Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 18 maja 2026 12:43
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

RUSZA PROCES PODEJRZANEGO O ZABÓJSTWO NA MARKOWIŹNIE

Prokuratura Rejonowa w Zawierciu z końcem maja skierowała do Sądu Okręgowego w Sosnowcu akt oskarżenia przeciwko Grzegorzowi P. oskarżonemu o zabójstwo młodego chłopaka Martina Drąga. Niespełna 21- letni mężczyzna 11 lipca 2021 roku urządził sobie piknik z kolegami i koleżankami w lesie, na popularnej Markowiźnie. Wakacje, piękna pogoda, śmiech, piwo. Alkoholu nawet nie spożywają wszyscy. Do bawiących się w lesie młodych ludzi podchodzi Grzegorz P. Ma pretensje, że rzekomo śmiecą, prowokuje. Śmieci w tym miejscu faktycznie było sporo, ale nagromadzonych wcześniej. Dochodzi do sprzeczki. Świadkowie później w śledztwie zeznają, że Grzegorz P. jakby celowo prowokował bójkę. Jednego z mężczyzn uderzył kijem, wzajemne wyzwiska. W końcu doszło do tragicznego w skutkach ciosu. Grzegorz P. wyjmuje nóż i wbija ostrze w udo Martina Głąba. Ostrze wchodzi na 10 centymetrów w ciało chłopaka. Cios okazuje się śmiertelny. W sekcji zwłok wykonanej w Katedrze i Zakładzie Medycyny Sądowej w Katowicach we wnioskach napisano: „doszło do całkowitego przecięcia tętnicy udowej i żyły udowej, co spowodowało wykrwawienie się pokrzywdzonego i w konsekwencji jego śmierć”.
RUSZA PROCES PODEJRZANEGO O ZABÓJSTWO NA MARKOWIŹNIE
Miejsce gdzie zginął Martin Drąg, las Markowizna
Podziel się
Oceń

/artykul/8369,na-co-zwrocic-uwage-przy-wyborze-kredytu-gotowkowego

Prokuratura Rejonowa w Zawierciu nie uwierzyła wersji oskarżonego, że ten „bronił się sprowokowany”, i postawiła mu zarzut zabójstwa. W przypadku udowodnienia winy, oskarżonemu grozi nie mniej niż 8 lat więzienia, do 25 lub dożywocie. Iza Zakrzewska, która nie jest matką biologiczną zmarłego Martina, ale od 4 roku życia chłopca wychowywała jak własnego syna, wyręczając w matczynych obowiązkach swoją nieporadną życiowo siostrę w sierpniu 2021 w wywiadzie nam udzielonym mówiła, że „ma nadzieję, iż sprawca dostanie dożywocie”. Jej zdaniem  syn zginął w wyniku niczym nie sprowokowanego mordu. Iza Zakrzewska mówiła wtedy dla Kuriera Zawierciańskiego: -To mój jedyny syn, bo inaczej o nim nigdy nie myślałam. Dla mnie on był wszystkim i żyłam tylko dla niego. Tej zbrodni nie mogę zrozumieć ani zaakceptować. Bo uważam, że ten mężczyzna, który na nich napadł, dokonał zbrodni. Nasze dzieci niczym tego mężczyzny nie sprowokowały do takiego ataku. 
15 lipca 2021 Martin Drąg został pochowany. Tydzień później na miejscu w lesie na Markowiźnie odbyła się rekonstrukcja wydarzeń z udziałem kolegów i koleżanek Martina, oraz podejrzanego, wobec którego wcześniej sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Obecnie już oskarżony o zabójstwo Grzegorz P. dalej przebywa w areszcie w Wojkowicach. 
Co wiemy o oskarżonym? 
Jeszcze na etapie śledztwa prokuratura ujawniła, że 47 letni Grzegorz P. to miłośnik surwiwalu. Wcześniej nie był karany. Zawiercianin, z zawodu inżynier  zatrudniony w CMC Zawiercie do czasu aresztowania. 
Prokuratura zanim postawiła Grzegorzowi P. zarzut zabójstwa, zleciła wykonanie opinii sądowo-psychiatrycznej podejrzanego. Badanie nie wykazało, aby podejrzany był niepoczytalny, choć stwierdzono u niego zespół uzależnienia od alkoholu. Końcowy wniosek: stan zdrowia podejrzanego pozwala mu na uczestnictwo w procesie.
Czy chciał zabić?
Zabójstwo może być celowe, zaplanowane, albo sprawca powinien przynajmniej przewidywać, że na przykład użycie noża, zadanie ciosu może zranić, ale może być też śmiertelne. Jak było 11 lipca 2021? Czy Grzegorz P. szukał sprzeczki żeby zabić? Prokuratura decydując się na postawienie podejrzanemu zarzutu zabójstwa, musiała dojść do wniosku, że podejrzany miał świadomość, że jego działanie może skończyć się czyjąś śmiercią. Że działał umyślnie. Ale czy z bezpośrednim zamiarem zadania śmierci czy tzw. „zamiarem ewentualnym”? Prokuratura Rejonowa w Zawierciu zdecydowała się na postawienie oskarżonemu zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym. To oznacza, że nie dopatrzono się dowodów wskazujących, że idąc do lasu, prowokując młodzież do awantury Grzegorz P. z rozmysłem dążył do pozbawienia kogoś życia. 
Czy Martina można było uratować?  Prokuratura umorzyła śledztwo dotyczące błędów w akcji ratunkowej. Sąd nakazał zbadać sprawę raz jeszcze!
Adwokat Paweł Matyja, reprezentujący w tej sprawie mamę zmarłego Martina Drąga, Izę Zakrzewską, w toku śledztwa złożył wniosek o zbadanie, czym był spowodowany, w ocenie świadków zdarzenia, bardzo długi czas od pierwszego wezwania pomocy, do przyjazdu karetki pogotowia. Od pierwszego telefonu do przyjazdu karetki miało upłynąć kilkadziesiąt minut, prawie godzina. Choć miejsce zdarzenia jest ustronne, w lesie, to mieszkańcom Zawiercia dobrze znane, z wjazdem przez ulicę Markowizna. Czy pogotowie jechało zbyt długo? Czy gdyby ratownicy przyjechali wcześniej, Martin miałby szanse na przeżycie? Uczestniczy zdarzenia zeznawali, że Martin choć tracił powoli świadomość, to jeszcze żył, gdy słychać było już syreny karetki. 
Śledztwo prowadzone z art. 150 KK zostało umorzone. Zdaniem Prokuratury Rejonowej w Zawierciu nie doszło do błędów w pracy służb ratowniczych.  Pełnomocnik matki zamordowanego adw. Paweł Matyja złożył zażalenie na decyzję prokuratury i Sąd Rejonowy w Zawierciu przychylił się do wniosku nakazując dokładniejsze  zbadanie tej sprawy. 

W artykule posłużyliśmy się materiałami udostępnionymi przez oskarżycielkę posiłkową, matkę zmarłego Martina Drąga. Zdjęcia redakcji


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama