Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
wtorek, 12 maja 2026 00:01
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

„BITWA POD JANOWEM 1939” -wystawa otwarta

W niedzielę 13 września 2020 o godzinie 17 w Muzeum Regionalnym im. Zygmunta Krasińskiego w Złotym Potoku odbyło się uroczyste otwarcie wystawy „Wrześniowym szlakiem 7 Dywizji Piechoty Bitwa pod Janowem 1939”. Adam Kurus- kurator wystawy, historyk z IPN nazwał ją „jedną z najkrwawszych bitew września 1939”. Otwarcie wystawy było też połączone z przekazaniem muzeum w dzierżawę na 30 lat gminie Janów. Stała wystawa poświęcona Bitwie pod Janowem z pewnością stanie się stałym punktem szkolnych lekcji historycznych. Zwłaszcza, że bitwa kampanii wrześniowej toczona dokładnie na naszych ziemiach, w powszechnej świadomości prawie nie była znana.
Podziel się
Oceń

Na wystawę złożyły się  zbiory Muzeum Częstochowskiego, Muzeum Ziemi Wieluńskiej, Stowarzyszenia Historycznego Reduta Częstochowa, Izby Tradycji Ziemi Lelowskiej, Grupy Częstochowskiej Perun i kolekcjonerów prywatnych. 
Częścią uroczystości było przekazanie umowy dzierżawy muzeum gminie Janów. Wójt Edward Moskalik odebrał dokument od Starosty Częstochowskiego Krzysztofa Smeli, który reprezentował też  przekazującego Wojewodę Śląskiego. Gospodarzem uroczystości była dyrektor muzeum Justyna Siemion. Aranżacją ekspozycji zajęła się Dorota Gąsiorowska-Skrzypek. 

Pod Janowem i Złotym Potokiem 7 Dywizja Piechody gen. Janusza Gąsiorowskiego stoczyła samotny dwudniowy bój przeciwko 4 Dywizji Piechoty, 2 i 3 Dywizji Lekkiej. Bitwa skończyła się rozbiciem części 7 Dywizji Piechoty, a jej dowódca trafił do niewoli. Walki były krwawe, zacięte, wyglądały zupełnie inaczej niż to przedstawiano w wielu publikacjach. 
Złoty Potok to miejsce najkrwawszych walk. Tu, w pobliżu pałacu, i dalej w okolicach młyna Kołaczew nacierał 74 Górnośląski Pułk Piechoty, którego zadaniem było przełamanie niemieckiego okrążenia z 3 września. Tu, w rejonie pałacu, cmentarza 7 Dywizja Piechoty, a zwłaszcza 74 Pułk Piechoty poniosły największe straty. Tu na terenie parku pałacowego Niemcy przetrzymywali żołnierzy wziętych do niewoli. W pałacu przetrzymywano oficerów polskich, byli tam też trzymani ranni żołnierze pod opieką polskich sanitariuszy, a także harcerzy i harcerek. Z braku środków medycznych i pomocy Niemców wielu rannych zmarło w holu pałacu i na schodach. Są relacje opisujące jak  krew dosłownie spływała po pałacowych schodach. 
Wspominam o tym dlatego,  że przez wiele lat o Bitwie pod Janowem niewiele się mówiło. W roku 2019 wymieniliśmy tablicę upamiętniającą bitwę, gdyż stara była już nieczytelna. Wtedy też narodziła się idea stworzenia wystawy w Muzeum Regionalnym w Złotym Potoku -mówił  podczas otwarcia kurator wystawy Adam Kurus.
Co zobaczymy na wystawie?
Ekspozycja wiele miejsca poświęca  7 Częstochowskiej Dywizji Piechoty. Dwa jej pułki i dowództwo stacjonowały w Częstochowie, służyło w nim wielu mieszkańców tej okolicy.  Część eksponatów jak uzbrojenie, mundury czy oryginalne kawaleryjskie siodło zainteresują młodszych odwiedzających. Historycy podkreślają, że szczególnym eksponatem, ze względu na fakt, że był poszukiwany od 80 lat są okolicznościowe gwoździe fundatorów sztandaru 7 Pułku Artylerii Lekkiej. Sztandar zaginął, ciągle jest poszukiwany. Odnalezienie gwoździ przy pomocy wykrywacza metali, przez członków Grupy PERUN jest wydarzeniem sensacyjnym, niezwykle podnoszącym wartość historyczną znaleziska. Ciągle oczywiście poszukiwane są pozostałe elementy sztandaru 7 PAL.
Okoliczności odnalezienia gwoździ relacjonuje nam Piotr Filas z Grupy Perun: -Nie możemy wskazać dokładnego miejsca odnalezienia gwoździ, gdyż prace poszukiwawcze ciągle są prowadzone. Obszar poszukiwań jest ogromny. Na pierwszy gwóźdź trafił nasz kolega Adrian Ujma. Pozostałe 6 w promieniu 2 metrów. W tym miejscu znaleźliśmy mnóstwo odłamków świadczących o tym, że polscy żołnierze byli pod silnym ostrzałem artyleryjskim. Gwoździe, wykonane ze srebra dobrej próby są w bardzo dobrym stanie. Z tyłu widoczne są ślady ich zdejmowania np. bagnetem. Możemy tylko przypuszczać, że sztandar był rozbierany w celu jego ukrycia. Znaleźliśmy 7 gwoździ, zgodnie z regulaminem wojskowym musiało ich być 16. Szukamy kolejnych i oczywiście samego sztandaru. 
7 Pułk Artylerii Lekkiej walczył pod Janowem jako część 7 Dywizji Piechoty dowodzonej przez generała bryg. Janusza Gąsiorowskiego. Pamiątkowe gwoździe fundatorów sztandaru, m.in. Prezydenta RP, zostały odnalezione przez Grupę Częstochowską PERUN wspólnie ze Stowarzyszeniem Historycznym Reduta Częstochowa w maju 2020 roku. W imieniu grupy odnalezione gwoździe przekazał do muzeum myszkowianin Piotr Filas wraz z przedstawicielem Stow. Historycznego REDUTA Częstochowa Adamem Kurusem. 
Przebieg bitwy pod Janowem:
7 Dywizja Piechoty gen. bryg. Janusza Gąsiorowskiego po wcześniejszych walkach przeciwko siłom głównym niemieckiej armii dnia 3 i 4 września 1939 roku stoczyła ciężką i krwawą bitwę pod Janowem. „-Od świtu do późnego popołudnia 3 września pod Dębowcem, Zrębicami, Piaskiem i Śmiertnym Dębem, oddziały dywizji prowadziły zacięte walki z niemiecką 4 Dywizją Piechoty i 3 Dywizją Lekką. Do najkrwawszych zmagań doszło jednak pod Janowem, Złotym Potokiem i Siedlcem. To właśnie w rejonie Złotego Potoku znajdujące się w okrążeniu dowództwo 7 Dywizji Piechoty, uderzeniem wspieranego przez własną artylerię pułku odwodowego usiłowało przerwać pierścień niemieckiego okrążenia” – pisze kurator wystawy Adam Kurus.
Po wielu godzinach walki polski dywizjon z powodu rosnących strat oraz naporu armii niemieckiej został zmuszony do wycofania się w rejon doliny janowskiej, zwanej później „doliną śmierci”. Stamtąd żołnierze odpierali ataki przeciwnika. W nocy z 3 na 4 września miało miejsce kolejne natarcie 7 Dywizji Piechoty, która otoczona dookoła przez armię niemiecką przebiła się przez jej pierścień, by rano 4 września stoczyć kolejny bój, atakując pododdziały niemieckiej 2 Dywizji Lekkiej i jej sztab, który podczas bitwy pod Janowem poniósł dotkliwe straty.
„Choć bitwa pod Janowem zakończyła się rozbiciem części 7 Dywizji Piechoty i dostaniem się do niewoli jej dowództwa w dniu 4 września, to w świetle najnowszych badań ogólna ocena działań bojowych tej wielkiej jednostki Wojska Polskiego w rejonie Częstochowy wypada stosunkowo pozytywnie. Pomimo olbrzymiej dysproporcji sił dywizja spełniła swe zadanie, przez cztery dni (1-4 września 1939 roku) ofiarną walką opóźniając na dystansie od 80 do 100 km natarcie potężnych sił nieprzyjaciela w kierunku Warszawy” – zaznacza Adam Kurus.
W czasie bitwy rannych zostało 1500 żołnierzy w tym m.in. ppłk dypl. dr Stanisław Wilimowski, mjr Jan Wrzostek, kpt. Włodzimierz Hryńko, rtm. Feliks Żurawski, czy por. Zygmunt Choroba. W wyniku bitwy pod Janowem 3000 polskich żołnierzy dostało się do niemieckiej niewoli. Ponad połowa 7 Dywizji Piechoty wydostała się spod nieprzyjacielskiego okrążenia i kontynuowała walkę na innych odcinkach frontu.
Jarosław Mazanek
Piotr Suszek


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomekTreść komentarza: Widzę w komentarzach że jakaś zorganizowana akcja w obronie niszczyciela przyrody. Kto sponsoruje?Data dodania komentarza: 6.05.2026, 05:29Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY!
Reklama
Reklama
Reklama