Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
wtorek, 19 maja 2026 10:25
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

NĘKA KOLEJNE OSOBY SĄD WSZYSTKO UMARZA

(Myszków) Sąd Rejonowy w Myszkowie w lutym i marcu w przedziale 4 dni wydał dwa wyroki uznające ze Anna K. dopuściła się uporczywego nękania kilku osób, znęcała się psychiczne nad swoją córką. W obu sprawach sąd jednak warunkowo umorzył postępowanie karne. W jednej ze spraw sąd zlecił biegłym psychiatrom zbadanie oskarżonej, ci nie uznali, aby była ona osobą chorą psychicznie. W obu procesach myszkowska Prokuratura Rejonowa odstąpiła od wniesienia apelacji, uznając obydwa rozstrzygnięcia Sądu za dopuszczalne. W tle mamy małą dziewczynkę, przerzucaną jak przedmiot z jednej placówki opiekuńczej do drugiej. Dziewczynkę, wobec której Sąd uznał, że matka dopuściła się znęcania psychicznego. Sama Anna K. jak i jej mąż mają ograniczone prawa rodzicielskie, mogą kontaktować się z córką w ograniczony sposób. W toku procesu dowiedzieliśmy się, że dziewczynka, choć kategorycznie nie chciała spotykać się z mamą, była do tych spotkań zmuszana przez opiekunów. Prosiła nawet o pomoc, o to, żeby „nie musiała spotykać się z mamą”. Nic to nie dało, dalej była do niechcianych kontaktów zmuszana. O wszystkim wiedziało Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, podległe Staroście Myszkowskiemu. Gazeta Myszkowska pisała o części tej historii na początku 2018 roku. Dzisiaj wiemy, że Anna K. przez Sąd Rejonowy w Myszkowie została uznana winną większości zarzucanych jej czynów, a jedynie Sąd, odstąpił od jej ukarania, w obu sprawach zawieszając sprawę tytułem próby na okres 1 roku. Nam w tej historii od jej początku chodziło o dobro dziewczynki, która rozpaczliwie prosiła o pomoc: najpierw wychowawczynię w podstawówce- ta za udzielone jej wsparcie i zainteresowanie sytuacją domową zetknęła się z agresją, nękaniem ze strony matki. Gdy dziewczynka znalazła bezpieczny dom w Rodzinnym Domu Dziecka w Myszkowie- nękanie dotknęło dyrektorkę placówki. Już rok temu pisaliśmy, że działanie instytucji odpowiedzialnej za opiekę nad dziećmi, za wykonywanie tzw. „pieczy zastępczej” czyli podległy staroście PCPR, jest pełne błędów, działania szkodzącego dziecku. Niedawno dowiedzieliśmy się, że działanie PCPR miażdżącej krytyce poddał Śląski Urząd Wojewódzki, który w czerwcu 2018 wydał w tej sprawie zalecenia pokontrolne. Choć kontrola odbywała się w powiatowej placówce Rodzinny Dom Dziecka w Myszkowie, jej wnioski -do sentencji których dotarliśmy- brzmią jak oskarżenie pod adresem myszkowskiego PCPR. Do Starostwa Powiatowego w Myszkowie wystąpiliśmy z wnioskiem o udostępnienie protokołu.
Podziel się
Oceń

(Myszków) Sąd Rejonowy w Myszkowie w lutym i marcu w przedziale 4 dni wydał dwa wyroki uznające ze Anna K. dopuściła się uporczywego nękania kilku osób, znęcała się psychiczne nad swoją córką. W obu sprawach sąd jednak warunkowo umorzył postępowanie karne. W jednej ze spraw sąd zlecił biegłym psychiatrom zbadanie oskarżonej, ci nie uznali, aby była ona osobą chorą psychicznie. W obu procesach myszkowska Prokuratura Rejonowa odstąpiła od wniesienia apelacji, uznając obydwa rozstrzygnięcia Sądu za dopuszczalne. W tle mamy małą dziewczynkę, przerzucaną jak przedmiot z jednej placówki opiekuńczej do drugiej. Dziewczynkę, wobec której Sąd uznał, że matka dopuściła się znęcania psychicznego. Sama Anna K. jak i jej mąż mają ograniczone prawa rodzicielskie, mogą kontaktować się z córką w ograniczony sposób. W toku procesu dowiedzieliśmy się, że dziewczynka, choć kategorycznie nie chciała spotykać się z mamą, była do tych spotkań zmuszana przez opiekunów. Prosiła nawet o pomoc, o to, żeby „nie musiała spotykać się z mamą”. Nic to nie dało, dalej była do niechcianych kontaktów zmuszana. O wszystkim wiedziało Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, podległe Staroście Myszkowskiemu. Gazeta Myszkowska pisała o części tej historii na początku 2018 roku. Dzisiaj wiemy, że Anna K. przez Sąd Rejonowy w Myszkowie została uznana winną większości zarzucanych jej czynów, a jedynie Sąd, odstąpił od jej ukarania, w obu sprawach zawieszając sprawę tytułem próby na okres 1 roku. Nam w tej historii od jej początku chodziło o dobro dziewczynki, która rozpaczliwie prosiła o pomoc: najpierw wychowawczynię w podstawówce- ta za udzielone jej wsparcie i zainteresowanie sytuacją domową zetknęła się z agresją, nękaniem ze strony matki. Gdy dziewczynka znalazła bezpieczny dom w Rodzinnym Domu Dziecka w Myszkowie- nękanie dotknęło dyrektorkę placówki. Już rok temu pisaliśmy, że działanie instytucji odpowiedzialnej za opiekę nad dziećmi, za wykonywanie tzw. „pieczy zastępczej” czyli podległy staroście PCPR, jest pełne błędów, działania szkodzącego dziecku. Niedawno dowiedzieliśmy się, że działanie PCPR miażdżącej krytyce poddał Śląski Urząd Wojewódzki, który w czerwcu 2018 wydał w tej sprawie zalecenia pokontrolne. Choć kontrola odbywała się w powiatowej placówce Rodzinny Dom Dziecka w Myszkowie, jej wnioski -do sentencji których dotarliśmy- brzmią jak oskarżenie pod adresem myszkowskiego PCPR. Do Starostwa Powiatowego w Myszkowie wystąpiliśmy z wnioskiem o udostępnienie protokołu.


 

Prokuratura Rejonowa w Myszkowie najpierw oskarżyła Annę K. o nękanie i kierowanie gróźb karalnych do dyrektorki RDD Urszuli M. oraz znęcanie się psychiczne nad własną córką. Początkowo były to dwa osobne śledztwa, później połączone w jedno i jeden akt oskarżenia. Od zarzutu nękania Urszuli M. sąd oskarżoną uniewinnił, uznał jednak winę kobiety, jeśli chodzi o znęcanie się psychiczne nad dzieckiem, ale odstąpił warunkowo od wymierzenia kary. Choć proces się toczył, decyzją Sądu Rodzinnego przy aktywnym wsparciu PCPR-u dziewczynkę wbrew jej woli przeniesiono z Rodzinnego Domu Dziecka w Myszkowie, gdzie czuła się bezpiecznie, do innej placówki. Te i inne działania PCPR jako zagrażające dobru dziecka, łamiące jego prawa, krytycznie ocenił Śląski Urząd Wojewódzki w Katowicach. My nie mieliśmy dostępu do tego protokołu z czerwca 2018, ale wg naszej wiedzy został on przekazany Staroście Myszkowskiemu i jego zastępcy. Jest połowa 2018 roku. Starostą był wtedy Dariusz Lasecki, wicestarostą Anna Socha-Korendo. Jako organ nadzorczy nad PCPR nie zrobili w tej sprawie nic.


 

W roku 2018 Prokuratura Rejonowa w Myszkowie kieruje przeciwko Annie K. drugi akt oskarżenia, w którym stawia jej zarzut uporczywego nękania kilku osób. Chodzi o przedział czasu pomiędzy listopadem 2017 a styczniem 2018. Jedna z kobiet tak wspomina ten czas: -To był koszmar, obraźliwe sms-y, wpisy na portalu internetowym. Moja córka była wyzywana od „zboczeńców”, ta kobieta nachodziła ją w pracy. Córka w końcu tę pracę straciła, dano jej do zrozumienia, że powinna się zwolnić, skoro ma problem z tą kobietą. Ja sama ten czas odchorowałam, długo przebywałam na zwolnieniu lekarskim.


 

Kobieta była jednak bardzo zdziwiona, że w tej sprawie zapadł już wyrok: -Nikt mnie o tym nie powiadomił.


 

Przypomnijmy: 28 lutego 2019 Sąd Rejonowy w Myszkowie i w tej sprawie wydał wyrok warunkowo umarzający postępowanie karne tytułem próby na okres 1 roku. Nękana przez Annę K. kobieta początkowo jest takim wyrokiem zszokowana, traktuje go jako bardzo łagodny. Ale przyznaje, że gdyby była w procesie oskarżycielką posiłkową (nie wystąpiła o taki status, Prokuratura Rejonowa w Myszkowie oskarżała Annę K. z urzędu), również nie wniosłaby apelacji od wyroku: -Nie chciałabym już wracać do tego koszmaru, ponownie być przesłuchiwana. Na szczęście ta kobieta dała nam spokój, już nas nie nachodzi, nie wysyła wiadomości.


 

O powody, dla których i w tej sprawie Prokuratura Rejonowa w Myszkowie nie wniosła apelacji, spytaliśmy Prokuratora Rejonowego Dariusza Berezę: -W tej sprawie była sporządzona opinia biegłego psychiatry, który uznał, że działanie kobiety było podyktowane umieszczeniem córki w pieczy zastępczej, z czym Anna K. się nie zgadzała. Prokurator prowadząca tę sprawę zgodziła się, z wyrokiem Sądu, który uznał, że choć działanie oskarżonej było naganne, to możliwe jest i w tej sprawie warunkowe umorzenie postępowania karnego.


 

W procesie, który toczył się dłużej, bo już od 2017 roku, gdzie Sąd badał zarzut psychicznego znęcania się nad dziewczynką, niemal pod koniec procesu pojawił się bardzo ciekawy wątek. Dziewczynka zaczęła pisać do sądu odręczne listy, że mamie wybaczyła, żeby jej nie karać, „nie wsadzać do więzienia”. Sąd nabrał jednak podejrzeń co do rzeczywistych intencji dziewczynki, czy pisała listy samodzielnie, i czy ich treść odzwierciedla jej wolę. Prowadzący proces sędzia Karol Gondro zlecił wysłuchanie dziewczynki w obecności psychologa. To czynność wyłączona z jawności. Ale do tego co dziewczynka mówiła podczas przeprowadzonej w sądzie rozmowy, Sędzia odniósł się w ustnym uzasadnieniu wyroku. Nie możemy zacytować opinii sądu dokładnie, gdyż relacjonowała nam uzasadnienie wyroku jedna z osób obecnych 4 marca 2019 na sali rozpraw. Sędzia Karol Gondro miał wtedy powiedzieć, że choć uznaje zarzut znęcania się nad dziewczynką za udowodniony, to odstępuje od ukarania Anny K. ze względu właśnie na dobro dziecka. Dziecko przebywa w placówce opiekuńczej. Sąd uznał, posiłkując się opinią biegłego psychologa obecnego podczas rozmowy sędziego z dziewczynką, że dziecko opowiedziało na pytanie sądu odnoszące się do listów w obronie mamy (aby jej nie karać) w sposób automatyczny, wyuczony, jednym ciągiem. Z kolei na inne pytanie, czy chciałaby wrócić do mamy, dziewczynka odpowiedziała zdecydowanym NIE. Sąd w uzasadnieniu ustnym podzielił się wątpliwościami, czy odpowiedzi dziewczynki są szczere, czy wyuczone, recytowane automatycznie. Kategorycznie tej kwestii Sąd nie rozstrzygnął, pozostawił wątpliwość. My jednak pozwolimy sobie pójść krok dalej, stawiając jedno ważne pytanie: jeżeli wyjaśnienia dziewczynki nie były szczere, ktoś ją przygotował, jak ma mówić, jak ma bronić mamy, kto to zrobił i gdzie? Wiemy, że dziecko jest pod wyłączną opieką placówki, która podlega kontroli Starostwa Powiatowego w Myszkowie. Daleko jesteśmy od tezy, że doszło do świadomego nakłaniania jej do składania fałszywych wyjaśnień, bo byłoby to przestępstwo. Nie wiem, czym kierować mogły się osoby które mogły inspirować, czy tłumaczyć dziecku, jak ma składać wyjaśnienia. To Sąd stwierdził, że wyjaśnienia dziecka sprawiają wrażenie wyuczonych. Jeżeli tak, teza, że ktoś musiał dziewczynkę instruować, tłumaczyć co ma mówić, nasuwa się automatycznie. Nie wiemy kto, ale możemy założyć gdzie: w placówce, która sprawuje opiekę nad dziewczynką na postawie umowy ze Starostwem Powiatowym w Myszkowie. Do sprawy wrócimy, gdy redakcja otrzyma kopię zaleceń pokontrolnych z czerwca 2018, w których Wojewoda Śląski krytycznie ocenił działanie myszkowskiego PCPR w zakresie właściwego opiekowania się dziewczynką. Będziemy też pytać obecnego starostę Powiatu Myszkowskiego Piotra Kołodziejczyka co zamierza zrobić z tą sytuacją. Obecnego starosty nie można co prawda winić za brak należytego nadzoru nad PCPR, ze strony poprzedniego Zarządu Powiatu, Piotr Kołodziejczyk pełni funkcję starosty od końca 2018. Temat jakości pracy PCPR w kontekście dwóch wyroków Anny K. i bardzo krytycznych wniosków Urzędu Wojewódzkiego z czerwca 2018, ponownie, dalej jest aktualny. Rok temu stawialiśmy zarzut, że ta jednostka powiatu działa fatalnie, często na szkodę dzieci, które ma chronić, na podstawie opisywanych historii. Teraz mamy na poparcie dwa wyroki Sądów, które pośrednio dotykały problemu, i wnioski Urzędu Wojewódzkiego. Co z tym zrobi Starosta Piotr Kołodziejczyk?


 

Jarosław Mazanek


 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama