Spółka wodociągowa z Poręby odpiera zarzuty o prowadzenie nielegalnego schroniska

  • 18.11.2020, 07:39
  • Jarosław Mazanek
Spółka wodociągowa z Poręby odpiera zarzuty o prowadzenie nielegalnego schroniska
(Poręba) Fundacja „Do serca przytul psa” zapowiadała nawet złożenie zawiadomienia o przestępstwie. Zdaniem fundacji na terenie Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Porębie prowadzone jest nielegalne schronisko dla zwierząt. Firma odpiera zarzut, twierdząc, że nie nie prowadzi i nie zamierza prowadzić schroniska. A trzy nowe kojce na terenie oczyszczalni ścieków to jedynie „miejsce przetrzymywania wyłapanych zwierząt przed przewiezieniem do schroniska”.

Wygląda na to, że gmina Poręba, choć nie jako jedyna w Polsce, zastosowała rozwiązanie pozwalające znacząco obniżyć koszty przekazywania zwierząt, głównie psów do Schroniska dla Zwierząt w Zawierciu prowadzonego przez przedsiębiorcę Rafała Żmudę. A w roku 2019 nieduża gmina, jaką jest Poręba przeznaczyła na ten cel ponad 100.000 zł. W roku 2020 wydatki te mogą się znacząco zmniejszyć. Sprawa jednak wywołała ostry konflikt pomiędzy MPWiK Poręba i Schroniskiem dla Zwierząt w Zawierciu, jedynym w promieniu kilku powiatów. 6 września musiała nawet interweniować policja. Wersje wydarzeń -co ciekawe- obie strony przedstawiają zupełnie inaczej, spierając się nawet o to, kto właściwie wezwał policję. Próbujemy to wyjaśnić. Jedno jest pewne: MPWiK Poręba znalazło sposób, jak obniżyć koszty przekazywania zwierząt do schroniska. Jeżeli legalny, śladem Poręby mogą pójść inne okoliczne gminy. Chodzi o setki tysięcy złotych.
6 września doszło do incydentu, który pokazuje, że Schronisko dla Zwierząt w Zawierciu, które dotychczas zajmowało się wyłapywaniem zwierząt na terenie gminy Poręba i gminna spółka MPWiK Poręba są na „wojennej ścieżce”. Ze schroniska uciekł starszy pies. Został zauważony na terenie gminy Poręba, gminna spółka odłowiła go, ale już nie zawiozła do Schroniska dla Zwierząt w Zawierciu, tylko zatrzymała u siebie.
Gdy pracownicy schroniska zgłosili się po zwierzę -jak twierdzą- odmówiono im wydania psa. Wezwali więc policję. Prezes spółki MPWiK Mariusz Grabarczyk twierdzi, że było zupełnie inaczej, ale  o tym pod koniec naszej rozmowy.
Prezes MPWiK Mariusz Grabarczyk w rozmowie z naszym dziennikarzem odpiera zarzut stawiany jego firmie przez działaczy fundacji, czy pracowników Schroniska w Zawierciu, że MPWiK na terenie oczyszczalni w Porębie prowadzi nielegalne schronisko dla zwierząt: -Nie jest to schronisko, tylko miejsce przetrzymywania wyłapanych zwierząt. Każde zwierzę, które tu trafi, jeżeli nie zostanie np. odebrane przez właściciela w ciągu 21 dni, trafi do schroniska. Rada Gminy Poręba uregulowała to w aktualnym Programie opieki nad zwierzętami bezdomnymi na rok 2020, że wyłapywaniem zwierząt bezdomnych, wałęsających się zajmie się nie Schronisko dla Zwierząt w Zawierciu, tylko MPWiK Poręba, jako spółka komunalna. Program został uchwalony 29 czerwca, realizujemy to za danie od lipca. Uchwała nie została zakwestionowana przez Wojewodę Śląskiego w trybie nadzoru prawnego, co spotykało inne gminy, które np. nie wskazały w uchwale maksymalnego czasu przebywania zwierząt w miejscu tymczasowym, albo nie określiły jego lokalizacji. U nas wszystko jest w porządku, gdyż Wojewoda Śląski uchwały nie zakwestionował.
Zanim zaczęliśmy samodzielne wyłapywanie zwierząt nasi pracownicy przeszli szkolenia odławiacza zwierząt (hycla) oraz kurs opiekuna zwierząt, pracownika schroniska. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Zawierciu 26 maja ujął naszą firmę w wykazie firm zajmujących się zarobkowym transportem zwierząt, a Burmistrz Miasta Poręba 26 czerwca wydał decyzję na prowadzenie przez MPWiK Poręba działalności w zakresie bezdomnych zwierząt.
-Skąd więc zarzut, że prowadzicie nielegalne schronisko nazwane przytuliskiem? Pytaliśmy zastępcę Powiatowego Lekarza Weterynarii Magdalenę Saladrę-Bartosik, która potwierdza, że na terenie powiatu zawierciańskiego jest tylko jedno zarejestrowane w inspekcji weterynaryjnej schronisko dla zwierząt, to w Zawierciu, a takiej formy przechowywania zwierząt „przytulisko” nie ma.
Prezes MPWiK Poręba: -Mamy zarejestrowaną działalność w inspekcji weterynaryjnej polegającej na transporcie zwierząt. „Przechowalnia” jak ją nazywamy, gdyż Rozporządzenie MSWiA w sprawie zasad i warunków wyłapywania bezdomnych zwierząt (z 26.08.1998) posługuje się określeniem „miejsce przechowywania wyłapanych zwierząt  przed przewiezieniem do schroniska” to nasza nazwa własna. Nasza spółka stoi na stanowisku, że takie miejsce, które nazwaliśmy „przechowalnią” nie jest nadzorowane, dlatego nie musieliśmy zgłaszać do PIWetu, że coś takiego powstało.
-Dlaczego po prostu nie założycie schroniska? W promieniu kilku powiatów działa tylko jedno, Schronisko dla Zwierząt w Zawierciu.
M. Grabarczyk: -Nie jest naszym celem prowadzenie schroniska, dla którego są dużo większe wymagania. Wspólnie z gminą, która jest właścicielem MPWiK, uznaliśmy, że zmienimy sposób wyłapywania bezdomnych zwierząt. Wcześniej odbywał się to tak, że po każde zwierzę przyjeżdżało Schronisko w Zawierciu, za każdym razem po uzyskaniu zlecenia od nas. Często było tak, że pies nie był faktycznie bezdomny, komuś uciekł i właściciel znajdywał się po jednym, dwóch dniach. Ale z chwilą zabrania psa przez pracowników schroniska, byliśmy zobowiązani zapłacić za jego przekazanie do schroniska. Średnio 1500 zł za każde zwierzę. Właściciel odbierał zwierzę nie ponosząc żadnych kosztów. Wydatki gminy Poręba, za zwierzęta przekazane do Schroniska w Zawierciu pana Żmudy za rok 2019 wyniosły ponad 100.000 zł.
Od lipca 2020 już nie zlecamy zawierciańskiemu schronisku wyłapywania zwierząt, trafiają do naszego miejsca przetrzymywania przy ul. Franciszka Pędzicha 12 w Porębie (oczyszczalnia ścieków). Po przywiezieniu na miejsce zwierzęta są badane przez weterynarza, z którym mamy umowę. Jeżeli w ciągu 21 dni nie znajdzie się właściciel zwierzęcia, mamy obowiązek wtedy je przekazać do jednego z trzech schronisk: W Zawierciu, Tarnowskich Górach lub Sosnowcu.
-Pracownicy Schroniska dla Zwierząt w Zawierciu czy Fundacji „Do serca przytul psa” -to te same osoby- twierdzą jednak, że to co robicie, to próba obejścia przepisów, prowadzenie nielegalnego schroniska dla zwierząt. Myśleli nawet o złożeniu zawiadomienia do prokuratury.   Schronisko wypowiedziało wam umowę na odbieranie zwierząt. Pracownicy schroniska twierdzą też, że kontaktowali się ze schroniskami w Sosnowcu i Tarnowskich Górach. Tam uzyskali odpowiedź, że nie macie z nimi umów.
MG: -O tym, że Schronisko dla Zwierząt w Zawierciu wypowiada nam umowę, dowiaduję się od pana, nie dostaliśmy wypowiedzenia. Ze schroniskiem w Sosnowcu rozmawiamy, z Tarnowskimi Górami mamy umowę.
-Kiedy podpisaną?
MG: -Mamy umowę. I za psa tam oddanego będziemy płacić mniej niż w Zawierciu, około 1000 zł, tyle, że transport jest po naszej stronie.
-Ile psów od lipca wyłapaliście sami, nie przekazując ich do Schroniska w Zawierciu?
MG: -Kojce, które pan zobaczy pojawiły się pod koniec sierpnia. Ten pies o którego zrobiło się takie zamieszanie, wyłapany w niedzielę 6 września, był pierwszym, który do nas trafił.
-Pracownicy schroniska z którymi rozmawiałem, twierdzą, że nie chcieliście oddać im psa, ani wpuścić na teren wodociągów, więc musieli wezwać policję.
Prezes Grabarczyk: -Odmówiłem wpuszczenia pracowników schroniska na nasz teren, ponieważ zachowywali się agresywnie i to ja wezwałem policję, nie oni (o tym dalej, w odpowiedzi rzeczniczki KPP Zawiercie). Dla mnie z tym psem to jakaś dziwna historia. Twierdzą, że pies uciekł im w sobotę. Pomijam, jak to możliwe, że pies im ucieka, stary pies, który ledwie chodzi i przemieszcza się kilkanaście kilometrów. Pies ginie im rzekomo w sobotę, ale post o tym, że im zginął pojawia się do dopiero w niedzielę  13:47. O 14:19 pies znalazł się u nas, a już o 14:44 pod bramą pojawia się pani Prezes Fundacji Do serca przytul psa i jeszcze drugi samochód. Dopiero w niedzielę w systemie schronisko rejestruje elekroniczny chip który miał wszczepiony pies. Dlaczego nie zarejestrowali chipa w sobotę, skoro pies uciekł im w sobotę?
-Pracownicy schroniska przedstawiają to zupełnie inaczej, przede wszystkim twierdzą, że to oni wezwali policję, ponieważ nie chcieliście wydać im psa.
-Nie, to ja wezwałem policję. Dla mnie to bardzo dziwne, jak pies, który ledwie chodzi, mógł się przemieścić kilkanaście kilometrów do Poręby -mówi Prezes MPWiK Poręba Mariusz Grabarczyk.
-Sugeruje pan, że ktoś go np. celowo przewiózł, żeby schronisko mogło później zainkasować 1500 zł za jego ponowne przyjęcie i dlatego chip nie był aktywny?
-Niczego nie sugeruję.

Pracownicy schroniska dla zwierząt tak przedstawiają historię psa, który odnalazł się 6 września na terenie MPWiK Poręba:
W sobotę 5 września ze Schroniska dla Zwierząt w Zawierciu przypadkiem wyszedł starszy pies i się oddalił. Niektóre psy i koty, zwłaszcza starsze, przebywające  w schronisku od dawna, nieagresywne, mają pewną swobodę przemieszczania. Dzięki czemu czują się jak domownicy. Ale czasem któryś „czmychnie” Tak zdarzył się właśnie w sobotę, natychmiast zaczęły się poszukiwania uciekiniera. W niedzielę 6 września pracownicy Schroniska dla Zwierząt w Zawierciu dostali zawiadomienie, że wałęsający się po ulicach Poręby starszy pies trafił do miejskich wodociągów. Pojechali więc go odebrać.  Pracowników schroniska nie wpuszczono na teren MPWiK, wyraźnie -jak nam relacjonują- odmówiono im wydania psa.
Marta Szulakiewicz: -Rozmawialiśmy z prezesem spółki Mariuszem Grabarczykiem, powiedział, że psa nam nie wyda, że możemy sobie wezwać policję. Więc poprosiliśmy policjantów z KPP w Zawierciu o asystę. Ci przyjechali, dalej nas nie chciano wpuścić na teren wodociągów, razem z policją czekaliśmy przed bramą dobre kilkadziesiąt minut. Policjanci byli mocno zdziwieni sytuacją. Nie wiem, na co czekaliśmy, może na to, aż ktoś przy klatkach posprząta? Da psu wodę?
Nie jesteśmy w stanie wyjaśnić, która wersja wydarzeń jest bliższa prawdy: ta przedstawiana przez pracowników Schroniska dla Zwierząt w Zawierciu czy relacja prezesa MPWiK Poręba Mariusza Grabarczyka. Kto właściwie wezwał policję i jaki przebieg miała interwencja? I czy ktoś był agresywny?
-Odpowiadając na Pana wiadomość informuję, że w dniu 06 września br. policjanci przeprowadzili interwencję na terenie Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Porębie. Przedstawicielka Schroniska dla zwierząt w Zawierciu zgłosiła interwencję, której przedmiotem było przetrzymywanie przez pracowników oczyszczalni psa, należącego do schroniska. W obecności policjantów zwierzę zostało dobrowolnie przekazane pracownikom schroniska. Strony interwencji zostały pouczone o toku postępowania. Na tym interwencję zakończono. Jednocześnie informuję, że w obecności policjantów nie doszło do żadnych agresywnych zachowań -pisze mł. asp. Marta Wnuk Rzecznik Prasowy KPP w Zawierciu.
Informacja zawierciańskiej policji nie wyjaśnia kto ma rację w sporze i czy działanie firmy MPWiK Poręba może być traktowane jako nielegalne prowadzenie schroniska dla zwierząt. Jednak wersja, że to prezes MPWiK wezwał policję nie znajduje potwierdzenia. Policję wezwali pracownicy schroniska.

Jednak pies, wokół którego tyle zamieszania, chyba nie jest pierwszym zwierzęciem, które zamiast do schroniska, trafiło do MPWiK w Porębie. Schronisko dla Zwierząt w Zawierciu tak opisywało  jego rotweilera który trafił do MPWiK Poręba w lutym 2020. Tekst z profilu schroniska na FB:

„Grom - wyłapany przez MPWiK został otruty !!!!
7 lutego rano na terenie gminy Poręba znaleziony został pies w typie rottweilera. Pies nie trafił jednak do schroniska z którym gmina ma podpisaną umowę lecz do Miejskich Wodociągów gdzie czekał na niego prowizoryczny kojec. Pies był oznakowany ZAREJESTROWANYM mikroczipem więc wystarczyło to sprawdzić i powiadomić właściciela, który od rana szukał swojego psa. Na facebooku MPWiK w Porębie pojawił się post o znalezionym psie. Jak widać na zdjęciach pies jest w dobrej kondycji. Kilka godzin później schronisko otrzymało pilną interwencję dotyczącą tego psa tylko już pies był w stanie krytycznym (zupełny niedowład kończyn) Odebrany z terenu wodociągów pies przez schronisko został natychmiast przetransportowany do lecznicy weterynaryjnej gdzie podjęto diagnostykę i próbę ratowania jego życia. Właściciel, którego udało się ustalić na podstawie mikroczipa natychmiast zjawił się w lecznicy i wyraził zgodę na dalsze leczenie. Niestety po ponad 24 godzinnej walce o życie Groma jego stan z godziny na godzinę się pogarszał. 9 lutego w godzinach porannych przegrał walkę o życie. W związku z tym, że był to czteroletni, zdrowy pies (nigdy nie chorował) zrozpaczeni właściciele zdecydowali się przekazać jego zwłoki do ZHW w Krakowie w celu wykonania sekcji zwłok oraz toksykologii, aby poznać zagadkową przyczynę jego śmierci. Wyniki sekcji zwłok jednoznacznie wykazały, iż pies został otruty stąd jego nagła i bolesna śmierć. Reasumując: Grom trafił do gminnej przechowalni - wyłapany przez nieuprawnione osoby i umieszczony na terenie wodociągów Poręba gdzie doszło do otrucia psa. W związku z zaistniałą sytuacja wystosowaliśmy email-a z pytaniami do MPWiK Poręba lecz nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Czy można było uniknąć śmierci Groma? Ten pies zginął przez hyclowskie praktyki gminy. czy warto było?” -pisało Schronisko dla Bezdomych Zwierząt w Zawierciu o historii Groma.
Sprawa nie została nigdy ostatecznie wyjaśniona, gdyż jak twierdzą pracownicy schroniska, właściciel psa nie zdecydował się pozwać firmy MPWiK Poręba za nieumyślne doprowadzenie do śmierci zwierzęcia.
Chyba nie tylko my będziemy obserwować, jak potoczą się losy „przytuliska” w Porębie, czyli „miejsca przetrzymywania wyłapanych zwierząt  przed przewiezieniem do schroniska”. Przepisy na pewno są nieprecyzyjne. Co by było, gdyby w uchwale gmina określiła, że zwierzęta mogą być tam przetrzymywane tymczasowo nie 21 dni ale np. 365 dni? Albo 10 lat? Ile dni tymczasowego przetrzymywania należy uznać za dopuszczalne, a ile już zmierzające do obejścia przepisów o obowiązku przekazywania zwierząt do schroniska, gdzie zwykle mają dobre warunki i stałą opiekę weterynaryjną?  Jeżeli Schronisko dla Zwierząt zdecyduje się np. zaskarżyć uchwałę Rady Gminy Poręba do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, skarżąc np. termin 21 dni „tymczasowego przetrzymywania” WSA będzie musiał się wypowiedzieć, czy taki czas jest dopuszczalny, czy może już zmierza do obejścia przepisów. Fakt, że Wojewoda Śląski w trybie nadzoru uchwały Rady Gminy Poręba nie przesądza o jej zgodności z prawem, a jedynie o tym, że uchwałę można stosować. Będziemy obserwować rozwój sytuacji. Jeżeli w ślad za gminą Poręba pójdą inne gminy z powiatów zawierciańskiego i myszkowskiego, skąd do Schroniska w Zawierciu trafia większość bezdomnych zwierząt, schronisko mogą czekać spore kłopoty finansowe. Gminy zaczną trzymać bezdomne zwierzęta w podobnych „przytuliskach”, sporo oszczędzając.  Na jak długo zwierzęta trafią w miejsca tymczasowe to już zależy od wyobraźni i wrażliwości na los zwierząt radnych, burmistrzów i wójtów.

 

Schronisko z Tarnowskich Gór zaprzecza:
CICHY KĄT NIE MA UMOWY Z MPWiK PORĘBA. Prezes kłamie?
Rozmowę z Prezesem MPWiK Poręba Mariuszem Grabarczykiem prowadziliśmy 10 września. Jak Czytelnicy z pewnością zauważyli, Mariusz Grabarczyk nie chciał podać daty podpisania umowy z ze Schroniskiem dla Zwierząt w Tarnowskich Górach. Nie był skłonny podać ani daty podpisania umowy, ani jej pokazać. Skontaktowaliśmy się więc z tarnogórskim schroniskiem, które prowadzi Stowarzyszenie Przyjaciół Bezpańskich Zwierząt „CICHY KĄT”. Przewodnicząca stowarzyszenia Danuta Wnuk jednoznacznie zaprzecza, aby „Cichy Kąt” zawarł umowę z firmą z Poręby: -Była ze strony Zarządu MPWiK Poręba taka propozycja, byli nawet u nas na miejscu, ale odmówiliśmy podpisania umowy, skoro MPWiK Poręba ma umowę ważną do końca 2020 roku ze Schroniskiem dla Zwierząt w Zawierciu. Z MPWiK Poręba nie prowadzimy żadnych rozmów.
Wydaje się więc oczywistym taki wniosek, że prezes MPWiK Poręba mówiąc o PODPISANEJ umowie ze schroniskiem w Tarnowskich Górach 10 września w rozmowie z naszym dziennikarzem kłamał. Jednocześnie już wtedy było wiadomo, że Schronisko dla Zwierząt w Zawierciu wypowiedziało firmie umowę, za powód podając niewłaściwe jej realizowanie. Firma zamiast przekazywać zwierzęta do schroniska, zaczęła je trzymać u siebie. Wg naszych ustaleń MPWiK Poręba jeżeli nie zawarła umowy ze Schroniskiem dla bezdomnych zwierząt w Sosnowcu, prowadzonym przez Miejski Zakład Usług Komunalnych to nie ma obecnie umowy z żadnym schroniskiem i faktycznie nie może prawidłowo realizować w gminie Poręba „Programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi”. Wobec ewidentnej próby wprowadzenia opinii społecznej w błąd, co do podpisanych umów, teza o tym, że MPWiK Poręba chce ominąć przepisy nakazujące przekazywanie bezdomnych zwierząt do schroniska, wydaje się coraz bardziej prawdopodobna.
Rozmawialiśmy z pracownikiem Schroniska w Sosnowcu, pani stwierdziła, że nic nie wie, aby mieli odbierać zwierzęta z gminy Poręba: -Zajmujemy się zwierzętami z Sosnowca, Będzina i Czeladzi. Ale niech pan spyta kierownika. Marcin Jakubczak, kierownik Schroniska dla Zwierząt w Sosnowcu zaprzecza, aby jego schronisko miało odbierać zwierzęta bezdomne z gminy Poręba: -Nie mamy umowy z MZWiK Poręba i powiem więcej, nie zamierzamy takiej podpisywać. Na stronie internetowej schronisko.sosnowiec.pl jest jednak wyraźny komunikat, że schronisko przyjmuje bezdomne psy i koty wyłącznie z terenu gmin Sosnowiec, Będzin i Czeladź. (JotM)

Jarosław Mazanek

Zdjęcia (6)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu gazetamyszkowska.pl. MyszPress s.c. z siedzibą w Myszkowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe