Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 16 maja 2026 10:40
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

BIEGŁY POŻARNICTWA WYKAZUJE LICZNE ZANIEDBANIA. Czy ktoś z gminy Niegowa dostanie zarzuty?

(Niegowa) Prokuratura Rejonowa w Myszkowie właśnie otrzymała opinię biegłego z zakresu pożarnictwa zleconą w związku ze śmiertelnym zaczadzeniem palacza obsługującego kotłownię w budynku Urzędu Gminy Niegowa. Do wypadku doszło 25 września 2019. Nasze źródła mówią, że o fatalnym stanie przewodów kominowych w budynku gminy było wiadomo od dawna. Natychmiast po wypadku kotłownię wyłączono z użytkowania, a urzędnicy dogrzewali się piecykami elektrycznymi. Gmina wybudowała zupełnie nowy komin. Opinia biegłego pożarnictwa, która właśnie wpłynęła do prokuratury potwierdza, że w Urzędzie Gminy Niegowa stan przewodów kominowych mógł być fatalny, a procedury BHP omijane lub ignorowane.
Podziel się
Oceń

Jerzy M., mieszkaniec Myszkowa, pracował w Niegowie  jako palacz.  Mężczyznę znaleziono martwego w kotłowni budynku Urzędu Gminy Niegowa. Był 25 września 2019 roku, około godz. 14 do urzędu gminy wezwano pogotowie i straż pożarną. W kotłowni znaleziono ciało mężczyzny. Sekcja zwłok wykazała zatrucie tlenkiem węgla jako przyczynę śmierci. Od początku w tej sprawie pojawia  się wiele pytań: jaki był stan techniczny kominów i przewodów wentylacyjnych w kotłowni? Wiemy, że przed sezonem grzewczym budynek był sprawdzany przez kominiarza, Urząd Gminy w Niegowie, jak każda instytucja ma też swojego inspektora ds. BHP, który powinien czuwać nad bezpieczeństwem budynku. Pilnować, aby wszelkie awarie wpływające na bezpieczeństwo pracowników były na czas usuwane. Zaraz po wypadku, przez niemal 2 miesiące kotłownia Urzędu Gminy Niegowa była nieużywana. Na zlecenie wójta Mariusza Rembaka wykonywano tam intensywny remont. Zamontowano nowe kominy, zarówno spalinowe jak i wentylacyjne. Jaki byłby cel tych wydatków, gdyby wcześniej przewody kominowe były sprawne? Czy przez pośpiesznym remontem zbadano stan techniczny kominów? 
Czy w gminie próbowano ukryć zadymienie? 
Rodzina Jerzego M. od początku wskazywała na okoliczności wypadku, które mogą wskazywać, że w Urzędzie Gminy Niegowa ktoś może bać się o swoją przyszłość, bać odpowiedzialności za śmiertelny wypadek. Kamila, córka zmarłego mężczyzny tak mówiła dla Gazety Myszkowskiej w styczniu 2020: -Mamy swoje wątpliwości. Chodzą pogłoski, że całą winę w gminie chcą zwalić na mojego ojca. Wypadek był 25 września. Gdy dowiedziałam się, że coś się stało tacie, zaraz dzwoniłam do gminy. Sekretarka powiedziała, że nic nie wie. Na miejsce pojechałam po godzinie  15.00. Okazało się, -jak później dowiedziałam się z raportu straży pożarnej, że straż była tam o 14.06. Ja na miejscu zastałam strażaków z OSP i z Myszkowa, którzy przewietrzali budynek, pogotowie już odjechało, gdyż mojemu tacie nie mogli już pomóc. Podszedł do mnie jakiś policjant, powiedział abym ściągnęła lekarza, np. rodzinnego, który stwierdzi zgon, pytał, czy zamówię firmę pogrzebową.  Byłam bardzo zaskoczona. Mój tata zmarł w pracy, to co zobaczyłam na miejscu nie wyglądało na naturalny zgon. Miałam wrażenie, że próbuje mnie się przekonać, żebym zgodziła się, że to naturalna śmierć, żeby nie robić sekcji zwłok.
Gazeta Myszkowska: -Ma pani jakieś podejrzenia?
-W kartę zgonu wpisano „zawał serca”. A nawet jak byłam później, wszędzie czuć było dym. Na nasz wniosek odbyła się sekcja zwłok. To znaczy, zrobiono ją z urzędu, ale wcześniej, próbowano mnie przekonać, że to niepotrzebne, że tata miał zawał.
Następnego dnia byłam w Państwowej Straży, tam powiedziano mi, jakie są wyniki stężenia gazów w budynku. Wyszło, że niewielkie, zwłaszcza w piwnicy, kotłowni, gdzie leżał tata. Ale te badania były przecież przez strażaków zrobione, jak dłuższy czas wietrzono budynek, wszystkie okna były pootwierane. Pojechałam na policję, żeby powiedzieć, że żądam sekcji zwłok, gdyż nie wierzę w żaden zawał serca. Długo kazano mi czekać, w końcu ktoś wyszedł i powiedział, że już jest decyzja o wykonaniu sekcji zwłok, nie muszę składać wniosku. Przyjęto moje zeznanie do protokołu. 

Sekcja zwłok: to było zaczadzenie
Sekcja zwłok Jerzego M.  wykazała jednoznacznie, że przyczyną zgonu  było zatrucie tlenkiem węgla, czyli popularnie mówiąc zaczadzenie. 
Prowadzącą śledztwo prokuraturę z Myszkowa pytamy o zakres dokumentów zgromadzonych w śledztwie, zwłaszcza dotyczących działania inspektora BHP  i kominiarza. Oraz nadzoru nad całością, szefa urzędu, czyli wójta. I o nagły remont kominów po wypadku.  Prokurator Rejonowy Dariusz Bereza: -Prokuratura dysponuje dokumentami zarówno dotyczącymi BHP budynku i jak i przeglądów kominiarskich. Badamy je pod kątem rzetelności pracy tych służb. Analizujemy te dokumenty -mówił nam prokurator w styczniu br. 

Śmiertelne zaczadzenie palacza w kotłowni Urzędu Gminy w Niegowie miało miejsce 25 września 2019. Natychmiast po wypadku gmina zleciła budowę nowych kominów i wentylacji. Rodzina zmarłego Jerzego M. nie uwierzyła, że przyczyną jego śmierci może być zawał serca. Że jest nią zaczadzenie, zatrucie tlenkiem węgla potwierdziła sekcja zwłok, wyniki badań histopatologicznych.  Teraz rodzina chce się dowiedzieć, kto odpowiada za to, że kotłownia, w której zmarł Jerzy M. była w takim stanie technicznym, że zaraz po jego śmieci wykonano konieczny remont. Bo chyba konieczny, skoro gminni urzędnicy tak się z tym śpieszyli? Przez 2 miesiące od wypadku budynek gminy nie był ogrzewany. W ostatniej chwili dotarliśmy od innego świadka, pracownicy UG Niegowa, która mówi o atmosferze w urzędzie po wypadku: „-Jeden z ważnych urzędników gminy, nieoficjalnie, nigdy na forum, ale tak w pokojach, w cztery oczy, mówił, aby o tym wypadku było cicho. Żeby o tym nie mówić na zewnątrz. Panuje taka zmowa milczenia, każdy boi się odezwać w obawie o pracę. A człowiek nie żyje.”


Przełom w śledztwie: biegły pożarnictwa wskazuje na liczne zaniedbania
Z początkiem lipca Prokuratura Rejonowa  w Myszkowie informuje o „bardzo ciekawych” wnioskach z opinii biegłego z zakresu pożarnictwa. Prok. Rej. Dariusz Bereza: -Szereg elementów tej opinii  był dla nas podstawą do skierowania do biegłego Państwowej Inspekcji Pracy badającego ten wypadek kilku dodatkowych pytań. Wyniki opinii biegłego z zakresu pożarnictwa idą w dwóch kierunkach: 1-wykazano szereg nieprawidłowości  w zakresie prawidłowości wykonania i dokumentacji przeglądów kominowo-wentylacyjnych w budynku Urzędu Gminy Niegowa 2-uchybień zarządcy nieruchomości w zakresie bezpieczeństwa budynku dla osób w nim przebywających.
Prokuratura na tym etapie śledztwa nie przesądza, czy w sprawie śmierci palacza komuś zostaną postawione zarzuty, ale wydaje się to bardzo prawdopodobne. Wg. naszych informacji przesłuchiwani świadkowie, pracownicy gminy zeznali, że dym w dniu wypadku czuć było w pomieszczeniach budynku od samego rana w dniu wypadku. A i wcześniej było w gminie powszechną wiedzą, że stan kominów jest fatalny. Szybki remont natychmiast po wypadku tylko wzmocnił te podejrzenia. Sprawa palacza z Niegowy, który  zmarł w wyniku zaczadzenia przypomina nam sprawę z Myszkowa sprzed kilkunastu lat.  W jednej ze spółek komunalnych doszło do wypadku. Pracownik stracił rękę, gdy uruchomił maszynę, na której nawet nie powinien pracować, to nie było jego stanowisko pracy. Wyrok skazujący usłyszał jednak prezes spółki, za to że maszyna od dawna miała niesprawne zabezpieczenia, brakowało w niej właściwych osłon. Czy podobnie będzie w sprawie zgonu palacza? Musimy poczekać na zakończenie śledztwa i na proces, jeżeli śledztwo zakończy się postawieniem komuś zarzutów karnych.


Napisz komentarz

Komentarze

Edek 14.08.2020 18:08
Przegląd kominów przeglądem ale pomimo przeglądów przewody powinny być czyszczone co najmniej 4razy do roku przez kominiarza - to powinien zlecić zarządca, ponadto palacz powinien mieć uprawnienia do obsługi kotła i powinien dbać o stan kotłów i rur dymowych z pieca. Palacz poza kominiarzem jest nadzorca urządzeń grzewczych jeżeli dochodziło do dymienia powinien wyłączyć kocioł powiadomić zarządcę budynku a ten mistrza kominiarskiego ewentualnie instalatora jeżeli problem był z instalacją c.o.Nieszczescie wielka strata bo zginil człowiek.

juraj 27.08.2020 17:14
Rembak nie ma o niczym pojęcia. Ci państwo powinni po pierwsze, znaleźć adwokata, po drugie iść z tym do telewizji, bo w Polsce władza boi się tylko telewizji. Sprawą powinna zająć się prokuratura.

ReklamaRentSTEEL  -stal pręty siatka wypalanie plazmą
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama