PATRIOCI

  • 10.05.2022, 12:47 (aktualizacja 10.05.2022, 12:59)
  • Jarosław Mazanek
PATRIOCI

Podziel się:

Oceń:

Msze, składanie kwiatów, wyrzucanie śmieci do lasu. Tak mieszkańcy Powiatu Myszkowskiego spędzili majówkę. Właściwie to nie byłoby o czym pisać, gdyż obchody najważniejszych polskich świąt na terenie powiatu myszkowskiego były aż do bólu standardowe, czyli nudne. Spojrzeliśmy więc na te obchody zupełnie innym okiem, zwracając uwagę Czytelników na zupełnie inne zjawiska, niż chcieliby rządzący powiatem czy gminami. W obchodach Święta Konstytucji 3 Maja zwraca uwagę ilość radnych z zarzutami karnymi, oskarżonych o różnorakie przestępstwa. Nie przeszkadza im to pchać się dumnie do pierwszego szeregu.

Od kilku lat toczy się proces karny Wojciecha Pichety. Historia konfliktów z prawem obecnego Przewodniczącego Rady Powiatu Myszkowskiego jest tak długa, że nie sposób w jednym artykule tego opisać, więc zainteresowanych odsyłam do archiwum na gazetamyszkowska.pl W telegraficznym skrócie: podawał nieprawdę w oświadczeniach majątkowych, handlował rogiem nosorożca. Te procesy karne dzieli kilka lat, w obydwu sprawach sąd warunkowo umarzał postępowanie karne wobec Wojciecha Pichety, ale za każdym razem stwierdzając, że do przestępstwa doszło . Od 2019 roku toczy się jego aktualny proces karny w którym Wojciech Picheta ma jakieś 64 zarzuty o fałszowanie dokumentacji medycznej pacjentów.  Zdecydowanie można powiedzieć, że to „proces z brodą”. Najpierw przez ponad rok sąd (proces toczy się w Myszkowie) nie wyznaczał pierwszej rozprawy. Gdy proces wreszcie ruszył, łatwiej nam zliczyć rozprawy odwołane, niż te które się odbyły. W ostatnim półroczu odwoływane były trzy kolejne rozprawy.  Ostatnia z 19 kwietnia. Tym razem nie była to choroba sędziego, gdyż inne rozprawy z tego dnia się odbyły. Pytaliśmy rzecznika Sądu Okręgowego w Częstochowie o powód odwołania rozprawy, ale nie był w stanie udzielić nam odpowiedzi. W systemie komputerowym powód odwołania rozprawy nie został podany. Powodów nie znał też Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. W sprawie orzeka sędzia Magdalena Mastaj. Najbliższy termin rozprawy w procesie Wojciecha Pichety 21 czerwca, godz. 10. 
Proces się wlecze, a Picheta dalej rządzi powiatem, chętnie pokazuje się na oficjalnych uroczystościach. Starostwo Powiatowe w Myszkowie chwali się jego zdjęciami jak żegna tegorocznych maturzystów, składa kwiaty w imieniu powiatu pod pomnikiem. Wzorowy patriota.
Oprócz Pichety, z okazji Święta Konstytucji zobaczyć można było Wiceprzewodniczącego Rady Powiatu Myszkowskiego Janusza Romaniuka. 17 maja 2021 pomiędzy Koziegłowami, a Koziegłówkami spał za kierownicą na środku drogi, uniemożliwiając przejazd innym pojazdom. Kierowcy myśleli, że może zasłabł, ale przyczyna była bardziej prozaiczna. U Janusza Romaniuka stwierdzono 0,66 mg/l alkoholu, czyli około 1,3 promila.  Sprawa dość długo była badana przez prokuraturę, która zdecydowała się nawet na badania psychiatryczne podejrzanego. Ale z końcem 2021 dokładnie 30 grudnia akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Myszkowie. Odbyły się nawet dwie rozprawy, a najbliższa będzie 3 czerwca. 
Mamy więc w istocie komiczną sytuację, którą polecamy uwadze Wyborców, że Radą Powiatu Myszkowskiego rządzi dwóch przewodniczących, Picheta i Romaniuk, którzy są oskarżeni w procesach karnych. Pierwszy o oszustwa, drugi o jazdę po pijanemu. W przypadku Romaniuka, zarzuty jazdy na podwójnym gazie to zdecydowanie recydywa, gdyż już raz był skazany za identyczne przestępstwo, gdy był burmistrzem Myszkowa. To jego słynny rajd pod Sandomierzem na jakiś czas przerwał mu karierę polityczną. Ale jak widać,  nie przerwał tendencji do siadania za kółkiem pod wpływem alkoholu. Z okazji Święta Konstytucji Romaniuk jak Picheta, dumnie składali kwiaty.
Trudno dopatrzeć się logiki w sposobie celebrowania radosnego święta, jakim niewątpliwie jest Święto Konstytucji. Co prawda tuż po jej uchwaleniu, doszło do rozbiorów, ale jednak to co jedynie  byli w stanie wymyślić rządzący sprowadza się do dwóch słów: msza i kwiaty. Te drugie składane pod pomnikami symbolizujące nasze narodowe traumy i porażki: pomnik „katyński, pomnik „Poległym za Ziemię Myszkowską”. 
Kto nie był pod pomnikami, a była tam garstka mieszkańców, głównie radni, spędził czas na majówkach wykorzystując ładną pogodę. Spora część mieszkańców Powiatu Myszkowskiego zostawiła tam swoje śmieci. Ktoś się oburzy, że nie można tak pisać, że „to nie  my”. Ale śmieci na Jurze, wzdłuż dróg, ścieżek rowerowych, na łąkach i w lasach to obraz, który najbardziej zapada w pamięci po udanej majówce. Oprócz śmieci typowo piknikowych wszechobecne odpady z remontów, stare meble, agd i opony.

Jarosław Mazanek

Zdjęcia (5)


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu gazetamyszkowska.pl. MyszPress s.c. z siedzibą w Myszkowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Homo Sovieticus
Homo Sovieticus 18.05.2022, 14:40
Patriotyzm czy bolszewizm? Co to jest bolszewizm? Bolszewizm to komunizm, komunizm to marksizm, marksizm to społeczeństwo bezklasowe. Dlaczego bezklasowe? Bo klasowość społeczna to wyzysk czyli ucisk. Kto wyzyskuje i uciska? Klasa posiadająca środki produkcji. Kogo uciska wyzyskując? Klasę nieposiadającą środków produkcji (robotników i chłopów). Jak ją uciska i wyzyskuje? Owoc pracy klasy nieposiadającej nie trafia do kieszeni tej klasy, ale do kieszeni klasy posiadającej środki produkcji. Klasie nieposiadającej pozostają tylko ochłapy. W jaki sposób klasa posiadająca środki produkcji realizuje ucisk i wyzysk? Poprzez prawo, które gwarantuje jej własność środków produkcji i ochronę tej własności, co wyklucza klasy nieposiadające od posiadania środków produkcji, tym samym od sprawiedliwego udziału w podziale dochodów. Jak temu zaradzić? Zabrać bogatym i dać biednym? W żadnym razie. Biedni staną się bogatymi i prawo własności będzie chronić tym razem ucisk i wyzysk w ich wydaniu. Wszystko należy upaństwowić, tym samym skolektywizować. W państwie socjalistycznym (to chyba taki twór, który wyrasta z nieefektywności okresu krwawego terroru - jako niezbędnego historycznie etapu przejścia od rewolucji burżuazyjnej [kapitalistycznej, np. rewolucji lutowej w Rosji, czy rewolucji francuskiej - przynajmniej na którymś etapie] przez rewolucję socjalistyczną do państwa komunistycznego) prawo nie wyraża już woli klasy posiadającej (w tym woli ochrony własności prywatnej), ale wolę klasy robotniczo-chłopskiej, wolę proletariatu, ale nie lumpenploretariatu. W rzeczywistości jednak natura bierze górę i na drodze do społeczeństwa bezklasowego wyrasta tzw. nowa klasa (coś w stylu, "tak, ale świnie są równiejsze") i to ona dysponuje upaństwowionymi środkami produkcji. Ci którzy to widzą i o tym mówią lub piszą są nazywani dysydentami. Jeżeli dysydentów da się z góry przewidzieć i rozpoznać - dochodzi do zbrodni w Katyniu. Z wielu robi się Wyklętych (chociaż ci ostatni są już na tyle w opłakanym położeniu, że muszą otaczać się nie tylko, ale również zwykłymi bandytami - obiektywne trudności niewątpliwie osłabiają autorytet prawdziwych Wyklętych). Ci którzy widzą nową klasę, ale boli ich głównie to, że sami zbytnio w tej nowej klasie i dysponowaniu środkami produkcji nie biorą udziału, żyją sobie latami w tym bałaganie, a gdy nadarza się okazja (bezpieczna okazja to całkowity rozpad wewnętrzny) zaczynają domagać się zwolnienia stanowisk utrzymując, że sami zasiądą na nich lepiej. Jest ich sporo, więc najlepiej zwolnić wszystkie stanowiska, które dają dostęp do nowej klasy i środków produkcji (bo i tak dla wszystkich chętnych nie będzie - ale wśród nie-dysydentów też są takie świnie, które z jakiegoś powodu [może nie mają pokus] są równiejsze, więc mają pierwszeństwo). Brak takich masowych zwolnień - można np. nazywać zdradą okrągłostołową. Potem pozostaje "odzyskiwać instytucje ", tj. stanowiska (np. "panie prezesie melduję wykonanie zadania") albo je "oczyszczać" (np. "reforma sądownictwa"). Ostatecznie - gdy już wszystko zostaje "odzyskane" (już nie w imię "demokracji", bo ta jest już zbyt dobrze wyjaśniona i widać, że tu zbyt wiele się z "demokracją" nie klei i kleić nie będzie - w imię "niepodległości" [czy ZSRR był państwem niepodległym? a III Rzesza? - pytanie co rozumieć przez "niepodległość", de facto na ile "niepodległość" = "demokracja"]) można sobie zostać kim się chce, np. Sędzią Trybunału Konstytucyjnego i na pytanie o np. ujawnienie oświadczenia majątkowego (w imię transparentności) krzyczeć "o ty chamie, o ty dziadu kalwaryjski, a co ja, łapówki biorę?" Bo w fasadowej demokracji nawet jawne oświadczenia majątkowe mają nie przeszkadzać korupcji. Więc jak się nie bierze - nie trzeba ujawniać. W końcu to pod latarnią (oświadczenie majątkowe) ma być najciemniej (korupcja).

Pozostałe