Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 11 września 2026 01:07
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

MATKA ZABITEGO Z UŻYCIEM NOŻA: MAM NADZIEJĘ, ŻE SPRAWCA DOSTANIE DOŻYWOCIE

(Zawiercie) Martin Drąg miał niespełna 21 lat, gdy jego życie przerwał jeden cios nożem tętnicę udową zadany przez 47- letniego Grzegorza P. z Zawiercia. Grupa przyjaciół, w sumie, sześcioro młodych ludzi w niedzielę wieczorem 11 lipca spotkała się na Markowiźnie, popularnym wśród Zawiercian miejscu pikników, spacerów po lesie. Rozmowy, dowcipy, żarty. Młodzi ludzie dopiero wchodzący w dorosłość. Martin ze swoją dziewczyną, 19- letnią Żanetą, pełni planów na całe życie. Już mieszkali razem. On po zdaniu matury liczył na zdobycie dobrej pracy, kończył kursy specjalistyczne, zaczynał starać się o mieszkanie. Piknik zakończył się tragedią. Dźgnięty nożem w tętnicę udową Martin Drąg po sprzeczce z mężczyzną, który dosiadł się do całej grupy, zmarł po kilku minutach. 15 lipca Iza Zakrzewska, mama Martina i babcia pochowały młodego mężczyznę. Po kilku dniach od tych tragicznych wydarzeń Pani Iza zgodziła się porozmawiać z dziennikarzem Kuriera Zawierciańskiego.
Podziel się
Oceń

Iza Zakrzewska: -Martin jest synem mojej siostry, ale to ja wychowywałam go od 4 roku życia. To mój jedyny syn, bo inaczej o nim nigdy nie myślałam. Dla mnie on był wszystkim i żyłam tylko dla niego. Tej zbrodni nie mogę zrozumieć ani zaakceptować. Bo uważam, że ten mężczyzna, który na nich napadł, dokonał zbrodni. Koledzy Martina i przede wszystkim Żaneta, jego narzeczona, opowiedzieli mi co się tam stało i nasze dzieci niczym tego mężczyzny nie sprowokowały do takiego ataku.
-Może pani opowiedzieć co się tam stało? 
-Oni tam często chodzili. Bardzo dobrze znali to miejsce. Polanka, ławka. Miejsce na ognisko. Ale mój Martin nawet ognia tam nie palił. On jeszcze często, gdy szedł na spacer to śmieci z lasu wynosił. Zbierał je do plecaka. On kochał przyrodę, las, marzył, że może kiedyś zostanie leśniczym. 
-Prokuratura  potwierdzała, że mężczyzna, który ich zaczepił, mówił właśnie coś o śmieciach.
-Z tego co mi opowiadała Żanetka i reszta grupy, to ten mężczyzna podszedł spokojnie, i spytał czy mógłby się dosiąść. Nie był  na początku agresywny. Zagadywał ich, w pewnej chwili zwrócił uwagę, na śmieci obok. Tam faktycznie leży dość duża ilość  odpadów, pokażę panu zdjęcie. Grupa mojego syna powiedziała, że oni swoje odpadki zabierają, że to nie oni te śmieci tu zostawili. Wtedy ten mężczyzna zaczął być bardziej natarczywy, dziewczynom kazał zbierać te śmieci. One nawet  zaczęły to robić, może dla świętego spokoju. Wtedy ten mężczyzna zaczął się z nich wyśmiewać, że dają sobą manipulować. Zaczął je obrażać, wyzywać od głupich, naiwnych. Wtedy chłopcy stanęli w ich obronie, kazali mu sobie pójść, może nawet któryś krzyknął ostrzej. Nie chcę powtarzać. Wtedy ten mężczyzna powiedział, że „idzie po broń”. Wziął jakiś drąg i jednego z chłopców uderzył w plecy. Mojego syna też jakoś szarpnął, rozdarł mu koszulkę. Wtedy Martin, jak to opowiadała mi Żaneta, podszedł do niego, coś mówił o rozdartej koszulce, która była prezentem od dziewczyny. I wtedy ten mężczyzna, widziała to Żaneta, sięgnął po nóż i bez żadnego ostrzeżenia, nic nie mówił, tylko dźgnął Martina w udo. Po czym po prostu odszedł. Później pogotowie go jeszcze mijało na drodze, tak udało się ustalić gdzie idzie i zatrzymać. 
-Koledzy próbowali Martina reanimować
-Martin chyba w szoku, próbował jeszcze wsiąść na rower, ale za chwilę się przewrócił. Chłopcy próbowali czymś ranę zatamować, ale było to bardzo trudne. Później go też, gdy już stracił przytomność, reanimowali. Żanetka mi opowiadała, że trzymała go za ręce, mówiła: „Marcin, nie odchodź. Kocham cię”. 
Oni byli ze sobą 13 miesięcy. Równo w dzień pogrzebu 15 lipca minęło 13 miesięcy jak się poznali.   Martin mi mówił nieraz, że: Mamo, to dziewczyna mojego życia. We wszystkim się rozumieli, zgadali. Już mieszkali razem, trochę u mnie. Snuli plany, Martin już 3 razy starał się o mieszkanie komunalne. Jako chłopiec wychowywany nie przez biologiczną matkę miał na to szanse. Nie mam męża, nie mam teraz nikogo. Żyłam dla niego. Teraz dopilnuję, żeby sprawca poniósł jak najsurowszą karę. Wynajęłam adwokata (adwokat Paweł Matyja), w śledztwie i później w procesie będę oskarżycielką posiłkową. Ten mężczyzna zupełnie bez powodu, nieprowokowany,  zabił mi syna. Dla mnie to zbrodnia, i mam nadzieję, że za zbrodnię będzie sądzony. Nie wiem nawet jak się ten człowiek nazywa, ale chciałabym, żeby dostał dożywocie. 
Prokuratura ujawniła jego inicjały, podejrzewany o zabójstwo Martina to Grzegorz P. lat 47, jak się też dowiedzieliśmy miłośnik surwiwalu. Pewnie dlatego miał przy sobie nóż.
-Ja na miejscu gdzie się to stało, byłam zaraz następnego dnia rano. Ale mnie policja nie wpuściła, bo jeszcze tego noża szukali. Przyszłam później. Już nawet śladu zbrodni nie było, bo deszcz wszystko zmył. Tylko te śmieci, o które on się przyczepił zwróciły moją uwagę. Może gdyby gmina w tym miejscu sprzątała, to przecież popularne miejsce spacerów, mój syn by żył? 

Wizja na miejscu zabójstwa
W środę 21 lipca na Markowiźnie, w miejscu gdzie Martin Drąg został napadnięty  i śmiertelnie ugodzony nożem, odbyła się wizja lokalna z udziałem uczestników pikniku, przyjaciół Martina. Uczestniczyła w tym również jego dziewczyna Żaneta. 
14 lipca Sąd Rejonowy w Zawierciu przychylił się do wniosku Prokuratury Rejonowej w Zawierciu, która prowadzi śledztwo i zastosował wobec podejrzanego Grzegorza P. areszt na 3 miesiące.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: mj Treść komentarza: A kto ma oglądać, gdy większość wsi idzie w pochodzie? Data dodania komentarza: 6.09.2026, 10:45 Źródło komentarza: DOŻYNKI PARAFIALNE W PRZYBYNOWIE Autor komentarza: Anna Treść komentarza: Bardzo ważny i ciekawy temat ? Data dodania komentarza: 2.09.2026, 08:30 Źródło komentarza: EDUKACJA DOMOWA CZY TRADYCYJNA SZKOŁA? SPRAWDŹ, ZANIM WYBIERZESZ Autor komentarza: 123456 Treść komentarza: GDZIE JEST POLICJA? JESZCZE NIE WIDZIAŁEM BY JAKIKOLWIEK POLICJANT WRĄBAŁ MANDAT ZA BRAK KAGAŃCA DLA PSA. KAMER U NA JAK MRÓWKÓW , ALE CHODNIKI SĄ ZASRANE DO WIWATU. I TEZ NIKT NIGDZIE NIE WIDZIAŁ ZA TO JAKIEJKOLWIEK KARY. TO TEŻ BEZKARNOŚĆ PSIARZY POWODUJE , ŻE SKALA TEGO PSIEGO SYFU JEST KATASTROFALNA. Moim zdaniem Policja robi to z całą świadomością oraz premedytacją. Data dodania komentarza: 24.08.2026, 16:10 Źródło komentarza: AMSTAFF POGRYZŁ W TWARZ KOBIETĘ W CENTRUM CZĘSTOCHOWY, W ALEI NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY Autor komentarza: Tomek Treść komentarza: Konkluzja jest prosta. Po co są potrzebni ci urzędnicy? Brzydko mówiąc do pierdzenia w stołki bo nic nie mogą ale ciężką kasę biorą za ględzenie o niczym! Data dodania komentarza: 11.08.2026, 16:24 Źródło komentarza: Wody Polskie. Co robicie w sprawie doliny Warty, zasypywanej w Kolonii Borek? Autor komentarza: MKAS Treść komentarza: JAJCARZE!!! A gdzie do dziś było starostwo, gmina no i wojewoda?? Data dodania komentarza: 10.08.2026, 20:32 Źródło komentarza: Wody Polskie. Co robicie w sprawie doliny Warty, zasypywanej w Kolonii Borek? Autor komentarza: Ksenofobie da się leczy. Potrzebna jest terapia u terapeuty Treść komentarza: Stop ksenofobi. Wulgarnie wyzywał dzieci w autobusie w Bielsko- Białej . Dlatego, że są z Ukrainy. Brutalne pobicie pary z Ukrainy we Wrocławiu . W każdym społeczeństwie są osoby agresywne, nadużywające alkoholu, narkotyków. Jeżeli Polak lub osoba innej narodowości złamie prawo powinna być sądzona. Stop agresji. Data dodania komentarza: 5.08.2026, 19:07 Źródło komentarza: ANTYUKRAIŃSKIE HASŁA DZIAŁACZA KONFEDERACJI. REKLAMOWY ZŁOM ZAJMUJE MIEJSCE PARKINGOWE
Reklama
Reklama
Reklama