Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 18 maja 2026 21:29
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

ODLEWNIA OFICJALNIE ZAPRZECZA ŻE PYLI. A „POD STOŁEM” WYPŁACA ODSZKODOWANIE!

Rdzawy pył, który -jak twierdzą mieszkańcy- wydobywa się z Odlewni Zawiercie SA niszczy dachy, samochody, ogrody. Rozsiewa się po wielu okolicznych ulicach. W piątek 18 marca o godz. 17 około 150 osób mieszkających zwykle blisko odlewni zebrało się w Urzędzie Miasta Zawiercie, aby przedstawić Prezydentowi Zawiercia swoje niezadowolenie. Zebrani mówili, że problem nasilił się w ostatnich latach, najgorzej ma być od 3 lat. Na spotkanie, mimo zaproszenia nie przybył Prezes odlewni Sebastian Kliciński ani nikt w jego imieniu. Odlewnia Zawiercie oficjalnie zaprzecza, aby emitowała zanieczyszczenia. W piśmie do prezydenta i mieszkańców prezes Kliciński pisze, że żadne badania nie wykazały, aby za rdzawe zapylenie wokół odlewni opowiadała odlewnia. Ale we wtorek jeden z mieszkańców dzielnicy pochwalił się nam, że właśnie odebrał w siedzibie odlewni 1600 zł jako rekompensatę za renowację lakieru na samochodzie. Czyżby odlewnia jednak przyznawała się, że jest źródłem uciążliwego zanieczyszczenia, ale chce to zrobić „po cichu?”
ODLEWNIA OFICJALNIE ZAPRZECZA ŻE PYLI. A „POD STOŁEM” WYPŁACA ODSZKODOWANIE!
Na spotkanie przyszło około 150 mieszkańców. Mają dość zapylenia rdzawym odpadem, za który obwiniają Odlewnię Zawiercie SA
Podziel się
Oceń

W sali sesyjnej Urzędu Miasta Zawiercie mieszkańcy otrzymali pismo Prezesa Odlewni Sebastiana Klicińskiego, w którym stwierdza on: „stanowczo sprzeciwiamy się przyjęciu z góry założenia, że to Odlewnia emituje zanieczyszczeni a, które zgłaszają mieszkańcy. (…) Spółka posiada wszystkie wymagane prawem decyzje na korzystanie ze środowiska (…) prowadzi monitoring pyłów. Ostatnio wykonywane pomiary emisji  na emitorach  znajdujących się na terenie Odlewni  Zawiercie SA nie wykazały przekroczeń  określonych w pozwoleniu”. 
I trudno temu zaprzeczyć, gdyż również Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, który zlecił ustawienie stacji badawczej w pobliżu Odlewni, nie stwierdził przekroczenia norm zapylenia. Z drugiej strony, mieszkańcy od kilku lat wskazują, że intensywne rdzawe zanieczyszczenia nie pojawiają się regularnie, tylko co kilka miesięcy, pokrywając całą okolicę. 
Dalej prezes Odlewni zastanawia się w piśmie, czy za zapylenie nie odpowiadają domowe kotłownie węglowe albo… czy nie jest to był ze ścierających się torów kolejowych, hamulców. 
O zanieczyszczeniach rdzawym pyłem, opiłkami metalu pisaliśmy w 25 z 18-06-2021 w artykule „RDZAWY OSAD ZNISZCZYŁ DACHY, SAMOCHODY. MIESZKAŃCY WINĘ WIDZĄ W ODLEWNI”. Ponieważ problem pojawia się regularnie, mieszkańcy zawiązali  grupę „Stop dla odlewni- zapylenie Zawiercia przez Odlewnię”.  
Zebrani  mieszkańcy zakończyli zebranie w urzędzie miasta wnioskami, że będą masowo kierować zawiadomienia do prokuratury. Chcą też założyć Stowarzyszenie „Stop dla Odlewni”. Zapadła też decyzja, że mieszkańcy masowo będą udzielać pełnomocnictw prawnikowi, który będzie reprezentował wszystkich poszkodowanych przez opad rdzawego pyłu. Pyłu, co nietrudno zauważyć, wypełnia teren Odlewni Zawiercie i ulice z nią sąsiadującą,  zwłaszcza Senatorską i sąsiednie. W niczym rdzawy metaliczny pył nie przypomina okładzin hamulcowych….
 

Dyrektor Kulesza wypłaca odszkodowanie. Prezes Kliciński nazywa to „samowolką”
Jeden z mieszkańców ulicy Rataja 9 lutego napisał do Odlewni Zawiercie żądanie, aby ta pokryła koszty renowacji samochodu: „w nawiązaniu do rozmowy telefonicznej chciałbym oficjalnie do Państwa zgłosić szkodę powstałą na pojeździe w wyniku szkodliwego działania Państwa przedsiębiorstwa.
Problem dotyczy samochodu marki Volkswagen Golf  w kolorze białym. Samochód ten od momentu nabycia (około roku) codziennie jest parkowany przy ulicy Rataja, w bliskim sąsiedztwie z Państwa przedsiębiorstwem.
W wyniku Państwa działania na całym pojeździe osadziła się tzw. „lotna rdza” uszkadzając powłokę lakierniczą całego pojazdu, szyby oraz elementy wykonane z tworzywa.
Jak wcześniej wspomniałem pojazd jest, a właściwie był w kolorze białym, aktualnie na całym pojeździe jest bardzo wyraźnie widoczne zabarwienie rudego koloru.
Generalnie w tej lokalizacji problem dotyczy nie tylko pojazdów a również innego, szeroko pojętego rodzaju mienia, domyślam się, że jest on Państwu dobrze znany.
W związku z powyższym, proszę o zajęcie stanowiska w przedmiotowej sprawie lub wskazanie ubezpieczyciela odpowiedzialnego za likwidację przedmiotowej szkody celem przywrócenia pojazdu do staniu z przed szkody.”

We wtorek 22 marca mężczyzna skontaktował się z naszą redakcją i opowiedział, że właśnie odebrał z Odlewni 1600 zł gotówką, jako rekompensatę za uszkodzenia samochodu: -Zadzwonił do mnie mężczyzna, przedstawił się jako Kulesza, że dzwoni w imieniu prezesa Klicińskiego. Mówił, że prezes w tej sprawie nie chce rozgłosu, że oni chcieliby się dogadać, pokryć mi straty. Najpierw mówił, że wypłacą mi pieniądze w poniedziałek 21 marca. Później, że nie ma prezesa, a od niego ma wziąć pieniądze. Spotkałem się z tym panem Kuleszą we wtorek 22 marca. Wszedłem na portiernię, poszliśmy do niego, tam dostałem pieniądze w kopercie, zostawiłem fakturę. Rozmawialiśmy dłuższą chwilę.
Osoba z którą rozmawiamy prosiła, aby nie wymieniać go z nazwiska: -Jak zadzwonili pierwszy raz, dzwonił ten Kulesza, to byłem tak zaskoczony, że chcą się dogadać, że rozmowy nie nagrałem. Ale kolejne już tak. 
Mężczyzna nagrał też rozmowę z przekazania pieniędzy. Ta jest najgorszej jakości, ale można bez problemu odczytać sens i intencje Michała Kuleszy. W Odlewni Zawiercie SA  Michał Kulesza wg KRS jest on Dyrektorem ds Inwestycji i Rozwoju, oraz „prokurentem niesamodzielnym”. Może podejmować decyzje w imieniu spółki wspólnie z drugim członkiem Zarządu Spółki. 
Oto fragmenty rozmów. Zaczynają się od pytania naszego rozmówcy, który 15.03 dostał pismo z Odlewni Zawiercie, w którym ta wypiera się odpowiedzialności za zanieczyszczenie. To rozmowa z 16.03. Gdy pyta o pismo z dnia poprzedniego Michał Kulesza wyjaśnia: „-Pismo swoją drogą, ale jak się pan ze mną porozumie… Ja jestem bardzo układowym człowiekiem -mówi dyr. Kulesza. 
Kolejna rozmowa jest w czwartek 17. marca. Nasz rozmówca informuje dyrektora Kuleszę z Odlewni, że już naprawił samochód, że wyszło 1600 zł. Panowie mają się umówić na przekazanie pieniędzy. Mówi Michał Kulesza: -Ja jutro nie mam szefa, więc nie moglibyśmy się jutro spotkać. Postaram się, żebyśmy mogli to załatwić w poniedziałek. 
Do spotkania ostatecznie dochodzi we wtorek. 
-Będę u pana za pół godziny. 
-To niech pan przyjdzie na portiernię, ja tam pana odbiorę -mówi Kulesza.
Na to spotkanie nasz rozmówca idzie z już włączonym nagrywaniem w telefonie. Chowa go w kieszenie, więc jest sporo zakłóceń. Ale kilka zdań które wypowiada dyr. Kulesza da się zrozumieć. Nie ma wątpliwości, że dyr. Kulesza działa nie sam, lecz na czyjeś polecenie, w czyimś imieniu. Nasz rozmówca wyjmuje fakturę za naprawę samochodu. 
-Ja szefowi zdjęcie zrobię -Michał Kulesza.
-Mogę panu zostawić, ja to mailem dostałem. Odbiera pieniądze. 
-Dostałem je w kopercie -mówi nasz rozmówca. Niektóre fragmenty rozmowy są niezrozumiałe. Kulesza tłumaczy: „Prośba olbrzymia: dyskrecja. Nam zależy na chwilę obecną… Inwestor, firma która chce nas kupować, włożyć tu naprawdę potężne pieniądze. 
Nasz rozmówca pyta, z jakich procesów produkcyjnych jest ten odpad, który zniszczył mu samochód?
-Ze szlifowania -mówi Kulesza. -My generalnie chcemy zgasić… Żeby nie było dziwnego rozgłosu. Mamy jednoznaczne wyniki  z jednostek badawczych, że to nie my.
Jednak do wypłaty odszkodowania doszło, choć oficjalnie Zarząd Odlewni Zawiercie konsekwentnie wypiera się,  aby spółka była odpowiedzialna za rdzawy osad. Komentuje to Adwokat Paweł Matyja: -Uznanie roszczenia w formie ugody jest umową. Nie ma przeszkód prawnych, aby ugoda miała formę ustną, co jak wynika z przekazanych mi informacji miało miejsce w omawianej sprawie.
Zarząd Spółki wg informacji KRS jest jednoosobowy. Zatem ustna ugoda zawarta z Prezesem Zarządu jest prawnie wiążąca. Był on bowiem upoważniony do reprezentowania interesów spółki i  zawierania umów w jej imieniu.
Zawarcie ugody z jednym z poszkodowanych może być dobrą wiadomością dla pozostałych. Na skutek zawarcia ugody i dokonania zapłaty przez spółkę doszło bowiem do uznania roszczeń poszkodowanego, który żądał od spółki przyjęcia odpowiedzialności za wyrządzone mu jej działaniem szkody. Pozostali poszkodowani, co bardzo ważne, swoje roszczenia wiążą z dokładnie tymi samymi działaniami spółki. Wspomniana ugoda może więc wymiernie ułatwić wykazanie zasadności roszczeń innych poszkodowanych, gdyby sprawa miała znaleźć swój finał w Sądzie.”
Do Prezesa Odlewni Zawiercie SA wysłaliśmy pytania: 
Wcześniej nie odpowiedział pan na nasze pytania zadane w czerwcu 2021, może teraz się uda:
1. Ilu osobom odlewnia lub pan osobiście wypłaciła „po cichu” odszkodowania za zniszczone mienie?
2. Czy to prawda, że wypłaty (a) nastąpiła z pańskich prywatnych środków?
3. Czy w tej sytuacji, gdy przekaz oficjalny (to nie my!) rozmija się z faktem, że po cichu Odlewnia przyznaje się do emitowania zanieczyszczeń i wypłaca odszkodowania skłoni firmę do rozmów z mieszkańcami, którzy w tej sprawie organizują się i już masowo udzielają pełnomocnictw jednej z kancelarii adwokackich, do rozmów na temat wypłaty odszkodowań wszystkim poszkodowanym?

Jeszcze tego dnia dostaliśmy odpowiedź: 
"Działając w imieniu Odlewni Zawiercie S.A., jako Prezes Zarządu Spółki, nadal oświadczam, iż nie zgadzamy się z twierdzeniem, iż to Spółka emituje zanieczyszczenia, które zgłaszają mieszkańcy, działa bezprawnie i tylko ona jest odpowiedzialna za zły stan powierza w mieście.
Odlewnia Zawiercie S.A. korzysta bowiem ze swojej nieruchomości zgodnie z jej przemysłowym przeznaczeniem (prowadząc działalność w tym miejscu nieprzerwanie od 1886 r.), jednocześnie z poszanowaniem wszelkich przepisów i wymogów, w tym z obszaru ochrony środowiska, zatem w granicach prawa. Spółka posiada wszystkie wymagane prawem decyzje na korzystanie ze środowiska i w ramach posiadanego pozwolenia zintegrowanego sama także prowadzi monitoring emisji pyłów i gazów do środowiska. Ostatnio wykonywane pomiary emisji na emitorach znajdujących się na terenie Odlewni Zawiercie S.A. nie wykazały przekroczeń dopuszczanych poziomów określonych w pozwoleniu.
Prowadzone ostatnio, kontrole z ramienia Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska także nie wykazała naruszeń w powyższym zakresie, wręcz w protokole kontroli jednoznacznie potwierdzono, że Spółka nie przekroczyła dopuszczalnej rocznej emisji z instalacji, jak i czasu pracy na instalacji określonych w pozwoleniu zintegrowanym.
Działamy zatem zgodnie z prawem inie ma podstaw do żądania za takie działanie odszkodowania. Szczegółowe stanowisko w tym zakresie wyrażono w piśmie kierowanym do Prezydenta Miasta i mieszkańców Zawiercia dnia 17 marca 2022 r., stąd przekazuje jego kopię w załączeniu. W tej sytuacji ani Spółka ze swojego majątku, ani ja (z prywatnych środków) nigdy nie wypłaciliśmy nikomu żadnego odszkodowania.”

Czyli te same ogólniki, że „to nie my”. Najciekawszy jest fragment poniżej:
„Próbując wyjaśnić skąd akurat teraz takie twierdzenia z Państwa strony ustaliłem, iż pod moją nieobecność jeden z pracowników, zdecydował się pokryć koszty lakierownia pojazdu, które rzekomo miałyby wynikać z działalności Odlewni, ale jednak była to, co podkreślam, jego prywatna nieuzgodniona z Zarządem decyzja, zdecydowanie chybiona. Zadziałał pochopnie, nie wyjaśniwszy wszystkich okoliczności, w tym nie uzyskawszy informacji odnośnie braku podstaw prawnych do przyjęcia odpowiedzialności.
Nie możemy mówić w tej sytuacji o uznaniu odpowiedzialności przez samą Spółkę.
Nie otrzymaliśmy dotąd żadnego stanowiska Kancelarii, która miałaby reprezentować mieszkańców, więc - nie znając choćby podstaw prawnych do wysuwania przez nich roszczeń -nie możemy odnieść się, poza ww. twierdzeniami, do tej kwestii.”
-pisze prezes Odlewni.
Wersja, że dyr. Kulesza, który w rozmowie z mieszkańcem daje do zrozumienia, że działa w imieniu „szefa” a jego szefem jest Sebastian Kliciński, miałby działać samowolnie wyjmując z kieszeni 1600 zł zupełnie nas nie przekonuje:
-Tłumaczenie, że „jeden pracownik” pod pana nieobecność wyłożył 1600 zł na naprawę samochodu, proszę wybaczyć, ale brzmi zupełnie niewiarygodnie. Z nagrań wynika jednoznacznie, że jego działanie ma być uzgodnione z Panem, od pana miał pobrać pieniądze itd. Nie był to też szeregowy pracownik, tylko dyrektor, prokurent firmy Michał Kulesza -piszemy do prezesa Odlewni.
-Stanowisko Spółki zaprezentowałem w mojej odpowiedzi i nic więcej w tym temacie nie mam do dodania. Działania poszczególnych pracowników nie uzgodnione ze Spółką są ich prywatnymi inicjatywami – tak jak to miało miejsce w tym przypadku -pisze Sebastian Kliciński
Droga mieszkańców do uzyskania odszkodowań za zniszczone domy, samochody ewentualnie straty zdrowotne będzie jeszcze długa. Ale wypłata jednemu mieszkańcowi, rzekoma „samowolka” dyrektora Kuleszy bardzo zmienia sytuację. Chyba nikt nie wierzy, że chłop wyjął gotówkę, wręczył ją na terenie Odlewni, wziął kopię faktury „dla szefa” i cała ta dyskretna akcja, dokładnie w dniach, gdy mieszkańcy zaczynają się organizować, i mówią, że odlewni nie odpuszczą była realizowana bez zgody prezesa!


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama