Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 14 maja 2026 21:00
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

KILKANAŚCIE SEKUND CISZY

(powiat myszkowski) Radna Dorota Kaim-Hagar uważa, że z nagrania marcowej sesji Rady Powiatu w Myszkowie usunięto krótki fragment. Jak mówiła radna, był to moment, w którym słychać wulgaryzm, który miał paść z ust starosty Piotra Kołodziejczyka. Nie jesteśmy w stanie orzec, czy starosta rzeczywiście „zaklął pod nosem”. Jednak odsłuchując retransmisję marcowej sesji da się zauważyć, że wycięto dźwięk na kilkanaście sekund.
KILKANAŚCIE SEKUND CISZY
Radni słyszeli, jak staroście Piotrowi Kołodziejczykowi wymknęło się przekleństwo. Można powiedzieć, że zdarza się najlepszym erudytom. Problem jest jednak w tym, że nagranie z sesji, które jest dokumentem, zmanipulowano. Na nagraniu dostępnym w BiP-e powiatu głos w tym fragmencie został wyciszony.
Podziel się
Oceń

Kwestia ta została poruszona podczas sesji 28 kwietnia. Przed przyjęciem protokołu z marcowego posiedzenia radna Dorota Kaim-Hagar mówiła, że wycięto fragment nagrania z 25 marca. Jak przypomniała, chodzi o „wydarzenie dość humorystyczne, gdy pani radna Polak próbowała głosować w momencie, kiedy nie było glosowania”. Radna Polak rozmawiała przez telefon, ale nie wyłączyła mikrofonu, więc wszyscy słyszeli jej rozmowę. Wtedy zaczął ją przywoływać przewodniczący Picheta: - Pani radna Polak, pani radna Polak, pani radna Polak. Słychać panią. Zdzisława Polak, słysząc, że przewodniczący wymienia jej nazwisko powiedziała do telefonu „zaraz, zaraz” i szybko… oddała głos, choć rada niczego w tym momencie nie głosowała. - Jestem za! - powiedziała radna Polak. Sytuacja była dosyć zabawna i wywołała reakcję wielu uczestników posiedzenia. Fakt, trudno było się nie uśmiechnąć.
Jednak radna Kaim-Hagar, przypominając tę sytuację, zwróciła uwagę na to, że w nagraniu z posiedzenia, publikowanym po jego zakończeniu miał zostać wycięty krótki fragment. - Wówczas staroście wymsknęło się niecenzuralne słowo. No cóż, może się zdarzyć każdemu, miał włączony mikrofon i oczywiście ja nie oczekuję, aby w protokole to słowo się znalazło. Natomiast ku mojemu zaskoczeniu zostało to wykasowane z nagrania obrad sesji. Budzi to moją wątpliwość wielką - czy można coś takiego zrobić, kto to zrobił bądź na czyje polecenie to zostało zrobione? (...) Moje pytanie jest natury prawnej - czy ta czynność została dokonana zgodnie z prawem? - pytała radna Dorota Kaim-Hagar. Odpowiadając Przewodniczący Wojciech Picheta stwierdził, że pierwszy raz słyszy o czymś takim, więc musi to sprawdzić.
Słuchaliśmy marcowej sesji Rady Powiatu na żywo i dobrze pamiętamy zabawną sytuację z głosowaniem radnej, gdy nie było żadnego głosowania, ale musimy przyznać, że wulgaryzmu, który – jak mówiła radna Kaim-Hagar – miał wymsknąć się staroście Kołodziejczykowi nie słyszeliśmy. Nie potrafimy więc ocenić, czy rzeczywiście podczas sesji padło jakieś niecenzuralne słowo, czy nie.
To, co można sprawdzić, to nagranie opisanej wyżej sytuacji. Widać wyraźnie – a właściwie słychać – że w nagraniu jest wyciszony dźwięk przez kilkanaście sekund. Transmisja nie była w tym czasie przerwana lub zawieszona – nie ma tylko dźwięku. Nie przypominamy sobie, aby w czasie transmisji na żywo wystąpiły wtedy jakieś zakłócenia.

W OKREŚLONYCH PRZYPADKACH NAGRYWANIE MOŻNA PRZERWAĆ
Wydawać by się mogło, że to drobnostka, zaledwie kilkanaście sekund, które były wypełnione śmiechem. Zgodnie z ustawą o samorządzie powiatowym obrady rady powiatu są transmitowane i utrwalane za pomocą urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk, a nagrania udostępniane są w Biuletynie Informacji Publicznej i na stronie internetowej powiatu oraz w inny sposób zwyczajowo przyjęty. Nagranie to materiał dokumentujący przebieg sesji. Może być ono przerwane przez przewodniczącego, gdyby wiązało się z udostępnieniem danych, które nie stanowią informacji publicznej, udostępnieniem informacji niejawnych, dotyczących prywatności osoby fizycznej, informacji objętych tajemnicą itp. W takiej sytuacji transmisja powinna zostać przerwana, a na nagraniu może zostać wyłączony dźwięk lub obraz (anonimizacja nagrania). Ale czy można usunąć brzydkie słowo, które wyłapał mikrofon?

ZA FAŁSZOWANIE DOKUMENTÓW GROZI WIĘZIENIE. A ZA FAŁSZOWANIE NAGRANIA?
Zgodnie z kodeksem karnym osoba, która podrabia lub przerabia dokument w celu użycia za autentyczny lub takiego dokumentu używa jako autentycznego może zostać ukarana grzywną lub liczyć się z ograniczeniem lub pozbawieniem wolności. Dlatego można i należy się zastnowić, czy nie doszło do przerobienia dokumentu, jakim jest nagranie z sesji. Nagranie do którego w wersji niezmanipulowanej mamy prawo, jako podatnicy i  mieszkańcy. Czy sprawą zajmie się prokuratura? Manipulowanie nagraniem może jednak zostać ocenione przez radnych i mieszkańców za skandaliczne. Spodziewamy się, jaką odpowiedź otrzyma radna Kaim-Hagar na pytanie, czy zgodne z prawem jest wykasowanie fragmentu nagrania. Zapewne nikt niczego nie usuwał, a kilkunastosekundowa cisza na nagraniu to „tylko zakłócenia”.
Rada na przyszłość - najlepiej nagrywać sesje transmitowane na żywo. W razie wątpliwości będzie można porównać to, co było transmitowane na żywo z nagraniem, które publikowane jest po zakończeniu sesji. 
Edyta Superson
Jarosław Mazanek


Napisz komentarz

Komentarze

basia 16.07.2021 19:12
I czym sie zajmuje Radna?

ReklamaRentSTEEL  -stal pręty siatka wypalanie plazmą
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama