Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 25 maja 2026 13:04
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

RUSZYŁ PROCES O RAJSTOPY

(Częstochowa, Poraj) Przed Sądem Okręgowym w Częstochowie 11 lipca ruszył proces cywilny, jaki Katarzyna Kaźmierczak wicewójt w Gminie Poraj wytoczyła Pawłowi Gąsiorskiemu z portalu „Zycie Poraja”. K. Kaźmierczak żąda przeprosin i 2000 zł na cel społeczny za przypisanie jej w artykule „Kupiła rajstopy za pieniądze mieszkańców!” robienia prywatnych zakupów na koszt gminy.
Podziel się
Oceń

(Częstochowa, Poraj) Przed Sądem Okręgowym w Częstochowie 11 lipca ruszył proces cywilny, jaki Katarzyna Kaźmierczak wicewójt w Gminie Poraj wytoczyła Pawłowi Gąsiorskiemu z portalu „Zycie Poraja”. K. Kaźmierczak żąda przeprosin i 2000 zł na cel społeczny za przypisanie jej w artykule „Kupiła rajstopy za pieniądze mieszkańców!” robienia prywatnych zakupów na koszt gminy.

 

Do ugody nie doszło. Paweł Gąsiorski zdawał się jakby nie rozumieć co dzieje się na sali sądowej. Sędzia Lidia Dudek, która znana jest z tego, że rządzi na sali rozpraw twardą ręką, zdawała się być poirytowana postawą pozwanego. Gąsiorski początkowo pytany przez sędzię, czy przeprosi K. Kaźmierczak, powiedział, że może przeprosić, później wycofał się, stwierdził, że może opublikować oświadczenie wicewójt K. Kaźmierczak, ze strony www usunąć sporny artykuł. Pełnomocnik powódki radca Monika Stańczyk-Mroczko stwierdziła, że P. Gąsiorski nie odpowiedział na wezwanie do publikacji sprostowania. W imieniu powódki K. Kaźmierczak radca powiedziała, że mogą odstąpić od roszczeń finansowych, jeżeli Gąsiorski przeprosi na napisanie nieprawdy. Poniósłby też koszt połowy wpisu sądowego w kwocie 350 zł. Odmówił. Ponownie pozwany stwierdził, że może opublikować, „to co wicewójt mu przyśle”. Próbując wytłumaczyć reguły procesowe Sędzia Lidia Dudek mówiła: „Powódka przecież nie będzie sama siebie przepraszać.”

 

Na fakturze 16/96 z 28.12.2016 dokumentującej zakup środków czystości do gminy w sklepie Drogeria NOTU w Poraju, należącej do Andrzeja Nocunia, faktycznie znalazła się pozycja „Gatta Laura”, 2x po 6 zł, w sumie 12 zł. Dla nieobeznanych, jest to model rajstop firmy Gatta. Sugestia, a raczej stwierdzenie w artykule Gąsiorskiego, że wicewójt K. Kaźmierczak kupiła rajstopy jest dość oczywista. Cytuje on rzekomą wypowiedź informatora, że „wicewójtowa kupuje tam rajstopy na koszt gminy”. Gdy otrzymał faktury, stwierdza, że informacja była prawdziwa, „bingo”. „Kupować dwie paczki rajstop na koszt gminy? Co ma to wspólnego z pełnieniem funkcji publicznej?” Pisze też, że „próbował się kontaktować (w tej sprawie) z wicewójt, bez skutku.”
 

Wicewójt Katarzyna Kaźmierczak zaprzecza, aby w sprawie faktury na środki czystości, na której znalazły się rajstopy P. Gąsiorski się z nią kontaktował: -Nie było żadnego maila ani telefonu w tej sprawie, żebyśmy wyjaśnili, jak rajstopy znalazły się na fakturze. Oświadczam, że nigdy nie dokonywałam zakupów rzeczy prywatnych na koszt gminy. Zakupów środków czystości w gminie na potrzeby urzędu dokonuje sekretarka, czasem sprzątaczki. I wszystkie te artykuły, jakie są na fakturze, są wykorzystywane w urzędzie. Pan Gąsiorski dziwi się w artykule, po co nam tabletki do zmywarki. Zmywarka jest w pokoju socjalnym.

 

Próbowałam ustalić, kto tego dnia dokonywał zakupów dla gminy, ale to niemożliwe, faktura jest prawie sprzed 2 lat. Zakładam, że pozycja „gatta laura” znalazła się tam przez pomyłkę. Oczywiście, że nie powinny być kupowane rajstopy na koszt gminy, ale oczywista sugestia, że to ja kupiła dla siebie te rajstopy jest obraźliwa -mówiła jeszcze przed rozprawą Katarzyna Kaźmierczak.
 

Na rozprawie pojednawczej 11 lipca sędzia Lidia Dudek pytała strony, czy możliwa jest ugoda: -Będziemy toczyć proces o 2 pary rajstop? Z odpowiedzi na pozew wynika, że rajstopy zostały zakupione, a pan Gąsiorski twierdzi, że nie wskazuje przez kogo -mówiła sędzia. Czy pan przeprosi powódkę?
 

-Nie mogłem uwierzyć, że zadłużona gmina kupuje rajstopy- mówił Gąsiorski.
 

Sąd: -Skąd pewność, że to ta pani kupiła?
 

Gąsiorski zasłonił się tajemnicą dziennikarską, nie podając źródła informacji, że zakupu miałaby dokonać Katarzyna Kaźmierczak.
 

Sędzia pytała o obieg dokumentów w gminie. -Nie ustaliliśmy kto dostarczył fakturę do gminy, a dokumenty W-Z przechowywane są przez 3-4 miesiące -wyjaśniała K. Kaźmierczak. Po tym zdarzeniu zmieniliśmy procedury, a wójt Łukasz Stachera wydatek, który nie powinien być finansowany ze środków gminy uregulował sam.
 

29.08 o 10.00 kolejna rozprawa. Sąd przesłucha świadków: Andrzeja N. -właściciela drogerii, Zdzisławę P. -radną z Żarek Letniska i Katarzynę K., współpracującą z Gąsiorskim dziennikarkę. Nie wiemy co o kupowaniu rajstop w gminie wiedzą radna i Katarzyna K., ale pierwszy świadek, właściciel sklepu, już wcześniej na portalu internetowym oświadczył, że wicewójt Katarzyna Kazimierczak nigdy nie dokonywała w jego sklepie zakupów na potrzeby gminy.

 

Wbrew pozorom proces nie o rajstopy

 

Katarzyna Kaźmierczak pozwała „dziennikarza” jeżeli tak można pisać o Pawle Gąsiorskim o naruszenie dóbr osobistych. Gąsiorski, którego „dziennikarstwo” lotów jest dość niskich, wykrył, że na fakturze dla gminy są 2 pary rajstop w sumie za 12 zł. Gdyby postawił pytanie: po co gminie rajstopy, dla kogo? Mógłby kpić i śmiać się z wójta, wicewójt, urzędników za taki zakup, czynić spekulacje, pękać ze śmiechu aż miło. Zrobił inaczej, napisał, że „kupiła rajstopy za pieniądze mieszkańców”, dalej dość jednoznacznie, że to wicewójt dla siebie. Twierdzi, że chciał o to spytać, ale „bez skutku”.

 

W odpowiedzi na pozew nie ma maila, który miałby dowodzić próbę wyjaśnienia „afery rajstopowej”, więc można przyjąć, że takiego pytania, próby kontaktu nie było. Co zresztą twierdzi Katarzyna Kaźmierczak, która zaprzecza, aby pozwany kontaktował się w tym temacie. O tym, że właśnie tak został odebrany przez czytelników ten tekst: że wicewójt dokonała zakupu prywatnych rajstop na koszt gminy, świadczą wpisy internautów.

 

Przykłady: „niech pani da spokój i uderzy się w pierś”, „rajstopy niech pani kupuje za swoje”. Dalej już wicewójt obrywa za wszystko. Trafnie skomentował to inny czytelnik: „RZUCIŁ WAM STRZĘP INFORMACJI „MÓWIĄC” JAK DO SWOICH PSÓW „BIERZCIE” A WY RZUCILIŚCIE SIĘ NA TEN OCHŁAP I BINGO. ZNOWU OSIĄGNĄŁ SWÓJ CEL WASZYMI KOMENTARZAMI, NIEŹLE WAS WYTRENOWAŁ GRATULUJĘ. możecie przyklasnać swojemu Panu!”

 

W kategoriach rzetelności dziennikarskiej tekst „Kupiła rajstopy za pieniądze mieszkańców” wygląda fatalnie. Podobnie jak inny o wicewójt Katarzynie Kaźmierczak „Kaźmierczak wg. oświadczenia zarobiła ponad 920 tys. w UG Poraj”. Typowy fake news; autor, ponownie Paweł Gąsiorski wykorzystuje pisarską pomyłkę wicewójt, która zarobiła nie „ponad 920 tys”, tylko (dochody zsumowane) 97.145, 39 zł, z czego jako wicewójt 92.003,40 zł. Ale Gąsiorski stwierdza, że „Kaźmierczak przy deklarowanych dochodach przekraczających 920 tys. zł jest najlepiej zarabiającym samorządowcem w Polsce.Gdyby pisał to jako „zwykły” internauta np. na FB można by pobłażliwie przyjąć, że nie ma pojęcia, że takie zarobki w samorządzie są niemożliwe, gdyż pensje samorządowców dokładnie reguluje Rozporządzenie Rady Ministrów o wysokości wynagrodzeń pracowników samorządowych, ostatnie z 15 maja 2018, wprowadzające obniżkę pensji wójtów, burmistrzów, prezydentów miast. Ale autor nie pisze, że wójt się machnęła o jedno zero, co byłoby prawdą, tylko, stwierdza, że zarobiła 10 razy więcej. Nawet sposób zapisu tej astronomicznej kwoty w oświadczeniu wicewójt pokazuje, że to pomyłka pisarska. Ale fala hejtu ruszyła.

 

-Złożyłam korektę oświadczenia -mówi Katarzyna Kaźmierczak. I dodaje: -W oświadczeniu majątkowym, które trafiło do Urzędu Skarbowego w Myszkowie tego błędu nie było. Oświadczenie dwa razy wypełniałam ręcznie, w tym złożonym w gminie znalazł się błąd.
 

Może to przypadek, ale napastliwe teksty dziś pozwanego przez Katarzynę Kaźmierczak, prawie wyłącznie dotyczą gmin gdzie nie rządzi PiS. Czyli większości w okolicy. Metoda jest zawsze ta sama: jak wójt bez domu, to oferma. Dobrze, że choć ma pole i samochód… Jak sekretarz wykazuje znaczny majątek, to „milionerka”, która „nie wiem czym się zajmuje”. Zawsze musi być wykrzyknik przy wysokości pensji, która choć jawna i wynikająca z ogólnopolskich przepisów, to sugestia zawsze zostaje, jakby autor coś odkrył. Zawsze przydadzą się epitety, że to „za Wasze”, dorobili się, mają za co żyć. Jak nie mają majątku, to do samorządu idą dla kasy, jak zgromadzili spory -co powinno w normalnym świecie być powodem do dumy- w pejoratywny sposób są przedstawiani jako „milionerzy”.
 

W czasie gdy przez Polskę przetacza się fala protestów służ mundurowych, pielęgniarek, wszystkie w kontekście postulatów płacowych w walce o lepsze warunki pracy, tylko samorządowcy wg. obecnej władzy mają mieć pensje cięte w dół i to za pazerność nie swoją tylko ministrów i wiceministrów w rządzie PiS-u. Stanie na głowie dobrze robi na kręgosłup, ale jak się przesadzi, rozum zaczyna szwankować i można za prawdę wziąć takie bzdury, że „nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe”.
 

Jarosław Mazanek


 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama