznie zarobił na przejęciu Rotitnianki. Anonimowy plotkarski profil z nazwą „Szczekociny” w lipcu 2024 wychwalał przejęcie Rokitnianki przez Polmlek, a dziś są usuwania nieprzychylne komentarze. To tam ukazało się zdjęcie Rady Nadzorczej i niektórych radnych w bankietu w  sali weselnej Kamelia pod Moskorzewem. Świętowano przejęcie Rokitnianki przez Polmlek: 
„Grupa Polmlek jedna z największych, polskich firm branży spożywczej będzie od 31 lipca prowadzić zakład mleczarski w Szczekocinach.
Delegaci na Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej Rokitnianka w Szczekocinach jednogłośnie podjęli 30.07 uchwałę zezwalającą na sprzedaż zorganizowanej części majątku OSM, tj. m.in. zakładu produkcyjnego w Szczekocinach Grupie Polmlek – mówi przewodniczący Rady Nadzorczej OSM Stanisław Matyja. To początek procesu przejęcia OSM Rokitnianka przez Grupę Polmlek. Polmlek wydzierżawi zakład od OSM i zgodnie z umową będzie prowadził w nim produkcję, by ostatecznie kupić mleczarnię. Polmlek gwarantuje także kontynuację zatrudnienia w zakładzie wszystkim pracownikom. (..) Jerzy Borucki i Andrzej Grabowski właściciele Grupy Polmlek z ogromnym zadowoleniem mówią o transakcji i perspektywie współpracy z rolnikami OSM Rokintnianka. (…) 
Jest też wypowiedź byłego prezesa Rokitnianki: 
-Przejęcie zakładu przez solidnego partnera, jakim jest Grupa Polmlek to ogromna szansa dla rolników – dodają prezes i członkini zarządu OSM Zbigniew Kucharczyk i Krystyna Pisarska.”
Dzisiaj Zbigniew Kucharczyk jest obwiniany  o upadek zakładu który był przez 80 lat dumą Szczekocin. Na forach internetowych nie brakuje oskarżeń pod jego adresem, że miałby na przekonaniu rolników do sprzedaży udziałów nieźle zarobić. Ma 68 lat, dalej pracuje w firmie, choć nie bardzo jest jasne w której: w Polmlek, czy w OSM Rokitnianka która prowadzi sklepik firmowy. Udało nam się do niego dodzwonić:
-Czy to prawda, że ma pan wynagrodzenie w kwocie kilkunastu tysięcy, choć jak mówią pracownicy, przyjeżdża pan do byłej Rokitnianki stawia Mercedesa blisko bramy i nic w zakładzie nie robi? Mówi się też o luksusowej wycieczne do Afryki, przed przejęciem Rokitnianki przez Polmlek -pytamy.
Zbigniew Kucharczyk odmawia podana wielkości swojego wynagrodzenia: -Nie jestem prezesem OSM Rokitnianka (sprawdzamy w KRS, faktycznie, jest nim Borecki, czyli ktoś z rodziny właścicieli Polmlek. Zarząd i Rada Nadzorcza to jeszcze: Adam Grabowski, Andrzej Borecki i Maciej Borecki. Czyli same osoby z rodzin właścicieli Polmlek), spółdzielnia ma kilkunastu członków około 11 a Zarząd jest w Pułtusku, tam musi pan pytać. Mercedesa kupiłem 5 lat temu, a do Afryki dokładnie do Maroka w grupie przyjaciół  na wczasy latam od wielu lat. W internecie niestety wiele piszą i mnie i rodzinie przykrych rzeczy. Ale to wszystko nieprawda. Spółdzielnia przed przejęciem przez Polmlek nie miała płynności finansowej, miała poważne kłopoty. 
Innego zdania jest nasz „ekspert” jak możemy go nazwać: -Pensje w Rokitniance zwykle były niewiele niższe niż średnia krajowa. Jak krajowa wynosiła 6 tysięcy, to w Rokitniance ludzie zarabiali 5800 zł. Zobaczy pan, że sklep Rokitnianki w Szczekocinach szybko padnie, bo jak wyroby nie będą już ze Szczekocin, to nikt z miejscowych tam nie pójdzie. 
Potwierdza to po części starsza sympatyczna kobieta którą na rynku w Szczekocinach pytamy jak dojść do sklepu firmowego Rokitnianka. 
-No właśnie słyszymy, że zakład zamykają. To dla Szczekocin tragedia. Takie masło, taki ser. Jak nie będzie wyrobów z naszej mleczarni to już tam na pewno nie pójdę. Z całej okolicy tu się przyjeżdżało po te wyroby -mówi kobieta. 
Wiele osób wściekłych na Polmlek, ale też na rolników z Rady Nadzorczej (w kolejnym artykule podamy wszystkie nazwiska) i prezesa Kucharczyka mówi, że po zamknięciu mleczarni to już nie dotkną wyrobów „Grupy Polmlek”. Podobne nastroje słychać w Myszkowie, gdzie w rok od połączenia OSM Myszków z OSM Łowicz, ta spółdzielnia przejmująca zatrzymała produkcję z końcem grudnia 2025. Logo „Łowicza” w Myszkowie wywołuje podobne emocje: -Nie kupię nic z Łowicza! Obiecywali rozwój, a w rok zamknęli mleczarnię! -słyszymy komentarze.

Kilka komentarzy naszych Czytelników: 
Pisze 14.01 „Adam Kowalski”: Prosimy o nagłośnienie sprawy. Z dniem 31 stycznia 2026 Mleczarnia w Szczekocinach przestaje istnieć ok 80 osób idzie na bruk dużo osób w wieku przedemerytalnym.  „Szczekociny”  milczą, ale  ludzie gadają ale nie ma kto zająć się sprawą.
Komentarze na (FB): 
Elżbieta Olesińska: -Od ponad 30 lat przyjeżdżam z rodziną w okolice Szczekocin i od 30 lat wszyscy jemy ze smakiem białe sery, zwłaszcza niezrównany jakością z innymi serek śmietankowy, pijemy mleko i smarujemy masłem równie dobry chleb z piekarni w Rokitnie. Mam nadzieję, że jakość zostanie utrzymana, a co najważniejsze receptury. Prawa ekonomiczne są nieubłagane, tyle, że szkoda, że kolejna lokalna firma musi się poddać i być włączona do „machiny” wielkich korporacji. Szkoda, wielka szkoda.
Patryk Dura: -To wszystko jest bardzo proste….. Na stanowiska dostają się ludzie z przypadku- bardzo często sami aranżują ten właśnie ,,przypadek” Następnie idzie wszystko w kierunku upadłości. 
Bożena Milejska: -Porażka -”nasze” wyroby znała cała Polska. Możecie być z siebie dumni!!
Grzegorz Niechciał: -Nawet nie wiem co napisać, żal mi stałych klientów - sam lubiłem ich produkty - teraz te produkty nie będą się smakiem różniły od marketowych...

Do naszej redakcji przez Messenger pisze  „Zofia Stolarska” (tak się podpisuje): -Banda. mam półtorej roku do emerytury. Ciekawe gdzie ja teraz znajdę pracę! a co to miało nie być. Cała rodzina prezesa pracowała, dom postawili w Moskorzewie w rok! Młody jeździ najnowszą BMW. Prześwietlić firmę młodego, firma bhp i takie zyski, takie auta. Szok!
W podobnym tonie pisze „Kamil Nowak”: -Gorący temat w Szczekocinach, mleczarnia bankrutuje. Scenariusz jak w Myszkowie. W ciągu 3 lat doprowadzili do bankructwa. To są konkretne nazwiska, całe rodziny pozatrudniali. Prezes syna zatrudnił, następnie synową. Za nic mieli rolników. Syn w Moskorzewie piękny dom w ciągu 2 lat postawił i nową BMKą nagle jeździ. Od 1940 roku mleczarnia działała, a teraz idziemy wszyscy na bruk, prawie 100 osób. To katastrofa dla tak małej miejscowości. Tą sprawą powinna zająć się prokuratura!!!
Do sprawy na pewno będziemy wracać w kolejnych artykułach. Wiele informacji w tym podejrzeń, staramy się zweryfikować. O ile nasze informacje się potwierdzą, to będziemy się skłaniać do tezy z wypowiedzi ostatniej, że sprawą przejęcia i zamknięcia mleczarni w Szczekocinach powinna zająć się prokuratura. Bankiet w sali weselnej Kamelia w lipcu 2024 okazał się po czasie huczną stypą. 
Jarosław Mazanek


Napisz komentarz

Komentarze

Oddajcie masło 18.02.2026 17:28
To masło było pyszne. Kupowałam je w Żarkach. Szkoda, że zniszczono tą mleczarnię tak jak i mleczarnie Myszkowską 😢 czy jest szansa że znowu zaczną produkować?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama