Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 14 maja 2026 19:05
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

SĄD UTRZYMAŁ ŁAGODNY WYROK DLA PIJANEGO RADNEGO Z PIS. NISKA SZKODLIWOŚĆ SPOŁECZNA!

Sąd Okręgowy w Częstochowie 4 X 2022 utrzymał w mocy bardzo łagodny wyrok dla radnego z PiS, przyłapanego 17 maja 2021 na jeździe po pijanemu w Koziegłowach. Janusz R. miał 0,77 mg/litr alkoholu wydychanym powietrzu, czyli około 1,6 promila! Mimo tego sądy dwóch instancji, najpierw SR Myszków, teraz SO w Częstochowie uznały, że czyn ma „niską szkodliwość społeczną”. Orzekający w II instancji sędzia Marek Garlik utrzymał w mocy wyrok warunkowo umarzający postępowanie karne wobec Janusza R. Ten musi tylko zapłacić 6000 zł nawiązki na Fundusz Pomocy Ofiarom Przestępstw i Pomocy Postpenitencjarnej i koszty procesu. Okres próby w którym Janusz R. musi się bardzo pilnować wyznaczono na 3 lata.
SĄD UTRZYMAŁ ŁAGODNY WYROK DLA PIJANEGO RADNEGO Z PIS. NISKA SZKODLIWOŚĆ SPOŁECZNA!
Oskarżony Janusz R. przed rozprawą apelacyjną w SO Częstochowa. Z sądu wyszedł bardzo zadowolony
Podziel się
Oceń

Ten artykuł był publikowany w Gazecie Myszkowskiej nr 42 z 21.10.2022:

Janusz R. to były burmistrz Myszkowa, a obecnie wiceprzewodniczący Rady Powiatu Myszkowskiego z PiS-u. 17 Maja 2021 roku spał na środku drogi w Koziegłowach w samochodzie Toyota Auris. Gdy zatrzymali się inni przejeżdżający, sądząc, że może kierowca zasłabł, ten przebudził się, i trochę przestawił samochód, który blokował drogę. Gdy świadkowie zdarzenia poczuli woń alkoholu i powiedzieli, że wezwą policję, kierowca uciekł w pola. Ale wrócił, gdy na miejsce dojechali policjanci.

Sąd Rejonowy w Myszkowie uznał, że doszło do przestępstwa.  Ale wyrok, który zapadł w Myszkowie, jest dla Janusza R. zapadł niezwykle łagodny: warunkowe umorzenie postępowania karnego na okres próby wynoszący 3 lata. Aby taki wyrok był dopuszczalny, oskarżony musiał być osobą niekaraną i dawać -zdaniem Sądu-rękojmię tego, że nie popełni przestępstwa w przyszłości.

Wyrok zaskarżyła Prokuratura Rejonowa w Myszkowie, zarzucając w apelacji, że jej zdaniem sprawca nie zasługuje na tak łagodne potraktowanie. Wyrokowi I instacji prokuratura zarzuciła błąd w ustaleniach faktycznych, poprzez uznanie, że stopień szkodliwości społecznej czynu oskarżonego jest nieznaczny. Prokuratura kwestionowała też ustalenie Sądu, że wobec oskarżonego można postawić pozytywną prognozę kryminologiczną, co do jego zachowania w przyszłości, że nie popełni on już przestępstwa. Prokuratura wskazała, że przeczy temu znaczny stopień jego nietrzeźwości w chwili zarzucanego mu czynu, oraz dotychczasowy sposób życia oskarżonego, jego zachowanie i postawa po popełnieniu przestępstwa. Te okoliczności wg prokuratury prowadzą do wniosku przeciwnego: nie nie zasługuje na zastosowane przez sąd warunkowego umorzenie postępowania karnego. Prokuratura w apelacji wnioskowała o uchylenie wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Sędzia Marek Garlik podsumował ustalenia sądu I instancji: „oskarżony kierował samochodem na dość krótkim odcinku, przestawił go o około 1 metr. Tych ustaleń prokuratura w apelacji nie kwestionuje w apelacji.” Nad tym wątkiem warto chwilę się zatrzymać. Otóż Sąd Rejonowy w Myszkowie, w sprawie orzekał sędzia Marek Zachariasz, ustalił, że Janusz R. w obecności świadków zdarzenia przestawił samochód o 1 metr, żeby pojazd nie tarasował drogi. Sąd nie ustalił ponad wszelką wątpliwość, jak pijany kierowca tam się znalazł, kiedy się upił. W samochodzie był sam i na bocznej drodze w Koziegłowach, z zawartością alkoholu prawie 1,6 promila, jakoś musiał się znaleźć. Dotrzeć tam. Ale sąd tego nie ustalił, a wszystkie okoliczności nie wyjaśnione muszą być rozstrzygane na korzyść oskarżonego. Sąd ustalił jednak, że Janusz R. kierował samochodem w stanie nietrzeźwości, ale zasługuje na warunkowe umorzenie postępowania karnego. Bo nie karany, i zdaniem sądu I instancji daje nadzieję, że już w przyszłości po pijanemu za kółko nie siądzie. Czy na pewno?

Apelacja prokuratury: WYSOKA SZKODLIWOŚĆ CZYNU! WYSOKIE STĘŻENIE ALKOHOLU!

Te same wątpliwości miała Prokuratura. W imieniu Prokuratury Rejonowej w Myszkowie obecna na sali rozpraw prokurator Anna Chowańska-Trela podtrzymała apelację, kwestionując właśnie usalenia sądu I instancji co do niskiej społecznej szkodliwości czynu i szans, że oskarżony nie będzie już jeździł na podwójnym gazie:

-Wnoszę jak w środku odwoławczym, wniesionym przez Prokuratora Rejonowego podkreślając wysoki stopień szkodliwości społecznej tego czynu, którego dopuścił się oskarżony, oraz z uwagi na wysokie stężenie alkoholu znajdującego się w wydychanym powietrzu.

Janusz R., oskarżony wniósł o utrzymanie wyroku I instancji w mocy.

Wyrok SO w Częstochowie: WARUNKOWE UMORZENIE ZOSTAJE W MOCY

Orzekający w II instancji sędzia Marek Garlik z Sądu Okręgowego w Częstochowie utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Myszkowie. Zdaniem sądu wyrok z Myszkowa jest słuszny. Jak sędzia to uzasadnił? Niestety w uzasadnieniu ustnym, którego wysłuchaliśmy sędzia Garlik ani słowem nie odniósł się do kwestii podnoszonej przez prokuraturę: czy Janusz R. zasługuje na warunkowe umorzenie postępowania karnego, czy daje szansę, że już nie siądzie pijany za kółko, skoro w przeszłości miał już wyroki za to samo przestępstwo?

Sąd Okręgowy utrzymał wyrok warunkowo umarzający postępowanie karne wobec  Janusza R. Przypomnijmy: polityk PiS spał na środku drogi mając 1,5 promila we krwi. 

Sędzia Garlik zaczął uzasadnienie od stwierdzenia, że okolicznością obciążającą jest to, że oskarżony jest funkcjonariuszem publicznym, ale sąd „nie wie i nie interesuje go to” gdzie ewentualnie oskarżony jest radnym”.

„Nie oceniamy kim jest, tylko jaki jest jego czyn”-mówił sędzia Marek Garlik.

Sędzia mówił też, że prokuratura w apelacji nie kwestionuje ustaleń sądu, co do przebiegu wydarzeń, że okoliczności czynu nie budzą wątpliwości, ale „prokuratura chce skazania oskarżonego, bo pełni funkcję publiczną”. Sędzia Garlik stwierdził, że ustawowe przesłanki do warunkowego umorzenia są spełnione i „taki sam wyrok zapadły wobec każdego innego człowieka”. Jedno zdanie później sędzia drugi raz przyznał, że osoby publiczne obowiązują wyższe standardy: „Ale jak ktoś pełni funkcję publiczną powinien bardziej starannie przestrzegać prawa”. Wcześniej padł jeszcze przykład, że przecież, gdyby oskarżony był np. ślusarzem, nie politykiem, to wyrok byłby umarzający, a jak polityk to prokuratura chce skazania. Sędzia podkreślił, że z takim rozumowaniem się nie zgadza.

Nasz komentarz (aktualizowany 16 maja 2023):

Czy „ślusarz” na pewno dostałby warunkowe? Sędzia Marek Garlik orzeka też w procesie apelacyjnym inego polityka z Myszkowa! 

Sąd uzasadniając wyrok skupił się tylko na tym, że taki wyrok jest dopuszczalny. Nikt tego nie kwestionuje. Oskarżony formalnie niekarany, rajd po pijanemu pod Sandomierzem z 2010 roku się przedawnił, a inne przypisywane Januszowi R. ekscesy, nawet dość niedawne, nie były „za kółkiem”. Warunkowe umorzenie postępowania karnego było dopuszczalne, ale czy na pewno radny, polityk PiS-u został tak samo potraktowany jak przywoływany przez sędziego Garlika „ślusarz”? Doświadczenie życiowe pokazuje, że właśnie ślusarz, stolarz czy dekarz, a może nawet nauczyciel, od skazania, choćby na karę grzywny, w podobnych okolicznościach to by się raczej nie wywinął. Sędzia ani jednym zdaniem w uzasadnieniu nie odniósł się do podnoszonych przez prokuraturę zarzutów z apelacji, że czyn oskarżonego nie ma znikomej szkodliwości społecznej. Że -jak podnosiła prokuratura- ta szkodliwość społeczna jest znaczna, biorąc pod uwagę, że oskarżony był mocno nietrzeźwy, a jego zachowanie zarówno wcześniejsze jak i w dniu zdarzenia, nie rokuje dobrze na przyszłość. Sędzia Garlik w zasadzie podkreślił, że osoby publiczne, a taką jest oskarżony, może spotkać ostrzejsza ocena ich czynów, sędzia dwa razy o tym mówił. Ale ani słowo nie padło, dlaczego jednak ta okoliczność nie jest brana pod uwagę. Bo oskarżony jest z PiS-u?

Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że również w przypadku skazanego nieprawomocnie innego polityka PiS z Myszkowa, chodzi o Wojciecha P. który w Radzie Powiatu Myszkowskiego siedzi obok Janusza Romaniuka, sędzią sprawozdawcą będzie sędzia Sądu Okręgowego w Częstochowie Marek Garlik. Wojciech P. został skazany nieprawomocnie na 10 miesięcy kary łącznej w zawieszeniu na 3 lata za popełnienie kilkudziesięciu oszustw, polegających na fałszowaniu dokumentacji medycznej pacjentów. Wyrok zapadł przed Sądem Rejonowym w Myszkowie. Wyrok nie jest surowy,  w naszej ocenie, podobnie jak wyrok wobec Janusza Romaniuka. Ten jest nawet bardzo, bardzo łagodny. W apelacji oceny postępowania  obu polityków związanych z PiSem dokona sędzia Marek Garlik. Rozprawę apelacyjną Wojciecha P. wyznaczono na 6 czerwca godzina 10.40, sala 48. Mam nadzieję, że w sprawie Wojciecha P. jeżeli usłyszymy 6 maja wyrok, to uzasadnienie -bardzo na to liczę- będzie bardziej logicznie spójne i mniej chaotycznie, niż ustne motywy sądu ogłoszone w sprawie karnej Janusza Romaniuka. 

Jarosław Mazanek


Napisz komentarz

Komentarze

Jenogość 25.05.2023 12:51
Swoich nie karzemy.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama