Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 22 maja 2026 01:48
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

ADWOKATKA POSTRACHEM OKOLICY? MA JUŻ 3 ZAKAZY. ZŁAPANA PONOWNIE!

Po wypadku w Warszawie na Trasie Łazienkowskiej, w zginął kierowca najechanego z ogromną prędkością samochodu, którym samochód kierowany prawdopodobnie przez Łukasza K., w Polsce rozgorzała dyskusja nad tym, dlaczego mamy tak nieskuteczne przepisy? Podejrzany o spowodowanie wypadku Łukasz K. uciekł, a cała Polska zobaczyła nagranie z wypadku. Szybko okazało się że Łukasz K. ma dożywotni zakaz kierowania pojazdami.
ADWOKATKA POSTRACHEM  OKOLICY? MA JUŻ 3 ZAKAZY. ZŁAPANA PONOWNIE!
Gdy zwróciliśmy kobiecie uwagę, że nie może reklamować Kancelarii Adwokackiej, skoro nie wykonuje zawodu adwokata Monika K. usunęła stronę na FB. Kobieta chwaliła się tam m. in. publikacjami sprzed kilku lat w naszych tygodnikach. Uważamy, że to w jej sytuacji nieuczciwe działanie. Choć to chyba najmniejszy z jej kłopotów...
Podziel się
Oceń

Przedruk z tygodnika regionalnego Gazeta Myszkowska/Kurier Zawierciański nr 39 z 27.09.2024

W nocy z 14/15 września, gdy samochód kierowany prawdopodobnie przez Łukasza Z., mężczyznę z wielokrotnie orzekanym, dożywotnim zakazem prowadzenia wszelkich pojazdów uczestniczył w wypadku z którego nagranie zobaczyła cała Polska. I pojawiły się pytania:  jak to możliwe, że  ktoś wielokrotnie łapany po pijanemu za kółkiem, dalej jeździ z zawrotną prędkością, powodując ostatecznie śmiertelny w skutkach wypadek? Nagranie wypadku na Trasie Łazienkowskiej krąży w mediach i pokazuje, jak samochód kierowany prawdopodobnie przez Łukasza Z. (trwa jego ekstradycja z Niemiec, gdzie został aresztowany) uderza w Forda jak pocisk. Ministerstwo Sprawiedliwości po tym wypadku informuje, że rozważy wprowadzenie pojęcia „zabójstwa drogowego”. Jes też pomysł wprowadzenia jawnego rejestru osób, które mają orzeczony przez sąd zakaz siadania za kierownicę. Gdyby taki rejestr powstał, ma szansę do niego trafić Monika K. z Koziegłów. Kobieta niedawno została zatrzymana gdy jechała 130 km/h w terenie zabudowanym. Kobieta też ma orzeczony zakaz kierowania pojazdami, za jazdę po pijanemu. I też złamała go co najmniej dwa razy. Przypadek z 1 września ma być jej udokumentowanym trzecim. Po tym zdarzeniu skontaktowała się redakcją mieszkanka Koziegłów, która pisze o niej, że to „postrach Koziegłów”. 
KPP Myszków pisze o niej w komunikacie z 2 września:

„ZŁAMAŁA TRZY ZAKAZY PROWADZENIA POJAZDÓW
Myszkowscy policjanci zatrzymali do kontroli drogowej 34-letnią mieszkankę powiatu myszkowskiego, która w ogóle nie powinna wsiadać za kierownicę. Kobieta ma aż trzy aktywne zakazy prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. ,,Wpadła”, bo przekroczyła prędkość. Za popełnione przestępstwo grozi jej do 5 lat więzienia.
Wczoraj (01.09) w Gniazdowie na ul. Woźnickiej policjanci z myszkowskiej drogówki zatrzymali do kontroli kierującą bmw, która przekroczyła dozwoloną prędkość w terenie zabudowanym, aż o 70 km/h. W trakcie sprawdzeń w policyjnych bazach danych mundurowi ustalili, że 34-letnia mieszkanka powiatu myszkowskiego ma orzeczone trzy sądowe zakazy prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych wydane przez Sądy Rejonowe w Częstochowie, Myszkowie oraz Lublińcu. Za przekroczenie prędkości została już ukarana mandatem karnym. 
Teraz kobieta odpowie za przestępstwo kierowania pojazdem pomimo orzeczonego zakazu. Grozi jej kara pozbawienia wolności do lat 5.”

Zdaniem anonimowej Czytelniczki Monika K. dalej jeździ samochodem!

Monika K. została 1. września przyłapana na jeździe z zawrotną prędkością w terenie zabudowanym, choć wcześniej miała orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów, po tym, jak przyłapano ją na jeździe pod wpływem alkoholu. Później aż 2 razy została przez policję zatrzymana  podczas  prowadzenia samochodów, mimo orzeczonego zakazu. Właśnie z tych powodów zajmowały się nią sądy w Myszkowie, Częstochowie, Lublińcu. Po  tym, jak kobietę zatrzymano 1 września, skontaktowała się z nami Olga (znamy adres mailowy), która twierdzi, że Monika K. dalej jeździ samochodem. Ma też poruszać się -jak twierdzi ta informatorka- pod wpływem alkoholu. Nie jesteśmy w stanie zweryfikować tych podejrzeń, ale jedno jest pewne: kobietę zatrzymano przy prędkości 130 km/h na terenie Gniazdowa. Pani Olga (tak się przedstawia) pisze:

„Może Państwa zainteresuje temat uczestniczki programu Hell’s Kitchen 4 i byłej kandydatki na posła z partii Kukiz’15. (sprawdziliśmy, Monika K. kandydowała z Kukiz’15 w 2018 roku ale nie na posła, tylko na radną Sejmiku Woj. Śląskiego- przyp. red.)

Pani Monika  zamieszkała w Koziegłowach od ok 3 lat jest postrachem całej miejscowości. Kobieta jeździ samochodem po terenie naszej miejscowości i nie tylko z bardzo dużą prędkością w terenie zabudowanym grubo ponad 100km/h samo wykroczenie to nic takiego, gdyby nie fakt że prowadzi samochód pod wpływem alkoholu. Nie był to jednorazowy przypadek, sytuacja powtarza się praktycznie codziennie. Kobieta ta miała już ok 2 lata temu zabrane prawo jazdy za jazdę po pijaku. Niestety nic sobie z tego nie robi i jako mieszkańcy boimy się o nasze dzieci które jeżdżą na rowerach, hulajnogach. Sprawa z tą panią skończy się tragedią. 1 września 2024 została po raz kolejny zatrzymana przez policję. Tym razem trzeźwa ale w terenie zabudowanym przekroczyła prędkość o 70k/h.

Oczywiście pewnie będzie kolejna sprawa w sądzie, ale pani K. niewiele się nauczyła i nie wyciągnęła wniosków, ponieważ dalej nasz gminny pirat drogowy śmiga po naszych drogach tym razem samochodem swojego dziadka Fiat Seicento niebieski, myśląc że nadal jest ponad prawem. Sprawa jest poważna na tyle, że ojciec jej dziecka parę miesięcy temu przez sąd odebrał jej dziecko, które na szczęście mieszka teraz z nim. W naszej gminnej szkole gdzie dziecko  chodziło do szkoły pani  też się popisała, odbierając niejednokrotnie dziecko ze szkoły samochodem pod wpływem alkoholu. Od jej przygody z programem Hell’s Kitchen minęło troszkę czasu w trakcie którego Monika K. wykształciła się jako prawnik.

Od programu również było lokalnie o niej głośno z powodu dziwnych okoliczności śmierci jej młodszego dziecka (2 lata) niestety nasz system prawny nie zdołał postawić jej w tej sprawie zarzutów. 
Podsyłam link do tej sprawy https://dziennikzachodni.pl/nie-zyje-dziecko-niespelna-2letni-tomek-zmarl-nie-bylo-w-tym-naszej-winy-i-mam-czyste-sumienie-mowi-matka/ar/13137814   jak na kobietę 34 lat dość dużo. Może uda Wam się coś o tym napisać a my liczymy że wreszcie dopadnie ją kara i nie będzie postrachem naszej miejscowości, a nasze dzieci będą wreszcie bezpieczne.”

Śmierć niespełna 2 letniego Tomka była opisywana w mediach na początku 2018 roku. Chłopiec zmarł 15 grudnia 2017, w wyniku powikłań zapalenia płuc. Sprawą zajęła się prokuratura, ponieważ dziecko było wcześniej hospitalizowane, w Szpitalu Powiatowym w Myszkowie rozpoznano u niego zapalenie płuc, ale dziecko zostało przez matkę zabrane. „Mama nie wyraziła zgody na hospitalizację, deklaruje leczenie ambulatoryjne” -odnotowano w dokumentacji medycznej. 
- Po prostu nikt nie powiedział mi, że sytuacja jest tak poważna, że mój syn powinien tam zostać. Nie było propozycji pozostania w szpitalu - twierdzi kobieta (wypowiedź dla Dziennik Zachodni). W prokuraturze sprawę umorzono. 
Mamy wrzesień 2024. Olgę, która twierdzi, że kobieta dalej nawet po 1 września jeździ samochodem, dopytujemy o szczegóły: 
„Jeździła po zatrzymaniu dnia 1.09 samochodem dziadka przez około tydzień. Po interwencji mieszkańców i zgłoszeniu sprawy na Policji w Myszkowie dziadek samochód odebrał. Co niestety niewiele pomogło ponieważ jeździ teraz znowu swoim BMW białe combi SMY6SC6. Tak, wiem, że Policja nie upilnuje jej całą dobę, chociaż mam wrażenie, że nie robi tego wcale. Osobiście widuję ją kilka razy dziennie jeżdżącą z głową do góry po Koziegłowach i okolicy” -pisze Olga.

„Kancelaria adwokacka”? Monika K. usuwa stronę po rozmowie z naszym dziennikarzem

Gdy zwróciliśmy kobiecie uwagę, że nie może reklamować Kancelarii Adwokackiej, skoro nie wykonuje zawodu adwokata Monika K. usunęła stronę na FB. Kobieta chwaliła się tam m. in. publikacjami  sprzed kilku lat w naszych tygodnikach. Uważamy, że to w jej sytuacji nieuczciwe działanie. Choć to chyba najmniejszy z jej kłopotów...

Monika K. 25 sierpnia 2020 roku została wpisana na listę adwokatów zrzeszonych w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Częstochowie. Obecnie na stronie ORA dalej figuruje na liście adwokatów, ale ze statusem: „niewykonujący zawodu”. W ORA dowiadujemy się, że stało się to na jej wniosek, czyli nie w wyniku np. pozbawienia prawa do wykonywania zawodu. ORA nie prowadziła wobec niej żadnej sprawy dyscyplinarnej. Kobieta dalej jest adwokatem, ale nie może prowadzić kancelarii, udzielać porad, reprezentować w sądzie. Na FB jednak bez problemu znajdujemy jej aktywny profil jej Kancelarii Adwokackiej. Jest adres, kontakt telefoniczny i mailowy.

Wśród zdjęć ilustrujących jej pracę Monika K. chwali się publikacjami w Gazecie Myszkowskiej i Kurierze Zawierciańskim. W roku 2021 faktycznie była też współpracowniczką naszej redakcji. 
Nie mając gwarancji, czy nr telefonu reklamujący Kancelarię Adwokacką jest aktualny, piszemy wiadomość: „piszemy artykuł, dotyczący kobiety, która -jak to opisują mieszkańcy- ma być „postrachem Koziegłów”. Wg. ORA Częstochowa nie wykonuje pani już zawodu adwokata, ale dalej funkcjonuje profil FB kancelarii. Dlaczego dalej publicznie podaje się pani za osobę wykonującą zawód adwokata?”.
Kobieta oddzwania. Rozmowa trwa dłuższą chwilę, ale sprowadza się do jej deklaracji, że usunie stronę (profil FB) oraz, że „nie będzie już jeździć samochodem”: -Nie powinnam jeździć. Za głupotę się płaci. Ten pierwszy przypadek to było jak na pod dyskoteką przestawiłam samochód. Skontrolowano mnie okazało się, że mam coś około 1 promila. Orzeczono zakaz, grzywna. Te kolejne dwa przypadki, to było w wyniku kontroli.
-Jest pani prawnikiem, adwokatem. Powinna pani wiedzieć, że z orzeczonym zakazem nie wolno pani wcale siadać za kierownicę. A pani to robi, to tego jadąc w terenie zabudowanym 130 km/h. To udokumentowane, bo Policja pisze, że przyjęła pani mandat!
-Śpieszyłam się, bo dostałam wiadomość, że synowi  mogło się coś stać na huśtawce. Ale nie było żadnego mandatu, sprawa trafi do sądu. A tam pewnie kolejna grzywna… - mówi Monika.
Tym razem może być inaczej, gdyż kobieta przyłapana kolejny raz na jeździe z ogromną prędkością, działając w warunkach recydywy, może trafić jak sugeruje policja, nawet na 5 lat do więzienia. Wkrótce naszej rozmowie Monika K. usunęła profil FB kancelarii, sugerujący, że wykonuje zawód adwokata. 

Co zrobić z kierowcami jeżdżącymi „na zakazie”? Prokuratura odpowiada: niemożliwe jest ich profilaktyczne aresztowanie

Prokuraturę Rejonową w Myszkowie spytaliśmy, czy w takim przypadku, gdy kobieta mająca orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów już 3x go złamała, a ostatni przypadek to jazda 130 km/h w terenie zabudowanym jej tymczasowego aresztowania, mimo tego że ostatni jej czyn jest zagrożony karą do 5 lat pozbawienia wolności i są informacje, niestety anonimowe, że dalej jeździ samochodem.

A biorąc pod uwagę, że jeździ bardzo szybko, może być zagrożeniem na drodze. Czy musi dojść do takiej tragedii jak w Warszawie, żeby skutecznie eliminować takie osoby z dróg? Jak wyjaśnia Prokurator Anna Chowańska- Trela areszt, nazwijmy go „profilaktyczny” nie jest prawnie dopuszczalny. A anonimowe informacje, o rzekomych, dalszych nagannych zachowaniach kobiety -tu przyznajemy Prokuraturze 100% racji- nie mogą być brane pod uwagę jako dowód w sprawie. Monika K. w swojej okolicy jest jak sądzimy coraz bardziej rozpoznawalna. Gdy tylko ktoś zauważy ją „za kółkiem” powinien natychmiast wzywać Policję. Lub o ile będzie to możliwe, zastosować zatrzymanie obywatelskie.

Odpowiedź Prokuratury:
„W odpowiedzi na Pana zapytania z dnia 24 września 2024r, tyczące naruszania orzeczonego przez Sąd Rejonowy w Lublińcu zakazu prowadzenia pojazdu mechanicznego przez panią Monikę K.,  informuję że aktualnie w tutejszej prokuraturze nie zarejestrowano sprawy dotyczącej zdarzenia z dnia 01 września 2024r, o którym wspomina Pan w korespondencji.

Nadmieniam, jak Pan słusznie wskazał, że przestępstwo określone w art. 244kk, zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 5 i stąd też, bezspornym pozostaje, że w przedmiotowej sprawie brak jest przesłanki, o której mowa w art. 258§2kpk, a także innych, wymienionych w treści przepisu szczególnego, a to art. 258§1 do §3 kpk, warunkującego zastosowanie tymczasowego aresztowania.
Dodatkowo pragnę zwrócić uwagę na treść przepisu tzw. ogólnego, a to art. 249 kpk, który stanowi, że środki zapobiegawcze stosuje się w celu zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania karnego, aktualnie toczącego się.

Odnosząc się do kwestii wskazanego przez Pana tzw. mataczenia, wyjaśniam, że postępowania, których przedmiotem jest zachowanie wyczerpujące znamiona występku z art. 244kk, a zwłaszcza te, których asumptem jest niewykonanie orzeczenia sądu w zakresie nierealizowania zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, to sprawy o nieskomplikowanym materiale dowodnym, ograniczającym się w zasadzie do zeznań funkcjonariuszy policji oraz załączenia np. wyroku sądu, a co za tym idzie trudno uznać, że istnieje uzasadniona obawa, że podejrzany będzie nakłaniał do składania fałszywych zeznań lub w inny bezprawny sposób utrudniał postępowanie karne.
Jednocześnie zwracam uwagę, że anonimowe zgłoszenia, w rozumieniu przepisów kpk nie mogą stanowić żadnego dowodu w sprawie, a tym bardziej, nie mogą stanowić przyczynku do podjęcia decyzji w przedmiocie tymczasowego aresztowania.

Wobec powyższego, wyrażam głębokie przekonanie, że przytoczona argumentacja w sposób wyczerpujący i satysfakcjonujący Pana Redaktora, wyjaśniła wszelkie meandry i wątpliwości związane ze stosowaniem izolacyjnych środków zapobiegawczych w tego typu sprawach”- wyjaśnia p.f. Prokuratora Rejonowego w Myszkowie Anna Chowańska-Trela


Napisz komentarz

Komentarze

Krystyna 03.11.2024 13:15
Kto jak kto ale żeby adwokat tak jeździł!!! Mało tragedii na drogach. Wstyd Pani adwokat. Wstyd😡 za jeżdżenie na zakazie powinni wsadzać do więzienia to by się nauczyli

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama