Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
środa, 4 lutego 2026 02:31
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

NIE CHCĄ SĄSIEDZTWA SKŁADÓW OPAŁOWYCH

(Koziegłowy) Skargi mieszkańców gminy Koziegłowy na działające w ich sąsiedztwie składy opałowe zdominowały sesję rady Gminy i Miasta Koziegłowy (24 września br.). Narzekający na kłopotliwe sąsiedztwo mieszkańcy domagają się zamknięcia albo przeniesienia zakładów w miejsca poza obszarem zabudowanym. Burmistrz i radni bezradnie rozkładają ręce, tłumacząc, że „nic nie mogą”. To może warto uchwalić szczegółowy plan zagospodarowania przestrzennego, gdzie wolno prowadzić składy z węglem, a gdzie NIE!
Podziel się
Oceń

Po raz kolejny na sesję powróciła sprawa uciążliwego sąsiedztwa składu opału, położonego przy ul. Wojsławickiej w Koziegłowach. Do burmistrza Jacka Ślęczki i koziegłowskich radnych trafiło pismo jednej z mieszkanek tej ulicy, Zofii Puszczewicz.

 - Od kilku lat zwracamy się z prośbą o przeniesienie poza obszar zabudowany składu opałowego położonego przy ul. Wojsławickiej. Jak dotąd burmistrz i Rada Gminy Koziegłowy nie zrobiły nic, aby nasze warunki zamieszkania poprawiły się. Nadal wdychamy spaliny, oddychamy pyłem węglowym, jak również trzęsą się nasze zabudowania od „tąpiących” podnośników.Po raz kolejny ponawiamy pytanie: kiedy, i jakie zostaną podjęte działania w tej sprawie – napisała Zofia Puszczewicz. Autorka pisma stwierdziła w nim również, że wysyłanie urzędowych pism do narzekających na uciążliwe sąsiedztwo mieszkańców, które w swej treści starają się dowieść , że działalność składu opałowego spełnia normy ochrony środowiska jest kompromitacją dla gminnego wydziału ochrony środowiska oraz ludzi którym on podlega.

 - Za brak reakcji urzędników w tej sprawie wnosimy do Urzędu Gminy w Koziegłowach o odszkodowanie. Firma codziennie nas wykańcza, w tej sytuacji prawnie przysługuje nam odszkodowanie za utratę zdrowia i niszczenie dorobku życia – napisała Z. Puszczewicz.

 Na sąsiedztwo innej firmy handlującej opałem poskarżył się do gminy także mieszkaniec Cynkowa Józef Koralewski. Jemu również przeszkadzają, jak twierdzi: opary spalin, hałas – często do późnych godzin wieczornych i nocnych, kurz i pył –efekty działalności jego „sąsiada”.

 - Zwracam się z prośbą o wyjaśnienie prowadzenia działalności – handlu opałem: węgiel, miał na działce sąsiadującej z moją, w okresie od 2006 do 2009 roku – napisał J. Koralewski.

 - Zamieszkuję pod wskazanym przeze mnie adresem od 1998 r. W tym okresie nie było mi wiadomo o przekształceniu działki, na działkę do handlu węglem i miałem, przez nieznaną mi firmę handlową. Powyższa działalność w sąsiedztwie mojego miejsca zamieszkania jest dla mnie bardzo dokuczliwa. Koralewski zwrócił się z wnioskiem o zaprzestanie działalności firmy w obrębie jego miejsca zamieszkania.

 - Odnośnie Cynkowa – Urząd Gminy i Miasta Koziegłowy skierował do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego wniosek o zbadanie sprawy – odpowiadała na jego pismo przewodnicząca rady, Joanna Kołodziejczyk.

 - Jeżeli chodzi o Koziegłowy –jest nieprawdą, że rada w tym temacie nie zrobiła nic. Wertujemy te sprawę od 3 lat i to nasza rada – łącznie z burmistrzem – podejmowała konkretne działania – dodała przewodnicząca. Wśród nich wymieniała kierowanie odpowiednich wniosków do Powiatowego Inspektoratu Ochrony Środowiska, oraz działania, które spowodowały pomiar głośności i kurzu przez WIOŚ w Częstochowie i Katowicach w składzie przy ul. Wojsławickiej. - My nie mamy żadnych możliwości prawnych, żeby tę firmę można było zamknąć – broniła się przed zarzutami o bezczynność władz gminy J. Kołodziejczyk.

 Złożyła jednocześnie wniosek by w Urzędzie Gminy Koziegłowy przed wydaniem pozwolenia na działalność handlowo – usługową związaną ze sprzedażą węgla i miału – sprawdzać w planie zagospodarowania przestrzennego czy te działki są dopuszczone do takiego rodzaju działalności. - Jeżeli nie, to proszę takich zezwoleń nie wydawać – wnioskowała. Za jej propozycją opowiedzieli się wszyscy obecni na sesji radni.

 Burmistrz Jacek Ślęczka miał już wątpliwości, czy pomysł uda się wcielić w życie. Burmistrz więc, „razem z zespołem radców prawnych” – jak się wyraził, sprawdzi czy nie ograniczałoby to zasad prowadzenia działalności gospodarczej. Dodał, że wniosek, nawet jeśli byłby zgodny z obowiązującymi przepisami byłby skuteczny tylko wtedy, gdyby osoba zainteresowana prowadzeniem takiej działalności gospodarczej wskazała gminnym urzędnikom miejsce jej prowadzenia, a tego, zdaniem burmistrza, wcale robić nie musi.

 

- Działania w zakresie oddziaływania na środowisko, jakimi dysponujemy to tylko i wyłącznie przyjęcie zgłoszenia, jego ewidencja oraz przesłanie stosownym inspekcjom i służbom. Każdy wniosek, każde pismo, które do nas wpływa są przesyłane stosownym komórkom. Twierdzenie, że nic nie robimy nie jest trafne. Spotkań w tej sprawie było kilka, zaś wizji w terenie kilkanaście. My możemy na podstawie stanu obecnego, fizycznego sporządzić protokół i przesłać go odpowiednim inspekcjom – odpowiadał Zofii Puszczewicz burmistrz Ślęczka. Mieszkanka, na potwierdzenie swych słów o uciążliwym sąsiedztwie składu opałowego przyniosła szereg zdjęć oraz zbrylony osad z rynny, który jej zdaniem jest efektem osadzania się w nim pyłu węglowego.

 „Jakość” wizji wspomnianych przez burmistrza podważała inna mieszkanka ul. Wojsławickiej, Grażyna Suchy.

 - Proszę nie mówić, że tam była wizja, bo wizji, takiej z prawdziwego zdarzenia nigdy nie było. Były tylko spotkania jak u Karguli i Pawlaków, przy płocie. Poszłam do urzędu w tej sprawie do burmistrza Błońskiego. Razem zeszliśmy do wydziału ochrony środowiska i kazał jego pracownikom iść ze mną na wizję. Odpowiedzieli mu, że im tam iść nie wolno. Kto im tego zabronił? Jak to możliwe, że pracownicy zlekceważyli jego polecenie? Kim on jest, żeby tak go traktować, żeby lekceważyć jego polecenia? Pionkiem na szachownicy! – denerwowała się Grażyna Suchy.

 - W sejmie toczy się debata na temat poprawek dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy, w tym również i ewentualnych kontroli. Nie wiem, czy to dotyczy również WIOŚ -u. Myślę, że tak. Teraz każda kontrola podmiotu gospodarczego, zgodnie z ustawą o swobodzie gospodarczej musi być wcześniej zgłoszona, a podmiot podlegający kontroli musi zostać o niej poinformowany. Trudno mi się odnieść, jak fizycznie i faktycznie wyglądają takie kontrole i badania – mówił Ślęczka, który na podniesione przez G. Suchy zarzuty nie odpowiedział.

 Być może o tym, jak wyglądały kontrole w składzie przy ul. Wojsławickiej opowie przedstawiciel WIOŚ – u, który zostanie zaproszony na najbliższą sesję Rady Gminy.

POSTARAJĄ SIĘ POMÓC

- Nasz urząd złożył wniosek do Starostwa Powiatowego, do Powiatowego Zespołu Uzgodnień w zakresie organizacji ruchu o ograniczenie nośności na ulicy Wojsławickiej. Na to niestety nie było zgody, a gmina musiała dodatkowo ponieść koszty przeprowadzonych badań. Zwrócimy się po raz kolejny do tego zespołu z wnioskiem o ograniczenie nośności na odcinku ul. Wojsławickiej w spornym obszarze. Nie wiemy, jaka będzie decyzja, ale gdyby wszystko poszło „po naszej myśli” właściciel składu opałowego byłby zmuszony do przeniesienia wjazdu na teren swojej działalności. Nie wiem czy dla Państwa jest to zadowalające, ale to możemy jako gmina zrobić – obiecywał mieszkańcom Wojsławickiej burmistrz Ślęczka.

 Z inną propozycją rozwiązania problemu wystąpił radny Leonard Jagoda, który przyznał, że wszelkie dostępne radnym dokumenty i wyniki kontroli uprawnionych organów faktycznie wskazują, że działalność prowadzona przez skład opału nie jest dla jego sąsiadów uciążliwa. Zaproponował jednak, by urząd wsparł swymi siłami prawnymi protestujących mieszkańców, na drodze postępowania cywilnego, by za uciążliwości płynące z sąsiedztwa składu mogli uzyskać jakiekolwiek zadośćuczynienie.

 - Nie jesteśmy w stanie sami walczyć z Goliatem –Zofii Puszczewicz takie rozwiązanie chyba przypadło do gustu.

 

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Tak oczywiście. Też doceniamy rolę pani Joanny w strukturach rządzenia! Historię ze stworzeniem stanowiska wiceburmistrza dla późniejszego starosty opisywaliśmy.Data dodania komentarza: 27.01.2026, 12:44Źródło komentarza: BURZLIWA SESJA W SPRAWIE SZKÓŁ. BURMISTRZ ŚLĘCZKA PRZEPRASZAAutor komentarza: TomekTreść komentarza: Przypomnę tylko że w Koziegłowach to nie rządzi Ślęczka tylko pani Kołodziejczyk. Pan redaktor pamięta jak kilka lat temu stworzono specjalnie etat wiceburmistrza by usadowić tam synalka (obecnie jest starostą) tej pani?Data dodania komentarza: 27.01.2026, 01:10Źródło komentarza: BURZLIWA SESJA W SPRAWIE SZKÓŁ. BURMISTRZ ŚLĘCZKA PRZEPRASZAAutor komentarza: Umieramy przrz SMOG !Treść komentarza: W Polsce z powodu smogu umiera przedwczesnie co roku oklo 40 tysiecy osob !Data dodania komentarza: 26.01.2026, 12:44Źródło komentarza: Pożegnanie z kopciuchem? Nie w naszych powiatach!Autor komentarza: KalinaTreść komentarza: Będzie co raz mniej ślubów kościelnych, co raz mniej dzieci będzie uczestniczyło w lekcji religii. Dlaczego? najmłodsze pokolenie, które teraz zawiera związki małżeńskie jest pokoleniem gdzie najszybciej spada odsetek wierzących.Data dodania komentarza: 25.01.2026, 16:13Źródło komentarza: MYSZKÓW. W 2025 ROKU ZAWARTO WIĘCEJ MAŁŻEŃSTW CYWILNYCH NIŻ KONKORDATOWYCH (KOŚCIELNYCH)Autor komentarza: ale bujdaTreść komentarza: ,,Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest pod w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań”Data dodania komentarza: 25.01.2026, 09:55Źródło komentarza: Sekta czy nowy Kościół z Czatachowy? Ruszył proces o eksmisję księdza Daniela Galusa, który nazwał się Prorokiem J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Oczywiście, że ma obowiązek złożyć zawiadomienie do prokuratury. Nie zrobił tego. Za to prokuratura kiedyś z urzędu sprawdzała jego "rewelacje" i nie znalazła dowodów na czyny pedofilskie (zachowania homoseksualne księży i ile nie dzieją się pod przymusem) nie są karalne, każdemu wolno kochać jak chce. Ks. Galus miał się w prokuraturze tłumaczyć, że on tylko powtarza doniesienia medialne. Tylko, że media cytowały jego. Jeżeli pomawia konkretne osoby, to one muszą składać pozwy prywatne akty oskarżenia.Data dodania komentarza: 24.01.2026, 10:24Źródło komentarza: Sekta czy nowy Kościół z Czatachowy? Ruszył proces o eksmisję księdza Daniela Galusa, który nazwał się Prorokiem
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama