Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 18 maja 2026 08:47
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

Ruszył proces w sprawie zabójstwa na Markowiźnie: OSKARŻONY MÓWI ŻE SIĘ BRONIŁ. ŚWIADKOWIE, ŻE PROWOKOWAŁ I ZAATAKOWAŁ

(Sosnowiec, Zawiercie) Przed nowym sądem, który został powołany w tym roku i rozpoczął pracę czyli Sądem Okręgowym w Sosnowcu w środę 21 września ruszył proces 48 letniego mieszkańca Zawiercia Grzegorza P. oskarżonego o zabójstwo Martina Drąga, 21-latka który zmarł w wyniku ciosu nożem w udo. Cios przeciął jego tętnicę udową i chłopach wykrwawił się na śmierć.
Ruszył proces w sprawie zabójstwa na Markowiźnie: OSKARŻONY MÓWI ŻE SIĘ BRONIŁ. ŚWIADKOWIE, ŻE PROWOKOWAŁ I ZAATAKOWAŁ
Oskarżony o zabójstwo Grzegorz P. na pierwszą rozprawę został doprowadzony z aresztu, gdzie przebywa od roku
Podziel się
Oceń

Proces przyciągnął uwagę mediów, które relacjonowały pierwszą rozprawę. Grzegorz P. nie przyznaje się do zabójstwa, choć potwierdza, że użył noża. Twierdzi, że się bronił po tym jak młodzi ludzie go „napadli i pobili”. Dwoje świadków, którzy zeznawali pierwszego dnia procesu opisali przebieg zdarzeń: podszedł do nas, prowokował, jakby szukał awantury. I pierwszy użył kija, dźgnął nim jednego z chłopców. Pretekstem do zaczepki była sterta śmieci leżąca w pobliżu, twierdził, że to „młodzież śmieci”. Do dzisiaj wiele osób zastanawia się, czy Martin by żył, gdyby w lesie nie było tych śmieci… Odpady ktoś -prawdopodobnie leśnicy- sprzątnął zaraz po zabójstwie.
W tym trudnym procesie orzeka sędzia Renata Marmol. Sąd rozpoznaje sprawę jeszcze z pomocą drugiego sędziego, którym jest SSO Justyna Kowalska i przy udziale trzech ławników. Ze względu na charakter czynu zarzucanego oskarżonemu, czyli zabójstwa za które grozi mu od 8 do 25 lat więzienia, sprawa jest rozpatrywana już w I instancji przez Sąd Okręgowy w Sosnowcu. To nowy, działający od tego roku sąd w strukturze sądów powszechnych, gdzie rozpatrywane są sprawy m.in. z rejonu Zawiercia. 
Oskarżycielem publicznym w procesie jest Prokuratura Rejonowa w Zawierciu. W jej imieniu Prokurator Iwona Wałek odczytała akt oskarżenia. Prokuratura zarzuca Grzegorzowi P. zabójstwo za pomocą niebezpiecznego narzędzia, noża. W wyniku ciosu w tętnicę udową Martin Drąg zmarł. Do zabójstwa, o które jest oskarżany Grzegorz P., miało dojść w lesie na Markowiźnie 11 lipca 2021 późnym popołudniem. Od chwili śmierci Martina jego mama, Izabela Zakrzewska, która w procesie jest oskarżycielem posiłkowym twierdzi, że doszło do zbrodni. Że oskarżony z premedytacją zabił jej syna. Mówi, że chce sprawiedliwości, a dla oskarżonego bardzo wysokiej kary. Reprezentuje ją od początku śledztwa adwokat Paweł Matyja.

Pogotowie: czy jechało zbyt długo?
Po artykule w którym opisaliśmy relacje świadków mówiących, że bardzo długo czekali na pomoc ratowników medycznych pojawiły się wątpliwości czy nie doszło do błędów, lub zaniedbań ze strony służb ratowniczych. W tej sprawie prokuratura prowadziła osobne śledztwo, którego akta zaczynają się -to wiemy od mamy zmarłego Martina- od naszego artykułu  w którym opisaliśmy te wątpliwości. Śledztwo zostało umorzone, wobec ustalenia, że w pracy służb ratowniczych nie było nieprawidłowości. Na to postanowienie zażalenie złożył adw. Paweł Matyja reprezentujący matkę i Sąd nakazał dokładniejsze, ponowne zbadanie sprawy. 
Co wiemy po oskarżonym Grzegorzu P.?
Mężczyzna urodził się w 1974 roku, lat 48 obecnie.  Mieszka w Zawierciu w bloku, z matką, która jak sam twierdzi, jest niepełnosprawna umysłowo. Inżynier elektryk, do dnia zatrzymania 11-07-2021 zatrudniony w CMC Zawiercie.  Niekarany, ma 22 letnią córkę. Po zatrzymaniu sprzeciwiał się osadzeniu go w areszcie, tłumacząc że „boi się utraty dobrej pracy”.  Już ponad rok przebywa w areszcie. Na razie przynajmniej do 5-10-2022. 27 września Sąd zdecyduje, czy areszt przedłużyć, czy zastosować inny środek tymczasowy. 
Oskarżony: NIE PRZYZNAJĘ SIĘ, ODPOWIEM TYLKO NA PYTANIA SĄDU I MOJEGO OBROŃCY
Grzegorz P. oświadczył, że nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu, czyli zabójstwa (art. 148 KK pkt 1 zagrożony karą 8-25 lat pozbawienia wolności). Oświadczył też, że nie będzie składał wyjaśnień, a odpowie tylko na pytania sądu i obrońcy. Sąd odczytał więc jego zeznania ze śledztwa.  Odtworzono też nagranie z przebiegu eksperymentu procesowego, rekonstrukcji możliwego przebiegu wydarzeń z 11-07-2021 z udziałem podejrzanego i świadków, kolegów i koleżanek zmarłego Martina Drąga. 
CZY GDYBY NIE BYŁO TYCH ŚMIECI…. MARTIN BY ŻYŁ? 
Rozprawa z 21-09-2022 trwała wiele godzin i z mediów tylko nasz dziennikarz, autor  artykułu, wysłuchał zeznań świadków do końca. Zaczęło się przez 10-tą, z sądu wyszliśmy o 15-tej. Przez 5 godzin Sąd kolejno odtwarzał nagrania z eksperymentu procesowego oskarżonemu i dwóm świadkom. Wyjaśniano każdy, nawet najdrobniejszy szczegół zapamiętany przez świadków. Zeznawała 16 letnia dziś Wiktoria P. i jej chłopach, 21-letni Dawid G. którzy bawili się w grupie w której był Martin Drąg
Szczegółowo relację z ich zeznań przekażemy w kolejnym artykule. Teraz chcemy zwrócić na główne wątki tej tragicznej historii, aby pokazać w jak trudnej sprawie orzeka Sąd. Bezspornym jest, przyznaje to sam oskarżony, że Martin Drąg zmarł po wniknięciu ostrza długiego noża myśliwskiego w jego udo, w wyniku przecięcia tętnicy i wykrwawienia. Oskarżony twierdzi, że „tylko się bronił”, a Martin nadział się na wystawiony przez niego „dla odstraszenia” nóż”. Mówił też o tym, że został napadnięty, skopany, i „zalany krwią” z licznymi obrażeniami bronił się.  Że „nie był agresorem” . Sam przyznał, że powodem sprzeczki, która zakończyła się śmiercią Martina były śmieci, które leżały w lesie. Oskarżał młodzież bawiącą się w lesie, że to oni śmiecą. 
Zupełnie inaczej przestawiali przebieg wydarzeń zeznający świadkowie: mężczyzna dosiadł się do nich, miał prowokować i obrażać, za pretekst mając śmieci, które faktycznie leżały na polanie. Później odszedł kawałek, wziął gruby kij, jakby dokładnie wiedząc gdzie kij stoi oparty o drzewo i dźgnął jednego z chłopców. Wtedy doszło do szarpaniny. Różnica jest taka, że oskarżony twierdzi, że był brutalnie pobity, a młodzi świadkowie, że tak, nawet go kopaliśmy (chłopcy; dziewczyny stały z boku), ale żeby go uspokoić i odgonić. „Biliśmy go nawet za słabo, mając na uwadze to, co później się stało” -zeznał Dawid G, który przyznał, że też kopał oskarżonego. Na sali rozpraw pokazał jak to robił. Był to ruch jak odpychanie nogą. 
Minuta przerwy i śmierć
Zeznania świadków w wielu szczegółach różniły się, i sąd będzie musiał rozstrzygnąć, czy są to nieistotne różnice wynikające z tego, że każdy stał w innym miejscu, mógł z różną dokładnością zapamiętać szczegóły, czy też są to różnice w zeznaniach obniżające ich wiarygodność. My te szczegóły też omówimy w kolejnym artykule za tydzień. Istotne dla sprawy fakty inaczej przestawiał oskarżony, który twierdził, że nóż trzymał w lewej ręce, „bo prawą ma lekko niewładną po wypadku”, a świadkowie zdecydowanie twierdzili, że nóż był w prawej ręce oskarżonego. Twierdził, że się bronił, że został brutalnie pobity, zalał się krwią, a świadkowie po szarpaninie, jego przewróceniu i skopaniu twierdzili zgodnie, że nie było widać u niego żadnych obrażeń, krwi. Z materiałów śledztwa zgromadzonych przez prokuraturę do których dotarliśmy nie wynika, aby zatrzymany Grzegorz P. odniósł jakieś obrażenia, poza drobnymi zadrapaniami, które mogły powstać choćby z powodu przewrócenia i otarć o ziemię. Miała upłynąć około minuta, gdy szarpanina zakończyła się, a oskarżony nieco sponiewierany zbierał się z ziemi. Wtedy podszedł do niego Martin Drąg, mówiąc coś o zniszczonej koszulce. 
Będący 4-5 metrów za nim Dawid G. zeznał, że widział Martina plecy, gdy ten jęknął odwrócił się i mocno zakrwawiony zaczął się cofać: -Nie widziałem samego ciosu. Ten pan szedł w naszą stronę, trzymając nóż w prawej ręce. Szedł ze wzrokiem jak w filmach, jak ktoś, kto chce dalej zabijać -mówił Dawid G. 
Mama Martina Iza Zakrzewska (od początku zgadza się na wymienianie nazwiska i pokazywanie wizerunku) wspomniała w zeznaniach, że powodem zabawy w lesie było to, że Martin kilka dni wcześniej dowiedział się, że zdał maturę: -Chciał się dalej uczyć w technikum, zrobił kurs obsługi kas fiskalnych. Miał plany życiowe. Był bardzo dobrym chłopcem, troszczył się o mnie, był po uszy zakochany w swojej dziewczynie Żanecie. Dla mnie gdy on zmarł życie się skończyło. Ja też umarłam -mówiła Iza Zakrzewska kierując słowa i wzrok w stronę oskarżonego: -Niech pan na mnie spojrzy!
Sędzia Renata Marmol wyznaczyła dwa kolejne terminy rozpraw. 18 X 2022 Sąd planuje przesłuchać wszystkich pozostałych świadków. Kolejny termin rozprawy to 28.XI.2022. Czy wtedy  możemy się spodziewać zakończenia procesu? Widać wyraźnie, że Sąd mimo powagi zarzutów ciążących na oskarżonym, widzi możliwość zakończenia procesu i wydania wyroku jeszcze w tym roku. O ile nie zostaną zgłoszone nowe wnioski dowodowe, a Sąd uzna je za dopuszczalne. 
W kolejnym artykule, który zapowiadamy, szczegółowo opiszemy zeznania świadków złożone 21 września. 
Grzegorz P. jest oskarżony o zabójstwo. Jego obrońca z urzędu adwokat Anna Dybkowska uchyliła przez rozpoczęciem rozprawy rąbka swojej strategii obronnej, że jej klient uważa, że działał w obronie własnej, lub co najwyżej można w jego przypadku mówić o nieumyślnym spowodowaniu śmierci, a nie zbrodni lub zabójstwie. Sąd zdecyduje czy i jaką winę przypisać oskarżonemu.


Napisz komentarz

Komentarze

Krzysio 13.10.2022 11:33
Komentarz zablokowany : niezgodny z regulaminem.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama RentSTEEL  -stal pręty siatka wypalanie plazmą