Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
niedziela, 17 maja 2026 04:25
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

JUBILATKA MA SIĘ DOBRZE

(Lgoczanka) -Dzisiejsze spotkanie określone jako „pięćdziesięciolecie szkoły” ma szerszą historię, a każdy jej wątek jest nie mniej ważny od świętowanego pięćdziesięciolecia – mówiła podczas jubileuszu Szkoły Podstawowej w Lgoczance dyrektor placówki Grażyna Gradek. Półwiecze istnienia szkoła obchodziła uroczyście pod koniec września. „Urodzinowymi” prezentami, w tak podniosłym dla szkoły momencie, były: nadanie jej patrona i sztandaru.
Podziel się
Oceń

(Lgoczanka) -Dzisiejsze spotkanie określone jako „pięćdziesięciolecie szkoły” ma szerszą historię, a każdy jej wątek jest nie mniej ważny od świętowanego pięćdziesięciolecia – mówiła podczas jubileuszu Szkoły Podstawowej w Lgoczance dyrektor placówki Grażyna Gradek. Półwiecze istnienia szkoła obchodziła uroczyście pod koniec września. „Urodzinowymi” prezentami, w tak podniosłym dla szkoły momencie, były: nadanie jej patrona i sztandaru.

 

Swoje pięćdziesięciolecie szkoła w Lgoczance obchodziła pod koniec września. Jednak historia nauczania na terenie Lgoczanki i pobliskich Bystrzanowic i Sokolego Pola sięga jeszcze lat przedwojennych. Już w 1907 roku dzieci z tych wsi uczęszczały w czasie zimy na lekcje, które odbywały się w Lgoczance. Ich pierwszymi nauczycielami byli Franciszek Morawiec i Władysław Wojdas. Później lekcje odbywały się także w Bystrzanowicach, a w roku szkolnym 1925 – 1926 szkoła została przeniesiona do Sokolego Pola. Podobno pierwszy nauczyciel uczący w tym czasie został „wykradziony” ze wsi Biała. Później szkole przyznano jeszcze dwa etaty. Gospodarze wsi Sokole Pole oddali na potrzeby szkoły największe pomieszczenia w swoich domach, które stały się w ten sposób salami lekcyjnymi. Była to chyba „najdłuższa” szkoła w kraju, gdyż jej budynki rozciągały się na przestrzeni 3 kilometrów.

 

Starania o pozwolenie wybudowania szkoły „z prawdziwego zdarzenia” trwały 32 lata. Wyjątkowym uporem w tej sprawie wykazali się Ludwika i Stanisław Boryczko, którzy pełnili funkcje kierowników ówczesnej szkoły. Dzięki ich staraniom Kuratorium Okręgu Szkolnego w Krakowie i inspektorat szkolny w Kielcach ujęły w swych planach na rok 1940 rozpoczęcie budowy szkoły w Lgoczance. Zaangażowały się władze gminy i powiatu, swą pomoc w postaci bezpłatnych dostaw drewna ze swych lasów na potrzeby budowy zadeklarował także hrabia Raczyński. Wybuch wojny na długo pokrzyżował te plany.

 

Przełomem okazał się maj 1958 roku. Wtedy to po wieloletnich trudach udało się rozpocząć budowę. 16 lipca 1959 roku, czyli po zaledwie roku, szkoła została oddana do użytku i 1 września uczniowie rozpoczęli naukę w nowym budynku, w którym do tej pory mieści się szkoła. Ze względów oszczędnościowych, budynek znacznie odbiegał od projektu, nie było w nim wody i sanitariatów, a ponieważ w budynku znalazło się miejsce tylko dla pięciu klas, nauka odbywała się na dwie zmiany.

 

Pierwszymi kierownikami szkoły byli wspomniani Stanisław i Ludwika Boryczko. W roku szkolnym 1963 – 1964 pełniącym obowiązki kierownika został Kazimierz Morawiec, który po mianowaniu w marcu 1967 roku na stanowisko kierownika szkoły, pełnił tę funkcje do 1973 roku. Funkcje dyrektorów szkoły w następnych latach pełnili także Kazimiera Rodacka, Mirosław Sztejmer i Jacek Wąchała. Od roku szkolnego 2004 – 2005 do chwili obecnej dyrektorem szkoły w Lgoczance jest Grażyna Gradek.

 

W latach sześćdziesiątych w szkole organizowano kursy dla dorosłych, którzy nie ukończyli szkoły podstawowej. W tym samym czasie działała Szkoła Przysposobienia Rolniczego, do której uczęszczała młodzież z okolicznych wsi.

 

Przez wszystkie lata przeprowadzano w szkole tylko niewielkie remonty. W 2004 roku doczekała się jednak gruntownej odnowy. Dziś, po przeprowadzonych w szkole zmianach, posiada ona m.in. unikalny, ekologiczny system ogrzewania. W piecu CO spalane są tzw. pelety (trociny prasowane pod ciśnieniem, wyglądające jak połamane kredki).

 

NA URODZINY PATRON I SZTANDAR

Podczas podniosłej uroczystości szkoła otrzymała sztandar oraz patrona. Został nim wybrany przez młodzież św. Stanisław Kostka.

 

- Patron i sztandar na pewno będą mocnym spoiwem przyszłych pokoleń. Mam nadzieję, że połączą również absolwentów lat minionych i to nie tylko ostatnich pięćdziesięciu. Patrząc w przyszłość, nie możemy zapominać o przeszłości. Na podstawie dostępnych dokumentów możemy potwierdzić nieprzerwane kontynuowanie nauczania na naszym terenie od 1924 roku. 85 lat to trzy pokolenia – mówiła podczas uroczystości dyrektor Szkoły Podstawowej w Lgoczance Grażyna Gradek.

 

W jubileuszu uczestniczył m.in. biskup Ordynariusz Diecezji Kieleckiej – ks. prof. Kazimierz Ryczan, który najpierw odprawił uroczystą mszę świętą w intencji wszystkich osób związanych ze szkołą w Lgoczance i poświęcił ufundowany dla placówki sztandar, a później uczestniczył w odsłonięciu tablicy pamiątkowej poświęconej patronowi szkoły. Towarzyszyli mu księża z parafii oraz ks. prof. Edmund Morawiec – absolwent Szkoły Podstawowej w Sokolim Polu – obecnie profesor filozofii Uniwersytetu kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i jego były prorektor.

 

Nie uroczystości nie zabrakło parlamentarzystów, przedstawicieli władz gminy i kuratorium, emerytowanych nauczycieli i pracowników szkoły, absolwentów oraz uczących się obecnie w szkole dzieci i ich rodziców.

 

Goście jubileuszu nie szczędzili braw dla młodzieży z Lgoczanki, która wystąpiła z programem artystycznym poświęconym patronowi szkoły. Podczas występów miał premierę m.in. hymn szkoły. Przygotowano także wystawę prac plastycznych poświęconych św. Stanisławowi Kostce oraz mini izbę pamięci, na której zaprezentowano archiwalne dokumenty szkolne i fotografie byłych uczniów i pedagogów. Dostojna „jubilatka” została hojnie obdarowana przez przybyłych gości. Szkoła i jej uczniowie „wzbogacili” się m.in. o pełnowymiarowe boisko trawiaste o wymiarach 100 na 90 metrów. By nowy obiekt mógł być należycie utrzymany, władze gminy podarowały szkole także nowoczesną kosiarkę do trawy.

Robert Bączyński

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama