Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 16 maja 2026 10:51
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

CO NOWEGO U KOLEKCJONERA Z PIŃCZYC?

​​​​​​​(Pińczyce) Na naszych łamach staramy się regularnie pisać o stale powiększającej się, unikatowej kolekcji gromadzonej przez Marcina Będkowskiego, druha ochotnika z jednostki OSP w Pińczycach. Jego zbiór uniformów i elementów strażackiego umundurowania  cały czas się powiększa. Dzięki nawiązywanym kontaktom docierają do niego ciekawe eksponaty z niemal każdego zakątka świata.
Podziel się
Oceń

(Pińczyce) Na naszych łamach staramy się regularnie pisać o stale powiększającej się, unikatowej kolekcji gromadzonej przez Marcina Będkowskiego, druha ochotnika z jednostki OSP w Pińczycach. Jego zbiór uniformów i elementów strażackiego umundurowania  cały czas się powiększa. Dzięki nawiązywanym kontaktom docierają do niego ciekawe eksponaty z niemal każdego zakątka świata.

 

Odznaczonego Złotym Medalem „Za Zasługi dla Pożarnictwa” byłego naczelnika pińczyckich ochotników interesuje wszystko, co dotyczy straży pożarnej. Zdobyte w różny sposób elementy strażackiego umundurowania, sprzęt używany podczas akcji, fotografie czy dokumenty prezentował już podczas licznych wystaw o charakterze lokalnym i na spotkaniach kolekcjonerów w różnych miejscach Polski. Jego kolekcja zbliża się nieuchronnie do około 2000 eksponatów, sporą jej częścią jest ponad 100 kompletnych mundurów, na które składają się spodnie, bluzy, nakrycia głowy, pas, czasem specjalne buty, do tego różnego rodzaju odznaki, dokumenty itp. elementy. Kolekcja stale rośnie. Właściwie nie ma tygodnia, żeby Marcinowi Będkowskiemu czegoś do niej nie przybyło. O pasji Marcina Będkowskiego z Pińczyc pisaliśmy na naszych łamach kilkakrotnie. To człowiek, który o swoim hobby mógłby opowiadać godzinami, w sposób niezwykle ciekawy. Równie ciekawe są zgromadzone przez niego zbory, których starczyłoby na wcale niemałe muzeum. To póki co jego marzenie. Swoje bogate zbiory prezentuje w muzeum …internetowym, które od momentu powstania odwiedziło już ponad 47 tysięcy osób.

 

CO PRZYBYŁO DO KOLEKCJI?

 

- Jakiś czas temu uczestniczyłem w XIV Zawodach Sikawek Konnych, które odbyły się w Szemrowicach w województwie opolskim. Zawodom towarzyszył pokaz zabytkowych motopomp oraz pokazy w wykonaniu grup rekonstrukcji historycznej Straży Pożarnych. Same zawody były przeznaczone dla młodzieżówek, wykorzystano w nich XIX-wieczną ręczną sikawkę. Było sprawiedliwie, bo wszyscy startowali na tym samym „sprzęcie, korzystali z tej samej sikawki. Zorganizowano przy okazji konferencję popularno-naukową poświęconą „Dziejom pożarnictwa na Górnym Śląsku do 1945 roku”, podczas której sporo miejsca poświęcono umundurowaniu strażackiemu śląskich Ochotniczych Straży Pożarnych.

 

Podczas imprezy swoje kolekcje prezentowali kolekcjonerzy, m.in. Andrzej Kotlicki, opiekun zbiorów w Pożarniczym Centrum Historyczno–Edukacyjnym Ziemi Łódzkiej w Wolborzu. Ja oprócz mundurów śląskich, pruskich i niemieckich zaprezentowałem także polskie umundurowanie noszone do lat 50-tych. Co ciekawe, na konferencji byli też hobbyści z Niemiec, którzy pomagali nam rozszyfrować z jakich okresów pochodzą niektóre mundury (…) Jeśli chodzi o nowe eksponaty w mojej kolekcji, to otrzymałem m.in. przesyłkę z Indii, a w niej mundur ochronny ,,Nomex”’produkcji Japońskiej. Udało mi się też zdobyć polski płaszcz zawodowej straży z lat 40-tych, oraz czapki korpusu technicznego zawodowej straży, wzór 1951 oraz z 1958 w stopniu kapitana. Czapki należały do jednej osoby. To bardzo poszukiwane czapki na rynku kolekcjonerskim. Złamanie nogi w kostce spowodowało, że miałem dużo czasu na nawiązanie nowych kontaktów, m.in. z kolekcjonerami z Mołdawii (być może uda się pozyskać jakiś mundur) i z Meksyku (jeden z hobbystów z tego kraju kolekcjonuje hełmy, miałbym kilka dla niego, może zatem dojdzie do jakiejś wymiany). W planach mam jeszcze zamiar nawiązać kontakt  z kolekcjonerami ze Słowacji, Hiszpanii, Portugalii i Hongkongu – opowiada Marcin Będkowski.

 

Zbiory Marcina Będkowskiego można oglądać na stronie internetowej www.muzeum.pl.tl.

 

Robert Bączyński

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama