Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 18 maja 2026 07:57
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

BYŁY POLICJANT, ICH KIEROWCA I PARTNER ZAMORDOWANEJ SKAZANI ZA NARKOTYKI

Mariusz P., konkubent zamordowanej Moniki W.-S. z Jaworznika, został skazany na 4 lata więzienia, grzywnę 15 tys i przepadek korzyści ze sprzedaży narkotyków w kwocie 217 tysięcy. Wyrok zapadł 11 października przed Sądem Okręgowym w Częstochowie. Identyczny wyrok usłyszał jego wspólnik Mirosław S. z Żarek, w chwili czynu policjant z KPP Zawiercie. Sędzia Marcin Buzdygan podkreślił, że Mirosława S. dodatkowo obciąża fakt, że był policjantem, który miał stać na straży prawa, a nie je łamać. Tylko nieco niższy wyrok usłyszał Andrzej Z. który wiózł narkotyki z Belgii do Zdowa.
BYŁY POLICJANT, ICH KIEROWCA I PARTNER ZAMORDOWANEJ SKAZANI ZA NARKOTYKI
Przemawia obrońca Mariusza P. adwokat Witold Pośpiech
Podziel się
Oceń

O tej sprawie pisaliśmy w roku 2021 i 2022 w kilku artykułach: „Trzech oskarżonych o przemyt narkotyków. Jeden to były policjant”, „ZAWIERCIAŃSKI POLICJANT ZAMIESZANY W HANDEL NARKOTYKAMI. W KAJDANKACH WYPROWADZONY Z KOMENDY!”. Osoba Mariusza P. pojawia się w dwóch śledztwach: sprawy narkotykowej i zabójstwa Moniki W.-S. z Jaworznika. Na koniec października prokuratura postawiła Mariuszowi P. zarzut zabójstwa.

Ten artykuł ukazał się wcześniej w Gazecie Myszkowskiej nr 45/2022 z 10-11-2022:

11.10.2022: mowy obrońców i wyrok. 3 skazanych za sprowadzenie i sprzedaż narkotyków!


Z początkiem 2022 do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko Mariuszowi P. z Jaworznika, Mirosławowi S. (były policjant) i Andrzejowi Z. Ten ostatni był pracownikiem Mariusza P., kierowcą, któremu zarzucono przewiezienie około 100 kg marihuany z Belgii do Zdowa, a później do Żarek, do domu policjanta. Później mężczyźni mieli w kilku partiach sprzedać narkotyki. Prokuratura postawiła też całej trójce udział z w zorganizowanej grupie przestępczej. To jedyny zarzut od jakiego sąd uniewinnił oskarżonych, nie dopatrując się w ich działalności struktur przestępczych. Sąd podkreślił, że sprowadzenie narkotyków, ich późniejsza sprzedaż była incydentalna. Pojawiła się okazja zarobienia dużych pieniędzy, mowa była nawet o kwocie przekraczającej 800 tysięcy, skorzystali z okazji i to zrobili. Tu sąd nie miał żadnych wątpliwości. Wyrok jest nieprawomocny.

Mowa oskarżycielska prokuratora: CO DO ZASADY SIĘ PRZYZNALI

Działająca jako oskarżyciel publiczny prokurator Edyta Kubska z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie w mowie oskarżycielskiej podkreśliła, że każdy z oskarżonych przyznał się do do zasady, do popełnienia przestępstwa. Ich zeznania różniły się jedynie rolą jaką każdy z oskarżonych miał odgrywać w przestępstwie i wielkością korzyści jaką każdy z nich osiągnął. Prokurator przyznała, że odkrycie sprawy było możliwe dzięki innemu skruszonemu przestępcy Michałowi S., który złożył zeznania obciążające Mariusza P.,  Mirosława S. i Andrzeja Z. (kierowcę) bez których „nie byłoby dzisiejszego finału”. 
Mariusz P. i Mirosław S. pojechali nad granicę do Zgorzelca, gdzie czekali na transport narkotyków który wiózł Andrzej Z. z Belgii. Zdaniem prokuratury narkotyki najpierw trafiły do Zawiercia (Zdów), a później na posesję Mirosława S. (policjant) do Żarek. Rola policjanta pracującego w KPP Zawiercie była taka, że miał zapewniać „ochronę” transportu od granicy, gdyby doszło do np. zatrzymania ciężarówki przez policję.

Mowy obrońców: tu nie ma grupy przestępczej

Obrońcami Mariusza P., którego określić można głównym oskarżonym, byli adwokat Witold Pośpiech i Mariusz Orliński. Mec. Orliński próbował kwestionować ustalenia prokuratury, mówiąc, że trudno ocenić, co dokładnie zrobił jego klient, jak rozumieć zarzut, że „przywiózł narkotyki”, że dokonał „wewnątrzwspólnotowego nabycia”. „Nie on przywiózł -mówił adwokat Orliński- tylko Andrzej Z., który był kierowcą.” „Żaden dowód nie wskazuje na to kto i jak nabył narkotyki”. 
Obrońca podkreślił, że Michał S. który w tej sprawie jest świadkiem w innym postępowaniu ma zarzuty karne, że to mężczyzna, który zawodowo handlował narkotykami: „zarzuty postawione mojemu klientowi oparto na wersji Michała S. Szczegóły są różne, nie ma przedmiotu przestępstwa, narkotyki upłynnione, sprzedane” -mówił obrońca. „Nikt poza świadkiem Michałem S. nie wiedział co to za ładunek” -twierdził adw. Orliński. 
O grupie przestępczej: „kilka osób przypadkowo weszło w posiadanie dużej ilości narkotyków, znał ten rynek Michał S. , to on miał kontakty, grał pierwsze skrzypce.” 
Adwokat Mariusz Orliński wniósł o możliwie najniższą karę dla Mariusza P. Drugi z obrońców adw. Witold Pośpiech skupił się na zarzucie udziału w zorganizowanej grupie przestępczej: „towar znalazł się przypadkowo, nie było planu, organizacji, decyzji. Zarzuty o grupie przestępczej prokuratura postawiła na wyrost.” 
Adwokat Michał Pacho jest obrońcą Mirosława S., byłego policjanta: „mój klient nie przyznaje się do czynu polegającego na działaniu wspólnie i w porozumieniu, ani do dokonania przewozu narkotyków. Narkotyki sprowadził Michał S. (świadek, nie jest oskarżony w tym procesie) Andrzej Z. był kierowcą, Mariusz P. właścicielem pojazdu. Te 3 osoby zdecydowały o przywozie narkotyków. Mój klient świadomość, że sprawa dotyczy narkotyków powziął dopiero na terenie Zawiercia. Miałby „obstawiać” (chronić) ten transport. Tak, miał kontakt z pojazdem na terenie Polski, w Zawierciu, gdzie otwierane były kartony. Wtedy mój klient dowiaduje się, że sprawa nie dotyczy pomocy koleżeńskiej, tylko narkotyków.”
Dalej obrońca policjanta mówił o nieudolności „gangu”: Kiedy ta grupa przestępcza miałaby się zawiązać? Nie mieli pojęcia, jak upłynnić towar. Tak, działali jak gang, ale jak „Gang Olsena”. Jak się dowiedzieli o narkotykach, to już działali wspólnie, ale nie w grupie przestępczej. Po kilku wyjazdach narkotyki udało im się sprzedać. 
Tak, mój klient brał czynny udział w obrocie narkotykami. Przyznał się, jego życie zawodowe i rodzinne uległo całkowitej destrukcji. Zszedł na złą drogę, ale przypadkowo. Musi ponieść konsekwencje, ale nie tak surowe, jak chce prokuratura. Przyznaje się do korzyści ze sprzedaży narkotyków, ale do kwoty 52 tys, a nie jak twierdzi prokuratura, że „nie mniej niż 220 tys.”. 
Paweł Zachariasz, adwokat, jest obrońcą Andrzeja Z. kierowcy, zatrudnionego u Mariusza P. To on wiózł narkotyki z Belgii: „proces zainicjowany na dowodzie, zeznaniach świadka Michała S. Żaden z oskarżonych nie był „przestępcą narkotykowym”. Wybrali najgorsze z rozwiązań, brnęli w to. Prokuratura odmawia waloru prawdy zeznaniom mojego klienta, a to jego szczere zeznania pchnęły tę sprawę  dalej. Jego wersja przedstawia rzeczywisty przebieg czynu. Dostał polecenie służbowe przewozu narkotyków. Nie było grupy przestępczej, działania były incydentalne, co najwyżej wspólne i w porozumieniu. Adw. Paweł Zachariasz jako jedyny z obrońców trzech oskarżonych złożył wniosek o nadzwyczajne złagodzenie kary: „postawa Andrzeja Z. zasługuje na karę poniżej dolnego pułapu.”
Oskarżeni przed zamknięciem przewodu sądowego wypowiedzieli się krótko:
Mirosław S. z Żarek, były policjant KPP Zawiercie: „Bardzo żałuję. Gdybym nie wyświadczył  koledze przysługi, nie byłoby mnie tu. Wstyd mi.” 
Andrzej Z., kierowca: „Jakbym mógł, cofnąłbym to.”

11.10.2022 godzina 11:25: WINNI


Sąd Okręgowy w Częstochowie uznał wszystkich oskarżonych winnych zarzucanych im czynów, uniewinniając ich jedynie od zarzutu działania w zorganizowanej grupie przestępczej. 

Mariusz P. winny sprowadzenia w 2016 roku z Belgii narkotyków w ilości minimum 80 kg, transportowanych przez Niemcy, do granicy z Polską w Zgorzelcu. Oskarżony działał wspólnie i w porozumieniu z Mirosławem S. i Andrzejem Z. Sąd uznał go też winnym odsprzedaży znacznej ilości narkotyków w Krakowie i Wrocławiu, z której oskarżony odniósł korzyść w kwocie przynajmniej 217 tys. zł. Mariusz P. został też uznany winnym kierowania samochodem Renault  w stanie nietrzeźwym.
Sąd nałożył na oskarżonego Mariusza P. karę łączną 4 lat więzienia, grzywny 300 x 50zł (15 tysięcy) i przepadek korzyści z przestępstwa w kwocie 217.500 zł. Za jazdę pod wpływem narkotyków przez Helenówkę usłyszał też 3 letni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. 
Policjant: też długa odsiadka
Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego policjanta, że tylko „pomagał” nie zdając sobie sprawy, że chodzi  narkotyki. Mirosław S. został uznany winnym sprowadzenia narkotyków z Belgii do Polski, nabycia znacznej ilości ziela konopnego (marihuany) które przewiózł do Zdowa, a później sprzedał  w Krakowie i Wrocławiu. Kara taka sama jak dla Mariusza P.: 4 lata więzienia, grzywna 15 tysięcy i przepadek korzyści w kwocie 225 tys. zł. Sąd uniewinnił Mirosława P. od zarzutu udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Andrzej Z. kierowca: 3 lata i 6 miesięcy więzienia

Andrzej Z., kierowca, w roku 2016 pracownik Mariusza P. usłyszał niewiele niższy wyrok. Kara łączna to 3 lata i 6 miesięcy pozbawiania wolności, grzywna 12.500 zł (250 stawek dziennych po 50 zł) i przepadek korzyści finansowych z przestępstwa w kwocie 168 tys. zł. Andrzej Z. to jedyny z oskarżonych, który po wysłuchaniu wyroku na razie wyszedł na wolność. Był aresztowany w okresie od 28.08.2021 do 11.10.2022 i tylko wobec niego areszt nie został przedłużony. Okres aresztu, jeżeli wyrok się utrzyma, zostanie mu zaliczony na poczet przewidzianej, ostatecznej kary więzienia.

Ustne uzasadnienie wyroku: NIE BYŁO GRUPY PRZESTĘPCZEJ, ALE WINA OCZYWISTA

Sędzia Marcin Buzdygan, który przewodniczył rozprawie po odczytaniu wyroku tak opisał ustalenia Sądu i motywy wyroku:
Do Andrzeja Z. (kierowca) który był już w  Belgii zadzwonił Michał S, zatrudniony u Mariusza P. jako spedytor, żeby zajrzał do przesyłki, która miała jechać z Hiszpanii do Wielkiej Brytanii. W paczkach była marihuana. Do Mariusza P. zadzwonił, mówiąc, że trzeba się tego pozbyć. Nie zgadzał się Michał S. (spedytor), kazał transport narkotyków przywieźć do Polski. Wtedy Mariusz P. kontaktuje  się z policjantem Mirosławem S. Mieli świadomość, że to znaczna ilość narkotyków. Mariusz P. i Mirosław S. wyjechali kierowcy naprzeciw, w okolice Zgorzelca. „Konwojowali go”- stwierdził Sąd. „Mirosław S. jako funkcjonariusz policji w przypadku zatrzymania, jako policjant miał załatwić sprawę.”
Główną rolę w sprzedaży narkotyków odegrał Michał S., on zorganizował odbiorców. Ale to oskarżeni 5 razy wyjeżdżali z towarem do Krakowa i raz do Wrocławia. Sprzedawali marihuanę, a pieniądze dzielił Mariusz P. 
Sąd ocenił też postawę oskarżonych w śledztwie: tylko postawa Mirosława S. pozwoliła na ustalenie przestępstwa. Został on zatrzymany i aresztowany. Andrzej Z. (kierowca) złożył najszczersze i najpełniejsze wyjaśnienia. 
Sąd nie miał wątpliwości, że doszło do wewnątrzwspólnotowego nabycia narkotyków: „oskarżeni doskonale zdawali sobie sprawę, że to duża ilość narkotyków. Sprowadzili do Polski hurtowe ich ilości w celu dalszej odsprzedaży, co najmniej 80 kilogramów. 
Do czynu Mariusza P., jazdy samochodem Renault 25 sierpnia 2021 roku po użyciu amfetaminy, sąd uznał, że jest to stan równoważny ze stanem nietrzeźwości: „oskarżony był pod wpływem substancji psychotropowej”. 
Okolicznością obciążającą wszystkich oskarżonych jest fakt, że ilości sprowadzonych i odsprzedanych narkotyków były znaczne. Okolicznością obciążającą dla Mirosława S. jest to, że był policjantem. Zdaniem Sądu kierowca Andrzej Z. choć jego postawa w śledztwie została oceniona przez Sąd najlepiej, to nie zasługuje on na nadzwyczajne złagodzenie kary, a jedynie na wyrok „nieco łagodniejszy” . Jako jedyny mógł wyjść z sądu, gdyż nie przedłużono mu aresztu. 
Sąd Okręgowy w Częstochowie jednocześnie przedłużył areszt dla Mariusza P. i Mirosława S. do 11.02.2023. Sąd uznał, że zachodzi ryzyko, że mogliby podjąć działania utrudniające proces, albo ukrywać się. 

RUSZA PROCES O ZABÓJSTWO "MONIKI Z JAWORZNIKA"

Mariusz P.   jest też oskarżony o zabójstwo swojej partnerki Moniki W.-S. z Jaworznika. Akt oskarżenia przeciwko niemu i dwóm innym oskarżonym z końcem października Prokuratura Okręgowa w Częstochowie przesłała do Sądu Okręgowego w Sosnowcu.  Sąd wyznaczył już (niejawne) posiedzenie organizacyjne na 18 stycznia 2023. Odczytanie aktu oskarżenia i faktyczny początek procesu Sąd Okręgowy w Sosnowcu wyznaczył  na dzień 7.02.2023.
 

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama