Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
środa, 13 maja 2026 04:30
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

DZIENNIKARZ UNIEWINNIONY

(Częstochowa) Lekarz Maciej Chylak przegrał w dwóch instancjach proces, jaki sam wytoczył z oskarżenia prywatnego dziennikarzowi Gazety Myszkowskiej Katarzynie Kieras o zniesławienie. 1 września Sąd Okręgowy w Częstochowie utrzymał w mocy zaskarżony przez lekarza wyrok Sądu Rejonowego i uniewinnił dziennikarkę Gazety Myszkowskiej.        
Podziel się
Oceń

(Częstochowa) Lekarz Maciej Chylak przegrał w dwóch instancjach proces, jaki sam wytoczył z oskarżenia prywatnego dziennikarzowi Gazety Myszkowskiej Katarzynie Kieras o zniesławienie. 1 września Sąd Okręgowy w Częstochowie utrzymał w mocy zaskarżony przez lekarza wyrok Sądu Rejonowego i uniewinnił dziennikarkę Gazety Myszkowskiej.

 

Dyżurujący w myszkowskim szpitalu lekarz Maciej Chylak oskarżył dziennikarkę Gazety Myszkowskiej Katarzynę Kieras o to, że w styczniu 2013r. w Myszkowie w artykule „Z udarem odesłana do domu” zamieszczonym w Gazecie Myszkowskiej nr 1 z 2013 roku miała pomówić Macieja Chylaka o nieudzielenie pomocy osobie przywiezionej na Izbę Przyjęć Szpitala Powiatowego w Myszkowie. A pomówienia miały poniżyć go w opinii publicznej jako lekarza medycyny, jak również miała narazić „pokrzywdzonego” na utratę zaufania związanego z wykonywaną przez niego funkcją ordynatora oddziału wewnętrznego Szpitala Specjalistycznego im. Sz. Starkiewicza w Dąbrowie Górniczej. Proces toczył się przed Sądem Rejonowym w Myszkowie od stycznia 2013 roku. Przesłuchiwanych było wielu świadków - chora, która dostała udaru, a której to Maciej Chylak nie udzielił odpowiedniej pomocy, jej rodzina, dyrektor myszkowskiego szpitala Jacek Kret oraz lekarze z zawierciańskiej lecznicy, do której kobieta ostatecznie trafiła. W maju 2015 roku przewodząca w procesie sędzia Magdalena Mastaj uniewinniła oskarżoną Katarzynę Kieras, szeroko uzasadniając ogłoszony wyrok. Maciej Chylak od wyroku się odwołał. Rozprawa apelacyjna odbyła się 1 września w Sądzie Okręgowym w Częstochowie. Przewodniczący składowi trzech sędziów, sędzia Bogusław Zając w całości utrzymał wyrok Sądu Rejonowego w Myszkowie w mocy, uniewinniając dziennikarkę. Wyrok jest prawomocny.

 

- Zarówno Sąd Rejonowy w Myszkowie, jak i Sad Okręgowy w Częstochowie, bardzo sprawnie przeprowadzili postępowanie i wnikliwie przeanalizowali wszystkie aspekty sprawy. Należy zgodzić się z sądami, że Katarzyna Kieras nie popełniła zarzuconego jej czynu. Jej rzetelność i skrupulatność w pracy dziennikarskiej oraz działanie w obronie uzasadnionego społecznie interesu sprawiają, że nie może być mowy o przypisaniu odpowiedzialności za popełnienie przestępstwa – skomentował mec. Marcin Szymonek, reprezentujący dziennikarkę. (kk, JotM)

 

Nasz komentarz:

 

To wyrok ważny nie tylko dla nas dziennikarzy, ale także dla pacjentów i rodzin, którzy są przez lekarzy traktowani po macoszemu, albo piszcząc wprost: źle. Przez dwa lata miałam okazję spotykać się na sali sądowej z Maciejem Chylakiem. Nie miałam do czynienia – na szczęście – z Maciejem Chylakiem jako lekarzem, więc nie wiem jak odnosi się do pacjentów. Znam jego zachowanie z relacji chorych i ich rodzin, którzy zgłaszali się do naszej redakcji, a także słyszałam o nim sporo od personelu SP ZOZ Myszków. Wiele ciekawych opinii można też przeczytać na portalu www.rankinglekarzy.pl po wpisaniu jego imienia i nazwiska. Po wielomiesięcznej obserwacji Macieja Chylaka w sądzie mogę śmiało powiedzieć, że przemawia przez niego buta i pogarda. Tę pogardę zauważyli też uczestnicy postępowania sądowego. Opisane przez nas w artykule zdarzenia określone zostały bzdurami. Sugerowano, że to co dolegało kobiecie, to nie był udar, a jedynie - objawiający się podobnie - przemijający atak niedokrwienny mózgu (TIA). To nie było TIA, to był udar. A nawet gdyby kobieta doznała przemijającego ataku niedokrwiennego mózgu, to lekarz Maciej Chylak miał obowiązek pozostawić ją na obserwacji lub odesłać do odpowiedniej lecznicy. Czego Maciej Chylak nie zrobił. Rodzina nie złożyła na lekarza skargi. Jak podkreślali - ze strachu. I wcale ich reakcja nie była dziwna. Bo skoro za pierwszym razem potraktowano kobietę tak źle, to jak mogła być potraktowana po wniesieniu na lekarza skargi? – to normalne obawy, dlatego odpowiedzialność za wszystko wzięliśmy na nasze barki. Proces z mocy prawa, a więc również uzasadnienie wyroku w tej sprawie - był wyłączony z jawności, co uniemożliwiało jego relacjonowanie. Nie możemy więc cytować zeznań świadków czy przedstawiać szczegółów rozpraw. W sądzie opisaliśmy całą sytuację oraz to jak krok po kroku zbieraliśmy materiał do artykułu. Wszystko to, czego się dowiedzieliśmy niewątpliwie nadawało się na skargę, ale doskonale rozumiemy obawy rodziny. Poza tym ile z tych złożonych skarg kończy się wyciągnięciem przed dyrektora konsekwencji od kolegi-lekarza? Ile skarg rodziny z dziwnych powodów wycofują? Za tydzień opiszemy przypadek, jak lekarka dyżurująca w pogotowiu myszkowskiego szpitala zaginęła w budynku. Tak, to nie żart – zaginęła i przez nią karetka nie wyjechała na czas. Bo nie tylko opuściła stanowisko pracy, ale także nie odbierała telefonu. Podobno miała w tym czasie odbywać spotkanie z innym lekarzem. Człowiek, do którego wzywano pomoc, zmarł. Jakie konsekwencje wyciągnął od koleżanki-lekarki dyrektor Jacek Kret? Prawdopodobnie lekarka ma zakaz dyżurowania. A człowiek nie żyje… Ile jeszcze takich przypadków musimy nagłośnić, by dyrektor zauważył problem? Z wielką przyjemnością będziemy pisać o myszkowskiej lecznicy pozytywnie, ale niech nam pan - panie dyrektorze Krecie - da ku temu powody!

 

Katarzyna Kieras

 


Napisz komentarz

Komentarze

Marian 27.07.2022 18:53
Artykuł odnośnie Macieja Chylaka w punkt. Przyjmuje on teraz w Medicover. Na forum w Medicover piszą, że jeśli jesteś chory i przyjmuje Pan Chylak to lepiej poczekaj kilka dni na innego lekarza. Nie rozumiem jak oni mogli zatrudnić takiego pseudo lekarza

ReklamaRentSTEEL  -stal pręty siatka wypalanie plazmą
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomekTreść komentarza: Widzę w komentarzach że jakaś zorganizowana akcja w obronie niszczyciela przyrody. Kto sponsoruje?Data dodania komentarza: 6.05.2026, 05:29Źródło komentarza: ODCINEK ZAWADA- SIEDLEC DUŻY DZISIAJ OTWIERANY. TO Z TEGO ODCINKA ODPADY POSŁUŻYŁY DO NIELEGALNEGO ZASYPANIA DOLINY WARTY!
Reklama
Reklama
Reklama