Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 3 sierpnia 2026 00:07
Przeczytaj!
Reklama Biuro Podróży MAXIM Travel
Reklama
Reklama

BYŁY WICEPREZES UNIEWINNIONY

(Szczekociny, Myszków) W środę 29 sierpnia w Sądzie Rejonowym w Myszkowie zapadł wyrok dotyczący byłego wiceprezesa Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej „Rokitnianka”. Sąd I instancji uniewinnił Waldemara G. Wyrok nie jest prawomocny, oskarżyciele posiłkowi, czyli obecny zarząd OSM „Rokitnianka” nie wykluczają złożenia apelacji od tego wyroku.
Podziel się
Oceń

(Szczekociny, Myszków) W środę 29 sierpnia w Sądzie Rejonowym w Myszkowie zapadł wyrok dotyczący byłego wiceprezesa Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej „Rokitnianka”. Sąd I instancji uniewinnił Waldemara G. Wyrok nie jest prawomocny, oskarżyciele posiłkowi, czyli obecny zarząd OSM „Rokitnianka” nie wykluczają złożenia apelacji od tego wyroku.


 

Przypomnijmy – proces toczył się przed myszkowskim sądem od kwietnia bieżącego roku. Na ławie oskarżonych zasiadł Waldemar G. – były wiceprezes spółdzielni ds. techniki i produkcji (odwołany ze stanowiska w połowie lutego 2016 roku). Oskarżycielem była Prokuratura Rejonowa w Myszkowie, natomiast obecny zarząd „Rokitnianki” w tym procesie był oskarżycielem posiłkowym. Były wiceprezes, pracując jeszcze w OSM „Rokitnianka” miał samodzielnie podpisać długoterminową umowę na dostawy węgla, w której pojawiły się zapisy o wysokich karach umownych dla spółdzielni mleczarskiej, gdyby zdecydowała się ona na zerwanie umowy. Umowę tę miał podpisać (a następnie ją ukryć) samodzielnie były wiceprezes, narażając „Rokitniankę” na szkodę majątkową.


 

W czwartek, 23 sierpnia sędzia Karina Kostrzewska wysłuchała głosów stron. Prokuratura wnosiła o uznanie Waldemara G. za winnego i wymierzenie mu kary 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym jej zawieszeniem na okres 2 lat oraz zakazu sprawowania funkcji kierowniczych w instytucjach państwowych i samorządowych na okres 3 lat. Pełnomocnicy zarządu „Rokitnianki” wnosili – podobnie jak prokurator – o uznanie oskarżonego za winnego, wymierzenie mu kary wskazanej przez oskarżyciela oraz zasądzenie na rzecz pokrzywdzonego wynagrodzenia za ustanowienie pełnomocników z urzędu i pokrycie kosztów postępowania.


 

Waldemar G. w swojej mowie końcowej podkreślał, że umowa podpisana przez jednego członka zarządu spółdzielni jest nieważna i że potwierdzili to w swoich zeznaniach wszyscy świadkowie przesłuchani w tej sprawie. Nadmienił również, że jeśli chodzi o sprawy pomiędzy dostawcą węgla a OSM „Rokitnianka”, to „spółdzielnia nie straciła ani grosza”. Były wiceprezes pytał, czy ma zostać skazany na podstawie nieważnego dokumentu. Położył również nacisk na zarzut ukrycia przez niego umowy zawartej z dostawcą węgla. – Fakt jest taki, że ten dokument nie został odnaleziony. To już jest inaczej. Ja się nie znam na prawie, ale „ukryłem”, a „nie został odnaleziony” to jest duża różnica – mówił w czwartek 23 sierpnia Waldemar G. Mężczyzna wnosił o oddalenie powództwa, uniewinnienie go i sprawiedliwy wyrok.


 

Orzeczenie zostało ogłoszone w środę, 29 sierpnia. Waldemar G. został uniewinniony, a kosztami procesu obciążony ma zostać skarb państwa. Jak mówiła sędzia Karina Kostrzewska, w historii działalności szczekocińskiej spółdzielni mleczarskiej, dostawy węgla były zlecane na podstawie zamówień telefonicznych. Pisemne umowy nie były zawierane ze względu na zmienne ceny surowca oraz jego dostępność na rynku. W 2013 roku jeden z kontrahentów poprosił ówczesnego wiceprezesa ds. techniki i produkcji o zawarcie umowy na piśmie, bo chciał ją przedstawić kompanii węglowej. W maju 2013 roku mężczyźni zawarli taką umowę. Jak wskazywała sędzia Kostrzewska, Waldemar G. nie skonsultował treści umowy ani samego faktu jej zawarcia z innymi członkami zarządu, ani z radcą prawnym spółdzielni. Po podpisaniu dokumentu, dostawy węgla dalej były realizowane na podstawie telefonicznych zamówień, a dostawca w kontaktach ze spółdzielnią nie powoływał się na pisemną umowę. W grudniu 2014 roku Waldemar G. i dostawca węgla podpisali aneks do umowy, wynikający ze zmiany cen surowca. Współpraca dalej była kontynuowana, a zamówienia były składane telefonicznie. Po zmianie zarządu OSM „Rokitnianka” i odwołaniu Waldemara G. z funkcji wiceprezesa, spółdzielnia dalej zamawiała węgiel od kontrahenta, z którym były wiceprezes zawarł pisemną umowę. Zamówienia były jednak coraz mniejsze, aż „Rokitnianka” zrezygnowała z dostaw od tego kontrahenta. Wtedy wezwał on spółdzielnię do zapłaty kary umownej, a jej wysokość wyliczył na ok. 450 tysięcy złotych. „Rokitnianka” odmówiła wypłaty tej kary, wskazując też na to, że spółdzielnia nie zawierała żadnej pisemnej umowy. Po jej okazaniu przez kontrahenta, spółdzielnia wskazała na nieważność dokumentu wynikającą z braku drugiego podpisu ze strony zarządu spółdzielni. Wówczas kontrahent wystąpił z pozwem o zapłatę 100 tysięcy złotych z tytułu kary umownej. Sąd oddalił powództwo, podkreślając nieważność umowy.


 

- Odnosząc się do dowodów, na podstawie których Sąd ustalił ten stan faktyczny wyjaśnienia oskarżonego były bardzo mało stabilne, zmienne i ewoluowały w toku postępowania. Były nakierowane na to, by umniejszyć swoją winę. Natomiast zeznania świadków, członków spółdzielni, pracowników były ze sobą spójne, w większości zostały uznane za wiarygodne, uzupełniały się wzajemnie i były spójne ze zgromadzoną dokumentacją – mówiła po ogłoszeniu wyroku sędzia Karina Kostrzewska. Przepis, na którym oparte było oskarżenie w tym procesie to art. 296 § 1a kodeksu karnego, który mówi o nadużyciu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązku przez sprawcę, co sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody majątkowej (przekraczającej 200 tysięcy złotych). Jak tłumaczyła sędzia K. Kostrzewska, niewątpliwe w tej sprawie jest to, że Waldemar G. zawarł umowę, która nie była potrzebna spółdzielni, a jej zapisy o karach umownych były dla „Rokitnianki” niekorzystne. Zdaniem Sądu, umowa była zawarta z przekroczeniem uprawnień przez byłego wiceprezesa, bowiem nie mógł on samodzielnie, jednoosobowo reprezentować spółdzielni. „Rokitnianka” została więc hipotetycznie narażona na powstanie szkody w razie niedopełnienia warunków umowy na dostawę węgla. Potencjalnym zagrożeniem dla spółdzielni było wezwanie jej przez kontrahenta do zapłaty kary umownej (ok. 450 tysięcy złotych). Zdaniem Sądu, trudno jednak tutaj mówić o bezpośredniości zagrożenia, bowiem wystąpienie szkody było uzależnione od wielu czynników. Kolejnym etapem stwarzającym zagrożenie dla „Rokitnianki” był pozew ze strony kontrahenta o zapłatę 100 tysięcy złotych, choć jak podkreślał Sąd w tym przypadku również można mieć wątpliwości, czy stanowiło to bezpośrednie zagrożenie. – Gdyby nawet uznać, że już wtedy zagrożenie było konkretne, a wystąpienie szkody niemalże pewne – chociaż w ocenie Sądu tak nie było – to również interesy spółdzielni zostały narażone jedynie do kwoty 100 tysięcy złotych, a zatem poniżej kwoty znacznej szkody majątkowej – mówiła sędzia Kostrzewska. Zaznaczyła, że w ocenie Sądu działania wiceprezesa stanowiły przekroczenie uprawnień, a umowa mogła narazić spółdzielnię na hipotetyczną szkodę. Artykuł 296 § 1a jest jednak skonkretyzowany, a przypadku tej sprawy – zdaniem Sądu – nie wystąpiła bezpośredniość wystąpienia zagrożenia i szkody dla spółdzielni.


 

Wyrok nie jest prawomocny, stronom przysługuje prawo do złożenia apelacji od tego orzeczenia. Zarząd spółdzielni nie wyklucza takiej możliwości. Wraz ze swoimi pełnomocnikami zamierza wystąpić o uzasadnienie wyroku, a po zapoznaniu się z jego treścią prawdopodobnie zdecyduje się na złożenie odwołania.


 

Edyta Superson


 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: SDCXZ Treść komentarza: MIASTO 44- FILM PATRONAT OSOBISTY KOMOROWSKIEGO: https://www.youtube.com/watch?v=ydhz8wiZyf0 Data dodania komentarza: 2.08.2026, 13:29 Źródło komentarza: O godzinie „W” zawyją syreny. Mieszkańcy nie powinni się niepokoić Autor komentarza: idny Treść komentarza: Płatna toaleta na basenie, to jak wyjątkowo celny strzał w stopę. Data dodania komentarza: 2.08.2026, 08:51 Źródło komentarza: Publiczna transmisja z basenu w Żarkach. Pytamy naszych czytelników co o tym sądzą? Autor komentarza: Obywatel. Treść komentarza: Mieszkałem na Mijaczowie i fajnie że już nie mieszkam gdyż jebie gównem fajnie jak w stajni a radni Myszkowa zbierają kokosy od papierni bo jak można nazwać lekceważenie i nic nie robienie pozwalając truć ludzi. Biurokraci z Myszkowa zapomnieliście że do kurwy nędzy to mieszkańcy Myszkowa was wybrali więc podwijac rękawy i brać się do roboty. Data dodania komentarza: 31.07.2026, 13:15 Źródło komentarza: MIJACZÓW ŚMIERDZI PRZEZ SUSZARNIĘ Autor komentarza: Tomek Treść komentarza: A ja się pytam gdzie rozkradli te 46 milionów na poradnik "Bądź gotowy". Miał otrzymać każdy obywatel. Ja i nikt z mojej dużej rodziny nie otrzymał tego szmatławca na którym ktoś zarobił z rodzinki wiadomego pediatry udającego Top Guna Data dodania komentarza: 28.07.2026, 18:16 Źródło komentarza: 21 lipca zawyją syreny alarmowe. Spokojnie, to tylko ćwiczenia Autor komentarza: Tomek Treść komentarza: Teraz syreny to mamy takie chyba by nie stresować piesków i kotków. Kiedyś w Koziegłowach była porządna syrena a teraz unowocześnili i jest taka jakby chorowała na gruźlicę. Jakoś tych ćwiczeń nie udało mi się usłyszeć. Data dodania komentarza: 28.07.2026, 18:09 Źródło komentarza: 21 lipca zawyją syreny alarmowe. Spokojnie, to tylko ćwiczenia Autor komentarza: 0987 Treść komentarza: MILIONERZY ROSNĄ JAK GRZYBY PO DESZCZU. - PS. A SWOJĄ DROGĄ CIEKAWE ILU TEN EKSPERYMENT PRZEŻYJE BEZ USZCZERBKU NA ZDROWIU??? Data dodania komentarza: 24.07.2026, 14:25 Źródło komentarza: CHIRURDZY Z MYSZKOWA: BĘDZIEMY ROBILI NAJTRUDNIEJSZE OPERACJE
Reklama
Reklama
Reklama