Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
wtorek, 12 maja 2026 19:22
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

PRACA KSIĘGOWEJ DLA SYNOWEJ

(Myszków) Z pracy w Powiatowym Urzędzie Pracy odeszła Grażyna Kolasa-Gotkowska, przez 15 lat główna księgowa w PUP. W konkursie, który PUP ogłosił na wolne stanowisko głównej księgowej wystartowała jedna kandydatka. 27 stycznia odbył się konkurs, 31 stycznia dyrektor PUP Marek Węgrzynowicz ogłosił jego rozstrzygnięcie. Nową główną księgową w PUP Myszków będzie Urszula Koral. Prywatnie -jak się dowiadujemy- synowa radnej powiatowej z PiS, członkini Zarządu Powiatu Myszkowskiego Jolanty Koral.
Podziel się
Oceń

(Myszków) Z pracy w Powiatowym Urzędzie Pracy odeszła Grażyna Kolasa-Gotkowska, przez 15 lat główna księgowa w PUP. W konkursie, który PUP ogłosił na wolne stanowisko głównej księgowej wystartowała jedna kandydatka. 27 stycznia odbył się konkurs, 31 stycznia dyrektor PUP Marek Węgrzynowicz ogłosił jego rozstrzygnięcie. Nową główną księgową w PUP Myszków będzie Urszula Koral. Prywatnie -jak się dowiadujemy- synowa radnej powiatowej z PiS, członkini Zarządu Powiatu Myszkowskiego Jolanty Koral.


 

Czy wieloletnia główna księgowa w PUP dobrowolnie zrezygnowała z dalszej pracy? Wiele wskazuje, że nie. Grażyna Kolasa-Gotkowska prawa emerytalne nabyła jeszcze w 2018 roku. Jak wielu pracowników w takiej sytuacji, chciała skorzystać z możliwości naliczenia emerytury, ale pod warunkiem, że pozwoli jej się jeszcze kilka lat popracować: -Przyznaję, że liczyłam, że będę mogła pracować jeszcze przynajmniej 1,5 roku. Są pracownicy w wieku emerytalnym, również w starostwie, urzędach miast, który mimo przejścia na emeryturę pracują dalej, nawet po kilka lat. - mówi G. Kolasa-Gotkowska.


 

PUP po odejściu Kolasy-Gotkowskiej na emeryturę ogłosił konkurs. W sierpniu 2019 wygrała go Grażyna Kolasa-Gotkowska. Była jedyną kandydatką. Ale umowę o pracę, choć na tym samym stanowisku w PUP pracowała 15 lat, dostała tylko do 31.12.2019.


 

Pytamy dyrektora PUP Marka Węgrzynowicza, czy były jakieś naciski na to, aby głównej księgowej nie przedłużać umowy o pracę? Bo mówi się, że musiała „zrobić miejsce” dla innej osoby?


 

Marek Węgrzynowicz: -Nie brałem udziału w konkursie, który wygrała pani Urszula Koral. Decyzja o nieprzedłużeniu umowy o pracę z dotychczasową księgową nie była poddana żadnym naciskom.


 

-Czy ktoś dał pani do zrozumienia, że nie przedłużą z panią umowy o pracę, bo miejsce już obiecano innej osobie?- pytamy.


 

Grażyna Kolasa-Gotkowska: -Nie, nikt tak wprost tego nie powiedział. Z dyrektorem Węgrzynowiczem pracowało mi się bardzo dobrze. Nie wyjaśnił, dlaczego nie przedłużył mi umowy. Widocznie miał jakieś powody, dla których tak zrobił.


 

Gdy okazało się, że umowa z dopiero co wyłonioną w sierpniowym konkursie główną księgową z PUP nie będzie przedłużona, z pracy w Starostwie Powiatowym zrezygnowała jej córka, Marta Kolasa-Synowiec: -To była tajemnica poliszynela, że mama ma komuś zrobić miejsce, dlatego dali jej umowę o pracę tylko na kilka miesięcy. Wygrała konkurs, a z początkiem 2020 zdecydowano się ogłosić drugi. Po co? Chyba tylko po to, aby konkurs mógł wygrać kto inny, dlatego mama nie zdecydowała się już startować. 2 stycznia złożyłam wypowiedzenie z pracy w Starostwie Powiatowym (pracowała w Wydziale Komunikacji-przyp. red.), gdzie pracowałam 20 lat. Nie chcę dłużej pracować z tymi ludźmi. Już wtedy, na początku stycznia mówiło się, że za mamę przyjdzie synowa radnej Koral. Niektórzy nawet mówili, że pozbędziemy się matki, a za chwilę córki. Wolałam odejść. Mówili dokładniej: „mamusię wysiudali, następna poleci córeczka”.


 

Rozmawiał z mamą Janusz Romaniuk (radny z PiS; wiceprzewodniczący Rady Powiatu Myszkowskiego). Powiedział coś takiego, że „on nic nie chce dla siebie, ale nie chce, aby Kolasa-Gotkowska dłużej pracowała w PUP”.


 

Gazeta Myszkowska: -Skąd przekonanie, że chcieli mamę zwolnić? Sama przecież odeszła na emeryturę.


 

Marta Kolasa-Synowiec: -Mama na pewno nie odchodziłaby na emeryturę, gdyby wiedziała, że nie pozwolą jej dalej pracować, gdyby wiedziała, że ponownie zatrudnią ją tylko na kilka miesięcy.


 

Dzwonimy ponownie do byłej już księgowej z PUP, z pytaniem, jaką rolę w jej odejściu odegrał radny Janusz Romaniuk. Mówiła o tym jej córka.


 

Grażyna Kolasa Gotkowska tłumaczy: Marta powiedziała o tym?


 

Gazeta Myszkowska: -Mówiła, że to radny Romaniuk miał się wypowiadać, że nie zgodzi się na to, aby pani pracowała dłużej. Ale to przecież nie pojedynczy radny zatrudnia i zwalnia…


 

Grażyna Kolasa-Gotkowska: -Romaniuk powiedział, że ma do mnie pretensje o jakieś sprawy z przeszłości. Rozmawiał ze mną, dał do zrozumienia, że jest przeciwny, abym dłużej pracowała w PUP. Potem doszedł do nas starosta Piotr Kołodziejczyk, i już przy nim radny Romaniuk powiedział, że „zdania swojego nie zmieni”. Nie wiem, w czy wyniku tej rozmowy, ale dyr. PUP umowy o pracę ze mną nie przedłużył. Ale wiem z kolei, że pracę w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie dostała od stycznia żona pana Romaniuka.


 

Janusz Romaniuk odmówił komentarza: -Nie będę się na ten temat wypowiadał.


 

Starosta Myszkowski Piotr Kołodziejczyk pytany, czy potwierdza rozmowę, w której radny Romaniuk miałby mówić, że „zdania nie zmieni” w sprawie dalszej pracy Grażyny Kolasa-Gotkowskiej odpowiada: -Z tego co wiem, to pani Grażyna Kolasa, po przejściu na emeryturę, zaproponowała, że chce pracować tylko do końca roku 2019. Dlatego odbył się konkurs.


 

GM: -Była taka rozmowa, z pana udziałem i radnym Romaniukiem?


 

Kołodziejczyk: -Nie przypominam sobie, to chyba jakaś prywatna rozmowa między nimi, nie w moim gabinecie.


 

GM: -Kolejny raz słyszymy o tym, że ten lub inny radny naciska na zwolnienie kogoś z pracy. Nagrania ujawnione przez Józefa Lazara, zwolnionego z PZD, jednostki powiatu pokazują, że podłożem „reorganizacji” z PZD mogła być zemsta. Po sprawie Lazara, pojawia się kolejna w PZD, gdzie mówi się o naciskach radnych na czyjeś zwolnienie. Na miejsce Grażyny Kolasa znajduje zatrudnienie z kolei synowa innej radnej z PiS. Może powstać wrażenie, że Piotr Kołodziejczyk tu nie rządzi, że jest pan tylko figurantem.


 

-To pańska opinia, do której ma pan prawo. Reorganizacja w PZD odbyła się na wniosek dyrektora, i przywrócono dzięki niej stan sprzed zatrudnienia Józefa Lazara.


 

Grażyna Kolasa-Gotkowska twierdzi, że obiecywano jej, że po odejściu na emeryturę będzie mogła dalej pracować. Ale stało się inaczej. PZD ogłosiło nowy konkurs. Przypadek czy nie, ale jedyną kandydatką do stanowiska za około 5 tysięcy miesięcznie była synowa radnej z PiS. I pracę dostała. Józef Lazar nagrywając swoich rozmówców- dyrektora PZD, wicestarostę Mariusza Morawca- pokazał, coś, co w obiegowych opiniach jest stawiane jako zarzut bardzo często: że do samorządów wiele osób idzie tylko dla osobistych korzyści: diety, stanowiska, posady. Dla dzieci, synowych, kuzynów. Ogłoszenie oferty pracy, konkurs. Podobny odbył się niedawno w Szpitalu Powiatowym w Myszkowie. Doradcą dyrektora został ponownie Dariusz Jorg, z pensją 9600 zł. A doradza jeszcze w Zawierciu, Będzinie i Chorzowie. Też był jedynym kandydatem na doradcę dyrektora SP ZOZ Myszków. Ciekawe, czemu nikt więcej nie odważył się próbować? Jeden z naszych informatorów przypomniał nam niedawno, że gdy PIS doszedł do władzy w powiecie, w SP ZOZ w dziale technicznym została zatrudniona młoda dziewczyna, narzeczona syna radnego Jarosława Kumora. Przypadek? Podobno komuś zależało na tym, aby kobieta dostała pracę jeszcze pod panieńskim nazwiskiem. Teraz syn radnego Kumora jest już po ślubie. Radny Kumor -przypomnijmy- to ten który miał zabiegać o zwolnienie pracownika PZD Józefa Lazara, mając mu za złe, że Lazar, będąc radnym powiatowym zwrócił uwagę na niekorzystną dla powiatu propozycję przedłużenia dzierżawy „Łąk pod Żarkami” dla syna radnego bez przetargu. Radny, albo formalnie jego syn, miał na tym stracić około 25 tysięcy złotych. Rocznie.


 

Jarosław Mazanek


 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomekTreść komentarza: Widzę w komentarzach że jakaś zorganizowana akcja w obronie niszczyciela przyrody. Kto sponsoruje?Data dodania komentarza: 6.05.2026, 05:29Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY!
Reklama
Reklama
Reklama